- 1 Połknął prawie kilogram kokainy za 300 tys. zł (55 opinii)
- 2 Wybuch gazu w kontenerze mieszkalnym (61 opinii)
- 3 Musi dopłacić, bo sąsiedzi dogrzewali się gazem? (121 opinii)
- 4 Ścieki trafiały do potoku Źródła Marii? (100 opinii)
- 5 Zmiany w nadmorskiej części Sopotu. Dwie ulice przejdą gruntowną przebudowę (25 opinii)
- 6 Samolot "wyląduje" na rondzie przy terminalu (73 opinie)
Jak dominikanie spędzają święta? "Nie jemy wspólnego śniadania, odpuszczamy je"
Jak dominikanie przygotowują się do świąt i jak wygląda sama celebracja w klasztorze? Czy w ogóle można przeżyć Wielkanoc, gdy w niedzielę, zmęczeni i często zestresowani, zasiadamy do stołu? - Oczekujemy świąt, ale mamy też oczekiwania wobec nich. Być może są one zbyt wygórowane - wobec samych świąt i tego, jak powinny wyglądać - mówi o. Michał Osek, przeor Klasztoru Dominikanów w Gdańsku.
Tak, ten okres jest podobny do tego, jaki przeżywają wszyscy. Trzeba zrobić listę zakupów, pojechać na giełdę, przywieźć potrzebne rzeczy. Są też przygotowania kościoła - na przykład ciemnicy i Grobu Pańskiego: gdzie w tym roku znajdzie się to miejsce modlitwy, co powinno się w nim znaleźć, jaki styl zaproponować. I oczywiście nie brakuje rozmów oraz spowiedzi.
Słyszałem, że dominikanie nad wszystkim głosują.
Głosowania są bardzo dominikańskie. Potrafimy głosować nad prawie wszystkim. To też wpływa na nasz dość długi proces podejmowania decyzji. Podczas Triduum widać, że nie głosujemy nad liturgią, to trochę inna rzeczywistość, tu podążamy za tradycją i chcemy po prostu celebrować tajemnice tych dni.
Jak co roku w kościele św. Mikołaja wiele osób włącza się w przygotowanie liturgii oraz śpiewów. To są godziny prób. To liturgia, która ma miejsce tylko raz w roku, a przy tym jest bardzo rozbudowana, więc trzeba się jej dobrze nauczyć.
A same święta - już po okresie przygotowań - jak wyglądają?
Jest w naszym świętowaniu pewna tajemnica... Ze względu na Wigilię Paschalną, która kończy się późno w nocy, nie jemy wspólnego śniadania - pierwszym wspólnym posiłkiem jest dla nas obiad. Dopiero przed nim, w niedzielę, dzielimy się święconką. Wszyscy koncentrują się na śniadaniu wielkanocnym, a my to odpuszczamy z uwagi na nocną liturgię. Potem wracamy do zwykłego niedzielnego rytmu. Lubię to świętowanie z braćmi - między innymi dlatego, że nie szykujemy niczego wielkiego, ograniczamy nawet menu. Jest bardzo prosto. Świętujemy, mając dla siebie czas: wspólna kawa, oglądanie filmu, rozmowy.
Jesteście jednak z dala od rodziny, a Wielkanoc bezsprzecznie łączy się z czasem spędzonym z bliskimi. Czy święta bez rodziny to trudny czas?
Na pewno pierwsze święta w zakonie, w nowicjacie, były dla mnie wyzwaniem i chwilą głębokiego wzruszenia. Pamiętam, jak ówczesny przeor klasztoru nowicjatu wspominał ze wzruszeniem podczas życzeń swoje pierwsze Święta w Zakonie. Bracia w klasztorze to inny rodzaj więzi - fundamentem naszej wspólnoty jest wspólna modlitwa i odkrycie powołania do bycia zakonnikami. Pierwszy dzień świąt tradycyjnie rezerwujemy dla braci: nie planujemy żadnych wyjść, spędzamy go razem. Choć z biegiem lat moi rodzice wciąż pytają, czy przyjadę na Święta, to paradoksalnie mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie już świąt poza klasztorem.
Szukając momentu na rozmowę o umieraniu. "Wolimy budować iluzję, zamiast się przygotować"
Nie ma sytuacji, że mama przyjeżdża z sałatką?
Trudno mi sobie wyobrazić takie zdarzenie. Myślę, że to jest spójne - skoro żyjemy razem z braćmi i mamy wspólne zaangażowania, jeden mieszek, to też razem świętujemy. Każdy klasztor ma zresztą swój świąteczny klimat. Inaczej świętuje się w klasztorach, gdzie np. wspólnota liczy 80 braci, a inaczej tam, gdzie żyje ich ośmiu.
Wszyscy powoli odliczają chwile do Wielkanocy, a to często wiąże się z zakupami, mitycznym już myciem okien i innymi przygotowaniami. Potem siadamy zmęczeni do stołu, mija niedziela i poniedziałek i jest koniec. Chyba trochę umyka nam to świętowanie.
Oczekujemy świąt, ale mamy też oczekiwania wobec nich. Być może są one zbyt duże: zarówno wobec samych świąt, jak i tego, jak powinny wyglądać. Mam na myśli ten idylliczny obraz. Właściwie to dla klasztoru święta zaczynają się już w Wielki Czwartek. Kościół podpowiada, by przedłużać świętowanie - stąd oktawa Wielkanocy. To chyba dobre podejście.
W pewnym momencie zauważyliśmy, że przygotowujemy się do przeżycia Wielkiego Postu, ale brakuje rytuałów czy wydarzeń, które pomagałyby przeżywać ten paschalny czas. Dlatego od kilku lat organizujemy rekolekcje paschalne. To okazja, by zatrzymać się nad spotkaniami zmartwychwstałego Jezusa. Dobrze znamy Jego drogę aż do śmierci, ale nie wiemy, co działo się później.
Jeśli ktoś ogranicza święta wyłącznie do niedzieli Zmartwychwstania, może odnieść wrażenie zwykłego dnia i pewnego braku. Jeśli natomiast wejdzie w Triduum - Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę - i zobaczy, jak modlitwa prowadzi człowieka, może przeżyć ten czas o wiele głębiej. U mnie też zaczęło się to zmieniać, gdy po raz pierwszy uczestniczyłem w Triduum i mogłem zobaczyć mandatum, obmycie stóp - co zrobiło na mnie i wciąż robi niesłychane wrażenie. To wszystko zmienia sposób przeżywania świąt.
Czy da się wobec tego przeżyć święta bez Triduum?
Na pewno tak - wiele osób w nim nie uczestniczy. Z różnych powodów nie udaje nam się dotrzeć na liturgię, ale warto zrozumieć te dni i zobaczyć ten Kościół, który w Wielki Czwartek adoruje Chrystusa, który staje w Wielki Piątek pod Krzyżem i kiedy w Wielką Sobotę trwa w ciszy.
Nawet jeśli nie jesteśmy religijni - koszyczek i pisanki, to elementy, które prawie wszędzie są obecne.
Poświęcenie pokarmów na stół wielkanocny to antycypacja Niedzieli Zmartwychwstnania. Wielka Sobota to dzień ciszy - jedyny bez liturgii, kiedy nic się nie dzieje - dzień pustki. W naszej tradycji przyjęło się, że święci się pokarmy, które zjemy następnego dnia. To jest przekroczenie czasu, ucieczka od tej pustki, która tego dnia jest dojmująca.
To wskazówka, że nawet pośród takiej ciemności i ciszy, jest nadzieja. Tak bym to duchowo opisał. Zgadzam się, że dla niektórych koszyczek jest jedynym kontaktem ze świętami, nie ma co jednak tego oceniać. Każdy ma swoją drogę i czasem to spotkanie przy poświęceniu okazuje się później ważne i jest początkiem nowego. Atmosfera tego spotkania jest wyjątkowa i każdy zdobywa się na dużą dozę życzliwości.
Z jednej strony na przestrzeni ostatnich lat widać laicyzację społeczeństwa, z drugiej, praktycznie od stycznia symbole wielkanocne są obecne w sklepach i galeriach. To paradoks?
Chyba kolejki do spowiedzi są krótsze, ale spowiedzi też są inne, niebanalne, głębsze, przemyślane. Wolę, jak ktoś przychodzi i naprawdę wie, że pragnie zmiany i spotkania, doświadczenia miłosierdzia, niż przychodzi z poczucia strachu czy lęku. Symbole wielkanocne chcą opowiedzieć o tajemnicy zmartwychwstania - wędliny przypominają o paschalnej ofierze Chrystusa, do czego nawiązuje baranek. Jajka i zajączki to symbole nowego życia. Wszystko to mówi, jakie jest to życie chrześcijańskie i że mamy umiejętność odnowienia życia i miłości człowieka. Kiedy coś się psuje, to w człowieku też może nastąpić taki proces, ale zawsze mamy możliwość go zatrzymać i odnowić miłość do drugiego człowieka, do siebie i do Boga.
Ilu wiernych chodzi do kościoła? Poznaliśmy najnowsze wyniki badań
Dominikanie od lat organizują śniadanie dla osób w kryzysie bezdomności. To element przeżywania świąt?
Mam takie przeczucie, że gdybyśmy nie pomagali w święta wielkanocne, to sami nie umielibyśmy dobrze świętować - że samo stanięcie przy ołtarzu, modlitwa i wspólne przeżywanie byłyby po prostu niepełne. Byłyby niepełne, gdybyśmy nie pomagali innym, nie zrobili czegoś, by ten świat stał się lepszy, choćby jednej, małej rzeczy. W tym przekonaniu towarzyszy nam wielu ludzi, którzy przygotowują śniadanie dla osób w kryzysie bezdomności.
Swoją drogą, trochę się zmieniło: kiedyś mówiliśmy o "śniadaniu dla bezdomnych", teraz mamy większą wrażliwość językową. Nie chcemy określać tych osób mianem "bezdomnych", jakby to była ich stała cecha - przecież wcześniej nimi nie byli, a bycie w kryzysie bezdomności to pewien epizod. Mamy nadzieję, że za jakiś czas ten kryzys minie. Chcemy dać im okazję do rozmowy, bo to kryzys relacji. Czasem bywa to początek procesu powrotu do normalności. I nie chodzi o to, że tylko my im coś dajemy - to także dla nas wielka przemiana. W tych spotkaniach okazuje się, ile brakuje nam wyobraźni, ludzkiej miłości, siły życiowej. Wolontariusze właśnie tego mocno doświadczają - takiego dobra. Bywa, że zwala ono z nóg.
Jako społeczeństwo utraciliśmy pewną wrażliwość, często patrzymy z góry czy z pogardą na osoby w kryzysie bezdomności.
Tak, a podczas naszego śniadania niekiedy dochodzi do niezwykłych chwil - gdy ktoś po raz pierwszy wzruszy się spotkaniem z drugim człowiekiem. Pamiętam, jak pewna mama powiedziała do swojego dziecka: "Nie możesz jeść słodkiego, bo ja z tobą nie pójdę do dentysty - to kosztuje sto złotych, a nas nie stać". To było szokujące i wzruszyło wszystkich wolontariuszy, którzy to usłyszeli. Takie zdarzenia nosi się w sobie - one mogą przywrócić ludzką wrażliwość na drugiego człowieka.
Opinie wybrane
-
2026-04-05 21:05
Wigilia Paschalna (3)
To wydarzenie w Mikołaju jest jedyne w swoim rodzaju. To 4 godziny, ktore mijają jak jedna. Warto choć raz uczesticzyć w tej uroczystości u Dominikanów. Oprawa liturgiczna, chór i instrumentaliści to coś wspaniałego. Tam naprawdę czuć, że to najważniejsze święto chrześcijan.
- 49 7
-
2026-04-06 08:14
Katolików
a nie "chrześcijan". Ci pierwszy przy tych drugich nawet "nie stali".
- 2 13
-
2026-04-06 07:47
To prawda
Choć niestety nie mieszkam już w Gdańsku to każdego roku przyjeżdżam do Mikołaja na Wigilię Paschalną. Mistycyzm tego wydarzenia jest u dominikanów niesamowity.
- 5 1
-
2026-04-06 06:32
Fajnie
Nieroby mają użytek
- 2 9
-
2026-04-05 13:30
Zawsze u Dominikanów liturgia jest przepiękna (2)
Polecam słuchać o. Adama Szustaka, o. Krzysztofa Pałysa i wielu innych dominikanów, którzy rewelacyjnie głoszą kazania
- 68 13
-
2026-04-07 09:24
psy boga swoje miejsce mają pod stołem
- 0 0
-
2026-04-05 22:20
Kogo to obchodzi ?
To są ich kazania i oni na tym zarabiają ,czemu do normalnej pracy nie idzie jeden i drugi?
- 2 27
-
2026-04-05 09:08
Zdrowych, wesołych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych :) (2)
- 71 6
-
2026-04-05 14:04
Może jak w Sosnowcu (1)
- 4 13
-
2026-04-05 22:22
Jak w platformie
Zwierzogród.
- 4 5
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
