Fakty i opinie

Jak poradzić sobie z problemami finansowymi spowodowanymi pandemią? Ekspert radzi

Piotr Soboń, Partner Zarządzający Kancelarii AntyWindyk, radzi, jak poradzić sobie z kryzysem w budżecie - zarówno domowym, jak i tym w przedsiębiorstwie.
Piotr Soboń, Partner Zarządzający Kancelarii AntyWindyk, radzi, jak poradzić sobie z kryzysem w budżecie - zarówno domowym, jak i tym w przedsiębiorstwie. mat. prasowe

Obostrzenia wywołane pandemią koronawirusa, wpłynęły na sytuację zawodową wielu Polaków. Pomniejszone wynagrodzenia, przestój w pracy, a nawet utrata zatrudnienia, mogą doprowadzić do wplątania się w spiralę zadłużenia. Jak radzić sobie z kryzysem w budżecie - zarówno prywatnym, jak i tym w przedsiębiorstwie - radzi Piotr Soboń, Partner Zarządzający Kancelarii AntyWindyk, która specjalizuje się w pomocy osobom zadłużonym.



Na co powinniśmy zwrócić uwagę w sytuacji, gdy nasz domowy budżet ucierpiał w związku z pandemią koronawirusa?
Piotr Soboń: Przede wszystkim należy spojrzeć na problem długofalowo. Jeżeli już teraz musimy radzić sobie ze spadkiem dochodów, a w przyszłości grozi nam nawet ich utrata, powinniśmy unikać sytuacji, w których jednym zobowiązaniem będziemy spłacać inne. Niestety zdarza się, że ludzie popadający w problemy finansowe zakładają, że szybko z nich wyjdą i utratę wynagrodzenia "zastępują" pożyczką - z reguły w tzw. chwilówkach, bo bez regularnej wypłaty trudno o kredyt w banku. Z tych środków spłacają następnie, np. ratę kredytu hipotecznego. Takie myślenie generuje przyszłe problemy - jeżeli po kilku miesiącach pracy nie uda się znaleźć, zostajemy nie z jednym, a z wieloma zobowiązaniami. Od tego tylko krok do wzięcia kolejnych pożyczek, a w ostatecznym rozrachunku łatwo wpaść w spiralę długów.

W takim razie np. wakacje kredytowe, które oferują banki są lepszym rozwiązaniem?
Piotr Soboń: Zapewne lepszym, jednak dla części osób, takie rozwiązanie może mieć negatywne konsekwencje. Trzeba bowiem mieć na uwadze fakt, że bank nigdy nie robi nic "za darmo" Zdarza się, że przedłużenie spłaty kredytu swoje odzwierciedlenie znajdzie w raporcie Biura Informacji Kredytowej. W innych przypadkach trzymiesięczne wakacje od spłaty kredytu hipotecznego podniosą jego koszt, który ponosi klient banku. Banki przemycają także niekorzystne zapisy umowne w takich aneksach, czemu już przyglądają się Rzecznik Finansowy i UOKiK. No i prawdziwy kłopot pojawia się wówczas, gdy po ostatnim dniu ulgi od kredytu, kryzys w budżecie domowym nie minął, bo na przykład nie udało się znaleźć pracy.

Pewnie dla wielu osób rozwiązaniem jest wzięcie kolejnej pożyczki.
Piotr Soboń: Tak jak mówiłem wcześniej - to najgorszy pomysł. Nie powinniśmy zaciągać kolejnych zobowiązań, kiedy nie mamy środków na ich spłatę. Przedsiębiorcy powinni wykorzystać rozwiązania jakie daje Tarcza Antykryzysowa, ale nie tylko. Istnieją też inne programy jak np. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców - BGK, który jest lepszym rozwiązaniem niż wakacje kredytowe. Formy wsparcia należy dopasować do indywidualnej sytuacji klienta.

To co powinna zrobić osoba, która znalazła się w kryzysowej sytuacji?
Piotr Soboń: Musimy pogodzić się z tym, że czasem zmuszeni jesteśmy zaprzestać spłaty takiego zobowiązania, aby zapewnić swojej rodzinie środki na podstawowe potrzeby np. żywność i leki. Warto zrobić to we właściwym czasie, póki mamy jeszcze jakiekolwiek oszczędności. Możemy w takiej sytuacji złożyć wniosek o restrukturyzację. Jest to też dobry moment dla niezdecydowanych frankowiczów, aby zawalczyć o swoje prawa, oświadczając bankowi, że zaprzestajemy spłat z uwagi na nadpłatę, wynikającą z abuzywnych postanowień umownych. Jeżeli nie będzie płaszczyzny porozumienia, to lepiej rozstrzygnąć sprawę w sądzie.

Czym to się zakończy, egzekucją komorniczą?
Piotr Soboń: Niekoniecznie. To popularny błąd: ludzie myślą, że po zaprzestaniu spłaty kredytu, za dwa miesiące zapuka do naszych drzwi komornik i zacznie wynosić meble z domu. Faktycznie jednak prowadzi do tego długa droga. Zanim dojdzie do egzekucji, bank musi wygrać w sądzie, a formalności mogą zająć około dwóch lat. Kiedy bowiem ktoś przestanie spłacać kredyt, bank musi skutecznie wypowiedzieć umowę, wezwać taką osobę do zapłaty, przygotować pozew i złożyć go do sądu. To jest właśnie ostatni moment, w którym należy skontaktować się prawnikiem - odebranie pierwszego pisma z sądu. Zazwyczaj jest to pozew lub sądowy nakaz zapłaty. Nie jest bowiem powiedziane, że kredytobiorca proces przegra. W przeciągu ostatnich pięciu lat, wygraliśmy ponad 900 spraw z bankami i firmami windykacyjnymi, które nie były w stanie udowodnić wysokości roszczenia albo dostarczały dokumentację z rażącymi błędami. W efekcie kredytobiorca, mimo tego, iż zaprzestał spłaty kredytu - wygrywał sprawę, bo wierzyciel nie wykazywał roszczenia.
W przeciągu ostatnich pięciu lat, wygraliśmy ponad 900 spraw z bankami i firmami windykacyjnymi, które nie były w stanie udowodnić wysokości roszczenia albo dostarczały dokumentację z rażącymi błędami.

A co, gdy sprawę jednak się przegra?
Piotr Soboń: Kredytobiorca w takim przypadku i tak zyskuje czas na to, by odzyskać stabilizację i zebrać środki finansowe, nawet jeśli nie na spłatę całości zobowiązania, to na znaczną jego część. Jeżeli natomiast jeszcze w toku procesu uda się nam stanąć na nogi, już w tym czasie możemy wnioskować o ugodę przed sądem; wówczas wymiar sprawiedliwości może nam rozłożyć zasądzone zobowiązanie na raty - biorąc pod uwagę naszą sytuację, ale także wolę i chęć spłaty. Z drugiej strony można przystąpić do negocjacji z wierzycielem. Często np. jest możliwość umorzenia odsetek i części kapitału. Warto przy takich sprawach korzystać z pomocy specjalisty, który zwiększy szansę na pozytywne zakończenie podobnych postępowań. W przypadku większej ilości zobowiązań, można natomiast ogłosić upadłość konsumencką - przepisy w tym zakresie od tego roku znacznie zliberalizowano. A w sytuacji, gdy niewypłacalność powstała w czasie epidemii, zgodnie z ustawą COVID'ową zakłada się, że zaistniała ona właśnie z powodu COVID-19. Dłużnik ma zatem otwartą drogę do oddłużenia. W takiej sytuacji będą mieć jednak znaczenie jego zachowania na przedpolu upadłości - czyli przykładowo, czy zasilał swój budżet chwilówkami i zadłużał się, gdy już nie powinien tego robić. Również w przygotowaniach do upadłości warto zasięgnąć pomocy specjalistów, bowiem oddłużanie to system naczyń połączonych. Istotne jest kompleksowe podejście do sprawy, a nie punktowe działania.

A co w sytuacji, gdy z kryzysem finansowym zmaga się przedsiębiorca?
Piotr Soboń: Takie osoby są w nieco trudniejszej sytuacji, bo oprócz prywatnych zobowiązań, pojawiają się koszty dotyczące prowadzenia biznesu: wynagrodzeń dla pracowników, czynszu za lokal itd. Gorszym rozwiązaniem są zwolnienia podwładnych, bo przecież po chwilowym spowolnieniu przedsiębiorca będzie chciał jak najszybciej ruszyć z usługami. Lepszym wyjściem są więc negocjacje z pracownikami, w kwestii np. czasowej obniżki wynagrodzeń. Sądzę, że wszystkie strony takiego sporu powinny patrzeć na wywołany epidemią kryzys ze zdrowym rozsądkiem: w ich interesie jest znaleźć porozumienie, wynegocjować odpowiednie warunki. Jeżeli jednak kryzys zmusił do zakończenia prowadzonej działalności, mamy dwie możliwości: restrukturyzację albo upadłość gospodarczą.

Nie warto ratować przedsiębiorstwa za wszelką cenę?
Piotr Soboń: Nie zawsze. Generuje to dodatkowe koszty i sporo nerwów. Czasem lepiej powiedzieć sobie STOP, zanim pogorszymy swoje położenie. W takiej sytuacji najlepiej zamknąć biznes w taki sposób, by uniknąć długów lub je zminimalizować. Aby zrobić to z głową, warto zwrócić się o profesjonalną pomoc. Przy takich sprawach bowiem bardzo często na ostateczny wynik wpływ mają łatwe do przeoczenia detale.

Najważniejsze rady dla naszych czytelników?
Piotr Soboń: Do kryzysu w finansach domowych należy podejść z rozwagą i bez emocji. Rozpocząć od kartki papieru, na której rozpiszemy wpływy, wydatki, posiadane aktywa. Ustalmy, co odroczyć w spłatach, gdzie podejść do negocjacji, które umowy rozwiązać z uwagi na "siłę wyższą". Dla wielu z nas może być to trudne, dlatego wprowadziliśmy właśnie możliwość skorzystania z bezpłatnej konsultacji ze specjalistą naszej Kancelarii, który dokładnie przeanalizuje sytuację i opracuje najlepszą strategię działania. Każdy jest w innym położeniu, nie ma dwóch jednakowych spraw, dlatego tak ważna jest fachowa analiza i podjęcie działań jak najwcześniej.

Opinie (41) 4 zablokowane

  • Może po prostu (1)

    nie konsumować ponad stan? Nie wyobrażam sobie że wszystko mam na raty, czyli w zasadzie nie posiadam niczego...

    • 45 1

    • Nie posiadasz niczego ale laska na ciebie leci, o to tu chodzi.

      • 1 3

  • Przydatne rady, warto je wziąć do serca.

    • 12 4

  • Art. sponsorowany:) (3)

    Kryzys może o ucuci cześć spoleczenstwa. Szczególnie ta najbardziej bezmyslna. Kocham te gorzkie żale ludzi którzy biorą modny sprzęt na raty nie biorąc pod uwagę "jutra". Wypłata 2000zl ale najnowszy ajfon dla szpanu musi być:) Po roku się zepsuje/spadnie, uszkodzi... Zostaje 2 lata płacenia rat:) Producent telefonu opłaci twój czynsz? :) Tak samo z lansem na samochód który się spłaca w ratach, nabytego dzięki odpisom, czyli tak naprawdę lans na nie swoje bo bank gdy przyjdzie co do czego to może autko zabrac:)

    • 32 4

    • Mirek ty to o jakimś ajonie (2)

      Przecież wcześniejsze artykuły non stop o knajpach firmach ,i wszystko na raty że bankrutują za zamykaja - pan expert niech asnie tym wszystkim przedsiębiorcom może wyjadsni zasady funkcjonowania biznesu.Dla biznesmenów zawszę można otworzyć firmę w Czechach.

      • 8 0

      • Niestety w małym biznesie chodzi o generowanie kosztów, żeby uniknąć podatków (1)

        co skutkuje brakiem buforu finansowego i zapaścią przy najmniejszych spadkach obrotów. Albo odłożysz i część ukradnie Ci skarbówka, albo nie odłożysz, ale ryzykujesz upadkiem.

        • 12 1

        • to nie maly biznes tylko kreatywna ksiegowosc...

          jak to mowia : z gow.... bata nie ukrecisz.

          • 1 0

  • Solidna dawka wiedzy

    zapewne art sponsorowany, ale opisane informacje mogą się przydac.

    • 17 0

  • też bym mogła żyć ponad stan ale mam wyobraźnię i rozsądek

    • 24 1

  • Każdy może nabrać kredytów tylko kto to spłaci

    • 10 1

  • większość znajomych zaczynała od dwu pokojowych mieszkań bez problemu splaconych (2)

    A później kupowali większe. Teraz mlode pokolenie zaczyna życie od apartamentów z kredytem do emerytury

    • 29 2

    • I mając kredyt na 30 lat (1)

      Mają przekonanie że już zarobili ,w ich mniemaniu bo kupiłem za 450 już jest warte 550 ...,a ja się pytam ,a ile masz do spłacenia ,a on że 600??? I kto tu zarabia - banki na kredytach i deweloperska na podwykonawcach.

      • 21 0

      • teraz i tak jest dobrze, bo można sam kapitał spłacić wcześniej bez kosztów, wcześniej było takie złodziejstwo, że się płaciło prowizję za wcześniejszą spłatę kredytu, a teraz to bank musi oddać część prowizji za niewykorzystany okres kredytowania ;-)

        • 12 0

  • Gdzie był (5)

    PAN ekspert aby ustrzec ludzi jak mają się zabezpieczyć przed potęcjalnym kryzysem? Teraz każdy mądry i doradza pod siebie by przyczaić jak najwięcej klientów... !

    • 14 9

    • A gdzie był zdrowy rozsądek (1)

      gdy ludzie podpisywali kredytowe cyrografy do emerytury?

      • 13 1

      • bo mlodsze pokolenie ma wyj...... czy jakos tam .

        tylko gdy przychodzi komornik to jest placz i zgrzyt zebow

        • 7 0

    • Ostrzegaliśmy... (2)

      Pisałem o tym, że każdy może zostać dłużnikiem z dnia na dzień, często nie mając na to żadnego wpływu. Zachęcam do zapoznania się z artykułem: Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem z 10 września 2017 roku, który znajduje się na stronie Kancelarii w sekcji BLOG.

      • 14 2

      • mi to nauczycielka od ekonomi w szkole mowila.

        • 1 0

      • Niech portal da artykuł z tamtych lat ! Nie podszywaj się pod kogoś kim nie jesteś... łotrze

        • 1 2

  • brac kredyyyyyt

    tak jak dotychczas, fury w leasing, domy i mieszkania na 35 lat , brac brac brac !!! aaaa i limit na karcie z 25 kola co by na wakacje starczylo

    • 21 0

  • Dziękuje (3)

    Korzystam z usług kancelarii od 3 lat, uratowali ki życie. Mogę pracować i normalnie zarabiać, nie mam już żadnego komornika. Wygrali dla mnie 3 beznadziejne sprawy. Dobrze ze ktoś pomaga w trudnych czasach. Nie życzę nikomu problemów jakie ja miałem.

    • 8 12

    • (2)

      współczuję wierzycielom, że stracili na tobie swoje pieniadze;)

      • 9 2

      • Best raczej nie zbankrutuje przez to

        • 3 1

      • Nie współczuj. Wierzyciel sprzeda dług firmie windykacyjnej, potem komornik i wszyscy zarobią.A ty za 10tys. które pożyczyłeś z banku zapłacisz 25-30tys.Na długach nieźle zarabiają.

        • 4 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.