Jeszcze nie do końca wiosenne porządki

Jarosław Kus
9 marca 2026, godz. 07:00
Opinie (11)
Najnowszy artykuł na ten temat Traktory zwiastują wiosnę, auta biją rekordy
Jedno miejsce sprzątają, drugie brudzą. Nic nowego w Trójmieście.

Wraz z marcem roku 1951 nad morze docierają kolejne obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet, na Wybrzeżu świętowanego niezwykle "uroczyście i radośnie". Choć może niespecjalnie w trójmiejskich autobusach i pociągach...




Nawóz pachnie "aż miło"



Tęsknisz za starymi czasami?

Pojawiają się także pierwsze, na razie jeszcze bardzo nieśmiałe, zwiastuny nadchodzącej wiosny. Lecz gdy w Gdyni "na 10 Lutego" przechodniów "owiewają "wiosenne wonie", płynące szeroką falą z pobliskiego zieleńca", okazuje się, że to tylko... nawóz. I tak oto, zamiast cieszyć się bliską perspektywą najpiękniejszej pory roku, "ludzie z pobliskich kamienic nie mogą otwierać okien, a przechodnie przebiegają ulicami Gdyni z zatkanymi chusteczką nosami". Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy słońce przygrzeje i zrobi się cieplej - na razie jednak namiastkę "ciepła" można znaleźć jedynie w niektórych pociągach.

Wiosna to czas tradycyjnych porządków, zwłaszcza że zimą droga do czystości bywała dość często "bolesna". To również doskonały czas na pomysły ułatwiające walkę z brudem, jak chociażby ten z Oruni, mający na celu "przyśpieszyć chemiczne czyszczenie".



Trzeba zdyscyplinować panią sprzedającą mleko



Trafiają się jednak i takie, które z wiosną - i ze zdrowym rozsądkiem - zdają się mieć niewiele wspólnego, jak pomysł na "racjonalizację" sprzedaży mleka, czyli "poza kolejką osobom dojeżdżającym do pracy, za okazaniem zaświadczenia PKP na kolejowy bilet miesięczny z fotografią". A wystarczyłoby tylko zdyscyplinować panią sprzedającą mleko", by "nie spóźniała się do pracy... Wracając jednak do wiosennego sprzątania, to trudno dbać o czystość, jeśli - tak jak w Oliwie - "już sześć lat trwa ta udręka z zaopatrywaniem się w wodę, bez której nie można przecież wyobrazić sobie utrzymania higieny, prowadzenia gospodarstwa domowego, żadnego w ogóle życia".

Zapomniano o ulicach na przedmieściach



Perspektywa zbliżającej się wiosny nie cieszy za bardzo mieszkańców trójmiejskich przedmieść, gdzie - tak jak w Gdańsku - zupełnie "zapomniano o ulicach na przedmieściach". Nic więc dziwnego, że "w osiedlach tych stan dróg jest fatalny", zwłaszcza zaś "w okresie wiosennym i jesiennym", gdy "przebycie nawet najmniejszej odległości stanowi poważny problem". Nie ma więc znaczenia, jaką pastą wyczyści się buty, bo i tak po kilku krokach są już pokryte grubą warstwą błota...

Katalog.trojmiasto.plzakłady szewskie



Wszystko wina okupanta



Tymczasem, "jak wynika z przedstawionego planu, większość nowych ulic zostanie wybudowana w śródmieściu i dzielnicach położonych bliżej centrum Gdańska", gdzie nie tylko ulice, ale i "tabor komunikacyjny w Gdańsku, bezpośrednio po wyzwoleniu, znajdowały się w opłakanym stanie": "przyczyną dewastacji urządzeń komunikacyjnych były nie tylko działania wojenne, lecz również rabunkowa gospodarka okupanta, który eksploatował do granic ostateczności tory i tabor kolejowy, nie dbając o normalną konserwację nawierzchni ulic". Zaplanowano zatem "odbudowę zniszczonych nawierzchni smołowcowych i smołobetonowych, przebudowę istniejących nawierzchni tłuczniowych na nawierzchnie ulepszone, wzmocnienie dojazdowych dróg do portu i większych ośrodków przemysłowych, oraz budowę nowych chodników w dzielnicach mieszkalnych i osiedlach robotniczych". Postawiono również na "dalszą budowę arterii komunikacyjnej Gdańsk - Gdynia oraz odbudowę ulicy Gdańskiej i Chrobrego, będących najkrótszym połączeniem Wrzeszcza z Nowym Portem przez Brzeźno.

Szabrownicy zabrali opony trolejbusów



Sporego nakładu pracy wymaga także trójmiejska komunikacja: "w przeciwieństwie do Łodzi, Krakowa i Bydgoszczy, gdzie po wypędzeniu okupantów miejscowe MZK niemal natychmiast mogły wznowić swoją działalność - zarządy miejskie Gdańska, Sopotu i Gdyni stanęły (...) wobec szeregu nierozwiązalnych, zdawałoby się zadań".

Należało przede wszystkim "odbudować zniszczone tory tramwajowe i sieć elektryczną, która prawie zupełnie przestała istnieć". Obrazu zniszczeń dopełniały "zajezdnie (...) niemal w gruzach", "wagony tramwajowe oraz trolleybusy pozornie nadające się tylko na złom", ponieważ ""zapobiegliwi" szabrownicy zdążyli z unieruchomionych trolleybusów powyjmować nawet silniki i zabrać ogumienie". O tym, że MZK GG dobrze "spełniły w roku 1950 swe ciężkie obowiązki" może świadczyć fakt, że w tym czasie "tabor MZK GG przebył 14 mln km, tj. wstęgę mogącą opasać 350 razy kulę ziemską" i "przewiózł na tej przestrzeni 80 mln osób". Ale sposobu na to, "jak rozładować tłok", nadal nikt nie wymyślił...


Źródło: "Dziennik Bałtycki" nr 54 z 24 lutego 1951 r., nr 55 z 25 lutego 1951 r., nr 65 z 7 marca 1951 r., nr 66 z 8 marca 1951 r., nr 67 z 9 marca 1951 r. i nr 71 z 13 marca 1951 r. oraz "Głos Wybrzeża" nr 66 z 8 marca 1968 r. Skany pochodzą z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej oraz Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (11)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane