Fakty i opinie

stat

Klif się cofa. Kiedy góry nad morzem?

W 1915 roku Orłowo było jeszcze bardziej uroczym zakątkiem, bo molo było osłonięte od wiatru przez dużo większy niż dziś fragment lądu. Za to dużo mniej efektowny niż teraz.
W 1915 roku Orłowo było jeszcze bardziej uroczym zakątkiem, bo molo było osłonięte od wiatru przez dużo większy niż dziś fragment lądu. Za to dużo mniej efektowny niż teraz. mat. archiwalne

Lubisz wypoczywać w Orłowie lub Redłowie, a z plaży i molo podziwiać efektowną ścianę klifu? Masz szczęście, bo 100 lat temu o takim widoku - gdzie wprawny obserwator wypatrzy pokłady węgla brunatnego - nikt jeszcze nawet nie marzył.



Wysokość klifu w Redłowie waha się od kilku metrów, do nawet 40 w najwyższym punkcie. Stojąc u jego podnóża wierzchołek jest więc kilkanaście pięter nad nami. A z biegiem czasu będzie jeszcze efektowniej, bo fragmenty wysoczyzny w Redłowie i Orłowie sięgają nawet ponad 90 metrów ponad poziom morza! Wystarczy więc "tylko", by klif się do nich cofnął. Kiedy tak się stanie? Niełatwo to sprecyzować.

Średnie tempo cofania klifu Cypla Redłowskiego na postawie pomiarów fotogrametrycznych z lat 1963-67 i 1971-75 określone zostało na ok. 1 m rocznie. Pomiar dotyczy najbardziej aktywnej, tzw. obrywowej części klifu, pozostała cofa się wolniej. O ile? Tego niestety nie wiadomo.

Na szczęście na tle innych klifów wypadamy wręcz leniwie. Badania dynamiki wybrzeża klifowego w obszarze Międzyzdroje-Grodno, wykonane wprawdzie dużo później, bo w latach 2000-2005, wykazały bowiem prędkość 1,2-3,18 m/rok. Klif pucki jest jeszcze bardziej agresywny, w latach 1995-2001 majestatycznie przesuwał się w głąb lądu o 2,5-3 m rocznie.

Okazuje się jednak, że wpływ na to mają nie tylko sztormy, choć to w głównej mierze właśnie im zawdzięczamy tak efektowne widoki pionowych, nadmorskich brzegów. Spory wpływ na osuwiska ma też erozja klifu spowodowana przez deszcz i wody gruntowe.

Budowa geologiczna ścian klifu, które w dużej mierze są gliniaste, sprawia, że charakteryzują się one małą przepuszczalnością wód opadowych. Z tego powodu spora część gruntu jest po prostu spłukiwana. W efekcie na ścianach klifu powstają tzw. łobiny, głębokie bruzdy oraz rozcięcia. Przyczyniają się one do osłabienia związania gruntu i jego stopniowego osuwania się.

Zima też dokłada swoje. Podczas mrozów na zboczach klifu powstaje tzw. lód włóknisty, który narasta w formie cieniutkich igiełek. W ten sposób podnosi grunt o kilka centymetrów. Efekty widoczne są, gdy zrobi się cieplej. Sucha i luźna nawierzchnia odpada od klifu, nawet bez pomocy wiatru czy deszczu. I kolejne centymetry zawłaszcza plaża, a potem morze.

Gdyński klif cofa się stosunkowo wolno, bo sporą jego część "wiążą" rośliny i ich korzenie. Stare drzewa - przede wszystkim buki i dęby - rosnące na Kępie Redłowskiej, inna gęsta leśna roślinność, a do tego twarde, głównie gliniaste podłoże, wciąż opierają się morskim żywiołom.

Jeśli dodamy do tego pokłady około półtorametrowej warstwy... węgla brunatnego, możemy mieć pewność, że obrona gdyńskiego wybrzeża zawsze miała solidne podstawy.

Opinie (153) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.