"Konkubinat to grzech - nie cudzołóż" - billboard z takim napisem, a także wężem owiniętym wokół splecionych dłoni - damskiej i męskiej - pojawił się przy ul. Toruńskiej
w Gdańsku. Podobne plakaty zawisły także w innych polskich miastach.
Jak oceniasz kampanię społeczną krytykującą konkubinat?
Dlaczego fundacja krytykuje instytucję konkubinatu?
- Wiele badań prowadzonych w USA czy w Kanadzie wykazuje, że małżeństwa, które żyły wcześniej w konkubinacie bardzo szybko się rozpadają, a sam konkubinat nie daje żadnej gwarancji szczęśliwego małżeństwa. Co więcej, dowiedziono, że dzieci, których rodzice żyli w związkach nieformalnych, same uciekają później przed odpowiedzialnością i powielają wzór swoich rodziców, żyjąc w związkach na próbę - na stronie kampanii cytowany jest ks. Przemysław Drąg, dyrektor współpracującego z fundacją Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.
Zdjęcia billboardu pojawiły się w poniedziałek w Internecie, wielokrotnie udostępniano je na portalach społecznościowych, przeważnie jednak w kontekście dość satyrycznym. Internauci pytali m.in. o to, czy inne grzechy także mają swoje plakaty, czy też grzech cudzołóstwa został potraktowany ze specjalnymi względami.










