Fakty i opinie

stat

Konserwator zabytków wywłaszczy właściciela?

Właściciel zupełnie nie dba o zabytkowe budynki przy ul. Grunwaldzkiej 535 i 537.
Właściciel zupełnie nie dba o zabytkowe budynki przy ul. Grunwaldzkiej 535 i 537. mat. prasowe

Bezprecedensową decyzję podjął Wojewódzki Konserwator zabytków. Właścicielowi zabytkowej zajezdni tramwajowej w Oliwie dał miesiąc na zabezpieczenie popadającego w ruinę obiektu. W przeciwnym razie rozpocznie procedurę wywłaszczenia.



Czy zabytki powinny być odbierane zaniedbującym je właścicielom?

nie, to ich własność, mogą z nią zrobić co chcą

10%

raczej tak, ale wywłaszczenie nie powinno być znaczącym obciążeniem dla państwa

9%

to zależy od zabytku, jego rangi i lokalizacji

26%

zdecydowanie tak, to nasze dobro narodowe

55%
Dawna zajezdnia tramwajów konnych, to dwa charakterystyczne budynki, u zbiegu ul. Grunwaldzkiej i Pomorskiej zobacz na mapie Gdańska, które od lat straszą przy głównej trasie z Gdańska do Gdyni. Pochodzą z 1870 roku i są wpisane do rejestru zabytków.

W środę sprawę w swoje ręce wziął wojewódzki konserwator zabytków Marian Kwapiński, który udał się na miejsce i przeprowadził kontrolę obiektów.

- Konserwator dał właścicielowi miesiąc na zabezpieczenie obiektów, tak by nie popadały w dalszą ruinę. W tym czasie musi przedstawić także dokładny plan zagospodarowania terenu - co zamierza tam zrobić i w jakich terminach. Jeśli nie wywiąże się z narzuconych mu postanowień, konserwator podjął też decyzję o rozpoczęciu procedury wywłaszczeniowej właścicieli dawnej zajezdni. Prawo daje nam taką możliwość - wyjaśnia Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora.

Marian Kwapiński podjął pionierskie działania w skali kraju. Wszczęcie procedury wywłaszczeniowej jest bowiem czasochłonne i bardzo kosztowne. Nikt dotąd nie zdecydował się na taki krok, ale konserwator jest zdeterminowany.

Wiadomo nie od dziś, że niektóre zabytki, mimo deklaracji nowych właścicieli, kupowane są od gmin tylko po to, by zyskać atrakcyjnie położoną działkę. Czas ma zrobić swoje, zabytek ma się sam zawalić. Wtedy nie ma kłopotu i można budować np. nowy hotel. Kto jest właścicielem tego łakomego kąska?

Gdy pod koniec lat 90. miasto odsprzedało budynki fundacji Pro Publico Bono, ta po dekadzie sprzedała domy firmie Easy Pl. To spółka z Borcza, której współwłaścicielem jest znany biznesmen Krzysztof Mielewczyk (prywatnie mąż senator PiS, Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk).

W skład jego imperium wchodzi też spółka Polskie Pierze i Puch oraz Pomorski Dom. Pierwsza z nich miała być inwestorem, druga wykonawcą hotelu Solaris, który miałby powstać na posesji przy ul. Grunwaldzkiej. Spółka po przejęciu posesji weszła jednak w konflikt z mieszkańcami, którym trzykrotnie podniesiono czynsz, by się ich pozbyć. Obecnie na tyłach posesji mieszkają jeszcze trzy rodziny.

Jak informuje rzecznik przy kontroli był obecny przedstawiciel firmy Easy Pl. - Przyjął do wiadomości decyzję konserwatora, ale nie zdeklarował czy obiekt zabezpieczy - wyjaśnia Marcin Tymiński.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (126)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.