Fakty i opinie

Kontrowersyjne "koszenie liści" w Gdańsku

Mieszkańców okolicy zdziwiło "koszenie liści".

Czytelnik nagrał film, na którym widać, jak osoby zatrudniane przez miasto "koszą liście" w okolicy ul. MichałowskiegoMapka w VII Dworze. Pracownicy Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni tłumaczą, że użycie kosiarek zamiast dmuchaw jest bardziej ekologiczne. Tymczasem eksperci twierdzą, że koszenie w listopadzie pozbawione jest sensu i zagraża wielu gatunkom zwierząt.



Jak oceniasz taką formę prac porządkowych w Gdańsku?

pozytywnie - uważam, że tłumaczenie urzędników ma sens 17%
negatywnie - to nie czas i miejsce na używanie kosiarek spalinowych 83%
zakończona Łącznie głosów: 1906
Magdalena Kiljan, rzeczniczka Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, komentuje, że wydarzenia uwiecznione na nagraniu dotyczą koszenia skarpy przy ul. Michałowskiego w dzielnicy VII Dwór na zlecenie GZDiZ - w ramach utrzymania terenów zieleni.

- Skarpa położona jest pomiędzy terenem sportowym (na górze) a zatokami postojowymi przyległymi do ul. Michałowskiego. W tym roku skarpa była koszona - w lipcu, we wrześniu i teraz w listopadzie. Aktualnie wysokość koszonych roślin przekraczała 30 cm, co widać na filmie. Ponieważ teren wokół tej skarpy jest intensywnie zadrzewiony, wiatr nawiewa masę liści. Liście można ewentualnie usunąć dmuchawami. Jednak nie stosujemy ich na tak dużych powierzchniach ze względów ekologicznych. Ponadto przy aktualnej, deszczowej pogodzie i liście, i trawa są mokre, co uniemożliwia zastosowanie takiego rozwiązania - mówi Magdalena Kiljan.
Dodaje, że właśnie dlatego - chcąc usunąć liście w tych warunkach - najpierw trzeba skosić, a dopiero potem (albo równocześnie) wygrabić i wywieźć trawę wraz z liśćmi.

Łąki kwietne tak, ale nie chaszcze



- Skoszenie tego terenu wczesną wiosną byłoby szkodliwe ze względu na gniazdowanie w trawie ptaków oraz na inne pojawiające się w tym okresie drobne kręgowce i bezkręgowce - zaznacza rzeczniczka GZDiZ.
Jak wyjaśnia, skarpa jest utrzymywana w standardzie zgodnym z życzeniami większości mieszkańców, którzy zgłaszali liczne protesty przeciw propozycji utworzenia na tym terenie naturalnej łąki kwietnej.

Koszenie spalinowe to "eksterminacja" fauny



Nieco inaczej sprawę widzi dr inż. arch. krajobrazu Joanna Rayss, która od 2009 r. prowadzi autorską pracownię projektową Zieleniarium.

- To kolejna odsłona niskiej świadomości przyrodniczo-krajobrazowej miasta, które odrabia letnie straty w koszeniu w październiku i listopadzie. Odnosząc się bezpośrednio do przypadku przy ul. Michałowskiego, trudno polemizować z opinią, że spalinowa kosa jest bardziej ekologiczna od dmuchawy do liści. Według mojej wiedzy i doświadczenia, a oprócz projektowania jestem także aktywnym członkiem Stowarzyszenia Architektury Krajobrazu zrzeszającego licznych krajowych wykonawców terenów zieleni, nikt rozsądny nie wyznacza terminów koszenia na listopad - twierdzi nasza rozmówczyni.

Parki i skwery w Trójmieście



Jej zdaniem jesienne koszenie jest pozbawione sensu, właśnie dlatego, że trawa jest zazwyczaj mokra i często pokryta liśćmi.

- Zazwyczaj ostatnie koszenia prowadzi się we wrześniu. Ponadto w sytuacji, kiedy faktycznie Zarząd dostosował się do wniosków mieszkańców i nie utrzymywał tego terenu w formie łąki kwietnej, to dlaczego doprowadzono do wyrośnięcia tej trawy na 30 cm? I kiedy ona tak wyrosła, od września? Nie sądzę. Co ważne, teren ten to okrajek Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, czyli faktycznie bardzo cenna enklawa bioróżnorodności, gdzie schronienie na zimę znajdują liczne gatunki mikro- i makrofauny, więc wprowadzając teraz w okresie ich spoczynku intensywne koszenie, eksterminujemy je systemowo - twierdzi Joanna Rays.

Dmuchawy były używane w tej okolicy



W podobnym tonie wypowiada się Piotr Zięcik - biolog środowiskowy, który był świadkiem przeprowadzanych w tej okolicy prac porządkowych.

- Jak widać na filmie, pracownicy ganiają liście i powietrze, a nie koszą trawę, której wysokość, po wrześniowym wykoszeniu kosiarkami rotacyjnymi, obecnie osiągała w opisywanym miejscu w porywach 6 cm. Roślinność niska nie jest w stanie fizycznie osiągnąć takiej wysokości u schyłku sezonu wegetacyjnego - twierdzi Piotr Zięcik.
Jego zdaniem takie działania to "jawny przejaw marnotrawstwa i braku panowania nad gospodarowaniem zielenią w mieście".

Nasz rozmówca przekonuje, że dmuchawy do liści były wcześniej używane w tej okolicy, co potwierdza zdjęcie, które przesłał do naszej redakcji.

Do usuwania liści wykorzystywano dmuchawy - udowadnia nasz czytelnik.
Do usuwania liści wykorzystywano dmuchawy - udowadnia nasz czytelnik. fot. Piotr Zięcik/Trojmiasto.pl
- Mieszkańcy zwracali się do GZDiZ o możliwość odstąpienia od intensywnego koszenia skarpy i zgodę na możliwość utworzenia tam łąki kwietnej. Otrzymali decyzję negatywną i propozycję utworzenia w zamian łąk kwietnych w parku Reagana - podsumowuje.

Opinie (268) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • dmuchawy = spaliny + wirusy w powietrzu

    Kiedyś wystarczało grabienie liści. Teraz ktoś wymyślił dmuchawy trzeba liście zdmuchiwać. W powietrzu unoszą się spaliny z tych dmuchaw oraz wirusy, które mogły sobie spokojnie leżeć na ziemi i nikomu nie robić krzywdy.

    • 0 0

  • durnie czemu nasze piękne miasto jest skalane tak głupimi urzędnikami .... (2)

    • 10 1

    • dlatego,

      że jest niska świadomość społeczna. Coraz mniej autochtonów, coraz więcej "słoików" tu emigruje i myślą że są nowocześni , chodza na demonstracje i wywieszaja kolorowe flagi. Nie widząc co naprawdę robi władza w Gdańsku- zadłużenie i nic dla mieszkających tu.

      • 0 0

    • jacy mieszkańcy taka władza

      nie dziwi nic

      • 1 0

  • Rosjanie zabudowali na podwoziu czołgu

    dwa silniki odrzutowe zamiast wieżyczki. Służyło toto do rozminowywania pól. Pewnie do liści też by się nadało...

    • 0 0

  • (1)

    To akurat pikuś. Dla mnie odwieczną zagadką pozostaje to namiętne koszenie trawników latem. Dosłownie co tydzień-dwa przybiega ktoś z kosiarką i wygala znowu na łyso te strączki co zdążyły ledwo odrosnąć. Od kilku lat co lato trąbi się o suszach, a pomimo tego notorycznie co roku znikają wszystkie trawniki żeby zostać zastąpionymi przez żółto-brązowe pustynie. Na dodatek tej skoszonej trawy nigdy nikt nie zabiera, więc ona tam zostaje, gnije a potem zasycha. Nie rozumiem po co w ogóle kosić trawę więcej niż raz - dwa razy latem w mieście. Zieleń jest przecież piękna i potrzebna. A oni z uporem maniaka robią tu nonstop krajobraz pustynny.

    • 1 0

    • Zdradzę Ci dlaczego...

      ...bo tak trzeba!

      • 0 0

  • Taniej

    Prace społeczne niech odrabiają grabiąc liście. Taniej i ciekawy widok, jak jadąc samochodem widzisz jakiegoś prezesa grabiącego liście za mandat np. przekroczenia szybkości.

    • 2 0

  • Po co kosic i grabić moi drodzy I kochani (8)

    Toć to sama matura, sprzątnąć tylko z dróg bo niebezpiecznie a resztę zostawić. Gnije liść a tam jest mikro świat który z tego żyje.. A efekt marny i nie wspomnę o wydanych pieniądzach ..

    • 139 16

    • To wszystko przez PiS

      władze miasta ugięły się przed żądaniami. Koalicja w mieście powinna postawić im veto tak aby można było wykorzystać środki unijne i zastosować pociski powietrzne zamiast podkaszarek. Będzie kolejny protest - Liście wszystkich krajów łączcie się bo PiS.

      • 0 0

    • Utylizację dzików większość popiera (6)

      a mikro świat liścia żal....

      • 4 7

      • (3)

        bo nie ma naturalnych drapieżników które, mogłyby to załatwić za człowieka. Jasno widać, że świat który stworzyliśmy i dalej tworzymy zaburza ekosystemy. Bez nich i człowiek w końcu zginie. Sam się wykończy.

        • 12 2

        • Dlaczego konieczność "załatwienia tego"?

          Przecież to też ingerencja w naturalny ekosystem.

          • 0 0

        • A wilki i niedźwiedzie ? (1)

          • 0 2

          • gdzie, w TPK? To nie są Bieszczady.

            • 4 0

      • Dzik nigdy nie miał naturalnego drapieżnika... (1)

        Dlaczego dzików jest tak dużo? Bo dożerają odpadki LUDZI i coraz słabsze zimy spowodowane zachwianiem klimatu przez człowieka powodują, że przeżywa ich więcej. A w lasach straszone są zapachami i odstrzałem, to uciekają do miasta.

        • 2 4

        • Miał

          • 0 1

  • ZDiZ to stan umysłu. Nigdy nie zrozumiem ich myślenia, a raczej niemyślenia. Z drugiej strony czemu się dziwić? Tam nazwiska pracowników nie zmieniają się już od trzech pokoleń. A skoro babcia nie myślała, mama nie myślała to dla czego córka ma robić inaczej.

    • 2 0

  • Opinia wyróżniona

    Kiedyś drążyłem temat "koszenia śniegu" i podobno nie da się inaczej (10)

    Tego typu prace samorząd musi ująć w planie (konkretne przedziały dat) i to jest podstawa do oferty przetargowej.
    Nikt nie będzie ryzykował uznaniowych tematów że koszenie "w razie potrzeby", bo jeden będzie widział potrzebę każdego dnia, inny wcale.

    A był przetarg, firma wygrała, przychodzi termin to trzeba kosić.
    Jeśli nie ma nic do koszenia to trzeba wysłać ludzi żeby pohałasowali trochę kosiarkami i wszyscy są zadowoleni.

    Inaczej się nie da, bo to jest robione za państwowe pieniądze i tyle.

    • 127 12

    • wszystko się da, tylko trzeba chcieć (1)

      po pierwsze - można to zapisać w umowie, że koszenie na żądanie zamawiającego; po drugie - że ma możliwość zmiany koszenia na grabienie liści albo odśnieżanie; po trzecie - można zatrudnić ludzi w samym zdiz i wydawać im bieżące zadania, a nie robić to przetargiem. Wymyśliłem to w 5 sekund, dziękuję.

      • 3 0

      • Otóż to

        Plus mozna dać normalne terminy, a nie pozna kesien, czy wczesna zime

        • 0 0

    • Pieniażki do konca roku trzeba boczkiem wypłacić ;)

      • 2 0

    • Niewiedza gwoździem do trumny (1)

      Nie ma czegoś takiego jak Państwowe pieniądze - Państwo samo w sobie na siebie nie zarabia. To są pieniądze z twoich i moich podatków... ale większość ludzi nie ma świadomości, że płaci za wszystko co jest na około nich - to dość ciekawe zjawisko bo myślą, że jak za Państwowe pieniądze to nie oni płacą ^^... tylko dlaczego te podatki cały czas tak rosną !!! Niestety to co piszesz to prawda - te pieniądze są wyrzucane w błoto.

      • 12 1

      • Jasne a lotos to niby czyj ? Orlen też niby wróżki ?

        • 1 2

    • Nie no kolego qazq ty to mi zaimponowałeś tym koszeniem śniegu. Brawo ty !!!

      • 0 0

    • bardzo mnie cieszy

      że takie są główne problemy miasta,
      czyli, że w Gdańsku jest jak "w Szwajcarii i trzeba z nudów palcem dziury w serze robić, bo nie ma w co ręce włożyć" (to z Jerzego Kryszaka)

      • 5 1

    • Państwo

      g*wno prawda. Jakie państwowe .państwo to my lokatorzy,to msą nasze i nie tylko nasze podatki .
      My decydujemy

      • 6 3

    • (1)

      ja tylko w kwestii formalnej. GZDiZ jest jednostką budżetową więc, jaki przetarg? I do jakiej kwoty nie trzeba ogłaszać przetargu?

      • 5 2

      • To wszystko geniuszu jest opisane w prawie.
        PZP

        • 1 2

  • dmuchawy!!!!!!!!!!!!!!

    Ostatnio kilka miast m. inn. Warszawa wprowadzają zakaz używania dmuchaw spalinowych i elektrycznych ze względów ekologicznych i likwidacji uciążliwości dla mieszkańców. A u nas w zapyziałym Trójmieście całe watahy dmuchaw zakłócają spokój udając że coś sprzątają.

    • 3 0

  • rzucać w nich pomidorami i słoikami to się nauczą! (1)

    ja mam marker do paintballa od 2 lat i od 2 lat nikt mi niczym nie warczy pod blokiem.

    • 0 1

    • Z takim podejściem myślę że jesteś znany na dzielnicy..

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.