• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Królowa i najsłynniejszy gdański astronom

Michał Ślubowski
14 sierpnia 2022, godz. 09:00 
Opinie (41)
Ludwika Maria Gonzaga, żona królów Polski Władysława IV i Jana Kazimierza, kilkakrotnie spotkała się z gdańskim astronomem Janem Heweliuszem. Ludwika Maria Gonzaga, żona królów Polski Władysława IV i Jana Kazimierza, kilkakrotnie spotkała się z gdańskim astronomem Janem Heweliuszem.

W piątek i sobotę miłośnicy obserwacji zjawisk niebieskich mieli okazję popatrzyć i posłuchać o Perseidach, na spotkaniach w gdyńskim Experymencie i w Hewelianum w Gdańsku. To dobry pretekst, by przypomnieć historię znajomości astronoma Jana Heweliusza z żoną dwóch polskich królów.



Królowa Ludwika Maria przywiązywała dużą wagę do położenia gwiazd oraz ruchu planet. Jeżeli weźmiemy pod uwagę niezwykle kręte ścieżki jej życia, z większą łatwością zrozumiemy chęć poznania swojego losu, który można było przewidzieć i odczytać za pomocą astrologii.

Monarchini była zodiakalnym lwem, więc miała ją cechować ambicja, naturalna charyzma i skłonności do działalności w polu sztuki oraz nauki. Horoskopy stawiali jej wielcy ówczesnego świata: chociażby słynny paryski matematyk Jean-Baptiste Morin, który jednocześnie zadedykował królowej swoje największe astrologiczne dzieło Astrologia Gallica (Astrologia francuska). Według prognozy Morina, kobietę czekało małżeństwo ze wspaniałym władcą.

Królowa w Gdańsku po raz pierwszy



Maria Gonzaga faktycznie została żoną dwóch królów. Jednak korona nie przyniosła jej życiowej stabilizacji, wręcz przeciwnie: do końca życia musiała walczyć z humorami Jana Kazimierza, polskimi szlachcicami nienawykłymi do silnych kobiecych charakterów i wreszcie z politycznymi i wojennymi sztormami, które w XVII wieku przetaczały się nad Rzeczpospolitą.

Jednak na samym początku była nadzieja i splendor największego miasta kraju.

Wjazd orszaku królowej Ludwiki Marii Gonzagi do Gdańska na obrazie Bartholomäusa Milwitza. Wjazd orszaku królowej Ludwiki Marii Gonzagi do Gdańska na obrazie Bartholomäusa Milwitza.
Królowa Ludwika Maria wyruszyła do swojej nowej ojczyzny w 1635 roku. Przez Lębork, Sopot i Oliwę dotarła do Gdańska. Kanclerz wielki litewski Albrycht Stanisław Radziwiłł, który w imieniu zaatakowanego atakiem podagry króla Władysława IV witał w Gdańsku Ludwikę Marię, prowadził pamiętnik.

W lutym 1646 roku zapisał w nim:

Królowa jechała w karocy w sześć białych koni zaprzężonej, obitej jedwabiem koloru tureckiego i kunsztownie ozdobionej srebrnymi gałązkami winorośli. Z tyłu, za karetą królowej postępowało 400 jeźdźców; w końcu jechał fraucymer mając za sobą rękodajnych na gorszych już koniach.
Ten pierwszy pobyt nad Motławą trwał dziewięć chłodnych, lutowych dni. Sam Radziwiłł przyznał w dalszej relacji, że żadne inne miasto, włączając w to Warszawę, nie mogło się równać ze splendorem Gdańska. Bramy tryumfalne, tłumy mieszczan i szlachciców, muzykę, przedstawienia i zawody sportowe - Gdańsk nie szczędził pieniędzy na godne powitanie monarchini.

Przyjaźń Heweliusza z dworzaninem



Wśród tłumu mieszczan obserwującego wjazd królowej oraz wszystkie uroczystości z nim związane był również Jan Heweliusz. Astronom miał wówczas trzydzieści pięć i chociaż odbył już uniwersytecką tułaczkę po Europie, dopiero zyskiwał sławę astronoma - jego przełomowe dzieło poświęcone Księżycowi, Selenografia, zostanie wydane w 1647 roku.

W 1646 roku jego żoną była Katarzyna Rebeschke, która w posagu wniosła domy przy ulicy Korzennej, na których dachach w przyszłości powstanie słynne obserwatorium (w tym momencie znajdowało się jedynie na dachu jednego z budynków).

Domy Heweliusza przy ulicy Korzennej. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN Domy Heweliusza przy ulicy Korzennej. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN
Katarzyna była energiczną kobietą. Nie interesowała się astronomią, ale wspierała męża w inny sposób. Pochodziła z rodu słynnych gdańskich browarników i umiała skutecznie zarządzać browarami swoimi i męża, które przynosiły małżeństwu duże dochody. W tamtym czasie Heweliusz był również aktywnym członkiem miejskiej społeczności: był starszym cechu browarników oraz ławnikiem Starego Miasta.

Obserwatorium astronomiczne Heweliusza (Gwiezdny Zamek) na dachu jego domów. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r Obserwatorium astronomiczne Heweliusza (Gwiezdny Zamek) na dachu jego domów. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r
Podczas tego pierwszego pobytu królowej w Gdańsku Heweliusz nawiązał znajomość z jednym z jej dworzan. Był nim Pierre des Noyers, osobisty sekretarz Ludwiki Marii. Des Noyers był niezwykle ważnym ogniwem w machinie dworu królowej: odpowiadał za jego kontakty ze światem nauki. Pośredniczył więc w korespondencji z wielkimi osobistościami ówczesnej Europy: filozofem Pierrem Gassendim, matematykiem Blaisem Pascalem, z fizykiem i astronomem Christiaanem Huygensem, czy ze swoim przyjacielem Ismailem Bouillaudem, jednym z najważniejszych badaczy nocnego nieba. Błyskotliwy des Noyers, sprawny obserwator, stał się niezbędnym zaufanym królowej, dostarczając jej najnowsze wieści ze świata nauki. Oprócz lawirowania w świecie polityki, Francuz sam zajmował się astronomią, astrologią, oraz naukami humanistycznymi.

Heweliusz i de Noyers zawiązali w Gdańsku znajomość, która dzięki korespondencji oraz spotkaniom miała rozwijać się w następnych latach. To właśnie dzięki des Noyersowi król i królowa otrzymali egzemplarze Selenografii. Astronom w załączonym liście królową nazwał "naszym Księżycem" (Luna haec nostra), a króla "naszym Słońcem" - oboje mieli opromieniać swoim blaskiem całą Sarmację.

Królowa z gościną u Heweliusza



Po dwóch latach małżeństwa z Ludwiką Marią zmarł schorowany król Władysław IV, a sejm na jego następcę wybrał jego brata, Jana Kazimierza, który pojął za żonę wdowę po zmarłym królu. Jak bowiem w swojej "Relacji historycznej o Polsce" zanotował Gaspard de Tende:

Stwierdziłem, że Polacy żywią szacunek nie tylko do wszystkich osób z rodu królewskiego, lecz mają go również dla wdów po swoich królach. Z tego też względu przywiedli króla Jana Kazimierza do poślubienia królowej Ludwiki Marii, wdowy po jego bracie Władysławie IV, który zmarł bezpotomnie.
Portret Ludwiki Marii Gonzagi pędzla Ferdinanda Bola. Portret Ludwiki Marii Gonzagi pędzla Ferdinanda Bola.
Lata spędzone przy Janie Kazimierzu, niestałym i humorzastym władcy, na którego panowanie przypadły straszne lata Potopu, były dla Ludwiki Marii niełatwym okresem. Jednak działała z niezwykłą energią, potrafiła lawirować w świecie wojny i polityki lepiej niż swój mąż, zaś jednocześnie nigdy nie zaniedbywała mecenatu nad uczonymi oraz artystami.

To właśnie z wojną i polityką był związany kolejny pobyt Ludwiki Marii w Gdańsku w latach 1659-1660, tym razem z Janem Kazimierzem. Miasto, pomimo strasznych niebezpieczeństw i działań armii szwedzkiej, pozostało wierne Rzeczypospolitej nawet w najczarniejszych momentach wojny. Teraz para królewska przybyła do miasta w związku z toczącymi się w Oliwie pertraktacjami pokojowymi - wiele negocjacji odbywa się również w Złotej Kamienicy. Zarówno Jan Kazimierz, jak i Ludwika Maria znaleźli również jednak sposobność, aby wolny czas spędzić w inny sposób.

  • Jan Heweliusz i jego żona, Elżbieta Koopman (również astronomka), wspólnie pracują w obserwatorium. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN
  • Przyrządy służące do obserwacji nieba. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN
I oto 18 grudnia 1659 roku mamy wydarzenie niezwykłe: monarchini wraz z całym swoim fraucymerem udaje się odwiedzić Heweliusza w jego własnym domu. Relację z tego dnia znamy dzięki listowi des Noyersa do Ismaila Bouillauda, oczywiście obecnego przy wizycie:

Przyszła pocztą przyślę Waćpanu list od p. Heweliusza. Przedwczoraj odwiedziłem go; zaraz po mnie przyjechała królowa ze wszystkimi paniami i pannami dworskimi, którym dał do zabawy zwierciadło wklęsłe, aby się w niem przeglądały, a tymczasem pokazywał królowej JMci rzadkie rzeczy swego gabinetu.
Towarzystwo panien dworskich były niezwykle ważne w życiu Ludwiki Marii. Możemy się domyślać, że u Heweliusza królowej towarzyszył tzw. fraucymer górny, w którego skład wchodziły damy honorowe oraz towarzyszące. Liczne Francuzki niejednokrotnie były narzędziem do prowadzenia profrancuskiej polityki - najsłynniejszą z nich była młodziutka Marie Casimire, wydana za Jana Zamoyskiego, czyli przyszła królowa Polski - Marysieńka.

Damy dworskie były przyzwyczajone do licznych rozrywek: spektakli teatralnych, balów maskowych, przyjęć, gier towarzyskich, wycieczek i spacerów czy oglądania wszelkiego rodzaju osobliwości. Nic więc dziwnego, że wklęsłe zwierciadła Heweliusza sprawiły im wiele radości.

Heweliusz pokazał królowej swoje cenne zbiory:

oglądała jego sztychy, kompasy, książki na półkach, których ma wielką liczbę, w tym tedy samym pokoju i obecności tego zgromadzenia, wręczyłem mu to, co Waćpan dla niego przysłałeś. Potem zaprowadził królową na ganek, który się wznosi nad domem i skąd widok nie tylko na większość część miasta, ale nawet na morze i na port o dobrą milę odległy; ustawił tutaj także swą wyborną perspektywę, która za 500 franków z Augsburga sprowadził, widać przez nią było jak najwyraźniej nie tylko przedmiotu na brzegu morza, lecz nawet bałwany na samym widnokręgu. Potem patrzyliśmy na księżyc właśnie przy samym zachodnie słońca, w istocie nigdy jeszcze plan jego tak wielkich i tak wyraźnie nie widziałem.
Cóż to musiała być za scena! Heweliusz zaprowadził ciekawą świata królową na dachy swoich kamienic, gdzie z wielką pieczołowitością urządził obserwatorium astronomiczne. Stamtąd Ludwika Maria miała widok na cały Gdańsk: najbliżej znajdowały się wieże kościoła świętej Katarzyny i iglice Ratusza Staromiejskiego, ale mogła podziwiać niemal całe miasto.

Przyrządy służące do obserwacji nieba. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN Przyrządy służące do obserwacji nieba. Źródło: "Machinæ Coelestis", 1674 r., ze zbiorów BG PAN
Heweliusz przygotował specjalną lunetę, przez którą królowa obserwowała w blasku zachodzącego słońca morskie fale i bałtyckie wybrzeże. Jak doniósł des Noyers, była to luneta sprowadzona za 500 franków z Augsburga. Dzięki dogodnym warunkom atmosferycznym towarzystwo zdołało ujrzeć plamy na Słońcu oraz księżyc.

Przywileje królewskie dla gdańskiego astronoma



Kolejna okazja do wizyty na Korzennej nadarzyła się w końcówce grudnia 1659 roku. Jan Kazimierz wraz z Ludwiką Marią udali się na przejażdżkę w okolice Oliwy. Dotarli również nad brzeg morski, gdzie przyglądali się zbieraniu bursztynu (obie koronowane glowy kilka lat wcześniej otrzymały z tego drogocennego materiału prezenty od opata oliwskiego Aleksandra Kęsowskiego: szkatułę oraz zegar).

Opat oliwski Aleksander Kęsowski (1590 - 9 III 1667). Opat oliwski Aleksander Kęsowski (1590 - 9 III 1667).
Kiedy wrócili do miasta, zamiast udać się bezpośrednio do swojej kwatery, królowa z mężem udali się w odwiedziny do astronoma. Tym razem to Jan Kazimierz podziwiał lunetę Heweliusza, i zobaczył najciekawsze obiekty w jego zbiorach. Podobnie jak żona, wspiął się po schodach na dachy domów, i pozostał tam pomimo niezwykle przenikliwego zimna. Ludwika Maria ze swoimi damami oglądały ciekawostki, zebrane przez gdańszczanina w komnacie swojego domu.

Te liczne kontakty podczas pobytu w Gdańsku zostały zwieńczone audiencją, której Heweliuszowi udzieliła para królewska. Jan Kazimierz nagrodził mieszczanina posiadłością oraz nadaniem astronomowi szlachectwa. Chociaż formalnie sejm nie zatwierdził tej nobilitacji, prestiż królewskiego słowa sprawił, że często używano wobec astronoma tytulatury zarezerwowanej dla szlachciców.

Sam Heweliusz również musiał o sobie myśleć jako o nobilitowanym. Zresztą herbu używał już od wielu lat. Jak wyglądał? Wystarczy rzut oka na jego tablicę nagrobną, która zachowała się do dzisiaj w pięknych wnętrzach kościoła świętej Katarzyny. Umieszczono tam herb: żurawia, który stoi na jednej nodze, w drugiej zaś ściska kamień. Żuraw znajduje się również w klejnocie kartusza.

Płyta nagrobna Jana Heweliusza w kościele św. Katarzyny w Gdańsku. Płyta nagrobna Jana Heweliusza w kościele św. Katarzyny w Gdańsku.
Kontakt pomiędzy Heweliuszem i dworem królewskim był utrzymywany w kolejnych latach, w dużej mierze dzięki przyjaźni i pośrednictwu des Noyersa. Dzięki sympatii, którą darzył Heweliusza Jan Kazimierz, udało się astronomowi uzyskać przywilej królewski na założenie własnej, prywatnej drukarni. W dokumencie tym władca wprost nawiązywał do swojej wizyty w obserwatorium Heweliusza, podczas której towarzyszyła mu najjaśniejsza królowa (Serenissima Regina). Raz jeszcze wstawiennictwo króla uratowało Heweliusza po śmierci pierwszej żony, Katarzyny z domu Rebeschke. Dzięki listowi Jana Kazimierza władze miejskie wstawiły się za astronomem w konflikcie prawnym w rodziną zmarłej żony.

Królowa Ludwika Maria Gonzaga zmarła kilka lat po wizycie w Gdańsku, 10 maja 1667 roku. Królowa odeszła na zamku warszawskim, podczas obrad sejmu. Aby nie odciągać męża od spraw wagi państwowej, zakazała go wzywać do swojego łoża. Jej ostatnie słowa brzmiały prosto: a więc trzeba umierać. Królową pochowano na Wawelu, ale jej serce zostało przekazane warszawskim wizytkom. To właśnie królowa sprowadziła je do stolicy Rzeczpospolitej i z jej inicjatywy zbudowano świątynię i klasztor.

Przez swoją polityczną ambicję królowa Ludwika Maria nie cieszyła się sympatią szlacheckiej społeczności. Ona sama jednak zdecydowanie wyprzedzała swoją epokę. Dbała o rozwój nauki i otaczała się tymi, którym nauka leżała na sercu. Nie szczędziła starań, aby wspierać badaczy i naukowców - takich jak Heweliusz - w ich dążeniach do odkrywania kolejnych sekretów Wszechświata.

O autorze

autor

Michał Ślubowski

Popularyzator historii Gdańska, autor bloga Gedanarium i podcastu Historia Gdańska dla każdego oraz współautor podcastu Makabreski, poświęconego mrocznym historiom z przeszłości regionu.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (41)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane