Fakty i opinie

Kurski w depresji

Sąd partyjny zadecyduje dziś, czy Jacek Kurski zostanie wyrzucony z PiS. Gdyby tak się stało, Andrzej Lepper zaprasza go do Samoobrony

Autorowi oszczerstw pod adresem dziadków Donalda Tuska grozi wyrzucenie lub zawieszenie członkostwa w PiS. Już we wtorek został usunięty ze sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego.

- Jestem zdruzgotany - powiedział nam wczoraj Jacek Kurski. Kilkakrotnie zmieniał zdanie w sprawie udzielenia wywiadu. Ostatecznie nie zdecydował się - tłumaczył, że władze partii zabroniły mu rozmawiać z dziennikarzami. W Sejmie, po uroczystości odebrania legitymacji poselskich, wygłosił krótkie oświadczenie: - Nie jestem politycznym bulterierem. To, co powiedziałem, nie było oszczerstwem, tylko pomyłką, za którą jestem gotów ponieść polityczną odpowiedzialność. Wszystko wyjaśnię przed sądem koleżeńskim.

Wyrzucony z PiS Kurski szybko mógłby znaleźć miejsce w nowej partii - Samoobronie. - Na pewno nie pozwoliłbym mu przejść do nas od razu - zastrzega Andrzej Lepper. - Ale po kilku miesiącach, jeśli nie wywinąłby w tym czasie żadnego numeru, nie miałbym nic przeciwko temu.

Przewodniczący Samoobrony uważa, że Jacek Kurski zachował się "nierozsądnie". - Jeśli ma dokumenty potwierdzające służbę dziadka Tuska w Wehrmachcie, powinien je jak najszybciej zaprezentować publicznie - tłumaczy Lepper. - Jeśli ich nie ma, nie powinien mówić nic, bo roznoszenie plotek to brzydka sprawa.

Przy przyjęciu do Samoobrony potrzebna jest rekomendacja. Taką gotowa jest zapewnić Kurskiemu szefowa partii na Pomorzu Danuta Hojarska. - Bo to chłopak, który nigdy nie łamie danego słowa - uzasadnia posłanka. - Przez ostatnie cztery lata w sejmiku województwa moim ludziom świetnie pracowało się z Jackiem. Wychodziły wszystkie ustalone razem projekty.

Przypomnijmy - Kurski pełnił w sejmiku funkcję wiceprzewodniczącego z ramienia LPR. Choć formalnie był w koalicji z rządzącym "Popisem", to - przy pomocy Samoobrony i SLD - utrudniał jej życie, jak tylko mógł. Wspólnie próbowali np. odwołać zarząd, przepchnęli też uchwałę ograniczającą wydatki na administrację i marszałek nie miał pieniędzy na wypłaty dla urzędników. Za odwołanie tej uchwały Kurski zażądał (i dostał) stanowiska kolejnego wiceprzewodniczącego dla swojego człowieka, choć LPR miała w sejmiku tylko trzech radnych.

O przenosinach Kurskiego pomorscy politycy mówili nieoficjalnie już wiosną tego roku, gdy ujawnił w rozmowie z "Gazetą" fundusz PiS na kampanię i jego przynależność do partii wisiała na włosku.

- Kaczyńscy mają z nim wielki problem - mówi proszący o anonimowość poseł PiS. - Bo jak go wyrzucą, stanie się zaciekłym wrogiem i pod sztandarem Leppera nieraz zajdzie nam za skórę.

Pytany kilka dni wcześniej o możliwość przejścia do Samoobrony, Kurski zapewniał: - PiS będzie moją ostatnią partią.
Donald Tusk o Kurskim:

Nie zamierzam w tej chwili podawać Jacka Kurskiego do sądu. Chciałbym tę sprawę zamknąć i wymazać z pamięci. Niech już opatrzność go oceni. Najcięższą ocenę, choć szkoda, że tak późno, otrzymał od własnych kolegów, więc ta kara będzie dla niego dotkliwa. Już od kilku tygodni słyszałem, że w sztabie Lecha Kaczyńskiego przygotowywany jest atak na mojego dziadka, nie spodziewałem się jednak, że do tego dojdzie. W obecnej sytuacji nic mnie już nie zdziwi.

Opinie (195)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.