Fakty i opinie

stat

Lecą głowy po śmierci "Iwana"

Po śmierci Zirajewskiego w gdańskim areszcie swoje stanowisko stracił Waldemar Kowalski, wieloletni zastępca dyrektora.
Po śmierci Zirajewskiego w gdańskim areszcie swoje stanowisko stracił Waldemar Kowalski, wieloletni zastępca dyrektora. fot. Łukasza Głowala/KFP

Wiceszef gdańskiego więzienia, Waldemar Kowalski, zapłacił swoim stanowiskiem za śmierć Artura Zirajewskiego ps. Iwan, głównego świadka w sprawie morderstwa generała Papały. Pracę może stracić również więzienny lekarz.



Waldemar Kowalski był wieloletnim zastępcą dyrektora aresztu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Jego dymisję ogłosił minister Krzysztof Kwiatkowski podczas konferencji prasowej. Kwiatkowski uzasadniał swoją decyzję na podstawie raportu, który otrzymał od zespołu śledczego, pracującego w Gdańsku od poniedziałku.

Czym zawinił Kowalski? Chodzi m.in. o list, który Zirajewski przesłał do swojej żony - prosił w nim o środki nasenne.

- Na służbie więziennej ciąży obowiązek kontroli korespondencji wszystkich osadzonych - mówił minister Kwiatkowski.

Minister skierował też wniosek o zwolnienie dyscyplinarne wobec lekarza z oddziału szpitalnego aresztu w Gdańsku.

Zirajewski zmarł w więziennym szpitalu 3 stycznia. Kilka dni wcześniej połknął dużą ilość tabletek i się zatruł. Prokuratura wyjaśnia, czy była to próba samobójcza, czy w ten sposób usiłował przedostać się do cywilnego szpitala, by potem zbiec.

"Iwan" to członek gangu zabójców. Siedząc w areszcie, zdecydował się na współpracę z prokuraturą i opowiedział o kulisach zlecenia zabójstwa generała Marka Papały w 1998 r. To na jego zeznaniach oparła prokuratura list ekstradycyjny polonijnego biznesmena, Edwarda Mazura. Odsiadywał 15 letni wyrok więzienia. Miał wyjść na wolność za 4 lata.

Opinie (167) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.