Fakty i opinie

Lekarze POZ stawiają na telewizyty. Pacjentom to nie wystarcza

Wielu lekarzy POZ tak polubiło teleporady, że z powrotem do tradycyjnych wizyt im się nie spieszy. Tymczasem pacjenci tęsknią nie tylko za osobistym kontaktem z lekarzem, ale i za możliwością ponarzekania na system ochrony zdrowia w poczekalni.
Wielu lekarzy POZ tak polubiło teleporady, że z powrotem do tradycyjnych wizyt im się nie spieszy. Tymczasem pacjenci tęsknią nie tylko za osobistym kontaktem z lekarzem, ale i za możliwością ponarzekania na system ochrony zdrowia w poczekalni. fot. verbaska/123rf.com

Poradnie specjalistyczne wracają do normalnego trybu pracy, wiele z nich nie przerywało działalności nawet w czasie lockdownu. Inaczej jest z lekarzami POZ, którzy starają się unikać osobistego kontaktu z pacjentem. NFZ informuje, że to od decyzji lekarza zależy, czy tradycyjna wizyta się odbędzie, bo nie zawsze są ku temu wskazania. Z drugiej strony pacjent ma prawo do takiej wizyty, a jeśli mu się go odmawia, powinien udać się ze skargą do kierownika przychodni.



Pandemia koronawirusa zachwiała systemem ochrony zdrowia w Polsce. W obawie przed zakażeniem zaczęto korzystać z narzędzi umożliwiających diagnozowanie pacjentów bez konieczności ich osobistego kontaktu z lekarzem. W rezultacie leczenie przeniosło się do sieci, a diagnozy zaczęto podejmować w oparciu o przeprowadzony wywiad bądź nadesłane lekarzowi zdjęcia lub filmy.

Telemedycyna - wygodna, ale czy optymalna?



Telewizyty, e-recepty, e-skierowania - to nie są rozwiązania nowe. Niemniej właśnie teraz, od chwili wybuchu pandemii, zaczęto korzystać z nich w pełnym zakresie.

Ponad 19 mln e-recept w pół roku na Pomorzu



Czy w ostatnich miesiącach odmówiono ci tradycyjnej wizyty lekarskiej, oferując w zamian teleporadę?

tak, wielokrotnie 55%
tak, choć nie było to normą 13%
nie, odbyłe(a)m normalną konsultację i zostałe(a)m osobiście przebadany(a) przez lekarza 11%
nie, bo nie było takiej potrzeby - nie zgłaszałe(a)m się do lekarza po pomoc 21%
zakończona Łącznie głosów: 731
Wiele osób bardzo sobie te rozwiązania ceni, bo dzięki nim oszczędzają czas i jest po prostu wygodniej.

- Leczę się na niedoczynność tarczycy. Dotychczas, aby dostać receptę na kolejną porcję przyjmowanych leków, musiałam umówić się do swojego lekarza POZ i odstać w kolejce dwie-trzy godziny. Teraz wystarczył telefon i receptę otrzymałam smsem. To niesamowicie ułatwia życie - mówi Marlena z Witomina.
Niestety nie zawsze możliwości, jakie oferuje telemedycyna, wystarczą, aby udzielić pacjentowi optymalnej pomocy.

- Od lat borykam się z dość wstydliwym problemem, o którym nie miałem nigdy odwagi powiedzieć swojemu interniście. Było to jednak nieuniknione, bo sprawę załatwi tylko zabieg chirurgiczny, a żeby do niego doszło, potrzebowałem skierowania do poradni specjalistycznej - opowiada Roman, kierowca samochodu ciężarowego na trasach międzynarodowych. - . Przez telefon było łatwiej - opowiedziałem ze szczegółami, z jakimi dolegliwościami się borykam, lekarz nie miał wątpliwości, jaka może być tego przyczyna i natychmiast wystawił mi skierowanie. Podczas pierwszej telewizyty. Niestety w wielu poradniach chirurgicznych, do których chciałem się później umówić na początku maja, również proponowano teleporady zamiast wizyty tradycyjnej. Dopiero w połowie lipca udało mi się odbyć tradycyjną wizytę i natychmiast zostałem skierowany na zabieg. W tym przypadku już nikt nie proponował mi leczenia zdalnego.
Wiele poradni specjalistycznych przyjmuje pacjentów w normalnym trybie, za zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Na zdj. Uniwersyteckie Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni.
Wiele poradni specjalistycznych przyjmuje pacjentów w normalnym trybie, za zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Na zdj. Uniwersyteckie Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Wizyty osobiste stają się legendą miejską, ale jednak istnieją



- Lekarzom bardzo pasują te teleporady - pieniądze lecą, pacjenci nie muszą przychodzić, ryzyko zakażenia jest mniejsze - pisał czytelnik pod jednym z naszych artykułów.
I wydaje się, że tak faktycznie jest, bo umówienie się do lekarza POZ na wizytę osobistą graniczy z cudem.

- W przychodni, do której należę, od połowy marca nie ma takiej opcji - skarży się Marta z Wrzeszcza. - Na początku kwietnia dostałam strasznej wysypki i wręcz błagałam o osobisty kontakt z lekarzem. Pani poprosiła mnie o podesłanie zdjęcia. Powiedziała, że nie ma potrzeby i możliwości przeprowadzenia tradycyjnej wizyty i że byłoby to niepotrzebne narażanie się na zakażenie. Tego samego dnia wieczorem moja sąsiadka była u tej internistki w gabinecie prywatnym. Jedynym środkiem ochrony, jaki stosowała pani doktor, była niezdarnie założona przyłbica. Poczekalnia była pełna pacjentów, którzy wchodzili do gabinetu, mijając się w wejściu. Bez jakiejkolwiek przerwy przewidzianej na dezynfekcję. No ale to w POZ najłatwiej się zakazić.
Na osobistą wizytę nie udało się też Piotrowi umówić jego dwuletniej córki, choć widział ku temu wskazanie.

- Moja córka dostała kataru, gorączki i oddychała z trudem. Choć nalegaliśmy na to, aby pani doktor ją zbadała, ta nie dawała za wygraną i odmawiała przyjęcia nas w przychodni. Po zebraniu wywiadu przez telefon przepisała leki, w tym sterydy do nosa, i zaleciła kontrolną telewizytę za kilka dni - opowiada Piotr, który korzystał z usług przychodni na Morenie.
Jak wielkie było jego zdziwienie, kiedy po kilku dniach, dzwoniąc na umówioną telewizytę, został zaproszony z córką do poradni osobiście. W chwili, kiedy takiej potrzeby już nie widział.

- Tym razem telefon odebrała inna pediatra. Powiedziałem jej, że dziecko czuje się wyraźnie lepiej, leki pomagają i jedyne, o co proszę, to dwa dni zwolnienia, bo nie mogę córki jeszcze puścić do żłobka - dodaje Piotr. - Pani kategorycznie odmówiła i zaprosiła nas na wizytę do gabinetu. Nie poszedłem, bo uznałem, że skoro stan córki się poprawia, to nie ma co niepotrzebnie narażać jej na niebezpieczeństwo. Przychodnię w rezultacie obu tych zajść zmieniliśmy.
Poradnie Nocnej Obsługi Chorych w czasie pandemii już nie są tak oblegane przez pacjentów jak wcześniej. Zdecydowana większość pacjentów otrzymuje pomoc w formie teleporad.
Poradnie Nocnej Obsługi Chorych w czasie pandemii już nie są tak oblegane przez pacjentów jak wcześniej. Zdecydowana większość pacjentów otrzymuje pomoc w formie teleporad. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Tradycyjna wizyta - pacjent ma do niej prawo, ale to lekarz podejmuje decyzję, czy jest konieczna



Narodowy Fundusz Zdrowia podkreśla, że pacjent ma prawo zostać zbadany przez lekarza podczas tradycyjnej wizyty, jeśli zajdzie taka konieczność. A to, czy taka konieczność występuje, ocenia lekarz.

- Należy wyraźnie podkreślić, że jeśli podczas rozmowy z lekarzem okaże się, że pacjent powinien zostać osobiście zbadany, bo przecież może mu dolegać coś innego niż koronawirus, to przychodnia powinna mu taką możliwość zapewnić - mówi Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego NFZ. - Pacjent, któremu odmawia się przyjęcia, nawet tłumacząc to tym, że "nie, bo nie" i oferuje teleporadę, powinien przede wszystkim udać się do kierownika poradni i na jego ręce złożyć skargę, a jeśli to nie pomoże, powinien zgłosić sprawę Narodowemu Funduszowi Zdrowia, pisząc na adresy e-mailowe pow@nfz-gdansk.pl oraz (bezpośrednio do wydziału spraw świadczeniobiorców) biurowss@nfz-gdansk.pl. Może też zadzwonić na bezpłatny numer infolinii 800 190 590.
Zdaniem rzecznika Pomorskiego NFZ unikanie kontaktu z pacjentem przez lekarzy POZ to problem, który dotyczy głównie większych miast.

- Ten problem niknie, oddalając się od Trójmiasta - mówi Mariusz Szymański. - W mniejszych miejscowościach na terenie województwa pomorskiego, co miałem okazję sprawdzić osobiście, nie ma najmniejszego problemu z przyjmowaniem pacjentów na tradycyjne wizyty. Wiadomo, że wszystko odbywa się tam z zachowaniem procedur bezpieczeństwa, niemniej powrócono do normalnego trybu pracy tak szybko, jak to było możliwie.

Nie odkładaj leczenia na później. Krótsze kolejki do specjalistów



Nie wszystko da się załatwić za pomocą teleporad. Czasem kontakt z pacjentem jest konieczny, aby kompleksowo zbadać pacjenta. Na szczęście są poradnie POZ, które nie wzbraniają się przed tradycyjnymi wizytami. W normalnym trybie działa też wiele poradni specjalistycznych.
Nie wszystko da się załatwić za pomocą teleporad. Czasem kontakt z pacjentem jest konieczny, aby kompleksowo zbadać pacjenta. Na szczęście są poradnie POZ, które nie wzbraniają się przed tradycyjnymi wizytami. W normalnym trybie działa też wiele poradni specjalistycznych. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

"Do kogo pacjent ma się zwrócić po pomoc, jeśli nie do lekarza?"



Choć wiele poradni POZ wzbrania się przed osobistym kontaktem z pacjentami, są i takie poradnie, które jak najszybciej starają się powrócić do dawnego trybu pracy.

- Do kogo pacjent ma się zwrócić po pomoc, jeśli nie do lekarza? - pyta Mieczysław Cieplicki, dyrektor Nadmorskiego Centrum Medycznego. - Nasi lekarze byli dostępni dla pacjentów od początku ogłoszenia pandemii. W pierwszym okresie zawsze dyżurował lekarz gotowy przyjąć pacjentów osobiście, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Pozostali obsługiwali teleporady. Od 18 maja lekarze przyjmowali w proporcjach: dwa telefony/jedno przyjęcie, czyli jeśli normalnie lekarz przyjmuje 35/40 pacjentów, to wypadało ok. 20 pacjentów diagnozowanych przez telefon na 12 wizyt osobistych. Od 1 sierpnia ta proporcja jest zmieniona i wynosi obecnie 70 proc. na korzyść wizyt osobistych - tylko 30 proc. stanowią teleporady.
Dyrektor NCM podkreśla też, że spadło zainteresowanie konsultacjami w punktach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.

- Jeżeli chodzi o nocną opiekę, to w większości konsultacje odbywają się w formie teleporad - mówi Mieczysław Cieplicki. - Jeżeli z telefonu wynika, że konieczne jest osobiste zbadanie pacjenta, to jest taka osoba zapraszana. Tu warto podkreślić, że zainteresowanie nocną opieką ostatnio znacznie spadło. Oczywiście cały czas funkcjonujemy, bez jednego dnia zamknięcia.
W Trójmieście słupki zachorowań rosną, więc i ryzyko zakażenia wzrasta. Lekarze się z tym liczą, jednak za cel nadrzędny stawiają sobie dobro pacjentów, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa.

- To ryzyko zawodowe, z którym lekarze muszą się liczyć - mówi Mieczysław Cieplicki, dyrektor NCM. - Mamy obecnie na kwarantannie jednego lekarza. Pacjent zgłosił się do nas z uporczywą czkawką. Lekarz drobiazgowo go zbadał, mimo że przypuszczał, że to może być koronawirus. Skierował go na test, który okazał się pozytywny. Taka kolej rzeczy.

Opinie (161) ponad 10 zablokowanych

  • W prywatnych przychodniach normalne przyjęcia . (6)

    A w państwowych szlachta postawiła barykady w drzwiach i broni twierdzy . Czas z tym skończyć albo mniej płacić takim placówkom za pseudo pracę . Przez telefon czy internet to można receptę załatwić a nie leczyć . Żona ostatnio dwa tygodnie się bujała z zatokami bo na odległość to taka diagnoza że nie zawsze przepisują skuteczny lek .

    • 188 8

    • Tak miałam operację w prywatnej klinice oczywiście dezynfekcja pomiar temperatury i co można , a ci się zabarykadowali , tak samo urzędy

      • 24 0

    • (2)

      Masz 100% to jest świństwo.. siedzą i dopchac sie do nich nie można.. a w prywatnych jakos problemu nie ma ..

      • 25 0

      • Mało tego, w prywatnych po trzy razy chcą widzieć pacjenta na wizytach kontrolnych, za jedyne 150-200 zł. każda

        • 20 0

      • No proszę

        ludzie zaczynają dostrzegać różnicę między przedsięwzięciami państwowymi, a prywatnymi. Może za kilka pokoleń zaczną normalnie głosować?

        • 14 5

    • Myśl to nie boli

      Gdyby ludzie nie kłamali i zachowywali się odpowiedzialnie przychodnie byłyby otwarte nie ma dnia żeby nie trafiał pod drzwi przychodni pacjent z objawami covid chociaż tyle się mówi alby tego nie robić ważne przypadki są przyjmowane o stany zagrożenia życia też .Pana żona nie pierwszy raz buja się z zatokami i napewno wie ze choroba lubi wracać wiec po co siać ferment

      • 6 7

    • Zatoki

      Do kubka z gorącą wodą wrzucić szałwię np. 2 torebeczki. Zaparzyć i odstawić do ostygnięcia. Temperatura taka ( więcej jak ciepła, nie za gorącza), do tego wszystkiego dodać pół łyżeczki soli kłodawawskiej bez E536. Miksturę wciągać nosem jedną i drugą dziurką nosa na przemian. Dobre okrycie głowy i spać, najlepiej przed wolnymi dniami od pracy, zdrowia życzę. Będą wyłazić cuda i będzie dobry cug z komina.

      • 0 0

  • (5)

    Konstytucja jasno mówi o dostępie do służby zdrowia. To co się obecnie dzieje w tym państwie jest totalnym absurdem.
    Ludzie w Polsce umierają nie na żaden rozdmuchany wyolbrzymiony covid tylko z braku pomocy przy innych chorobach.

    • 176 9

    • wszystko podciagaja pod COVID , kobieta rodzaca z dzieckiem umarła, bo ja z temp odsylali ze szpitala do szpitala.. jak rodziłam też miałam skoki temp.. tempoty w słuzbie zdrowai , co sie dziwic, skoro stanowiska sie praktycznie dziedziczy !

      • 20 1

    • Konstytucja nic nie może mówić o służbie zdrowia

      bo służba zdrowia została w Polsce zlikwidowana w 1989

      • 2 1

    • doprecyzujmy (2)

      Konstytucja tak mówi, ale nie precyzuje, który dostęp lepszy- osobisty czy telefoniczny, a oba są dostępami do lekarza, lekarz to nie szaman, potrzebuje informacji, a może je mieć przez telefon, w telefonie nie tylko słychać, ale i widać, to nie jest XX wiek, tylko XXI. Nie kłam, że ludzie umierają z powodu braku wizyty osobistej, bo przez telefon lekarz równie dobrze dowie się o dolegliwościach pacjenta, chyba,że pacjent to niemowa, a lekarz nie zna migowego, ale od tego są tłumacze. Poza tym kłamiesz o covidzie, zapewne dlatego,że twoje wnioskowanie jest jak u pierwotnych z maczugami, czyli, jak nie zobaczę trupa to nie uwierzę. Statystyki u wykształconych i myślących ludzi powinny dawać obraz sytuacji- na grypę umiera 0,001%, na covid w Polsce 3,6% (i to i tak mamy szczęście, bo jesteśmy krajem, gdzie były obowiązkowe szczepienia na gruźlicę, a to pomaga organizmowi w walce z covidem), w zachodnich krajach nawet 10%, lub nieco powyżej, a to gigantyczna ilość śmierci, oczywiście egoista nie pojmie śmierci obcych rodzin, zatrybi dopiero, jak mu umrze dziecko lub rodzic, dlatego poglądy egoistów o covidzie to plaga "wnioskowania" o tej chorobie.

      • 1 5

      • Bierzesz (1)

        Od koncernów, że takie pierdy ludziom opowiadasz?

        • 0 0

        • ty za to odstaw to co bierzesz albo zmień dawki

          • 0 0

  • ten artykul to kpina (2)

    ludzie nie tesknia za narzekaniem i kontaktem tylko za rzetelnymi swiadczeniami. lekarzom w to graj - siedza w domu w kapciach i zarabiają pelną stawke na pseudoporadach. zwroccoe sie do lekarza z czym innym niz katar to zobaczycie

    • 162 14

    • Idąc do lekarza można zawsze porozmawiać z drugim człowiekiem czekając na korytarzu, a to też jest ważne.

      • 0 17

    • nie chodze do bydła w kitlach, nie daje sie dymac jak głupie bydło

      • 0 1

  • oszczędności (4)

    Dla przychodni to jest ogromna oszczędność, lekarze nie przyjmują, nie zlecają badań w laboratorium= zysk .

    • 119 9

    • A skladki sa pobierane i to duze, teleporada nie jest droga a lekarz moze to robic nawet z domu

      • 12 1

    • Mniejsze

      Stawki za teleporady!!!! Może zaczną liczyć pacjentów!

      • 3 0

    • pamietam 30 lat temu jak się śmiali z Kaszpirowskiego i mówili że to szarlatan i naciągacz

      a dziś - proszę, leczenie na odległośc stąło sie oficjalna doktryną służby zdrowia

      • 3 0

    • poz kontra prywata

      Pracuje w przychodni gdzie lekarze też przyjmują oprócz tej pracy w gabinetach prywatnych.... W POZ "się boją" i teleporady plus skrócone godz. Pracy a w prywatnych kroją z pieniędzy pacjentów ze aż serce się ściska!!! Zabrać kasę w POZ za teleporady albo płacić grosze to się zaraz wezmą do roboty a nie wysługują pielęgniarkami i zrzucają pracę na nie!!!!!

      • 6 0

  • Z obu form obecnej działalności jestem bardzo zadowolony. (3)

    Teleporada - punktualnie o danej godzinie telefon bezpośrednio od lekarza. Krótki wywiad odnośnie ewentualnego zakażenia koronawirusem i merytoryczna pomoc, e-skierowanie i e-recepta. Wszystko bez wychodzenia z domu.

    Wizyty osobiste - oczekiwanie przed wejściem, pierwszeństwo jako osoba już zarejestrowana. Dezynfekcja i prosto do gabinetu. Praktycznie brak osób, dla których sensem życia jest spędzanie połowy dnia w poczekalni i cotygodniowa rozmowa z losowym lekarzem o wyimaginowanych problemach.

    • 60 41

    • Tak, zwłaszcza "super" to działa, kiedy masz opowiedzieć lekarzowi, co dolega Twojemu maleńkiemu dziecku (1)

      • 9 2

      • Nie miałam z tym problemu. Zresztą nasza pediatra w trakcie rozmowy, co najmniej 3x powtórzyła, że osobista wizyta to żaden problem. Ale ja także nie miałam zamiaru pchać się z objawami alergii to przychodni

        • 5 5

    • Amz

      Tt tkuku totalny

      • 0 1

  • Porada telefoniczna... (3)

    Przecież to jest parodia , zamkną się i dzwonią i udają że wszystko jest ok... A przecież tak nie jest... Może zamknijmy sklepy i też niech się dzwoni czy chleb i kiełbasa przyjechały.... parodia na kółkach

    • 128 9

    • zakupy on-line (1)

      Już od dawna można zamawiać żywność przez Internet. Dla mnie to wygodne i żadnej kpiny w tym nie widzę.

      • 4 5

      • Wszystko bez wychodzenia z domu, a d**a rośnie.

        • 1 1

    • puk puk puk

      • 0 0

  • Moja babcia w miarę ogarnia obsługę telefonu komórkowego, słabiej już ekran smartfona

    a tutaj przymusowe Tel-e-wizyty. Raz jestem w stanie skonfigurować jej sprzęt do działania ale wiadomo, że zawsze coś tam gdzieś źle kliknie i potem są kłopoty. To jeszcze nie te społeczeństwo aby przechodzić w takim trybie na cyfrowe badania.
    Dodatkowo jak jeszcze moja babcia jest w miarę zaznajomiona (dzięki wnukom) z obsługą technologii to jak na tym tle wychodzą osoby starsze mieszkające samotnie poza miastem.
    Jak zwykle, jakoś to będzie w tym naszym kraju. Byle do wyborów.

    • 81 2

  • Wirus jest tylko w POZach (3)

    Po pracy w POZie, w prywatnych gabinetach wirusa lekarze się nie boją.
    Należy pisać skargi do NFZ, mamy prawo do leczenia.

    • 132 11

    • ta.... (2)

      A lekarze mają prawo leczyć tylko prywatnie...szanujmy się wzajemnie.

      • 4 8

      • niech mi NFZ odda ukradzione składki

        nie ma sprawy, będę się leczyć prywatnie!

        • 20 1

      • Jak prywatnie, to niech zrezygnują z pracy w POZ

        W POZ nie przyjmuje pacjenta bo wirus , a drzwi do prywatnego gabinetu otwarte na ościerz... Kogo macie za wariatów?! Wam to na rękę, do przychodni się nie dostanie, to pójdzie prywatnie.

        • 16 1

  • Ox (2)

    ci lekarze powinni oddac pieniadze za studia (szly z naszych podatkow) i jak sie boja to na grenlandie leczyc foki tam nie ma korony

    • 88 23

    • ja

      e-lekarze zenada wstyd do łopat i na pola

      • 76 13

    • brawo !!!!

      • 4 0

  • Jak zawsze narzekamy (1)

    Jak zawsze prawda jest po środku.
    Jest wiele sytuacji kiedy porada spokojnie może odbyć sie zdalnie a lekarz nie potrzebuje patrzeć pacjentowi w oczy. Ma wyniki badań i to mu wystarczy.Niestety pacjenci nauczeni przez poprzednie lata siedzenia w kolejkach przed gabinetem tęsknią za tym ,zwłaszcza wielu starszych ludzi.Sa też absolutnie konieczne wizyty u lekarza zwlaszcza malych dzieci które musza być zbadane.
    Myślę ze personel kazdej przychodni to wie i postepuje rozsadnie i z wyczuciem

    • 34 32

    • Bujda na resorach

      Poślizg i upadek w łazience skończył się dla mnie ogromnymi trudnościami w oddychaniu,nie mówiąc o bólu . Teleporada stwierdziła stłuczenie żeber. Dopiero po 3 tygodniach i moich naleganiach Rtg, które wykazało złamane żebro. Miałam tylko to szczęście, że nie naruszyło żadnych narządów.
      Tyle w temacie wyczucia...

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.