Fakty i opinie

stat

Letnia rewia koszulek. Modne są te wulgarne


"Poniósł mnie melanż", "W d...pach się przewraca" i "Żona, spółka z ograniczoną odpowiedzialnością" - w tym roku koszulki z napisami cieszą się na Jarmarku św. Dominika niemałym zainteresowaniem turystów. Jednych bawią, inni patrzą na nie zniesmaczeni, a sprzedawcy zacierają ręce, bo nośne hasło to podobno dobry interes.



Czy przed zakupem koszulki czytasz umieszczone na niej hasła?

tak, bo chcę wiedzieć, co noszę 68%
tak, choć napisy nie mają dla mnie większego znaczenia 4%
tak, ale nie zawsze, bo czasami nie znam języka, w którym jest napis 5%
nie, bo liczy się dla mnie ogólne wrażenie, a nie napisy 3%
nie, z innego powodu 0%
nie noszę koszulek z napisami 20%
zakończona Łącznie głosów: 1519
- Ja tam się nie cukrzę: brzydki, zły i szczery - wali bez ogródek Michał z Torunia, po czym stojąc na Długim Targu prezentuje koszulkę z trzema przymiotnikami: - Akurat tę założyłem, bo wszystkie inne w praniu były. Niestety, ciemna jest i się spocę - przyznaje szczerze. W końcu trzeci wyraz na koszulce zobowiązuje.

Tobiasz, turysta z Podlasia, też identyfikuje się z tym, co głosi napis na zakupionym t-shircie: "kierownik imprezy". Będzie więc spotkanie. A że na koszulce widnieją kieliszki, będzie też pewnie alkohol. - Bardzo fajna koszulka, podoba mi się wzór. Założę na najbliższą imprezę - deklaruje.

Ilu turystów, tyle gustów, ale pewne napisy są podobno uniwersalne. Jak przyznają handlujący na Jarmarku, są hasła, które trafiają zarówno do młodzieży, jak i do dorosłych klientów. Na przykład "Poniósł mnie melanż". Czarny napis, biała koszulka. Zainteresowanie spore.

- Na imprezę, tak, zdecydowanie na imprezę - ocenia Agnieszka z Gdyni.

Sprzedawane na Jarmarku koszulki informują również o stosunku do podrywaczy - "Rączki przy sobie", o chęci skrócenia dystansu - "Na mnie się nie patrzy, mnie się przytula", a także wyjaśniają kim jest mąż, a kim żona. Mąż - spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to m.in. "usługi finansowe w szerokim zakresie, specjalizacja: finansowanie dziwnych zachcianek". Z kolei Żona - Sp z o.o. to między innymi "wszystkie usługi pralnicze i naprawa odzieży".

Wśród t-shirtów zdarzają się nawet hasła wulgarne, jak choćby "Mam wy...bane", czy "Lubię zapi...alać" z wizerunkiem motocyklisty na rozpędzonej maszynie. W oryginalnej wersji nie są one wykropkowane.

Znany podróżnik Wojciech Cejrowski, który jak co roku wystawia książki vis-a-vis Ratusza Głównomiejskiego, zwraca też uwagę na świadomość kupujących koszulki.

- Często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co kupują. Potem to noszą, a ja się boję z tym na zdjęciach występować. Na przykład przyszła pani z małą dziewczynką na ręku. Mówię: Czy pani wie, co dziecku kupiła za koszulkę? Ona: Taka różowa, ładna. Mówię: Pani się przyjrzy. A tam była goła baba na rurze. Ona: Ale w tych deseniach ja nie widziałam tego, wie pan. Autentycznie przegapiłam - relacjonuje Cejrowski.

Podróżnik oburzony jest ponadto tym, jakie koszulki można zobaczyć na ulicach. - Od dwóch albo trzech lat wlewa się do Polski plugastwo. Obrzydliwe obrazy trupich czach, jakieś szatany z rogami, satanistyczne i brzydkie po prostu - ocenia.

Zapytany z kolei o napisy na koszulkach, postanawia przyjrzeć się t-shirtowi, którego właścicielem jest stojący nieopodal młody mężczyzna. - Zanalizujmy, co ma pan koszulce: Mary, Mary, Sativa and Indica, Indoor, Outdoor. To kompletny bełkot - ocenia.

- Zainteresowanie wzbudzają życiowe teksty - przekonuje jedna z handlujących na Jarmarku. Na stoisku oprócz koszulek z hasłem o melanżu m.in. W d...pach się przewraca.

- To kwestia indywidualna. Każdy ma różne poczucie humoru - podsumowuje modę na koszulki z napisami turysta z Podlasia.

Opinie (200) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.