Fakty i opinie

Lutnik potrzebny od zaraz

Mimo że w Polsce lutnictwo nie jest tak popularne, jak w Londynie, gdzie pracował Jacek Wesołowski, otwierając studio we Wrzeszczu ma nadzieję na zmianę tej sytuacji.
Mimo że w Polsce lutnictwo nie jest tak popularne, jak w Londynie, gdzie pracował Jacek Wesołowski, otwierając studio we Wrzeszczu ma nadzieję na zmianę tej sytuacji. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

O tym, że niecodzienne hobby może się opłacać, świadczy historia Jacka Wesołowskiego. Po studiach lutniczych trafił do Londynu, do jednej z najlepszych pracowni na świecie. Teraz swoją pracownię lutniczą otwiera w Gdańsku.



Znajdujące się we Wrzeszczu studio zajmuje się profesjonalną budową i konserwacją skrzypiec, altówek i wiolonczel, ale także historycznymi instrumentami smyczkowymi.

- W Polsce jest wiele starych instrumentów, które są w tak kiepskim stanie, że trudno je naprawić, aby wydobyć z nich jakiś dźwięk - opowiada Jacek Wesołowski. - Z tego powodu jeśli znajdzie się już jakiś naprawdę dobry instrument, kosztuje on bardzo dużo z racji, że jest to w naszym kraju coś naprawdę rzadkiego.

Przygoda Wesołowskiego z instrumentami zaczęła się już w dzieciństwie. Najpierw uczył się grać na skrzypcach. Lutnictwem zainteresował się w wieku... 14 lat, gdy połamał własne skrzypce. Na studia pojechał do Poznania, gdzie studiował Lutnictwo Artystyczne na Akademii Muzycznej. Równolegle rozpoczął studia Instrumentów Dawnych na West Dean College w Anglii. Oba kierunki skończył z wyróżnieniem, a w Polsce napisał pracę magisterską na temat brytyjskich budowniczych viol da gamba.

- W college'u miałem bezpośredni kontakt z żywą tradycją lutniczą, mogłem więc o wszystkim przekonać się w praktyce - opowiada Wesołowski. - Było to o tyle ważne, że w Polsce w XIX i XX wieku lutnictwo upadło i zaczęło odradzać się dopiero 50 lat temu, gdy zakładano poświęcone mu szkoły oraz powstało stowarzyszenie lutników artystów.

Po studiach z zachwalającymi referencjami trafił do firmy J&A Beare, zajmującej się sprzedażą i konserwacją starych instrumentów. Jej szef specjalizuje się w instrumentach włoskich - firmy z całego świata zwracają się do niego, jeśli tylko mają problemy z autentycznością instrumentów. W zawodzie konserwatora instrumentów i lutnika lepiej nie można trafić.

- Pojechałem do Wielkiej Brytanii z garścią narzędzi i doświadczeń, a wróciłem z masą narzędzi oraz literaturą, a przede wszystkim wzbogaciłem swoje umiejętności lutnicze - opowiada Wesołowski. - Mam metalowe strugi z początku XX wieku, książki o tematyce lutniczej i stare angielskie narzędzia. Ponadto w Anglii na starych instrumentach zabytkowych uczyłem się oceniania ich wartości i autentyczności.

Pełen nowych doświadczeń i umiejętności, Wesołowski postanowił otworzyć własne studio lutnicze w Gdańsku-Wrzeszczu. Rusza na początku przyszłego miesiąca. W drugim tygodniu października odbędą się w nim dni otwarte (8-9.10) - każdy będzie mógł przynieść swój instrument, porozmawiać o nim, a także zapoznać się z polską literaturą na temat lutnictwa.

- W Polsce rynek lutniczy nie jest tak rozbudowany, jak w innych krajach, dlatego otwarcie studia wiąże się ze sporym ryzykiem - przyznaje Wesołowski. - Jednak dziś muzycy kupują więcej nowych instrumentów niż kilkanaście lat temu, trzeba rozkręcać ten rynek i mam nadzieję, że mi się uda. Już mam pierwsze zamówienia, także z różnych krajów na świecie.

Opinie (86) ponad 10 zablokowanych

  • Dimek.... (1)

    nieżle lutuje

    • 14 8

    • Życzę mu naprawdę powodzenia.

      Oby w polsce mu się udało,to chociaż za niego będą nas cenic.

      • 3 0

  • prawdziwy pasjonat (1)

    na pewno się uda. 3mam kciuki!

    • 96 3

    • Polska język trudna język.

      Lutnik? A nie lutniarz?

      • 0 10

  • Szkszypcze plus żołądkowa gorzka (8)

    Jak byłem młodszy to też dużo lutowałem. Teraz jakoś mi się nie chce a koledzy lutnicy w zakładach lutniczych lutują instrumenta niebywałe. Jeden kolega lutnik to nawet niedawno wyszedł z zakładu i lutuje pod domem. Na osiedlu mamy nawet mały sklepik lutniczy i "napój lutników" szprzedają bo bardzo niszkej, dla nas lutników cenie. A jak się jest profesjonalnym lutnikiem do żołądkową szprzedają za pół ceny a i butelkie wymienić można oddać w zastaw.

    • 64 79

    • poziom żartu poniżej przeciętnego polskiego kabaretu.

      • 9 22

    • nadęte bufony które dały thumbsdowna, ujawnić się!

      buraki jedne, myślą, że są wielce uduchowione i intelektualne.

      • 3 12

    • dobre dobre (1)

      dobry komentarz, re5pect :)

      • 1 8

      • BRAWO

        Nie dziwię się, że miasto promuje takich ludzi, to podnosi prestiż. Gdańsk to nie tylko Wałęsa, Możdżer i Neptun. Myśle, że takich osób jest więcej, tylko za mało się o nich mówi.
        Niech ścieżka do Londynu nie będzie jedyną, którą pokonują wielcy muzycy ze swymi cennycmi instrumentami.
        Panie Jacku gratulacje, szczerze zycze powodzenia.
        Więcej takich artykułow o ludziach z pasją, o rzadkich zawodach!

        • 7 0

    • :D

      hehe, też mi sie ta lutownica rzuciała w oczy

      • 1 0

    • f rajer (1)

      czy ty jesteś pozbawiony rozumu.... człowieku zobacz jaki kolor ma żołądkowa gorzka ,a potem opowiadaj głupoty

      • 0 0

      • Później była tam jakaś roszada...

        ... że On i Ona, potem tamte... Jak ona miała na imię? Zaraz... Agnieszka? Jakoś tak dziwnie...

        • 1 0

    • WE WRZESZCZU

      TO SIE NIE UDA BO TU JAK W SŁUPSKU JEST NADMIAR LUTNIKÓW KTÓRZY OPUŚCILI ZAKŁADY I LUTUJĄ NA DZIELNICY.POZDRAWIAM LUTNIKA ZE SŁUPSKA

      • 0 0

  • Kiedys tez byłem lutnikiem,

    lutowałem dużo płytek elektonicznych lutownicą,ale przyszło nowe i automaty zastąpiły ludzi.

    • 17 41

  • gorzka żołądkowa - na zdjęciu (4)

    i wszystko jasne

    • 56 8

    • (1)

      ;-) a w środku politura

      • 3 3

      • Szkszipce, szpek, gut!

        • 0 0

    • a może deklu to tylko rozpuszczalnik

      • 1 8

    • Człowiek nie wielbłąd-pić musi.

      A tak po za tym,czy on inny człowiek od nas że pić mu nie wolno?

      • 6 0

  • i teraz polskie realia

    i teraz polskie realia
    przy najbliższym zeznaniu podatkowym zapomni zapłacić 10 groszy
    a skarbów go zlutuje przepraszam zlicytuje

    • 37 1

  • Fajnie robic to co się lubi :)

    • 47 0

  • Pasjonat (1)

    Jeśli mogę coś powiedzieć, to powodzenia, chłopie, ale rób sobie reklamę na świecie! Z Polski nie wyżyjesz.
    Niech mówią o Tobie "Lutnik z Gdańska" i przyjeżdżają specjalnie do Ciebie naprawić instrumenty. Żeby tak było, musisz włożyć wielki wysiłek w zbudowanie swojej marki zagranicą.

    • 84 3

    • 68:0 - mój rekord ;)

      • 1 0

  • jestem pod wrazeniem

    Widzialam kiedys dokument na bbc o tej pracowni J and A Bear w Londynie, to faktycznie najlepsza pracownia na swiecie. Wlasnie tam sie idzie jak chce sie kupic Stradivariusa. Powodzenia w Polsce:)

    • 61 0

  • (2)

    oto prawdziwy pasjonat i profesjonalista
    życzę powodzenia, chociaż nie wiem czy w Polsce da sie z tego obecnie wyżyć
    przy okazji przypomniał mi sie kawał
    do lekarza w poradni skórno-wenerologicznej przychodzi gościu i mówi, że ma problemy z ptakiem
    lekarz kazał mu wyjąć ptaka, patrzy a tu syfilis w ostatnim stadium, wygląda jakby go korniki podziurawiły
    pyta się:
    panie, jak pan tym czymś sika?
    a facet:
    zna sie te chwyty, byłem klarnecistą w filharmonii

    • 27 11

    • jak zwykle słoma z butów wychodzi
      po prostu
      gallux łoł tok szoł przed forumowiczami spodnie zdjął

      • 8 5

    • a mi sie podoba zarowno komentarz jak i kawal:D:D:D

      • 11 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.