Fakty i opinie

stat

Małe nandu przyszły na świat w ZOO


Po raz pierwszy w historii gdańskiego ZOO wykluły się nandu szare - nieloty, które w naturze zamieszkują Amerykę Południową. Na razie po wybiegu spaceruje sześć pisklaków, jednak stado może się jeszcze powiększyć, bo kilka jaj trafiło do inkubatora.



Czy pójdziesz zobaczyć małe nandu?

tak, zabiorę też swoich bliskich

19%

tak, z chęcią zobaczę małe nieloty

25%

jeszcze nie zdecydowałe(a)m

14%

nie, bo już byłe(a)m w tym roku w gdańskim ZOO

17%

nie, bo nie interesują mnie nandu

14%

nie, z innego powodu

11%
Wprawdzie to samica złożyła jaja, ale ojcem sukcesu w postaci pisklaków, jest w dużej mierze samiec. To on przez ponad miesiąc kosztem sił i zdrowia, zajmował się wysiadywaniem. Dbał o właściwą temperaturę jaj, zmieniał ich ułożenie za pomocą dzioba. Chronił przed drapieżnikami.

- Kiedy wykluły się pierwsze pisklaki i samiec zaczął wstawać, ze zmęczenia trzęsły mu się kończyny. Dla jego organizmu to był duży wysiłek - opowiada Michał Krause, asystent działu hodowlanego w gdańskim ogrodzie zoologicznym.
W czasie kiedy samiec spędzał dnie i noce w gnieździe, opiekunowie dbali, aby miał pod dostatkiem wody i pożywnej sałatki. A że korytko dla przywódcy stada postawione zostało blisko gniazda, pracownicy ZOO musieli bardzo uważać. Ich obowiązkowym wyposażeniem stała się spora tarcza, bo wysoki na prawie półtora metra samiec w każdej chwili mógł ruszyć do ataku.

- Jeden pracownik zabezpiecza, a drugi zajmuje się karmieniem i sprzątaniem. Dzięki tarczy można zasłonić się przed kopniakiem, a do tego przed pazurami, które mogłyby wyrządzić człowiekowi duże szkody - wyjaśnia Krause.
Obecnie samiec pilnuje pisklaków, które spacerują po wybiegu. Chroni je przed drapieżnikami - tymi, które mogłyby zaatakować z powietrza i na ziemi. Z pomocą przyszło mu też gdańskie ZOO. Część wybiegu, na której znajduje się samiec i małe, pracownicy ogrodzili dodatkowym płotem.

- Zamontowaliśmy też pastuch elektryczny. To przeciwko drapieżnikom naziemnym, takim jak choćby lisy i jenoty. Chcemy mieć jeszcze większą pewność, że nandu będą miały szanse dorosnąć - wyjaśnia asystent hodowlany.
Dlatego też pozostawione na wybiegu jaja pracownicy ZOO umieścili w inkubatorze. Co więcej od stada została oddzielona samica. U jednego z pisklaków odkryto bowiem ranę i podejrzenia pracowników padły na matkę. Jak tłumaczy Krause, wprawdzie nie ma dowodów na jej winę, ale że w naturze samice potrafią być agresywne wobec młodych, postanowiono ją tymczasowo odizolować.

Małe nandu nie mają również dostępu do potoku, który płynie przez ich wybieg. Wprawdzie dorosłe nieloty świetnie radzą sobie w strumieniach i jeziorkach, ale na razie gdańskie ZOO nie chce ryzykować życia i zdrowia pisklaków. Ogród liczy za to, że wykluje się ich i przetrwa jak najwięcej.

Zobacz, na kogo wrony wydały wyrok i kto jest szefem wszystkich szefów

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (26)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.