Fakty i opinie

Mama i syn. Sklep z kapeluszami i akcja internautów

Najnowszy artukuł na ten temat Ile dostanie Trójmiasto z Krajowego Planu Odbudowy
Sklepik z kapeluszami założył pan Eugeniusz Wojciechowski, do którego dość szybko dołączyła jego żona Czesława Wojciechowska (na zdjęciu). Po śmierci pana Eugeniusza, pani Czesławie pomaga syn - Dariusz Wojciechowski (na zdjęciu).
Sklepik z kapeluszami założył pan Eugeniusz Wojciechowski, do którego dość szybko dołączyła jego żona Czesława Wojciechowska (na zdjęciu). Po śmierci pana Eugeniusza, pani Czesławie pomaga syn - Dariusz Wojciechowski (na zdjęciu). fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Rok 2020 pokazuje, jak wielu z nas chce pomagać bezinteresownie. Na miarę naszych możliwości, wspieramy gastronomię, rzemieślników i drobnych przedsiębiorców. Media społecznościowe są doskonałym nośnikiem informacji, więc apele, aby wspierać konkretne biznesy nie pozostają bez odzewu. Dzięki jednemu z nich odwiedziliśmy niewielki salonik z kapeluszami w Gdańsku, którego historia trwa już 76 lat.



Czy wspierasz drobnych przedsiębiorców w trudnym czasie?

tak, wspieram bardzo często 28%
tak, wspieram okazjonalnie 41%
nie, moja sytuacja materialna mi na to nie pozwala 21%
nie, z innych powodów 10%
zakończona Łącznie głosów: 824
Mijający rok nie był łaskawy dla przedsiębiorców i rzemieślników. W związku z pandemią i gospodarczym lockdownem, wielu z nich odnotowuje straty.

Co jakiś czas na portalach społecznościowych pojawiają się apele, pisane przez internautów, aby wspomagać, a czasami nawet ratować przed upadkiem tych najmniejszych, działających od wielu lat.

Tak było w chociażby przypadku sklepu rybnego pana Czesława, o którym pisaliśmy w lipcu.

Pierwsza akcja w Trójmieście na tak duża skalę dotyczyła sklepiku rybnego w Gdańsku Siedlcach.
Pierwsza akcja w Trójmieście na tak duża skalę dotyczyła sklepiku rybnego w Gdańsku Siedlcach. fot. mat. prasowe
W listopadzie, internauci ponad 10 tys. razy udostępnili post o ratunek zakładu szewskiego przy ul. Sztormowej 5 na Żabiance, który od lat należy do pana Zygmunta.

Moc internetu jest ogromna. W tym przypadku pomoc otrzymał pan Zygmunt i jego zakład szewski.
Moc internetu jest ogromna. W tym przypadku pomoc otrzymał pan Zygmunt i jego zakład szewski. fot. mat. prasowe
Kilka dni temu wsparcie popłynęło w kierunku piekarni "Muszelka" w Gdańsku-Brzeźnie, której grozi zamknięcie, a jak zachęcają twórcy apelu - warto tam wpaść po pieczywo bez ulepszaczy i pyszne eklery za 2 zł.

Dzięki internautom być może uda się również uratować piekarnię "Muszelka" w Gdańsku Brzeźnie.
Dzięki internautom być może uda się również uratować piekarnię "Muszelka" w Gdańsku Brzeźnie. fot. mat. prasowe
Ostatnio internet obiegła wiadomość o niewielkim saloniku z czapkami i kapeluszami, prowadzonym przez panią Czesławę i jej syna Dariusza. Sklepik działa przy ul. Węglarskiej 5 od lat i do tej pory radził sobie bardzo dobrze. Po ogłoszeniu pandemii, do saloniku zaglądało coraz mniej osób, aż w końcu właściciele stanęli przed widmem rychłego zamknięcia. To byłaby wielka strata, ponieważ interes działa nieprzerwanie od 1948 roku i jest jednym z niewielu reliktów rzemieślniczej działalności w Gdańsku. A czapki i kapelusze są tam jedyne w swoim rodzaju. W większości szyte na miejscu przez właścicieli.

Apel w internecie ogłosił pan Krzesimir, którego rodzice przyjaźnią się z właścicielami sklepiku. Post został udostępniony niemal 8 tys. razy, a komentarzy wciąż przybywa.

Apel pana Krzesimira został udostępniony w sieci prawie 8 tys. razy.
Apel pana Krzesimira został udostępniony w sieci prawie 8 tys. razy. fot. mat. prasowe
Po apelu odwiedziliśmy panią Czesławę i jej syna Dariusza, aby zapytać, jak sobie radzą w tym trudnym czasie. Rozgłos i nagłe zainteresowanie klientów - zwłaszcza ludzi młodych bardzo ich zaskoczył, ale jak podkreślają - są wdzięczni, bo dzięki temu sklepik prawdopodobnie uda się utrzymać przy życiu.

Wirus zmienia biznes. Cykl artykułów o pomorskich przedsiębiorcach w dobie pandemii



Rodzinny biznes z miłości



Historia sklepiku z kapeluszami zaczyna się w 1944 roku. Pan Eugeniusz Wojciechowski zdobył wówczas tytuł czeladnika i rozpoczął handel obwoźny po okolicznych rynkach, prezentując światu własnoręcznie tworzone nakrycia głowy. Niedługo później, do rodzinnego biznesu dołączyła jego żona - Czesława Wojciechowska, która z wykształcenia jest muzykiem, a z pasji - maluje obrazy i jako młoda dziewczyna grywała ze stoczniowcami w szachy.

- Kapelusze wynikły z potrzeby życiowej. Jako muzyk zarabiałam zbyt mało, dlatego postanowiłam wesprzeć męża. Nie mam w sobie żalu, bo muzyki tak naprawdę nigdy nie porzuciłam. Stworzyłam z koleżankami mały zespół domowy. Do dziś się spotykamy, żeby pograć, ale jest nas już niestety coraz mniej - opowiada pani Czesława.
Pierwszy lokal państwo Wojciechowscy otworzyli w 1956 r. na rogu ul. Garncarskiej i Targ Drzewny. Siedemnaście lat później przenieśli się do większego lokalu przy ul. Węglarskiej, gdzie sklep funkcjonuje do dziś.

Chętnych na nowy kapelusz nie brakowało, a że asortyment był całkiem pokaźny, najczęstszy problem pojawiał się na etapie wyboru konkretnego modelu. Gdy klient zastanawiał się zbyt długo, jak wzór wybrać - gładki, w prążki, czy w groszki, pan Eugeniusz żartobliwie pytał - a może w ząbki?

Dzisiaj, kiedy założyciel i twórca tego miejsca już nie żyje, biznesem zaopiekował się syn państwa Wojciechowskich - Dariusz, który podobnie jak ojciec, zdobył tytuł czeladnika, a po mamie odziedziczył miłość do muzyki jazzowej i gra na trąbce. Historia tego miejsca wciąż trwa.

Moda się zmienia, a kapelusze wciąż w dobrej formie



Sklepik i pracownia przy ul. Węglarskiej to jedyne takie miejsce w Gdańsku, gdzie dostaniemy ręcznie robione czapki i kapelusze, wytwarzane od lat. Moda się zmienia, więc i projekty ewoluują. Jak dodaje pani Czesława, dzisiaj najlepiej sprzedają się czapki sportowe, kapelusze i berety. Dostaniemy tutaj również czapki zawodowe, np. marynarskie.

W saloniku mona obejrzeć wystawę starych czapek, którą pan Dariusz cały czas aktualizuje. Znajdziemy tu czapki francuskie, belgijskie, lotnicze, meksykańskie oraz policyjną z Wielkiej Brytanii.

Opinie (114) 6 zablokowanych

  • (6)

    Piękna historia,ratujmy jak możemy takie małe rzemiosła.

    • 153 13

    • (3)

      Swencjusz. Niegdyś drwal, elektryk wysokich napięć, stoczniowiec i uczestnik strajków, potem free Lancer a teraz nekromanta. Zawsze Cię podziwiałem. Szczególnie, że obecnie mając lekko ponad 40tke brałeś udział w protestach w latach 80tych na stoczni;)

      • 8 5

      • On też tak jak ty próbował uczyć się w liceum na "Pastalosjego" (1)

        • 6 2

        • Svont jetes marna podróba pseudonimu svena

          • 6 4

      • Ox

        Był tez naocznym swiadkiem wyginięcia dinozaurow ze nie wspomne o wspóludziale przy odkryciu zalet wykorzystania ognia podczas termicznej obrobki mięśiwa

        • 3 2

    • Dobrze piszesz.

      Ale wymyśl bardziej polski nick.

      • 2 2

    • my ratujmy... a żoont matołusza nie robi nic

      a nie, przecież nie mają czasu... jak tak kradną!

      • 2 2

  • Ale podobni

    • 36 1

  • Świetna akcja ! Trzymajcie się !

    • 84 3

  • Jestem przedsiębiorcą, działam w gastronomii i nie narzekam (5)

    Mam kasę od rządu, urząd miasta zwolnił mnie z czynszu, nie płacę kelnerkom mam mnóstwo zamówień na wynos. Jedyne moje zmartwienie to czy otworzą granicę i uda się wyskoczyć w lutym do ciepłych krajów.

    • 43 139

    • Wyskocz i nie wracaj.

      • 36 2

    • Marna prowokacja

      • 39 2

    • Wyskocz, a po powrocie kwarantanna.

      Będziesz miał czas na klikanie w klawiaturę.

      • 12 1

    • Co na to kelnerki?

      • 10 3

    • Przypuszczam, że jesteś na utrzymaniu mamusi emerytki

      • 28 1

  • No i dobrze moi drodzy I kochani (1)

    Cieszę się że na święta ze spokojną głową zasiądziecie przy stole..

    • 25 8

    • A ty nie zasiądziesz drogi i kochany?

      • 3 3

  • Kiedy chodziłem do liceum w modzie były szyprówki. (1)

    Najlepsze szył Bartoszuk w Gdyni przy Placu Kaszubskim parę kroków w stronę Portowej. Po latach chciałem kupić szyprówkę ale firma już chyba nie istnieje. Jak firma z Węglarskiej szyje fajne czapki to się przejdę. Może coś wybiorę

    • 41 1

    • kupiłem w sklepie na Węglarskiej dwie czapki !!! gorąco polecam !!!

      Kupiłem tam szyprówkę i ruską uszankę, bardzo dobrze wykonane, pełen profesjonalizm. Pozdrawiam prowadzących sklep. Trzymajcie się i nie dajcie się :)

      • 1 0

  • niestety

    w dobie doczepiania kilogramów sztucznych włosów i to zarówno u kobiet jak i "mężczyzn" moda na nakrycia głowy spadła.

    • 13 26

  • Covid pewnie nie pomaga (3)

    Ale rzemioslo rozwalono przez likwidacje cechow.
    Ale teraz za to mozna smiac sie ogladajac programy typu "Usterka".

    • 43 3

    • W Gdańsku cech istnieje cały czas. Jesteś niedoinformowany. (2)

      Siedzibę ma blisko tego sklepu. Rzemiosło zanika z tego powodu, że nie ma chętnych do nauki w zawodach rzemieślniczych.

      • 8 2

      • Oj Jano, Jano ... (1)

        Kiedys jak cechy byly cechami to kazdy jeden rzemieslnik musial byc conajmniej czeladnikiem, a zeby zatrudniac ludzi mistrzem.
        Teraz to nie cechy, a wydmuszki. Nie rzemieslnicy, a partacze.
        BTW sprawdz sobie zrodloslow slowa "partacz".

        • 4 0

        • Mądrego miło poczytać ;)

          Nigdy nie przypuszczałem, że dowiem się czegoś interesującego w sekcji "komentarze"

          • 1 0

  • sklepy w centrum Gdańska dostają po d....e przez zbyt wysokie czynsze oraz zakazy wjazdu samochodem (11)

    Dla małych , często rodzinnych firm narzucone przez miasto czynsze są zabójcze. Tak np. było w Oliwie, gdzie wykończono jednoosobowe firmy. Chętnych na dzierżawę małych, ale drogich lokali nie było, więc część rozdano różnym "inicjatywom społecznym", a więc krewnym i znajomym królika prowadzącym jakieś stowarzyszenia i fundacje, które są podczepione pod miasto.
    Za to wszystko oczywiście my płacimy...

    • 95 12

    • (4)

      Zakaz wjazdu to akurat powinien zostać. Wystarczyło, że w lato straż miejska zamiast ogarniania sytuacji na starówce była zajęta egzekwowaniem rozkazów powiązanych z epidemia, to natychmiast miałeś inwazje samochodziarzy Januszy czy innych wladcow leasingu, auta zostawione dosłownie wszędzie, z czego zarąb...ne chodniki to było najmniejsze zło

      • 15 8

      • nie twierdzę, że zakaz wjazdu jest niepotrzebny, ale ... (2)

        znaczna część ludzi nie pojedzie do Gdańska tramwajem lub pociągiem, a to oznacza stratę potencjalnych (majętnych) klientów dla sklepów.

        • 14 7

        • (1)

          zakupów w tego typu miejscach nie robi się codziennie, więc dalej nie widzę problemu.

          • 5 10

          • nie chodzi o to czy zakupy są okazjonalne, czy codzienne

            tylko o możliwość dotarcia różnymi środkami transportu
            osobiście unikami środków komunikacji miejskiej w dobie pandemii, więc tam nie pojadę

            • 8 1

      • Masz skórcz ? Na dworzu jest ciepło.

        • 2 8

    • placówki handlowe przy ulicach uwolnionych od jeżdżących i parkujących samochodów (2)

      notują z reguły wzrost obrotów. Sprawdzone niedawno w Gdańsku przy ul. Stągiewnej, więc proszę nie pisać tutaj farmazonów wynikających z bzdurnego przekonania, że to "samochody kupują". Ludzi na takie ulice napływa więcej , a to ludzie są klientami sklepów i placówek usługowych, a nie samochody.

      • 8 16

      • skoro tak, to zlikwidujmy jeszcze tramwaje, autobusy i SKM

        przecież to nie środki transportu kupują, tylko ludzie!

        • 11 5

      • Sam nie wierzysz w to co piszesz

        • 7 0

    • (1)

      Gdy zniosą zakaz wjazdu to od tego klientów w sklepach nie przybędzie.Przez cały dzień samochody zaparkowane rano będą zajmowały miejsce.Nikt nowy nie znajdzie go dla siebie.

      • 1 3

      • Zawsze można ustawić parkometr z opcją bezpłatnej pierwszej 0,5 godziny czy godziny

        • 2 4

    • To samo jest w centrum Gdańska

      Tylko że te fundacje prowadzą działalność komercyjną i nikt nie kojarzy knajpy X czy Y z najmującą je fundacją. Dodam, że fundacje płacą grosze w porównaniu do zwykłego człowieka z ulicy jakby jakiś chciał lokal wynająć...

      • 4 0

  • Szkoda biznesu, ale co ma do tego covid. Trochę to naciągane. Może czas inne kapelusze robić.

    • 18 23

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.