Fakty i opinie

stat

Matka noworodka oskarżona o zabójstwo

Biegli uznali, że urodzone w domu dziecko można było uratować, ale matka nie zrobiła nic, by ono przeżyło.
Biegli uznali, że urodzone w domu dziecko można było uratować, ale matka nie zrobiła nic, by ono przeżyło.

Przed sądem stanie 27-letnia kobieta, oskarżona o zabójstwo noworodka. Kobieta urodziła w domu i przedwcześnie, w ósmym miesiącu ciąży. Dziecko zmarło. Prokuratura uważa, że matka nie podjęła żadnych działań, by je uratować. Po porodzie włożyła ciało noworodka do pudełka i wyniosła na śmietnik. Kobiecie grozi nawet dożywocie.



Do zdarzenia doszło wiosną 2017 r. Na terenie Zakładu Utylizacyjnego w Szadółkach znaleziono wówczas zwłoki noworodka. Znaleźli je pracownicy podczas sortowania odpadów.

Wcześniak po zamartwicy na wysypisku



Opinie powstałe na podstawie sekcji zwłok wykazały, że dziecko urodziło się w ósmym miesiącu ciąży. Urodziło się żywe i samodzielnie oddychało, choć żyło bardzo krótko. Nie stwierdzono jednak wad rozwojowych uniemożliwiających mu życie poza organizmem matki.

Przyczyną jego śmierci było ostre, okołoporodowe niedotlenienie organizmu. Dziecko urodziło się w zamartwicy i wymagało podjęcia natychmiastowej pomocy lekarskiej. Jej udzielenie z dużym prawdopodobieństwem dałoby szanse na przeżycie dziecka.

Ustalono, że matką dziecka była 27-letnia mieszkanka Gdańska. Kobieta urodziła w nocy z 14 na 15 kwietnia 2017 roku w swoim mieszkaniu. Martwe dziecko włożyła do pudełka i następnego dnia porzuciła na śmietniku.

Kobietę zatrzymano kilka dni później - 21 kwietnia.

Pierwszy zarzut: dzieciobójstwo pod wpływem porodu



Początkowo matce postawiono zarzut zabicia dziecka w okresie porodu, pod wpływem jego przebiegu. Taki czyn podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

- Przesłuchana w charakterze podejrzanej nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu. Twierdziła, że nie wiedziała, że była w ciąży. Gdy w nocy poczuła się źle uznała, że bóle, które odczuwała związane były z zaparciem. Dziecko urodziła w łazience. Nie oddychało, nie dawało oznak życia - informuje prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Podejrzana została poddana obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niej zaburzeń psychicznych związanych z przebiegiem porodu.

Drugi zarzut znacznie poważniejszy: zabójstwo



Później biegli uznali, że od początku akcji porodowej do urodzenia minęło ok. 2 godzin. Według nich był to wystarczający czas, by kobieta mogła podjąć decyzję o wezwaniu pogotowia bądź innej pomocy.

Ta opinia sprawiła, że prokurator zarzucił kobiecie popełnienie innego, znacznie poważniejszego czynu: popełnienie w zamiarze ewentualnym przestępstwa zabójstwa. Uznał, że będąc osobą, na której ciążył prawny szczególny obowiązek opieki, matka pozbawiła życia noworodka w ten sposób, że po urodzeniu się żywego dziecka znajdującego się w zamartwicy zaniechała ona podjęcia działań zmierzających do zapewnienia mu pomocy lekarskiej, w wyniku czego dziecko zmarło.

Przestępstwo zabójstwa jest zbrodnią zagrożoną karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Kobieta nie przyznała się do jego popełnienia i odmówiła złożenia wyjaśnień.

Opinie (198) 18 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.