Fakty i opinie

stat

Mieszkańcy nie chcą trafostacji w swoim bloku na Morenie

W budynku przy ul. Dobrowolskiego 5A na Morenie znajduje się stacja transformatorowa. Jego mieszkańcy zapewniają, że od lat zabiegają u władz Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Morena" o wyprowadzenie tej trafostacji. Tymczasem pod koniec października rozpoczęły się prace budowlane, których celem jest... podłączenie do niej dwóch kolejnych budynków. Co więcej, budynki nie należą do wspomnianej spółdzielni. W obawie o swoje zdrowie, mieszkańcy zgłosili sprawę do prokuratury.



Czy kiedykolwiek wszedłeś w konflikt ze spółdzielnią lub wspólnotą mieszkaniową?

tak, nie raz i nie dwa 31%
tak, ale to jednostkowy przypadek 18%
nie, nigdy nie było takiej potrzeby 39%
mój dom nie ma zarządcy 12%
zakończona Łącznie głosów: 1066
Z naszą redakcją skontaktowała się pani Maria, mieszkanka budynku przy ul. Dobrowolskiego 5A na Morenie. Poinformowała nas o problemie, który - jak podkreśla - może mieć opłakane skutki dla zdrowia mieszkańców bloku.

- Od początku istnienia naszego budynku, tj. od 1978 roku, funkcjonuje w nim trafostacja. Od wielu lat zabiegamy u władz spółdzielni Morena o jej likwidację. Tymczasem nie dość, że władze spółdzielni nie mają planu jej wyprowadzenia, to jeszcze teraz podłączają do niej dwa kolejne nowe budynki, które nie należą do spółdzielni. Moc tej trafostacji niesamowicie wzrośnie. Przecież powszechnie wiadomo, że to może spowodować wzrost zachorowań na nowotwory - tłumaczy nasza czytelniczka.

Pismo do prokuratury



Zgoda spółdzielni na podłączenie do stacji transformatorowej dwóch kolejnych budynków przelała czarę goryczy. Pani Maria przy pełnym poparciu swoich sąsiadów złożyła w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. W piśmie do organów ścigania zarzucili władzom spółdzielni "przestępstwo naruszenia własności prywatnej na szkodę właścicieli" [budynku - dop. red.].

- Gdy zobaczyłam prace budowlane, od razu chciałam skonsultować się ze spółdzielnią, ale cały zarząd poszedł nagle na jednodniowy urlop. Napisałam protest do władz spółdzielni, pod którym zebrałam podpisy wszystkich mieszkańców naszego budynku. Już kilka lat temu dostaliśmy zapewnienie, że wszystkie trafostacje będę sukcesywnie wyprowadzane. Jak ta obietnica ma się do tego, że zezwolono na przyłączenie dwóch kolejnych budynków? Spółdzielnia sprzedała nasze zdrowie, nie pytając nas o zgodę. Większość, jeśli nie wszystkie mieszkania w budynku są własnościowe, a więc naruszono w ten sposób nasze prawo własności. W związku z brakiem reakcji, zgłosiłam sprawę do prokuratury - kontynuuje czytelniczka.

Czytelniczka: pójdziemy z tym nawet do TSUE



Pani Maria zapowiada, że ona i jej sąsiedzi nie zamierzają składać broni, jeśli prokuratura odmówi wszczęcia postępowania w sprawie podłączenia do trafostacji kolejnych budynków. Są na tyle zdeterminowani, że - o ile zajdzie taka konieczność - zamierzają dochodzić swoich praw nawet przed organami międzynarodowymi.

- Spółdzielnia dostaje przecież comiesięczne opłaty od lokatorów. A władze zamiast budować nową trafostację, zarabiają kosztem naszego zdrowia. Jesteśmy absolutnie zdesperowani. Jeśli nasze sądownictwo nie znajdzie odpowiednich paragrafów, to pójdziemy z tą sprawą do TSUE [Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej - dop. red.]. Ta sprawa ma wymiar ogólnopolski, bo po okresie PRL-u zostało sporo budynków z trafostacjami. Czy ich mieszkańcy są świadomi niebezpieczeństwa dla swojego zdrowia? Przecież tak wprost stanowi nawet odpowiednia dyrektywa unijna [prawdopodobnie chodzi o dyrektywę 2004/40/WE - dop. red.] - uzupełnia pani Maria.

Niebezpieczeństwo dla komórek krwi i płodu



Po spełnieniu przewidzianych prawem warunków, trafostacja może znajdować się w budynku mieszkalnym. Szczegóły można przeczytać tutaj.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy zamieszkiwanie w bezpośrednim sąsiedztwie stacji transformatorowej może mieć negatywne skutki dla zdrowia. Rzeczywiście, długotrwałe oddziaływanie silnego pola elektromagnetycznego - a do jego źródeł bez wątpienia zalicza się trafostacja - może mieć fatalne następstwa dla wszystkich komórek ludzkiego organizmu.

- Silne promieniowanie elektromagnetyczne zaburza funkcjonowanie i może uszkodzić każdą komórkę organizmu. Skutki są najbardziej widoczne w przypadku młodych, szybko rozwijających się komórek, czyli np. komórek krwi czy komórek płodu. Zostało to potwierdzone naukowo. Przypominam, że mówimy o silnym polu elektromagnetycznym - tłumaczy dr Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki i dyrektor wydziału zdrowia w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

Poziom promieniowania może sprawdzić sanepid



Nasz rozmówca wyjaśnia, że każda osoba, która ma obawy dotyczące oddziaływania umieszczonej w budynku trafostacji, może je łatwo zweryfikować. W tym celu wystarczy zgłosić się do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, zwanej potocznie sanepidem. Jej pracownicy są w stanie zmierzyć poziom promieniowania i tym samym orzec, czy nie przekracza on norm określonych w odpowiednich przepisach.

- Należałoby zbadać poziom tego pola, a tym zajmuje się sanepid. Mieszkańcy mogliby zgłosić się do sanepidu, żeby ocenił, jaki jest poziom promieniowania elektromagnetycznego. Jeżeli promieniowanie jest silne i przekracza normy, to absolutnie nikt nie powinien znajdować się w jego zasięgu - uzupełnia dr Karpiński.

Spółdzielnia tłumaczy się brakiem funduszy



O skomentowanie informacji od naszej czytelniczki zwróciliśmy się do zarządu spółdzielni Morena. W nadesłanym do naszej redakcji piśmie pada stwierdzenie, że "spółdzielnia podejmowała i podejmuje działania zmierzające do przeniesienia infrastruktury energetycznej poza budynki mieszkalne", jednak skala przedsięwzięcia ma przekraczać jej bieżące możliwości finansowe.

- Spółdzielnia wyraziła zgodę, aby przedsiębiorstwo energetyczne posadowiło linię kablową niskiego napięcia. Spółdzielni nie jest wiadomy przebieg tej sieci poza naszym terenem, ani co zostanie podłączone za pomocą nowej linii. Przedsiębiorstwu energetycznemu przysługuje prawo żądania ustanowienia służebności przesyłu, jeśli jest to konieczne dla właściwego korzystania z urządzeń. Spółdzielnia zdecydowała się tę sprawę rozstrzygnąć przy stole negocjacyjnym zamiast przed sądem - czytamy w piśmie od zarządu Lokatorskiej Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Morena".

Odbędzie się spotkanie z lokatorami



Władze spółdzielni twierdzą, że pierwsze pismo dotyczące sprzeciwu mieszkańców budynku przy ul. Dobrowolskiego 5A otrzymały dopiero w październiku. Jednocześnie zapowiedziano spotkanie, którego celem ma być zakończenie sporu w sprawie trafostacji.

- Mieszkańcy swój sprzeciw wobec podłączenia do trafostacji nowych budynków złożyli po rozpoczęciu przez przedsiębiorstwo energetyczne prac ziemnych. Spółdzielnia, związana wcześniejszym porozumieniem nie ma możliwości wstrzymania tych prac. Pierwsze pismo mieszkańców Dobrowolskiego 5 w sprawie znajdującej się tam trafostacji trafiło do spółdzielni w październiku. W najbliższym czasie zostanie zorganizowane spotkanie właścicieli lokali budynku Dobrowolskiego 5 w celu podjęcia decyzji w sprawie służebności przesyłu na działce budynkowej - czytamy w dalszej części odpowiedzi na nasze pytania.

Zgoda na ustanowienie służebności przesyłu?



W tym miejscu warto doprecyzować ostatnie zdanie, dotyczące "służebności przesyłu", która stanowi podstawę korzystania z trafostacji przy ul. Dobrowolskiego 5A. Innymi słowy, umowa o jej ustanowienie zabezpiecza przedsiębiorstwo energetyczne przed ewentualnymi roszczeniami odszkodowawczymi właściciela nieruchomości z tytułu bezumownego korzystania z niej.

Otóż udało nam się zapoznać z treścią zawiadomienia o wspomnianym zebraniu. W porządku obrad nie ma jednak słowa o zniesieniu służebności przesyłu, czego niewątpliwie spodziewają się lokatorzy. Zamiast tego widnieją zapisy o... podjęciu uchwały o wyrażeniu zgody na ustanowienie służebności przesyłu oraz podjęciu uchwały o udzieleniu zarządowi spółdzielni pełnomocnictwa do zawarcia umowy na odpłatne ustanowienie służebności przesyłu.

I nic dziwnego. Jak udało nam się ustalić, w księdze wieczystej nieruchomości przy ul. Dobrowolskiego 5A nie ma na ten temat żadnego wpisu. Biorąc pod uwagę rozbieżność stanowisk mieszkańców i władz spółdzielni trudno oczekiwać, aby zapowiedziane zebranie zażegnało spór i zakończyło się satysfakcjonującym obie strony porozumieniem. Tym bardziej, że mieszkańcy budynku przy ul. Dobrowolskiego 5A oczekują konkretnej daty wyprowadzenia trafostacji, a nie deklaracji realizacji takiego zamiaru w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Interwencja u Powiatowego Inspektora Budowlanego



W związku z tym, skonsultowaliśmy się również z gdańską adwokat Oliwią Likierską, aby dowiedzieć się, co jeszcze mogą zrobić zaniepokojeni mieszkańcy w sprawie wyprowadzenia trafostacji, a przynajmniej niepodłączenia do niej kolejnych budynków.

- Właściciele lokali własnościowych wyodrębnionych w budynku, którzy czują się pokrzywdzeni działaniami spółdzielni, mogą zgłosić stosowne zawiadomienie czy też wniosek o weryfikację do Powiatowego Inspektora Budowlanego wskazując, że w ich przekonaniu prace prowadzone są, mimo że spółdzielnia nie może samodzielnie dysponować nieruchomością na cele budowlane. Organ ten powinien zweryfikować, jakie dokładnie prace są prowadzone, np. jakie będzie napięcie podłączanej instalacji, czy i jakich formalności należy dopełnić zgodnie z prawem, by prace takie prowadzić oraz czy formalności te zostały faktycznie dopełnione. Na czas trwania postępowania wyjaśniającego, Powiatowy Inspektor Budowlany może nakazać wstrzymanie prowadzonych robót, o co również warto wnieść - wyjaśnia adw. Likierska.
Szczegółowa opinia prawna adw. Oliwii Likierskiej (PDF)

Natomiast w kwestii odpowiedzialności karnej, nasza rozmówczyni przewiduje, że złożone do prokuratury zawiadomienie raczej nie odniesienie pożądanego skutku, czyli spotka się z odmową wszczęcia postępowania karnego.

Zagadnienie natury cywilnej, a nie karnej



O opinię prawną zwróciliśmy się również do gdańskiego adwokata, specjalizującego się w sprawach karnych. Jego zdaniem, szanse na wszczęcie postępowania przez prokuraturę są niewielkie. Jednak podobnie jak jego przedmówczyni stwierdza, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby mieszkańcy budynku dochodzili swoich praw poprzez wytoczenie powództwa na drodze cywilnej.

- Z pewnością jest to spór prawny, dotyczący możliwości korzystania z własności i jej ewentualnych ograniczeń. Wydaje się jednak, że jest to jedynie zagadnienie natury cywilnej, a nie karnej. Mam wątpliwości, czy tak opisane zdarzenie może być uznane za przestępstwo. Problemy co do zakresu realizacji prawa własności nie powinny skutkować automatycznie wszczynaniem postępowania. Co najwyżej - jeśli podstawą do działań spółdzielni są wcześniejsze decyzje administracyjne - to trzeba rozważyć, czy wydane zostały one zgodnie z przepisami. Dyrektywa [unijna - dop. red.] sama w sobie nie stanowi odpowiedzialności karnej. Nakłada ona obowiązki na organy państwa, a nie kreuje sama w sobie odpowiedzialności karnej. Reasumując, w mojej ocenie nie ma tutaj co do zasady przestępstwa - ocenia dr hab. Jacek Potulski, adwokat.

Opinie (303) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.