Fakty i opinie

Wiadukt na Hallera: milion na walkę ze zrywaniem trakcji

Najnowszy artukuł na ten temat

Koniec prac związanych z podniesieniem sieci trakcyjnej na al. Hallera

Obecnie trakcja wisi pół metra wyżej, niż wskazuje znak ograniczenia do 3,4 m. Mimo to, brakuje kilku centymetrów, by ciężarówka zmieściła się pod wiaduktem.
Obecnie trakcja wisi pół metra wyżej, niż wskazuje znak ograniczenia do 3,4 m. Mimo to, brakuje kilku centymetrów, by ciężarówka zmieściła się pod wiaduktem. fot. Maciej Korolczuk / Trojmiasto.pl

Miasto przedstawiło koncepcję zmian, które mają wyeliminować zrywanie trakcji tramwajowej pod wiaduktem na al. Hallera zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku. Zamiast wiotkiej sieci, podatnej na ugięcia i wiszącej na niewystarczającej wysokości pojawi się wisząca nieco wyżej tzw. sztywna sieć trakcyjna. Pojawi się też dodatkowe oznakowanie. Rozwiązanie ma kosztować 1 mln zł i zostać wprowadzone jeszcze w tym roku.



Czy nowe rozwiązania okażą się skuteczne?

tak, powinny wyeliminować podobne przypadki w przyszłości 13%
pewnie zdarzą się kierowcy, którzy zignorują ostrzeżenia 51%
nie, potrzebna jest przebudowa jezdni lub samego wiaduktu 36%
zakończona Łącznie głosów: 1115
Od jesieni 2018 r. na Hallera obowiązuje całkowity zakaz ruchu pojazdów ciężarowych. To pozwoliło nieco ograniczyć problem ze zrywaną trakcją, ale nie wyeliminować go całkowicie. W ostatnich latach takich zerwań było od 12 do 15 w ciągu roku.

Od początku 2019 roku - dwa. Wszystkie w tym miesiącu: w poniedziałek 10 czerwcawe wtorek 25 czerwca. Blisko było też 6 czerwca, ale tam w porę kierowca zorientował się, że może uszkodzić trakcję i wycofał pojazd.



Za każdym razem powód był ten sam: kierowca zbyt wysokiego pojazdu ciężarowego ignorował komunikat o przekroczeniu skrajni i wjeżdżał pod wiadukt, zrywając wiszące przewody trakcyjne. Głównie cierpieli na tym pasażerowie komunikacji miejskiej.

Na czas reflektują się tylko nieliczni kierowcy. Jak przyznają urzędnicy - większość z nich wjeżdża pod wiadukt z pełną świadomością, licząc na to, że "i tym razem się uda".

"Ja się nie zmieszczę?" Nierówna walka kierowców z trójmiejskimi wiaduktami



Zastosowane w ostatnich latach rozwiązania mające na celu ograniczenie problemu zostały wyczerpane. Nie pomogła ani detekcja przekroczenia skrajni, ani komunikaty wyświetlane na znakach zmiennej treści, ani kamery rejestrujące wykroczenia kierowców.



Pozostały dwa wyjścia: gruntowna i bardzo kosztowna przebudowa układu drogowego wokół wiaduktu albo ingerencja w sieć trakcyjną. Ostatecznie zdecydowano się na to drugie rozwiązanie.

- Na czwartkowej sesji rady miasta radni zajmą się uchwałą, dzięki której do Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni trafi 1 mln zł. 600 tys. zł zostanie przeznaczone na wzmocnienie i podniesienie trakcji o kilka centymetrów. Dodatkowo zostaną zamontowane izolatory, które w razie zerwania sieci umożliwią utrzymanie ruchu tramwajowego na jednej z dwóch nitek. Pozostała część kwoty zostanie przeznaczona na zakup dodatkowego oznakowania przy skrzyżowaniu Hallera z Trubadurów i radar wysokościowy. Chcemy, aby przetarg został ogłoszony w lipcu, a cała infrastruktura ma się pojawić jeszcze w tym roku - zapowiada Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska.
Podobny znak już teraz stoi na al. Zwycięstwa, ale okazuje się niewystarczający. Po zainstalowaniu nowych znaków te dotychczasowe pozostaną na swoim miejscu. Przeznaczone środki pochodzą z oszczędności z dotychczasowych przetargów Wydziału Programów Rozwojowych.



Jak przyznaje Tomasz Wawrzonek, wicedyrektor GZDiZ, urzędnicy za każdym razem po zerwaniu sieci zwracają się z roszczeniem do ubezpieczycieli pojazdów o zwrot kosztów naprawy. Jedno zerwanie wyceniane jest na kilka tysięcy złotych.

- Rozważaliśmy różne rozwiązania, z montażem bramownic włącznie. Kłopot w tym, że to rozwiązanie z jednej strony pozornie skuteczne, a z drugiej niebezpieczne, o czym można się było przekonać kilka lat temu w Tczewie, gdzie kierowca ciężarówki po uderzeniu w taką bramownicę stracił życie. Chcemy tego uniknąć, dlatego zdecydowaliśmy się na podniesienie trakcji i dodatkowe oznakowanie. Wierzymy, że to ograniczy do zera przypadki zrywania trakcji w tym miejscu - mówi Wawrzonek.

Wideo archiwalne



Jacek Szmagliński
Jacek Szmagliński fot. archiwum prywatne
Dr inż. Jacek Szmagliński z Katedry Transportu Szynowego i Mostów Politechniki Gdańskiej:

Problem eksploatacji sieci trakcyjnej pod wiaduktem kolejowym na Hallera wynika z bardzo małej wysokości obiektu mostowego. Z tego powodu wiotka sieć trakcyjna jest obecnie zawieszona na wysokości mniejszej niż wynosi dopuszczalna wysokość pojazdu drogowego (4 m). Kierowcy ciężarówek zdają sobie sprawę z tego, że brakuje około 5 cm do możliwości przejazdu ciągnika siodłowego, więc czasami próbują obniżyć pojazd, wykorzystując regulację zawieszenia. Niestety bardzo często podczas takiej próby nielegalnego przejazdu dochodzi do zerwania sieci trakcyjnej.

Przedstawione rozwiązanie, polegające na zastosowaniu specjalnej konstrukcji sieci trakcyjnej (tzw. sieć sztywna) umożliwi podniesienie jej na większą wysokość i spowoduje, że pojazdy ciężarowe o dopuszczalne wysokości nie będą już powodowały zerwań. To bardzo dobre rozwiązania, pomimo większych kosztów. W Polsce z podobnych rozwiązań korzysta się między innymi w Poznaniu (w tunelu tramwajowym na Franowo), jednak to w Gdańsku po raz pierwszy w Polsce zastosowana będzie sieć sztywna o wyjątkowo niskiej wysokości konstrukcyjnej. Jednym z największych problemów, które muszą zostać rozwiązane, będzie zapewnienie izolacji pomiędzy stalową konstrukcją wiaduktu a elementami sieci trakcyjnej pod napięciem.

Dodatkowo, poruszono bardzo istotną kwestię ograniczania skutków możliwego uszkodzenia sieci trakcyjnej. Montaż izolatorów sekcyjnych pomiędzy wiaduktem a węzłem rozjazdowym umożliwi utrzymanie ruchu tramwajów pomiędzy przystankami Wyspiańskiego i Kliniczna Szpital. Obecnie, przy braku sekcjonowania sieci trakcyjnej, uszkodzenie występujące pod wiaduktem powodowało paraliż dużej części miasta.

dr inż. Jacek Szmagliński, Katedra Transportu Szynowego i Mostów, Politechnika Gdańska

Opinie (180) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • A nie da sie podniesc wiaduktu? Albo ta trakcje wywalic gdxie indziej?

    • 0 0

  • (8)

    na dzbanów nie ma rady

    • 80 2

    • (1)

      Na garnków też?

      • 2 0

      • A na wiadra?

        • 1 0

    • " montażem bramownic włącznie. Kłopot w tym, że to rozwiązanie z jednej strony pozornie skuteczne, a z drugiej niebezpieczne, o czym można się było przekonać kilka lat temu w Tczewie, gdzie kierowca ciężarówki po uderzeniu w taką bramownicę stracił życie.
      "

      cóż, strata żadna.

      • 0 2

    • a nie mozna po prostu zlikwidowac tam tramwaju. (2)

      Niech jezdzi przez kliniczna

      • 2 19

      • Tramwaju nie (1)

        Ale można zamknąć całkowicie drogę dla samochodów, przecież mogą jeździć dookoła.

        • 9 0

        • no to do dzieła!

          • 0 0

    • (1)

      Już kiedyś pisałem: pasy gumowe dalej łańcuchy, a jak to nie zadziała to na końcu stalowa rama w którą będą walić zamiast pakować się pod wiadukt.

      • 7 1

      • Jak zginie kilku kierowców

        To może następni zaczną myśleć.

        • 2 0

  • Bramownica z nożem ściągającym dach

    To jedyne rozwiązanie które przemówi do łosi - bo kierowcami ich nazwać nie można.

    • 0 0

  • Zwykła belka na łańcuchu z jednej i drugiej strony mostu zamocowana na wysięgniku do konstrukcji mostu

    I z miejskiej kasy zostanie wydane nie milion a 20 tysięcy

    • 1 0

  • (1)

    Milion zlootych na rozwiazanie banalnie prostego problemu... takie rzeczy to tylko w skorumpowanym gdansku.a wystarczylo by na prawoskrecie przy operze postawic bramownice z łancuchami i zadna ciezarowka by juz nie wjechala-kosz kilka tys zlotych a nie milion.no ale ktos musi zarobic.tak to jest gdy sie dysponuje publicznymi pieniedzmi czyli niczyjymi

    • 0 0

    • Przecież była bramownica na prawoskrecie

      • 0 0

  • 1milion to gruba przesada

    Bramownica i komunikaty tuż przed wiaduktem powinny wystarczyć.

    • 0 0

  • Rozumiem, że ten milion to uzyskany w ramach kar od kierowców tirów (9)

    • 213 4

    • (2)

      Niestety nie rozumiesz.

      • 2 15

      • (1)

        Nikt cię tu nie lubi.

        • 4 1

        • Niech po mieście jeżdżą tylko rydwany!

          Są ekologiczne - mają napęd mięśniowo - dyszlowy
          Są tanie - zaledwie 150 tys od sztuki
          Są piękne - mają tradycyjne gdańskie napisy po arabsku
          Są poprawne politycznie - Dulska i lemingi są zachwyceni
          No i są niskie - pod wiaduktem się zmieszczą.

          • 1 0

    • Sądziłem (2)

      Że jak milion to chodzi o przebudowę wiaduktu , a tu tablice informacyjne , no grubo się w tym mieście bawi ...

      • 9 2

      • Takie tablice są lub były koło opery i tak każdy łoś jechał dalej. (1)

        Możecie sobie postawić 40 tablic wzmacniać trakcję do woli. Te osły i tak będą się klinowały pod tym wiaduktem i tak.
        Każde pieniądze wydane na takie rozwiązania to pieniądze wyrzucone w błoto.

        Jedynymi sensownymi rowiązaniami są:
        Podniesienie wiaduktu co wiąże się z ogromnym kosztem.
        Obniżenie jezdni pod wiaduktem co może być niemożliwe z uwagi na inne czynniki.
        Oczywiście przy tym wariancie pompy wyciągające spod wiaduktu wodę w czasie ulewy które powinny być tam już dawno zainstalowane.

        • 3 0

        • Obowiazek poniesienia kosztów naprawy też by pomógł.

          Tylko żeby to były realne koszty naprawy oraz koszt darmowej komunikacji zastępczej.

          • 0 0

    • (2)

      Na to rozwiązanie składają się mieszkańcy Gdańska. Przed wiaduktem postawiłbym jeszcze większą tablicę z informacją "Zerwanie trakcji - 30000zł " i kasowanie tej kwoty. Wieść rozniesie się po Polsce i przejazdy ustaną.

      • 23 0

      • (1)

        Myślisz, że ot tak można sobie wymyślić karę i jeszcze skutecznie ją wyegzekwować?

        • 0 2

        • Po zerwaniu trakcji kierowca ot tak sobie nie ucieknie. Niech policja go spisze, a miasto pozwie firmę przewozową. Co za problem? Gdańsk nie ma prawników w magistracie? To niech sprzeda prawa do tego roszczenia prywatnej firmie, która sama zajmie się pozwem. Obecna sytuacja jest kuriozalna. Kierowca robi szkody za kilkanaście tysięcy zł i dostaje za to maleńki mandat, a miasto z własnej (naszej!) kieszeni pokrywa naprawy. Jak po pijaku rozwalę wiatę przystankową to też miasto ze swojej kieszeni zapłaci, a mi daruje?

          • 2 0

  • wlapiać wielkie mandaty, to imbecyle będą patrzeć na znaki!

    • 0 0

  • myljon za myljonem mordeczko

    podatniku muj

    • 0 0

  • Ja też jeżdże dużym. (3)

    Ale żeby tam się wp... to naprawdę trzeba być upośledzonym.

    • 79 0

    • Wiesz jak jest z oznakowaniem... (2)

      Znak przed skrętem pokazuję wysokość, która jest nad torowiskiem a nie nad pasem dla aut. Ja jako kierowca dużego auta, będąc w mieście, którego nie znam, bez problemu podszedłbym do próby pod 3.60, Wiadomo że w przepisach jest zapis, który mówi wyraźnie o 0,5 metra luzu.
      Problem jest wkształcie tego wiaduktu no i co najbardziej istotne znak zakazu dla dużego auta.
      Ale niech pierwszy rzuci kamień ten co pod zakaz (jakikolwiek) nigdy nie wjechał...

      • 3 9

      • "Wiadomo że w przepisach jest zapis, który mówi wyraźnie o 0,5 metra luzu. "

        Jasne. W przepisach też jest zapis, że taksówkarze mogą kasować "złotych dwadzieścia", zamiast "złoty dwadzieścia" za kilometr.

        • 0 0

      • Zgoda.

        Ale tam na Hallera trzeba się wpakować pod 2,5m tak naprawdę wiec to widać na oko ze nie przejdziesz.

        • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.