Fakty i opinie

stat

Miłośnicy podróży zjeżdżają do Gdyni na Kolosy

Zobacz relację z pierwszego dnia Kolosów 2013



Przez weekend Gdynia będzie podróżniczą stolicą Polski, w której spotka się kilka tysięcy fanów wypraw na wszystkie kontynenty. Podczas trzech dni w Hali Gdynia odbędzie się kilkadziesiąt wykładów, prelekcji i pokazów zdjęć z wszystkich stron świata. Festiwal zakończy się wręczeniem statuetek Kolosów za największe osiągnięcia podróżnicze w 2012 roku oraz spotkaniem z gościem specjalnym, himalaistą Ryszardem Pawłowskim.



Statuetki Kolosów zostały zainspirowane rzeźbami z Wyspy Wielkanocnej.
Statuetki Kolosów zostały zainspirowane rzeźbami z Wyspy Wielkanocnej. fot. Katarzyna Adamczyk-Tomiak / fotoglob
Tłumy na Kolosach to norma.
Tłumy na Kolosach to norma. fot. A Gojke / KFP
Pozdrowienia dla uczestników Kolosów płyną z całego świata.
Pozdrowienia dla uczestników Kolosów płyną z całego świata. fot. Elwira Kruszelnicka / fotoglob

Podróżuję:

głównie po Polsce 18%
czasem za granicą, ale raczej w Europie 46%
po całym świecie 22%
nie podróżuję 14%
zakończona Łącznie głosów: 505
Warto wybrać się do Gdyni w godzinach porannych. Kolosy cieszą się takim powodzeniem, że hala momentalnie się wypełnia publicznością. Po południu przed wejściem do obiektu przy ul. Kazimierza Górskiego zobacz na mapie Gdyni trzeba czekać w długich kolejkach.

Na spotkania przybywają ludzie w każdym wieku. Są rodzice z malutkimi dziećmi, kilkulatki, wreszcie uczniowie i studenci, w których głowach rodzą się pierwsze marzenia o podróżach. Są też starsi ludzie, którzy z łezką w oku wspominają młodość.

- Kolosy z pewnością inspirują i motywują młodych ludzi do podejmowania wyzwań - mówi żeglarz Roman Paszke. - Za każdym razem, jak uda mi się wyciągnąć młodych ludzi nawet na rejs po Zatoce Gdańskiej, to jest to wielka radość. Żeglarstwo, tak samo jak alpinizm uczy tolerancji, zrozumienia dla drugiego człowieka. Silniejszy uczy się pomagać słabszemu, słabszy może przełamać swoją słabość. W sportach ekstremalnych, w przeciwieństwie do np. piłki nożnej, nie ma faulowania. Wszyscy muszą stawić czoła przyrodzie i choć rywalizują, to w momentach kryzysowych pomagają sobie nawzajem.

Kolosy to miejsce spotkań zawodowców, ale przede wszystkim amatorów. Dzięki tanim biletom lotniczym (mimo "kryzysu") Polaków można spotkać na całym świecie.

- Uwielbiam Kolosy za ich niesamowitą atmosferę - mówi Jacek, podróżnik amator. - Zbieram inspiracje, spotykam się z ludźmi, ładuję się pozytywną atmosferą. Zbieram kasę cały rok i czatuję na portalach z tanimi lotami. Byliśmy z moją żoną już w Tajlandii, Chinach, Australii, w Afryce. Nie palę, nie piję, wbrew pozorom każdy jest w stanie odłożyć parę groszy na taki wyjazd. Naszym następnym celem jest Ameryka Południowa.

Ci, którzy jeszcze nie mają biletów, dzięki Kolosom będą mogli zaplanować następne wakacje. Ci, którzy już mają wybrany cel, mogą dowiedzieć się czegoś z pierwszej ręki od ludzi, którzy dopiero co wrócili.

- Na jesień mam kupione bilety do Indonezji, więc chętnie wybiorę się na piątkowe prelekcje - mówi Przemek Kozłowski, fotograf. - Rzadko wybieram swój cel podróży. Przeważnie kieruję się promocjami na bilety lotnicze. Dopiero potem przeprowadzam dochodzenie, co warto zobaczyć, z kim się spotkać.

Dlaczego ludzie rezygnują z all-inclusive i włóczą się po odludziach? Dlaczego nie śpią w wygodnych i ciepłych łóżeczkach, nie jedzą w restauracjach hotelowych, nie kąpią się w krystalicznie czystych basenach? Dlaczego jeżdżą tam, gdzie często jest po prostu niebezpiecznie?

- Może to zabrzmi górnolotnie, ale podróżuję na własną rękę, bo najbardziej sobie cenię poczucie wolności - mówi Maciej Moskwa, podróżnik, fotograf. - Jak jedziesz na all-inclusive, jesteś więźniem hotelu. Musisz zejść na śniadanie na dziewiątą, wracać na obiady, bo to wszystko opłacone. A ja jestem sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Uwielbiam to. Kolosy to świetna impreza, ale gdy się gdzieś wybieram, lubię być jak czysta karta. Nie nastawiać się na nic, powtarzać te same błędy co inni, ale na własną rękę.

Wiadomo już, że nagrodę Super Kolosa otrzymał w tym roku Henryk Jaskuła. Ze względu na wiek żeglarzowi wręczono statuetkę w Przemyślu. Urodzony w 1923 roku Henryk Jaskuła jako pierwszy Polak i trzeci człowiek na świecie zrealizował samotny rejs wokółziemski non-stop. Dokonał tego na jachcie "Dar Przemyśla", startując i kończąc w Gdyni. Płynął z zachodu na wschód trasą przez Horn i jako pierwszy żeglarz realizujący podobne przedsięwzięcie nie korzystał na morzu z pomocy z zewnątrz.

- To oczywiste, że nikt nie podróżuje dla nagród - mówi Marek Kamiński, polarnik, laureat Kolosów. - Ale doceniam wszystkie nagrody, bo pokazują one, że to co robię jest ważne dla innych osób. Dzięki takim spotkaniom ludzie się nawzajem inspirują do wielkich czynów. Trudno to przecenić.

Tak wyglądały Kolosy rok temu.

Opinie (77) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.