Fakty i opinie

stat

Modele wojskowych pojazdów Mateusza


Amerykańska ciężarówka wiezie kanistry, kolejna ciągnie armatę wśród uciekającej ludności, a ciężki transporter czołgów przewozi na brzeg... barkę desantową. To tylko niektóre makiety modelarskie, które zbudował Mateusz Mathea. Mieszkaniec Gdyni specjalizuje się w dioramach z pojazdami wojskowymi.



Najbardziej lubisz dioramy (makiety modelarskie), na których znajdują się:

czołgi

21%

okręty

14%

samochody

8%

samoloty

6%

inne

4%

nieważne, co jest na dioramie, bo liczy się, jak została wykonana

47%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 343
- Modelarstwo dla wielu to przede wszystkim czołgi, okręty czy samoloty. Są to popularne dziedziny. Ale modelarstwo to również wykonywanie modeli pojazdów wojskowych, takich jak choćby transportery czy ciężarówki - opowiada Mateusz Mathea.
Mieszkaniec Gdyni w swojej kolekcji ma łącznie kilkadziesiąt plastikowych pojazdów, z czego wiele to samochody używane w czasie II wojny światowej. I tak na brukowanej ulicy gdzieś w Europie Zachodniej stoi ciężarówka GMC.

Na masce wielka biała gwiazda, obok niej białe litery tworzące napis U.S.A., a w kabinie amerykański kierowca. Patrzy przez szybę, którą częściowo wyczyściły z kurzu pióra wycieraczek. Na makiecie jest 1944 r. Ciężarówka wiezie na pace zaopatrzenie.

- Widać materiały, które często były wykorzystywane na froncie: kanistry, beczki, skrzynie z żywnością czy inne pakunki - wylicza pasjonat.
Często zdarzało się też, że ciężarówki ciągnęły armaty. Obok ruin budynku, wśród uciekających cywili, widać amerykańskiego Dodga z żołnierzami, a za nim radziecką armatę ZIS-3 kalibru 76 mm. Jak tłumaczy pasjonat, takie zestawienie to efekt pomocy Stanów Zjednoczonych dla Związku Radzieckiego.

- Dodge WC51, czyli amerykańska konstrukcja, został przekazany do ZSRR w ramach Lend-Lease Act - zaznacza.
I choć to właśnie dzięki zainteresowaniu historią Mateusz rozpoczął przygodę z modelarstwem, od lat koncentruje się na tym drugim. A zwłaszcza na detalach.

Barka desantowa do sforsowania Renu

- Najtrudniejszym etapem było wykonanie wody. Robiłem to po raz drugi w życiu. Jest tu warstwa z gipsu, kolejna z żywicy i jeszcze jedna z żywicy akrylowej, która imituje fale - opowiada pasjonat.
Woda była niezbędna, bo chciał stworzyć scenę nad rzeką Ren. Nad jej brzegiem stoi amerykański ciężki transporter czołgów M26 Dragon Wagon. Tyle że na jego naczepie znajduje się nie czołg, a barka desantowa.

- Tego typu barki posłużyły do sforsowania Renu w 1945 roku - zaznacza modelarz.
Transporter M26 można było bowiem wykorzystywać do różnych celów. Na naczepie mógł przewozić pojazdy czy ładunki o masie do 47 ton. Poza tym miał opancerzoną kabinę, w której jeździła kilkuosobowa załoga i broń maszynowa do obrony. Stworzenie dioramy zajęło Mateuszowi prawie półtora roku. Z reguły jednak nad jedną makietą modelarską spędza kilka miesięcy.

- Budowę każdej dioramy rozpoczynam od poszukiwania archiwalnych zdjęć, które stają się dla mnie inspiracją - zdradza modelarz.
Później przychodzi czas na sklejanie i malowanie. Często raz jedno, raz drugie. A do tego dokumentowanie całego procesu, bo Mateusz chce dzielić się swoim doświadczeniem. Dlatego publikuje w polskich i zagranicznych czasopismach branżowych, na swoim blogu Matejson Models Workshop i na Facebooku.

- Lubię dzielić się wiedzą z innymi. W swoich artykułach przedstawiam więc krok po kroku, jak wykonuję model: wszystkie czynności, techniki i narzędzia, które stosuję - wyjaśnia modelarz.
Kamuflaż czołgu z kolorem lawendowym

Poza ciężarówkami i transporterami pasjonat wykonuje również czołgi. W swojej kolekcji ma choćby niemieckie Panzerkampfwagen III, IV i V, brytyjski Mk IV Churchill czy francuskie Char B1-bis i Renault R-35. Wśród nich są niemieckie Panzerkampfwagen III, IVV, brytyjski Mk IV Churchill czy francuskie Char B1-bisRenault R-35.

Oba modele francuskich czołgów pasjonat zabrał zresztą ze sobą do Klubu Marynarki Wojennej Riwiera zobacz na mapie Gdyni w Gdyni, gdzie nagrywaliśmy materiał telewizyjny z cyklu Pasjonaci. W tym miejscu odbywają się bowiem spotkania Sekcji Modelarskiej "Kompas".

Pierwsza z francuskich maszyn stoi na dioramie obok wózka amunicyjnego i figury Matki Bożej. Makieta nosi tytuł Calm after the storm (Cisza po burzy) i prezentuje scenę z Francji w 1940 r. Z kolei Renault R-35 brał udział m.in. w kampanii wrześniowej.

- Służył w polskiej armii w 1939 roku - zaznacza modelarz.
Czołgi tego typu zostały bowiem zakupione przez Polskę niedługo przed wybuchem wojny. R-35 na makiecie Mateusza ma więc jeszcze francuski kamuflaż. Jednym z kolorów jest... lawendowy.

- Jest to kamuflaż ostrokrawędziowy. Najtrudniejszym etapem było wykonanie linii, które rozdzielały dane kolory kamuflażu - wspomina prace nad modelem.
Mateusz ceni sobie jednak modelarskie wyzwania, bo jak przyznaje:

- Najbardziej lubię w swojej pasji to, że mogę cały czas pracować nad swoimi umiejętnościami, rozwijać je i starać się, aby każda kolejna praca była jeszcze lepsza.

Zobacz model młyna, który zbudował 87-letni Wojciech


Wystawa z klocków Lego w Galerii Metropolia

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (59)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.