Fakty i opinie

stat

N jak Nikoś - ojciec chrzestny polskiej mafii

Hazard był jedną z pasji Nikodema Skotarczaka.
Hazard był jedną z pasji Nikodema Skotarczaka.

Było ciepłe kwietniowe przedpołudnie, gdy zamaskowany zabójca wszedł do klubu Las Vegas w Gdyni. Wiedział, w którym pokoju akurat bawi się Nikodem Skotarczak vel "Nikoś". Sześcioma strzałami z pistoletu zabił ojca chrzestnego polskiej mafii.



O życiu Skotarczaka można nakręcić film. Zresztą w pewnym sensie już nakręcono: częściowo na kanwie autentycznych cinkciarskich opowieści z lat 70. powstał "Sztos" Olafa Lubaszenki. Książka też już jest: o burzliwym życiu "Nikosia" i jego brawurowej ucieczce z RFN-owskiego więzienia napisał niemiecki dziennikarz Werner Rixdorf. W Niemczech "Nikoś" był wrogiem publicznym nr 1. "Nikoś" pod koniec swojego życia lubił pozować do zdjęć, niczym dzisiejsi celebryci. Znajomości z gangsterem nie kryli Jan Nowicki, Cezary Pazura, czy Olaf Lubaszenko.

Sponsor Lechii

"Nikoś" karierę zaczynał w latach 70., jako bramkarz w knajpie Lucynka. Stał również na bramce w legendarnym gdyńskim Maximie. Lata 70. i 80. to był przede wszystkim handel walutą na hurtową skalę. Cinkciarze żyli jak królowie. Ich zarobki wynosiły wielokrotność pensji ludzi pracujących w trójmiejskich stoczniach. W takim świecie dojrzewał też Skotarczak. Pod koniec lat 70. założył pierwszy gang kradnący samochody. Choć wszyscy wiedzieli, że "Nikoś" nie zarabia uczciwie, ówczesne władze przymykały na to oczy. Skotarczak był wielkim fanem piłki nożnej,na mecze Lechii Gdańsk demonstracyjnie przyjeżdżał swoim luksusowym mercedesem. Za sponsorowanie gdańskiego klubu dostał nawet tytuł honorowego obywatela Gdańska.

- Nikodem miał gest i fantazję- opowiada jego przyjaciel z tamtych lat. - Jak trzeba było, żeby Lechia wygrała mecz sponsorował łapówkę. Tak było m.in. w meczu, gdy bramkarz przeciwnej drużyny strzelił sobie sam bramkę. Po meczu został przez Nikodema sowicie nagrodzony. Ale najpierw musiał pocałować Nikodema w sygnet na ręce. Jak na ojcu chrzestnym. Takie to były czasy.

Gang milicjantów i donosicieli

W połowie lat 80. wyemigrował drugi raz do Niemiec. Tam zbudował najsilniejszy gang samochodowy w Europie. Auta kradziono w Niemczech, a potem przemycano na Wschód. Niemcy kalkulowali, że może chodzić o setki luksusowych samochodów. Dopiero po latach okazało się, że w gangu działali też oficerowie milicji i tajni współpracownicy służb. Sam Skotarczak też prawdopodobnie był wtyczką wojskowych służb.

Mówi przyjaciel Skotarczka: - Kiedyś się o to go zapytałem i nie zaprzeczał.

Dzięki temu przez lata służby specjalne roztaczały nad "Nikosiem" parasol ochronny. Skotarczak delikatnie nękany przez komunistyczną milicję mógł spokojnie nadal działać. Śledztwo przeciwko niemu zakończyło się dopiero w wolnej Polsce. W 1989 r. w Niemczech powinęła mu się noga - wpadł na kradzieży luksusowego audi. W trakcie odsiadki brawurowo uciekł z kryminału - przebrał się w ciuchy odwiedzającego go brata i spokojnie wyszedł z więzienia.

Gdański proces

W Niemczech palił mu się grunt pod nogami i przez zieloną granicę dostał się do Polski. Złapano go dopiero trzy lata później w Warszawie. Dostał dwa lata za posługiwanie się fałszywymi dokumentami i ucieczkę z konwoju, ale wyszedł na wolność po roku za dobre sprawowanie. W Gdańsku czekał na niego proces za kradzieże samochodów. "Nikoś" spokojnie przychodził do sądu przy ul. Nowe Ogrody i uśmiechnięty pozował fotoreporterom do zdjęć.

Sprawa nigdy się nie skończyła, bo choć Skotarczak regularnie przychodził na rozprawy, to zawsze brakowało któregoś z jego kompanów. Choć kreował się na spokojnego i statecznego biznesmena, to nadal potrafił być niebezpieczny. Przekonali się o tym m.in. reporterzy "Wieczoru Wybrzeża" Andrzej Dunajski i obecny prezes TVP Romuald Orzeł.

- Nikodemowi nie podobały się teksty dziennikarzy o nim, więc kiedyś zaprosił ich do Sopotu - opowiada kolega Nikosia. - Sepleniąc mówił, że jeśli nie przestaną pisać, to wrzuci im do redakcji pół granatu. Dlaczego pół? Nie wiem, ale to nie były żarty.

Nikodem, lepiej kup sobie hełm

Mówi przyjaciel Skotarczaka: - Pod koniec życia Skotarczak zatracił kontrolę nad swoim życiem. Zawładnęła nim kokaina i hazard. Już nie potrafił się pozbierać. Wiedział, że jest szykowany na niego zamach. Kupił sobie nawet kamizelkę kuloodporną. Chwalił się nią, ale moja żona tylko stwierdziła: "Nikodem, ty lepiej kup sobie hełm, bo jak będą chcieli cię zabić, to ci głowę odstrzelą - opowiada.

Tak też się stało. Kiedy w kwietniowe przedpołudnie 1998 r. kończył imprezę imieninową swojego przyjaciela Wojciecha K. do Las Vegas, w którym się bawili, wszedł zamachowiec. Śledztwo choć toczyło się przez kilka lat zostało umorzone. Śledczy wskazywali na kilka hipotez, ale żadnej nie udało się udowodnić. Pewne jest jedynie, że Skotarczak zginął na skutek porachunków gangsterskich. Mimo protestów, po decyzji arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, miał katolicki pogrzeb.

Historie innych przestępców, którzy przed laty tworzyli kryminalne podziemie Trójmiasta przeczytasz w naszym Alfabecie Trójmiejskiej Mafii

Publikacją artykułu o Nikosiu inaugurujemy nowy serwis w portalu trojmiasto.pl Kryminalne Trójmiasto. Każdego dnia znajdziecie w nim informacje o popełnianych w Trójmieście przestępstwach, doniesienia o pracy policji i służb ratunkowych, a także relacje z wokand.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (67)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.