• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Na koncert lub imprezę pijanym wstęp wzbroniony?

Organizatorzy imprez i koncertów stawiają sprawę jasno - osoby pijane nie zostaną wpuszczone do środka. Natomiast gdy upojenie nastąpi w trakcie zabawy, barmani nie sprzedają więcej alkoholu, proponując takiemu uczestnikowi przede wszystkim wodę.
Organizatorzy imprez i koncertów stawiają sprawę jasno - osoby pijane nie zostaną wpuszczone do środka. Natomiast gdy upojenie nastąpi w trakcie zabawy, barmani nie sprzedają więcej alkoholu, proponując takiemu uczestnikowi przede wszystkim wodę. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Wszyscy bywalcy imprez czy koncertów niejednokrotnie widzieli osoby w stanie silnego upojenia alkoholowego. Zarówno podczas wydarzenia, jak i jeszcze przed nim. Stanowią oni zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, ale też dla innych. Zapytaliśmy przedstawicieli trójmiejskich lokali oraz organizatorów imprez, jak wygląda ich podejście do nietrzeźwych gości.



Imprezy klubowe w Trójmieście



W Polsce od 1982 r. obowiązuje tak zwana ustawa alkoholowa. Wielokrotnie nowelizowana, ale reguluje między innymi zasady sprzedaży napojów wysokoprocentowych, a jej głównym zadaniem jest przeciwdziałanie alkoholizmowi. Dość mocno pod nią podlegają organizatorzy imprez - w tym tanecznych i koncertów.

Z tym że... No właśnie. Nie trzeba być nie wiadomo jak obeznanym z trójmiejskim życiem imprezowym, aby dostrzec, jak niektórym puszczają hamulce. Wystarczy w weekendowy wieczór przejść się Monciakiem, aby zobaczyć, że wiele osób jest w stanie mocno wskazującym. To jedna z przyczyn, dla których Sopot nocą nie jest najbezpieczniejszym miejscem na spacery. Skąd tylu pijanych osobników? Cóż - wielu z nich to po prostu odbijający się od kolejnych klubowych bramek delikwenci, których upojenie nie pozwala na wpuszczenie ich do środka.

To budzi ich frustracje i niektórzy szukają zaczepki. Czasem już przy samym ochroniarzu. Zdarza się, że nie kończy się to dobrze dla agresora. Ileż to było opowieści o awanturnikach, którzy nie zrozumieli prostych słów - nie wejdziesz.

Jednak nie tylko w Sopocie takie przygody mają miejsce. W Gdańsku i Gdyni również. Pamiętam wiele sytuacji, kiedy ochrona musiała dość dobitnie przemówić do rozumu pijanym natrętom. Zarówno jeszcze przed wejściem, jak i w sytuacji, gdy ktoś przesadził już w środku. Należy bowiem pamiętać, że nie każdy upija się na wesoło albo po prostu zasypia. Są tacy, w których alkohol budzi demony i stają się niebezpieczni. Włącza im się tak zwana nieśmiertelność.

Nierzadko prowadziło to i prowadzić będzie do spięć, które kończą się najczęściej awanturą. Ładnych kilka lat temu był pewien klub nad Motławą. Regularnie dochodziło w nim do bijatyk. I to nie takich, że ktoś komuś dał w łeb i po sprawie. Aby uświadomić sobie skalę zagrożenia - bito się szklanymi popielniczkami. Dziś tak dużych afer już nie ma. Właściciele obiektów są bardziej świadomi, a i ochrona mocno wyczulona na wszelkiego rodzaju niebezpieczne sytuacje. Niemniej nadmiernie podchmieleni goście wciąż są codziennością.

- W weekend imprezowy notujemy średnio kilka interwencji, które zazwyczaj kończą się wyprowadzeniem pijanych ludzi z klubów. Przeważnie odbywa się to na spokojnie, ale czasem ułańska fantazja się włącza i pijany bohater próbuje rękoczynów. Niedawno musieliśmy pacyfikować, wyprowadzać i wzywać policję do gościa, który pod wpływem alkoholu uderzył swoją dziewczynę i mężczyznę, z którym rozmawiała - mówi ochroniarz jednego z klubów na Głównym Mieście.
- U nas ostatnio była nieprzyjemna sytuacja, gdy jeden z gości, który siedział cały czas sobie przy stoliku, nagle wstał i zaczął przeciskać się przez tłum, wydaje mi się, że do łazienki. Nie zdążył i puścił pawia na środku klubu. My nie zdążyliśmy niestety zareagować w porę, bo jak siedział, to nie można było rozpoznać, że jest w takim stanie - dodaje ochroniarz z popularnego klubu w Sopocie.

Czy zdarzyło ci się nie wejść na imprezę lub zostać z niej wyprowadzonym(-na) ze względu na stan upojenia alkoholowego lub widziałe(a)ś, jak kogoś to spotkało?

Zobacz wyniki (613)
Wiele osób nie wyobraża sobie zabawy bez alkoholu. I nie ma w tym nic złego, o ile zna się umiar. Szkoda, że niektórzy go nie mają i potrafią porządnie przesadzić z ilością przyjętych procentów. Nie tylko na imprezie, ale też już przed. Tak zwane bifory to obowiązek dla wielu. Zaprawienie się przed nie jest niczym nadzwyczajnym, jednak i tu niektórzy przekraczają granicę i pod klub wybierają się już mocno chwiejnym krokiem.

Czy w związku z tym organizatorzy imprez nie wpuszczają takich delikwentów czy też przymykają oko?

- Nie sprawdzamy ludzi alkomatem - mówi Arkadiusz Hronowski, szef SPATiF-u, B90, człowiek stojący za festiwalami Mystic oraz Soundrive. - Ale też co to znaczy być pod wpływem alkoholu? Jeśli ktoś jest pod negatywnym wpływem alkoholu, to jego zachowanie dobitnie to pokazuje, wówczas delikwent ma kłopoty z wejściem na koncert czy imprezę. Jeśli z drugiej strony ktoś ma mocną głowę i po dziesięciu piwach grzecznie stoi w kolejce, to nie ma podstaw, aby go nie wpuścić - zaznacza.
W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Kubacki z gdańskiej agencji Live, która odpowiada chociażby za organizację ogólnopolskiego cyklu koncertowego Męskie Granie:

Czytaj także: Raper z Trójmiasta w ogólnopolskim projekcie hip-hopowym



- Zgodnie z regulaminem na teren imprezy nie mogą wejść osoby znajdujące się pod widocznym wpływem alkoholu, środków odurzających - wyjaśnia Project & Communications Manager agencji. - Takich osób, po weryfikacji, na teren wydarzenia nie wpuszczamy. Głównie ze względu na bezpieczeństwo takiej osoby oraz innych uczestników.
O zdanie zapytaliśmy także przedstawiciela gdańskiego klubu Parlament, w którym organizowane są nie tylko cykliczne imprezy taneczne, ale także koncerty przyciągające wiele osób.

- Osoby ewidentnie pijane nie są wpuszczane do klubu. Nawet w momencie, gdy posiadają bilet lub wejściówkę na koncert czy imprezę - jasno zaznacza Wojciech Chadaj, menadżer artystyczny klubu. - To kwestia bezpieczeństwa, ponieważ mogą stanowić zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla innych uczestników.
Kwestia samego wejścia na imprezę to jedna sprawa. Jest jednak druga - przesadzenie z alkoholem w trakcie zabawy. To normalne, że uczestnicy podchodzą do baru po kolejne trunki, jednak niektórzy nie mają naturalnego hamulca, przez co doprowadzają się do stanu, w którym już nie powinni dalej pić. W tym momencie również powinna reagować obsługa lokalu.

- A kiedy zaczyna się nietrzeźwość w miejscach, których głównie serwuje się alkohol? - zastanawia się Hronowski. - Określa to raczej zachowanie klienta. Jeśli traci kontakt z rzeczywistością, oznacza to, że ma już dość i czas do domu.
Osoby nietrzeźwe na koncertach plenerowych są szczególnie trudne do wychwycenia. Niemniej jednak organizatorzy przykładają dużą wagę do zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom. W związku z tym na skrajne przypadki od razu jest reakcja służb porządkowych.
Osoby nietrzeźwe na koncertach plenerowych są szczególnie trudne do wychwycenia. Niemniej jednak organizatorzy przykładają dużą wagę do zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom. W związku z tym na skrajne przypadki od razu jest reakcja służb porządkowych. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl
Podobnego zdania jest Łukasz Kubacki:

- Uczestnicy imprezy przychodzą na koncert czy festiwal w celu dobrej zabawy. Dla wielu nieodłączną tego częścią jest alkohol i jest to zrozumiałe - tłumaczy przedstawiciel agencji Live. - Nie zabraniamy wypicia większej ilości. Zakładamy, że każdy jest odpowiedzialny. Na skrajne przypadki oczywiście zawsze reaguje obsługa lub służby porządkowe.
Wojciech Chadaj z Parlamentu także zwraca uwagę na to, że każdy powinien mieć swój rozum, ale jednocześnie zaznacza, że klub nie pozostaje obojętny wobec nietrzeźwych gości.

- W przypadku gdy uczestnik imprezy jest już pijany, barmani nie sprzedają mu dalej alkoholu, starają się proponować wodę lub inne napoje bezalkoholowe - mówi.

Zbliżające się koncerty w Trójmieście



Są jednak sytuacje, kiedy obsługa klubu czy imprezy nie jest w stanie odpowiednio szybko zareagować. To absolutnie normalne. W momencie gdy na wydarzeniu jest tłum ludzi, trudno na bieżąco wszystkich kontrolować.

Zatem co w momencie, kiedy ktoś doprowadził się do takiego stanu, że nie może już nawet stać o własnych siłach, pokłada się lub zasypia przy stoliku? Tu nie mówimy już o nadmiernym spożyciu, tylko o potencjalnym zagrożeniu zdrowia. W takich przypadkach organizatorzy mówią jednym chórem: trzeba pomóc.

- Wpierw łyk świeżego powietrza, woda, ewentualnie taxi, a w skrajnych przypadkach pomoc medyczna - oznajmia szef B90, Arkadiusz Hronowski.
Wtóruje mu Kubacki:

- Wszystkim osobom, które na terenie imprezy wymagają pomocy z uwagi na bycie pod silnym wpływem, pomagają służby porządkowe lub medyczne - wyjaśnia. - Staramy się, aby każdy uczestnik otrzymał pomoc, żeby bezpiecznie i w dobrym stanie wrócił do domu.
Również Wojciech Chadaj przyznaje, że bezpieczeństwo każdego uczestnika imprezy jest ważne dla klubu:

- Unikamy sytuacji, gdy osoba, która ledwo stoi, jest wyrzucana na ulicę i pozostawiana sama sobie - tłumaczy. - W takim przypadku obsługa stara się pomóc na tyle, na ile jest to możliwe. Ochrona zawsze proponuje, aby taka osoba spróbowała się przewietrzyć lub, gdy jest zimno, odpoczęła na kanapie przy wejściu. W tym czasie zawsze staramy się odnaleźć znajomych, proponujemy wodę. Jeżeli okazuje się, że klient nie ma telefonu i jest sam, staramy się zorganizować transport, którym bezpiecznie wróci do domu.
Trzeźwość jest ważnym elementem bezpieczeństwa na koncertach oraz imprezach. Powinni o tym pamiętać wszyscy uczestnicy. W ten sposób zapewniają sobie oraz innym przyjemnie spędzony czas. Alkohol może prowadzić bowiem nie tylko do zakazu wstępu, ale też do wielu nieprzyjemnych sytuacji już na terenie wydarzenia.
Trzeźwość jest ważnym elementem bezpieczeństwa na koncertach oraz imprezach. Powinni o tym pamiętać wszyscy uczestnicy. W ten sposób zapewniają sobie oraz innym przyjemnie spędzony czas. Alkohol może prowadzić bowiem nie tylko do zakazu wstępu, ale też do wielu nieprzyjemnych sytuacji już na terenie wydarzenia. fot. Jacek Klejment/Trojmiasto.pl
Trzeba przyznać, że przepytani organizatorzy trójmiejskich - i nie tylko - imprez bardzo zdroworozsądkowo podchodzą do tematu osób nietrzeźwych. Ale też trudno się dziwić - oni pośrednio odpowiadają za bezpieczeństwo wszystkich uczestników wydarzenia. Wszystkich - zarówno tych "grzecznych", jak i nieco "rozrabiających".

Pamiętajmy jednak, aby nie dodawać im dodatkowej pracy i starajmy się zachować umiar w ilości spożywanego alkoholu. Również dla własnego zdrowia. A już zwłaszcza, kiedy jesteśmy sami. W grupie bowiem zawsze łatwiej o pomoc - niemniej jednak i tu nie zachęcamy do przesadnego zaprzyjaźniania się z wysokoprocentowymi trunkami.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (126)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »