Fakty i opinie

stat

Najgłupsze wpadki trójmiejskich przestępców w 2019 roku

Popkultura często mitologizuje przestępców. Filmy czy gry pokazują ich jako inteligentnych i sprytnych, w praktyce jednak zdecydowanie częściej trafiają się kryminaliści - delikatnie rzecz ujmując - nieco mniej rozgarnięci. Spotkać ich można także w Trójmieście. Poniżej przedstawiamy nasz tradycyjny już redakcyjny ranking najgłupszych przestępczych zachowań minionych 12 miesięcy.



Dokumenty schowane obok dowodów przestępstwa



Złodzieje nie chcieli brać dokumentów "na akcję" - w swojej przenikliwości nie pomyśleli jednak, aby nie zostawiać ich obok dowodów z poprzedniego przestępstwa.
Złodzieje nie chcieli brać dokumentów "na akcję" - w swojej przenikliwości nie pomyśleli jednak, aby nie zostawiać ich obok dowodów z poprzedniego przestępstwa. fot. trojmiasto.pl
Jak ułatwić pracę policji? Z pewnością korepetycji w tym zakresie mogliby udzielać dwaj mężczyźni, którzy jednej nocy postanowili okraść trzy myjnie samochodowe. Dwa pierwsze skoki zakończyły się ich sukcesem, co nieco osłabiło ich czujność.

Szykując się do trzeciej kradzieży pozostawili dokumenty w aucie, w którym znajdowały się dowody łączące ich z wcześniejszymi przestępstwami. Co więcej, jeden z rabusiów, gdy już policjanci zabezpieczali ślady w porzuconym samochodzie... przyszedł je odebrać.

Kradzionymi autami jechali tak powoli, że zwrócili uwagę policji



Skradzione auta odzyskano, bo złodzieje jechali wolniej niż wszyscy inni uczestnicy ruchu.
Skradzione auta odzyskano, bo złodzieje jechali wolniej niż wszyscy inni uczestnicy ruchu. fot. policja
To prawdopodobnie złodziejskie abecadło: jeżeli jedziesz kradzionym samochodem, nie zwracaj na siebie uwagi. Dwaj mężczyźni, którzy jechali skradzionymi kilka dni wcześniej w Niemczech autami, wzięli to przykazanie aż za bardzo do siebie.

Policjanci pracujący nad zupełnie inną sprawą zauważyli dwa auta, które nie tylko trzymały się cały czas blisko siebie, ale też jechały ze zdecydowanie mniejszą prędkością niż inne pojazdy. Postanowili więc sprawdzić w bazach ich tablice i odkryli, że samochody są kradzione, po czym zatrzymali je pod pretekstem zwykłej kontroli.

Zachłanność nie popłaca



Złodziei zatrzymano, gdy wrócili do okradzionego wcześniej domu na terenie Osowej.
Złodziei zatrzymano, gdy wrócili do okradzionego wcześniej domu na terenie Osowej. fot. Wojtek Jakubowski/KFP
Złoczyńca wraca w miejsce popełnienia przestępstwa - mówi stara policyjna mądrość. Przeważnie jednak wraca po czasie, a nie od razu. W przypadku dwóch młodych mężczyzn, którzy okradli dom na terenie Osowej, były to raczej minuty niż godziny czy dni.

Złodzieje sforsowali drzwi tarasowe, wynieśli z domu kosztowności... po czym stwierdzili, że zdążą wrócić i ukraść więcej. Cóż, przybyli na miejsce chwilę przed policjantami, którym nie pozostało nic innego, jak tylko założyć podejrzanym kajdanki.

Spytaj komendanta, on ci wskaże drogę



Auto, którym jechał pijany kierowca.
Auto, którym jechał pijany kierowca. fot. straż miejska z Sopotu
Po alkoholu nie powinno się w ogóle wsiadać za kierownicę. To oczywiste. Najgłupszą rzeczą, jaką można zrobić, kiedy już jedzie się po alkoholu, jest jednak z pewnością podjechanie do mundurowego i zapytanie go o drogę, tym bardziej, gdy do połowy opróżnioną butelkę wódki trzyma się w aucie na widoku.

Dokładnie tak zrobił mężczyzna, który podjechał z otwartą butelką wódki, leżącą przy przekładni zmiany biegów w miejsce, gdzie stał komendant sopockiej straży miejskiej i zapytał go - zionąc przy tym alkoholem - czy może zaparkować samochód na skrzyżowaniu.

Być może w jeszcze bardziej widowiskowy sposób podał się na tacy policji 39-latek z Gdańska, który - również prowadząc po alkoholu, do tego z aktywnym sądowym zakazem prowadzenia pojazdów - wymusił pierwszeństwo na oznakowanym radiowozie.

Takich przypadków było zresztą więcej - jednego dnia gdańscy policjanci zatrzymali aż trzech poszukiwanych, z których każdy wpadł łamiąc przepisy ruchu drogowego.

Po alkoholu i amfetaminie wjechał w tunel dla pieszych



Spośród wszystkich pijanych kierowców zatrzymanych w 2019 roku w Trójmieście, palmę pierwszeństwa, jeżeli chodzi o najgłupsze i najmniej racjonalne zachowanie, przyznać należy prawdopodobnie 27-latkowi, który wjechał swoim autem w tunel dla pieszych w ciągu ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie.

Wsiąść za kierownicę po alkoholu i narkotykach - to już ogromna głupota. Próbować wjechać na deptak - to jeszcze większa głupota. Zjechać jednak po schodach do środka tunelu dla pieszych - cóż, tu już naprawdę trudno o odpowiednie epitety.