Fakty i opinie

stat

Dawne katastrofy kolejowe na Pomorzu

artykuł historyczny
Katastrofy kolejowe omijają obecnie Pomorze. To w dużej mierze skutek poprawy jakości infrastruktury i eliminacji czynnika ludzkiego. Nie można powiedzieć tego o historii XX w.
Katastrofy kolejowe omijają obecnie Pomorze. To w dużej mierze skutek poprawy jakości infrastruktury i eliminacji czynnika ludzkiego. Nie można powiedzieć tego o historii XX w. mat. archiwalne

Kolej, zaraz po lotnictwie, jest uważana za jeden z najbezpieczniejszych środków komunikacji publicznej. Niestety, ma jednak kilka czarnych dni w swojej historii na terenie Pomorza. Postanowiliśmy przypomnieć katastrofy z naszego regionu, w których ginęła obsługa i pasażerowie.



Czy podróżowanie koleją uważasz za bezpieczne?

tak, wiele rzeczy poprawiono

90%

nie, kolej nie budzi zaufania

10%
Kolej od zawsze pełniła na Pomorzu ogromną rolę w budowie siły regionu. Nie tylko umożliwiała transport towarów z portów, komunikację pasażerską, ale także zapewniała pracę kilkunastu tysiącom mieszkańców. Niestety, co jakiś czas zdarzały się poważne katastrofy kolejowe. Zawodziła przede wszystkim infrastruktura i technologia, a rozmiary katastrof niejednokrotnie jeszcze potęgował czynnik ludzki.

Na szczęście tragiczne w skutkach katastrofy kolejowe omijają Pomorze w ostatnich latach.


22 listopada 1920 r. w Gościszewie na linii Malbork - Kwidzyn z niewyjaśnionych dotąd przyczyn doszło do czołowego zderzenia pociągu towarowego z pociągiem pasażerskim z wagonami 3 klasy. W katastrofie zginęło 20 osób, a 36 zostało rannych.


18 maja 1939 r. Przez dzisiejszą stację Gdańsk Główny w Wolnym Mieście Gdańsku z prędkością ok. 75 km/h przetoczył się polski pociąg ekspresowy z Warszawy do Gdyni. Nie zatrzymał się, a 300 metrów za stacją wypadł z torów. Pociągiem podróżowało ok. 150 osób. Zginęły dwie osoby obsługujące lokomotywę.


5 maja 1922 r., późny wieczór, maszynista - Ernest Barbulla, który mieszkał przy ówczesnej Langgarter Hintergasse (aktualnie ul. Sadowa 3 zobacz na mapie Gdańska) - wskoczył do jednej z lokomotyw i ruszył w kierunku mostu obrotowego w dzielnicy Troyl (dzisiejsza Przeróbka). Maszynista rozpędził pociąg i lekceważył mijane po drodze wskazania semaforów, zakazujące dalszej jazdy. W tym czasie most kolejowy nad Martwą Wisłą był obrócony - prawdopodobnie umożliwiał przepłynięcie jednemu ze statków. Lokomotywa wpadła do Wisły. Ernest Barbulla zginął na miejscu.


15 czerwca 1969 r., w czołowym zderzeniu pociągów na linii kolejowej z Gdyni do Kościerzyny zginęło siedem osób, a 18 zostało rannych. Zawiodło ręczne sterowanie ruchem kolejowym.


6 lipca 1972 r. maszynista nie spodziewał się utrudnień na szlaku i nie zauważył wprowadzonego na wysokości Miłobądza ograniczenia prędkości do 40 km/h, które zostało wprowadzone na czas naprawy rozjazdu. Skład jechał dwukrotnie szybciej. Pociąg pospieszny z impetem wjechał na rozjazd kierujący lokomotywę w lewo na wolny tor, po czym ogromna siła odśrodkowa sprawiła, że 125-tonowy parowóz, zamiast pojechać dalej po szynach w prawo, wypadł z nich. Zginęły dwie osoby, a prawie 30 pasażerów zostało poszkodowanych.

Opinie (166) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.