Fakty i opinie

stat

Naprawa sieci trakcyjnej w Gdańsku wraca do GAiT

Najnowszy artukuł na ten temat

Kontrola miejskich autobusów. Co czwarty z usterką

Od początku października po dwóch latach przerwy za utrzymanie sieci trakcyjnej znów odpowiada spółka GAiT.
Od początku października po dwóch latach przerwy za utrzymanie sieci trakcyjnej znów odpowiada spółka GAiT. fot. Piotr Hukało / Trojmiasto.pl

Po dwóch latach przerwy utrzymanie sieci trakcyjnej, obsługującej gdańskie tramwaje, wraca do spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje. Przez ostatnie dwa lata za naprawę i konserwację sieci odpowiadała zewnętrzna firma, ale teraz te obowiązki wróciły do miejskiego przewoźnika.



Czy ta zmiana sprawi, że komunikacja tramwajowa w Gdańsku będzie bardziej niezawodna?

tak, to z pewnością zmiana na lepsze 33%
trudno powiedzieć, bo powodów awarii tramwajów jest więcej 40%
nie, to w żaden sposób nie wpłynie na kursowanie tramwajów 27%
zakończona Łącznie głosów: 1197
Dwuletnia umowa Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, do którego należy infrastruktura tramwajowa w mieście, z firmą Rajbud z Tczewa, która odpowiadała za usuwanie awarii sieci, wygasła z końcem września.

Przypomnijmy: kontrakt trafił do Rajbudu, ponieważ w 2017 r. firma zażądała za swoje usługi o 7,5 mln zł mniej niż GAiT. Za dwuletni kontrakt z miastem tczewska firma chciała 17,5 mln zł, a konsorcjum GAiT i WPRD Gravel oczekiwało niespełna 25 mln zł.

Dość szybko okazało się, że firma, która musiała od podstaw stworzyć w Gdańsku swoje zaplecze techniczne, ma problemy z szybkim reagowaniem na awarie sieci.

Na początku października 2017 roku, kilka dni po przejęciu obowiązków od spółki GAiT, technicy Rajbudu przez 14 godzin nie potrafili naprawić zerwanej trakcji na węźle Unii Europejskiej. Aby przywrócić ruch tramwajowy w centrum Gdańska i ograniczyć skutki wielogodzinnego paraliżu do Gdańska ściągnięto sprzęt z... Olsztyna, ale nie uchroniło to prezesa firmy przed nałożonymi przez miasto karami.

- Nie uchylamy się od odpowiedzialności za to, co się stało. Zajmuję się transportem szynowym kilkadziesiąt lat i wiem, że usuwanie skutków tej awarii trwało za długo. Moi pracownicy powinni szybko naprawić usterkę tymczasowo, by przywrócić kursowanie tramwajów, a właściwe prace przełożyć na godziny nocne. Nawet gdyby tramwaje miały tego dnia jeździć tym odcinkiem z prędkością 5 km/h - przyznał wówczas w rozmowie z nami Wacław Chamerski, prezes spółki Rajbud.
Mimo oszczędności i faktu, że tczewska firma z czasem usuwała awarie sieci znacznie sprawniej i szybciej, w tym roku urzędnicy postanowili nie ogłaszać nowego przetargu. Utrzymanie sieci trakcyjnej ponownie powierzono spółce GAiT, na co dzień korzystającej z tej infrastruktury.

Niewykluczone, że wpływ na to mogła mieć rosnąca liczba awarii sieci. I choć do podobnych wielogodzinnych kłopotów w funkcjonowaniu komunikacji już później nie dochodziło, to liczba usterek znacząco wzrosła.

Wideo archiwalne



- Na podstawie dotychczasowych doświadczeń i w celu zwiększenia niezawodności utrzymania infrastruktury tramwajowej, podjęliśmy decyzję o rozszerzeniu obowiązków GAiT o utrzymanie dzierżawionej infrastruktury na własny koszt, w zakresie niezbędnym do zapewnienia jej bieżącej eksploatacji, a więc napraw bieżących i konserwacji. Prace modernizacyjne i przebudowy pozostają obowiązkiem właściciela torowiska, a więc gminy miasta Gdańska - poinformował wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak.
Jak mówią nam osoby pracujące w GAiT, z wielu względów jest to rozwiązanie korzystne.

- Na powrocie do stanu sprzed dwóch lat skorzystają wszyscy: miasto, GAiT, ale i pasażerowie - przekonuje nasz rozmówca. - Miasto, bo oddaje utrzymanie sieci w ręce fachowców, którzy się na tym znają. Spółka, bo zajmie się utrzymaniem sieci, którą zna i z której na co dzień korzysta, a pasażerowie, bo usuwanie usterek będzie trwało zdecydowanie krócej i sprawniej.
Czy tak rzeczywiście będzie, przekonamy się już niebawem.

Wideo archiwalne