Fakty i opinie

stat

Nasz fotoreporter zdobył Grand Press Photo

Nasz redakcyjny kolega - fotoreporter Piotr Hukało - zdobył Grand Press Photo w kategorii fotoreportaż. To najbardziej prestiżowy w naszym kraju konkurs dla zawodowych fotoreporterów. Praca Piotra składa się z siedmiu czarno-białych zdjęć, dokumentujących tragedię, która wstrząsnęła nie tylko Trójmiastem w połowie stycznia, podczas gdańskiego finału WOŚP. Fotografie zostały wykonane podczas pracy dla redakcji Dziennika Bałtyckiego.



Rafał Borowski: Wydarzenia związane z zamachem na prezydenta Adamowicza - tak można podsumować historię, którą utrwaliłeś na tych kilku zdjęciach. Wyjaśnij proszę, które dokładnie momenty tych tragicznych dni w połowie stycznia można prześledzić w twoim fotoreportażu?

Piotr Hukało: Mój fotoreportaż składa się z siedmiu zdjęć i przedstawia wydarzenia od chwili ataku na prezydenta Adamowicza do jego pogrzebu. To nie jest sekwencja wszystkich wydarzeń, które miały miejsce w tygodniu we wskazanych ramach czasowych. Wybrałem jedynie te momenty, które moim zdaniem są najistotniejsze w tej tragicznej historii: zatrzymanie zamachowca, walka o życie prezydenta na scenie, konferencja prasowa tuż po zakończonej operacji w szpitalu UCK, ułożenie ogromnego serca ze zniczy na pl. Solidarności nazajutrz po informacji o śmierci, kolejka ludzi, którzy przyszli pożegnać się z prezydentem przy jego trumnie w gmachu ECS, harcerka oddająca hołd przed trumną, w tle widać najbliższych Adamowicza i Aleksandrę Dulkiewicz, wreszcie przewiezienie trumny do Bazyliki Mariackiej.

R.B.: Jedno ze zdjęć jest szczególnie poruszające, mam na myśli oczywiście to, na którym utrwaliłeś reanimację prezydenta tuż po zadaniu ciosów przez zamachowca. Między ratownikami można dostrzec nieprzytomnego Adamowicza. Nie obawiałeś się, że publikacja tej fotografii wywoła kontrowersje? Że zostanie uznana za przekroczenie granicy dobrego smaku.

P.H.: Zdaję sobie sprawę, że to zdjęcie może budzić spore kontrowersje, szczególnie wśród osób, które były bezpośrednio związane z prezydentem. Oglądanie przez nich takiego obrazu na pewno będzie bardzo trudne. Jednak moim zdaniem nie można odciąć się od rzeczywistości. Ta tragedia naprawdę się wydarzyła, na oczach tysięcy gdańszczan, a ja byłem jednym ze świadków. Obowiązkiem każdego fotoreportera jest relacjonowanie otaczającej go rzeczywistości. Fakty niestety są takie, że tego wieczora zło zatriumfowało. Nie mogłem po prostu uniknąć tego, co wydarzyło się na moich oczach.

Piotr Hukało
Piotr Hukało fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
R.B.: W jakich okolicznościach znalazłeś się właśnie w tym tragicznym momencie pod sceną?

P.H.: To było po prostu kolejne zlecenie fotorelacji z finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku, które wykonywałem pracując jeszcze dla Dziennika Bałtyckiego. Nic nie zapowiadało, że stanie się ono jednym z najbardziej wstrząsających doświadczeń w moim życiu. Po kilku godzinach musiałem jeszcze raz wrócić do centrum, żeby zrobić kilka zdjęć. Byłem już zmęczony, a na dodatek zaledwie kilkanaście minut wcześniej miałem spory kłopot z zaparkowaniem samochodu. Prawdę mówiąc, po prostu nie chciało mi się już wracać na koleją część zlecenia, ale to był mój obowiązek. I jak obaj wiemy, tuż po godzinie 20, w jednej chwili stało się coś, co nieodwracalnie zmieniło życie naszego miasta.

R.B.: Gdy na scenie rozpoczęła się walka o życie o prezydenta, nie miałeś chwili zawahania, czy w ogóle powinieneś chwytać za aparat?

P.H.: Zawahanie było. Wymieniłem nawet kilka zdań z kolegami z innych redakcji, dzieląc się wątpliwościami. Uznałem jednak, że mimo emocji powinienem fotografować, a dopiero później, w trakcie obróbki ocenić, które zdjęcia przekazać do publikacji. Reasumując, zrobiłem to, co podpowiadało mi moje poczucie zawodowego obowiązku.

R.B.: Każde ze wspomnianych wydarzeń to materiał na fotoreportaż, musiałeś dokonać selekcji z ogromnej liczby zdjęć. Jesteś w stanie choć mniej więcej określić z ilu?

P.H.: Trudno mi dokładnie określić, ile wyszło mi tzw. surówki, ale szacuję, że to było ok. 2 tys. zdjęć. Wszystkie wybrane przeze mnie do fotoreportażu zdjęcia, w moim odczuciu wyróżniały się czymś na tle pozostałych. Przede wszystkim dlatego, że nie są one typowymi zdjęciami prasowymi. Co więcej, uważam, że pojawiły się u niektórych wątpliwości, czy w ogóle mogłyby one ukazać się w prasie. A to dlatego, że niekiedy są one zbyt metaforyczne, jednak dla mnie to ich walor, a nie wada. Nie oszukujmy się, w dzisiejszych mediach zdjęcia muszą jasno komunikować odbiorcy, co autor miał na myśli. Tymczasem zdjęcia z mojego fotoreportażu - mam nadzieję - skłaniają odbiorcę do tego, aby spojrzeć na nie chwilę dłużej i zastanowić się nad ich przekazem. One mają wzbudzić pewne emocje, a nie natychmiast zostać "zeskrolowane" przy pomocy myszki.

R.B.: Jak przebiegał proces "obróbki" wybranych zdjęć? Czym różnią się one od oryginałów?

P.H.: Obróbka to za duże słowo, one zostały przede wszystkim sprowadzone z koloru do czerni i bieli. Uznałem, że takie wydarzenia lepiej przedstawiać w stonowanej kolorystyce. Zwłaszcza, że np. na zdjęciu, na którym widać ludzi otaczających karawan wiozący trumnę z ciałem prezydenta, tłum ludzi jest w oryginale różnokolorowy, wręcz pstrokaty. W takiej formie uwagę odbiorcy rozpraszałby kolorowy tłum, a zdjęcie stałoby się zwykłym obrazem. Nie może być jednak mowy o obróbce wpadającej w kontekst fotomontażu. W żadnym przypadku nie zostały usunięte jakiekolwiek elementy kadru. Moja ingerencja polega jedynie na zmianie jasności i kontrastu.

Piotr Hukało ma 31 lat, do zespołu redakcji Trojmiasto.pl dołączył na początku marca. Wcześniej pracował m.in. w Dzienniku Bałtyckim, portalu Chojnice24.pl oraz Gazecie Pomorskiej. Jak zapewnia, fotografia jest dla niego czymś więcej niż pracą - to pasja, która towarzyszy mu od najmłodszych lat.

Opinie (54) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.