"Nie mam gotówki" już nie działa. Nie chcesz płacić - musisz odmówić wprost

Ewa Palińska
28 lutego 2026, godz. 12:00
Opinie (232)
Szybkie transakcje bezgotówkowe stały się już tak popularne, że prośby o "małego bliczka" można usłyszeć od artystów ulicznych, kelnerów, barmanów, a nawet osób żebrzących na ulicach bądź potrzebujących, którzy proszą o wsparcie gości siedzących w restauracyjnych ogródkach.

Jeszcze niedawno "nie mam gotówki" pozwalało wybrnąć z niezręcznej sytuacji, kiedy np. nie zamierzaliśmy zostawiać w restauracji napiwku czy uginać się pod naciskiem osób, które prosiły o pieniądze na ulicy. Dziś ta wymówka przestała działać, bo natychmiast pada sugestia, aby płatność zrealizować bezgotówkowo, np. BLIK-iem na nr telefonu. I to nie tylko od kelnerów, artystów występujących na ulicy lub w restauracjach, ale też od osób w kryzysie bezdomności.





"Nie mam gotówki" - wymówka, która minimalizowała niezręczność



Czy rosnąca popularność próśb o wsparcie bezgotówkowe (np. „na BLIK-a”) wywiera na tobie większą presję, by dać pieniądze?

"Nie mam gotówki" - to było wygodne. Neutralne. Nie raniło i nie prowokowało dyskusji. Nie można przecież dać komuś czegoś, czego samemu się nie ma.

Można było tak odpowiedzieć osobie proszącej o wsparcie na ulicy, kelnerowi oczekującemu napiwku czy muzykowi grającemu pod restauracją. Sprawa była zamknięta.

Dziś gotówka to tylko jedna z opcji - jej brak nie stanowi wymówki



Kilka dni temu, podczas wieczornego spaceru, zaczepił mnie młody chłopak - ok. 20 lat. Szedł z dziewczyną, wyglądali zupełnie zwyczajnie. Żadnych oznak kryzysu bezdomności, żadnej scenografii biedy. Zwykła para na spacerze. Zapytał, czy mogłabym ich wesprzeć drobnym - BLIK-iem albo gotówką. "Drobnym BLIK-iem" zabrzmiało jak coś całkowicie oczywistego. Nie mówili, dlaczego i na co zbierają, ja nie pytałam. Rozeszliśmy się w swoje strony, życząc sobie wzajemnie dobrej nocy.

Latem siedziałam w jednym z ogródków restauracyjnych przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie. Klasyczna sytuacja - do każdego z gości podchodził mężczyzna proszący o pieniądze. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie mam gotówki. Usłyszałam: "to może bliczka?". Było w tym więcej praktyczności niż wstydu. Prośba została dostosowana do realiów.

Materiał z 2022 r.

  • Lubię to Lubię to 1
  • Super Super
  • Trzymaj się Trzymaj się
  • Ha ha Ha ha 2
  • Wow Wow 1
  • Przykro mi Przykro mi 9
  • Wrr Wrr 16
  • Wszystkie 29

Jeszcze kilka lat temu na kartkach umieszczanych w futerałach widniały jedynie namiary na profile wykonawców w mediach społecznościowych. Dziś bardzo często główną informacją jest numer telefonu, na który można wysłać BLIKa.

Nie masz gotówki? Nie szkodzi - przelej napiwek na telefon



Podobną sytuację przeżyłam niedawno w restauracji. Zapłaciliśmy rachunek kartą. Napiwku nie zostawiliśmy. Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, kelner podszedł do nas i poinformował, że jeśli chcielibyśmy wręczyć napiwek, ale nie mamy gotówki, można to zrobić BLIK-iem. Wręczył nam kartkę z numerem telefonu wydrukowaną na domowej drukarce.

Coraz częściej takie rozwiązania widzę też w kawiarniach i barach, gdzie numer telefonu do płatności BLIK napisany jest na lub obok słoika na napiwki.



Artystom też zapłacisz bezgotówkowo



Z duchem czasu idą też artyści uliczni. Na Zachodzie, w Paryżu czy Londynie, już od kilku lat muzycy występujący na najsłynniejszych deptakach bądź w metrze wystawiają małe terminale, do których wystarczy przyłożyć kartę, a płatność w wysokości kilku euro natychmiast się realizuje. Wielu przechodniów z tego rozwiązania korzysta.

W Polsce terminale to nadal rzadkość, choć się zdarzają. Znacznie popularniejszym rozwiązaniem jest np. wyeksponowanie kartki z napisem "BLIK" i numerem telefonu.

Ci, którzy występują w restauracjach, taką kartkę z numerem tel. umieszczają obok tradycyjnego, otwartego futerału, do którego zachęcają wrzucać "finansowe dowody uznania".

To jednak nie zawsze jest dobrze widziane przez restauracyjnych gości: - Taka dobra restauracja nie płaci artystom za występy, że ci muszą sami prosić o pieniądze? - zapytał pewnego razu mój pochodzący z Japonii kolega, z którym wybraliśmy się na kolację do jednej z modnych restauracji przy ul. Piwnej w Gdańsku.



Nie chcesz płacić? Asertywność to jedyne wyjście



Nie chodzi o to, że ktoś prosi. Zawsze proszono. Zmieniło się tylko narzędzie. BLIK sprawił, że "nie mam gotówki" przestało być wygodnym argumentem, za którym można było schować swoje "nie dam, bo nie chcę", do którego każdy oczywiście ma prawo.

Bo mamy przecież prawo nie mieć ochoty dokładać się do pensji kelnera, jeśli uważamy, że to pracodawca powinien zapewnić mu godne wynagrodzenie. Nie zawsze możemy chcieć finansować czyjeś uliczne granie - nawet jeśli je lubimy. Możemy też nie chcieć wspierać osób, co do których mamy przekonanie, że pieniądze przeznaczą na alkohol. I to powinno wystarczyć jako powód.



Asertywność nie wymaga tłumaczenia



Problem w tym, że w erze płatności mobilnych odmowa brzmi ostrzej. Nie możemy już schować się za brakiem drobnych. Zostaje krótkie "nie, dziękuję". Bez usprawiedliwień.

Cyfrowa wygoda ma swoją cenę. Płatności są szybkie, proste i powszechne. Wraz z nimi pojawiła się jednak subtelna presja - skoro możesz przelać kilka zł w kilka sekund, to dlaczego tego nie robisz? Bo mogę nie chcieć.

I może właśnie tego powinniśmy się nauczyć na nowo, że asertywność nie wymaga tłumaczenia się stanem portfela, nawet jeśli portfel jest już tylko w telefonie.

Warto też pamiętać, że jeśli już kogoś najdzie ochota na wsparcie nieznajomego płatnością BLIK bądź przelewem, osoba obdarowana automatycznie wchodzi w posiadanie danych osobowych swojego darczyńcy. Jesteście gotowi na takie ryzyko?

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (232)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane