Fakty i opinie

Niedobre, złe i plugawe, czyli historie z dawnych knajp

artykuł historyczny
U Maxima w Gdyni niemal zawsze można było spotkać VIP-ów. Na zdjęciu Violetta Villas i Bohdan Łazuka w 1992 roku.
U Maxima w Gdyni niemal zawsze można było spotkać VIP-ów. Na zdjęciu Violetta Villas i Bohdan Łazuka w 1992 roku. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP

Pojawiały się i znikały. Niektóre odchodziły w błysku fleszy, inne zamykały się, żegnane tylko pociąganiem czerwonych nosów stałych bywalców. Oprócz alkoholu często lała się w nich krew. Jedno jest pewne: już nigdy nie będzie tak, jak w lokalach z czasów PRL-u.



Przedwojenna "Perła Bałtyku" przy ul. Oliwskiej 74/75.
Przedwojenna "Perła Bałtyku" przy ul. Oliwskiej 74/75. repr. ze zbiorów Izabeli Sitz-Abramowicz
i budynek przy ul. Oliwskiej 65, w którym działała Perła powojenna.
i budynek przy ul. Oliwskiej 65, w którym działała Perła powojenna. fot. Marek Gotard
Reklama nowoporckiego baru.
Reklama nowoporckiego baru.
Na domu przy ul. Oliwskiej 22 widać wyblakłe litery po szyldzie baru, zwanego przez mieszkańców Nowego Portu "Pod nurkiem".
Na domu przy ul. Oliwskiej 22 widać wyblakłe litery po szyldzie baru, zwanego przez mieszkańców Nowego Portu "Pod nurkiem". fot. Marek Gotard
Gdyby Albert Forster stał się śmiertelną ofiarą knajpianej bijatyki "Caffe Derra" przy dzisiejszej ul. Kartuskiej 22 , to być może niektóre sprawy w Gdańsku potoczyłyby się zupełnie inaczej.

Dziś trudno uwierzyć, że obecna ponura fasada budynku przed 65 laty otoczona była koronkową werandą, a krzesła i stoliki wychodziły - wzorem najlepszych paryskich i berlińskich lokali - aż do samej ulicy. Nic dziwnego, że raczkujące wówczas jeszcze gdańskie NSDAP upodobało sobie ów lokal. Co ciekawe, zanim brutale w brunatnych koszulach zaczęli bić gdańskich Polaków, przeważnie tłukli się między sobą. Forster jednak, wymachując pełnomocnictwami od Hitlera, scalił nazistów po wielomiesięcznych waśniach i odebrał przysięgę na wierność Hitlerowi. Tak - w "niewinnej" atmosferze pergoli i kawiarnianych stoliczków - zaczął się najgorszy okres w dziejach miasta nad Motławą.

Teraz skaczemy w przyszłość i przenosimy się w czasy już powojenne. Portowe dzielnice zawsze były knajpianym eldorado, nie inaczej było też w Gdańsku. Pod koniec lat 40. ubiegłego wieku doliczono się w Nowym Porcie, bo o nim mowa, aż 49 lokali gastronomicznych różnej maści.

Niektóre postanowiły na swój sposób kontynuować tradycję poprzedników sprzed wojny. Przy ulicy Oliwskiej 65 znajdziemy np. "Perłę Bałtyku", reklamowaną w przewodniku po Gdańsku z roku 1947. Co ciekawe, przed wojną lokal o identycznej nazwie mieścił się w budynku przy ul. Oliwskiej 74/75, ten jednak nie przetrwał wojny. Być może to starzy właściciele postanowili otworzyć ponownie lokal kilkadziesiąt metrów dalej lub zupełnie nowi gastronomowie przejęli szyld przedwojennej knajpki.

W latach 60. najsłynniejszym lokalem w portowej dzielnicy była "Syrena", mieszcząca się przy ul. Na Zaspę 45. To właśnie ta restauracja posłużyła jako literacki wzorzec dla "Albatrosa" z powieści Stanisława Goszczurnego, "Mewy". Socjalistyczna moralność nie pozwalała paniom bibliotekarkom wypożyczać "Mew" dorastającej młodzieży, lokal więc już w czasach sobie współczesnych obrastał w legendę, a kilkunastoletni chłopcy z wypiekami na twarzach czytali o życiu portowej "mewki", poszukując na łamach książki pikantnych szczegółów z życia zawodowego literackiej kurtyzany. Syrena stała się potem barem "Marynarskim". W czasach znacznie nam bliższych zaczęto w budynku po dawnej knajpie wydawać zupę ubogim, a dziś mieści się tu punkt profilaktyczny dla młodzieży.

Przyjezdni marynarze tłumnie odwiedzali też lokal przy ul. Starowiślnej. Według opowieści starszych mieszkańców dzielnicy mieścił się on w dawnym dworku Fischera . - Babcia mojego znajomego bardzo długo wspominała, jak to pierwszy raz w życiu właśnie tam tańczyła z Murzynem - opowiada Izabela Sitz-Abramowicz z internetowego Wolnego Forum Gdańsk.

W książce telefonicznej z 1981 roku przy ul. Starowiślnej wymieniony jest lokal "Wiślany", nie można jednak dać głowy, że chodzi o to samo miejsce.

Miał Nowy Port także inne, słynne nie tylko w dzielnicy lokale. Zanim powstał "Wiking" czy "Szkwał", amatorzy piwa spotykali się np. w "Oazie", także przy ul. Oliwskiej, czy znajdującym się niedaleko przybytku "Pod nurkiem", pod nr 22. Po tym ostatnim do dziś pozostały wyblakłe litery na budynku. Po "Oazie" nie pozostał żaden ślad, dziś w tym miejscu jest stacja benzynowa i parking strzeżony.

A teraz ruszamy do Gdyni. Tu, w Orłowie, w bezpośrednim sąsiedztwie molo, znajdziemy najsławniejszy lokal PRL-u, czyli kultowego "Maxima".

Nowoczesna na owe czasy tancbuda była pod koniec lat 70. jednym z największych i najbardziej ekskluzywnych lokali polskiego Wybrzeża. Jej powierzchnia - 740 m kw. - do dziś może zrobić wrażenie. Na jego bywalcach dodatkowe wrażenie robiło położenie - tuż nad morzem - oraz wyposażenie: kapiące od złota, antyków i dzieł sztuki. To właśnie tu w każdy weekend ściągali obcokrajowcy, marynarze i trójmiejska "szara strefa".

Dziś trudno w to uwierzyć, ale jedna whisky z colą kosztowała tu tyle, co wypłata PRL-owskiego inteligenta. Bawili się tu, zazwyczaj na czyjś koszt, także artyści. To oni wprowadzili "Maxima" do annałów polskiej popkultury. Lokal możemy oglądać w serialu "07 zgłoś się", przewinął się też przez kadry "Czterdziestolatka", trafił do piosenki Lady Pank.

Pomysłodawcą otwarcia ekskluzywnego lokalu, kompletnie nie pasującego do PRL-owskiej rzeczywistości, był doktor nauk humanistycznych, jeden z najbogatszych obywateli PRL, prowadzący na Wybrzeżu rozliczne interesy. To on namówił muzyków Lady Pank do unieśmiertelnienia swojego klubu w piosence. Ta barwna postać do dziś działa w Trójmieście.

Ale nawet założyciel Maxima nie zdobył takiej sławy, jak jeden z pracujących tam na przełomie lat 70. i 80. bramkarzy. Był nim "Sef", lub jak kto woli "Nikoś", czyli Nikodem Skotarczak. Legendarny trójmiejski gangster, król złodziei samochodowych, przyjaciel polityków i artystów. Zmora niemieckiej policji kryminalnej. No i honorowy obywatel Gdańska.

Knajpiane historie odnaleźć można w każdej dzielnicy. Zapraszamy do wspominania!

Opinie (171) ponad 10 zablokowanych

  • Nikoś-honorowym obywatelem Gdańska? (10)

    Za czyjej prezydentury taki zaszczyt go spotkał???

    • 77 8

    • (7)

      Za Ryszarda Rynkowskiego, i nie zostal on żadnym "honorowym obywatelem", tylko otrzymal odznaczenie - zasłuzony dla Gdańska

      • 7 1

      • (6)

        to Rysiu Rynkowski był prezydentem Gdańska? No popatrz, chyba zaraz jak odszedł z VOXu.

        • 8 2

        • inny Ryszard (5)

          to nie ten piosenkarz z VOX-u! Zbieg okolicznosci.

          • 5 1

          • nie nie! ten piosenkarz to byl Zaucha (4)

            ten co go ten francuz czy prusak odstrzelil 8O

            • 3 0

            • tak, tak (3)

              to ten dziedzic pruski go postrzelił. niby on zginą a tak naprawdę upozorował swoją śmierć żeby skończyc ze śpiewaniem i rospocząć nowe życie.Przeszedł operację plastyczną ale zachował imię i nazwisko, podobno ze względu na pamięć rodziców, wyprowadził sie do Moskwy i podją pracę zagranicznego korespondenta. Zresztą sami zobaczcie: http://wyborcza.pl/dziennikarze/1,84010,6645972,Polski_dziennikarz_pobity_w_Moskwie_.html

              • 3 1

              • Nie (2)

                To był Dyrman...

                • 1 0

              • Nie (1)

                To była żona Dyrmana - Sofia... xD

                • 0 0

              • Sofia Loren

                czy Lorenc

                • 0 0

    • no prosze ... a w Gdyni skończył ... no w sumie to w USA :vegas .czy jakos tak ;) (1)

      • 2 1

      • Nikos dostał odznaczenie po tym jak kupił puchar polski dla lechii. ponoć za kilka merców ukradzionych w reichu.

        • 3 3

  • Jakie zło? (2)

    Ludzie się spotykali bawili i bardzo to przeżywali.Wiedzieli co to wstyd wiedzieli co to grzech.Dzisiaj to wszystko jest jakies bez barw jednolite.Życie toczy się w sztucznych tworach zwanymi galerie .

    • 66 4

    • Bo każdy idealizuje swoje młode czasy... (1)

      ... za kilka lat dzisiejsza młodzież będzie narzekać na sposób spędzania czasu swoich pociech. I standardowe "za moich czasów było lepiej". Nie było. Tylko Ty byłeś młody...

      • 14 7

      • I TAK i NIE ... To co piszesz z mlodoscia to prawda . Ale z pokolenia na pokolenia czasy sa bardziej "Plastikowe"brak wartosci

        itp .... ogólni syf ,,,

        • 6 1

  • Bodzia Łazuke spotykałem najczęściej u "kubickiego" - lubił łyknąć ! (4)

    • 33 0

    • Łzuka był z Gdańska ? (1)

      • 0 3

      • Nie jest z Gdańska,ale często Go tam widywałem.

        • 2 0

    • a co nie wolno mu ? (1)

      • 2 0

      • Dlaczego nie wolno? Wolno i mnie i Tobie też !

        • 7 0

  • We Wrzeszczu koło dworca tez była (13)

    niezła mordownia,tylko zapomniałem jak się nazywała.

    • 16 0

    • W suterynie-poprostu "na Lendziona" (2)

      • 13 0

      • "Gdy Ci w domu zrzędzi żona

        skocz na piwo na Lendziona" ;)

        • 11 0

      • Lendziona

        Lendziona maszerowalem codziennie w kierunku Topolowki. Zapamietalem jakas obskurna suterene po lewej stronie, ale rano nikogo tam nie bylo. Po drugiej stronie byl sklep z artykulami gospodarstwa domowego-w oknie stal plyn "Kokosal".

        • 3 0

    • była jeszcze " Pod Kominkiem "

      • 9 1

    • ja pamiętam bar "JASKINIA" róg Szymanowskiego i Grunwaldzkiej przy parku (1)

      Nosiliśmy tam butelki pozbierane w okolicy. W pamięci zapadł mi klient z tatuażem na twarzy i ściana dymu papierosowego w środku.

      • 3 0

      • Lucek... a pamiętasz te betonowe litery? BAR JASKINIA. Z nich był ułożony jakby płot. No i ta stylowa ławka przed "lokalem", wyjęta prosto z Nyski albo Żuka :D

        • 1 0

    • Lotos kolege,tam mniej wiece,j gdzie dzisiaj jest basen!

      • 2 0

    • Na Wajdeloty - "LOTOS", spelunka z hotelikiem !! a z drugiej strony dworca, na Grunwaldzkiej słynne (jednak lepszej kategorii) "AKWARIUM"

      • 3 0

    • wrzeszcz

      ta mordownia to Lotos ..dzisiejsze Kuzniczki...i tylko Kuzniczki....ul.Wajdeloty

      • 1 0

    • Mocca

      Mocca

      • 0 0

    • mordownia

      Na Partyzantow było jeszcze Piccolo

      • 0 0

    • we Wrzeszczu

      ..Lotos

      • 0 0

    • to byla mordownia na Ledziona przy PKP Wrzeszcz

      • 0 0

  • Ludzie - trzymajcie mnie ! (5)

    W Maximie "dzieła sztuki i antykia" ! Myśle,Ze nigdy Autor tego artykułu
    nie Był wewnątrz tego lokalu.Główną atrakcją było przyciemnione światło,
    dyskretna muzyka i zagraniczne trunki.

    • 49 2

    • (3)

      A ty pewnie trójmiejski celebryto tam bywałeś i drinki spijałeś buhahaha

      • 7 14

      • Bywałem - jako Sopocki szaraczek ! (2)

        • 7 1

        • ale kiedy ? (1)

          • 0 0

          • !971-1981.Oczywiście sporadycznie.

            • 2 0

    • też nigdy żadnych antyków tam nie widziałem, wystrój raczej nowoczesny

      • 2 0

  • Kolejna gdyńska mordownia przeszła do hostorii. (4)

    Smućmy bracia i siostry, gdyż zgasł był na dniach bar "Pod Okorkiem".

    • 17 0

    • Nieee :( (3)

      To nie możliwe... Bar z drzewem w środku i za najlepszych czasów, gdy przychodziliśmy po kilkadziesiąt osób striptiez w środy...taniutkie piwo...ehhhh

      • 5 0

      • Niestety to prawda. (2)

        Z zewnątrz zniknęły stoły, a po kuknięciu do środka odkryjemy brak wyposażenia. Po tragicznym końcu trzydziestoletniej historii "Arkadii", to kolejne "kultowe" miejsce, nad którym pozostaje już tylko rzewnie pochlipać. Dobrze, że choć turystów i innych przyjezdnych będzie można jeszcze zaprosić na eleganckie co nieco do baru "Atut". Kolejna knajpa z klimatem:-)

        • 3 0

        • polecam atut (1)

          I niezawodnego autopilota z lokalu do autobusu :D

          • 2 0

          • Co fakt, to fakt. Nie znam innej knajpy do której wchodzę prosto z autobusu.

            Kuriozum w tej części galaktyki. Miejsce tak idylliczne, ze nic - tylko wstępować tam całą rodziną;-) Podobno w przyszłym roku "Atut" ma startować w tej gdyńskiej imprezie "50% taniej". A ściślej rzecz ujmując w rywalizacji weźmie udział atut baru "Atut" w postaci jego sympatyczny kibelka z ceną 50gr. za psiku. Wow! Nie wiem jak wy, ale już przebieram nogami:-)

            • 4 0

  • Nikoś ?

    Ten szatniarz z Lucynki ?

    • 25 9

  • U Maxima w Gdyni .... cyt :- "Ta barwna postwć do dziś dziala w trójmieście"

    A cóż to za kameleon , że tak latwo i szybko się przystosowuje do "otoczenia" ???.

    • 25 0

  • Wszystkie takie knajpy to dzieło szatana (4)

    Teraz dobrze???

    • 9 18

    • Opinia została zablokowana przez moderatora

      • niema boga nie ma szatana nie ma duszy (1)

        królestwo bogów jest ze świata który nie istnieje - to ludzki mózg musi sobie budować takie fantasmagoryczne modele rzeczywistości, aby funkcjonować w obliczy zagadki istnienia.

        • 5 8

        • Ateista, tak jak powyżej uzasadniałem tą prawdę, że wszystkie tego typu knajpy jak opisane w artykule to dzieło szatana, tak i na Twoje niemądre stwierdzenie napisałem odpowiedz między innymi przywołując postać pani Twardowskiej. Obydwie moje wypowiedzi zniknęły. W tej sytuacji mogę Cię tylko o tym fakcie powiadomić. Pozdrawiam.

          • 5 1

    • Szukasz szatana to idź do kościoła tam ich pełno i w ławkach i przed ołtarzem

      • 0 0

  • Zanim stał się "Maximem" był "Zorbą". (1)

    Wejście tam graniczyło z cudem, chociaż w środku tłoku nigdy nie było. Wjazd był dla boyków, cichodajek i szemranych biznesmenów. Zaglądali tu marynarze "bander wolnego świata" przeważnie Hindusi, Malezyjczycy itp.
    Od momentu rozpoczęcia budowy suchego doku w gdyńskiej stoczni i wybudowania paru baraków dla Szwedów nocne życie przeniosło sie do "Miramaru".

    • 37 1

    • Ktoś pamięta Zorbę, no nie. Kiedyś bawilismy się tam z ,,panienkami'' a na koniec, gdy nie wyrazilismy ochoty na ,,dalszy ciąg'' alfonsi czekali na nas pod knajpą a panie z obsługi wypuściły nas przez okno od kuchni. Przestalismy biec po plaży tuż przed Sopotem, takiego mielismy stracha.

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.