Fakty i opinie

Niegroźna kolizja prywatnych samolotów na lotnisku

We wtorek na lotnisku w Rębiechowie doszło do kolizji. Zaparkowana awionetka stoczyła się po płycie i uderzyła w niewielki samolot transportowy. Na szczęście siła uderzenia nie była duża i nikomu nic się nie stało. Zdarzenie nie zakłóciło ruchu samolotów w porcie lotniczym.





Uważasz, że samolot to bezpieczny środek transportu?

tak, najbezpieczniejszy z możliwych 51%
raczej tak, ale jak już coś się stanie, to ryzyko jest duże 35%
nie, nie mam zaufania do latania 14%
zakończona Łącznie głosów: 1112
- Po godzinie 12 samolot Partenavia 68 z nieznanych przyczyn wjechał w samolot Saab firmy SprintAir. Nie ma ofiar w ludziach - poinformował nas czytelnik Trojmiasto.pl.
Przedstawiciele lotniska potwierdzili ten incydent.

- Doszło do zderzenia dwóch małych, prywatnych jednostek. Stały one na płycie lotniska. Obecnie przyczyna zdarzenia jest nieznana - informuje Agnieszka Michajłow, rzecznik prasowy Portu Lotniczego w Gdańsku.
Jak zapewnia nasza rozmówczyni, zdarzenie w żaden sposób nie zakłóciło funkcjonowania ruchu na lotnisku.

Oba samoloty należą do prywatnych właścicieli. Mniejszy samolot to Partenavia 68, czyli sześcioosobowy, dwusilnikowy górnopłat, produkcji włoskiej. Tego rodzaju maszyny są używane w celach transportowych lub obserwacyjnych. Ten konkretny egzemplarz miał być wykorzystywany do wykonania zdjęć termowizyjnych. Druga, większa jednostka to Saab 340A, transportowy samolot turbośmigłowy, produkcji szwedzkiej.

Czytelnik przedstawia prawdopodobną przyczynę kolizji



Z naszą redakcją skontaktował się czytelnik, który przedstawił nam swoją wersję przyczyny kolizji. Jego zdaniem doszło do niej na skutek lekkomyślnego zachowania pilota awionetki.

- Z relacji świadków wynika, że pilot po uruchomieniu samolotu opuścił go, aby wyciągnąć kliny spod kół. W trakcie ich wyciągania samolot nabrał prędkości i stoczył się, uderzając w samolot transportowy. Pilot nie miał prawa opuszczać samolotu z włączonymi silnikami. To kardynalny błąd. Każdy kandydat na pilota jest uczony podczas szkolenia, że zasada jest prosta: nie ma cię w kokpicie, silnik ma być wyłączony. Owszem, jest w samolocie taki mechanizm jak parking brake [zbliżony do hamulca ręcznego w samochodzie - dop. red.], który najprawdopodobniej nie zadziałał. Nie zmienia to faktu, że doszło do sytuacji niedopuszczalnej. Pilot może wyjść z samolotu tylko wtedy, gdy drugi pilot trzyma nogi na hamulcach - relacjonuje czytelnik, który prosi o zachowanie anonimowości.
To już trzecia kolizja z udziałem samolotu w tym roku. W styczniu tzw. wodniarka zahaczyła o podwozie WizzAira, a w lutym kolejna maszyna węgierskiego przewoźnika miała kolizję z innym pojazdem do obsługi technicznej.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (156)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »