Fakty i opinie

stat

Niejasne wskazówki urzędników przy budżecie obywatelskim

artykuł czytelnika

Czy Budżet Obywatelski stworzony został z myślą o zwykłych mieszkańcach, czy w zamyśle ma być narzędziem w rękach radnych miasta, dzielnic i innych dobrze poinformowanych? - pyta się pan Łukasz, nasz czytelnik, który nie otrzymał rzetelnych informacji i obiecanej pomocy urzędników przy projekcie rewitalizacji podwórka. - Nie ma zatem gwarancji, że będzie to ogólnodostępny teren - tłumaczą urzędnicy.



Pan Łukasz, który jest mieszkańcem Dolnego Wrzeszcza, wraz z sąsiadami i przy skromnej pomocy miasta, dba o zdegradowane podwórka w tej dzielnicy, a w szczególności o jedno z nich, nazywane ze względu na rosnące tam drzewka owocowe "Podwórkiem Mały Sad". W związku z tym, że teren jest własnością Gminy Gdańsk, i by powstrzymać dalszą degradację tego podwórka oraz by przeprowadzić tam poważniejsze inwestycje, zgłosił projekt do Budżetu Obywatelskiego 2019. Okazało się, że spotkał się z daleko idąca nierzetelnością. Poniżej jego historia.

Według informacji na stronie BO 2019, głosowanie ma poprzedzić proces konsultacyjny umożliwiający dobre przygotowanie formalne: "Przez cały czas trwania naboru projektów zainteresowani mieszkańcy będą mogli skorzystać z pomocy urzędników i pracowników jednostek miejskich. W ten sposób będzie można uzyskać wsparcie m.in. przy oszacowaniu kosztów projektu, sprawdzić plany zagospodarowania przestrzennego czy własności gruntu".

Prace poprzedziliśmy wykonaniem we własnym zakresie wśród najbliższych sąsiadów wewnętrznych mini-konsultacji dotyczących funkcji terenu. Wyniki potwierdziły naszą diagnozę o dotkliwym braku funkcji publicznego placu zabaw dla dzieci, miejsca rekreacji i spotkań w kwartale zamieszkiwanym według naszych szacunków przez przynajmniej pół tysiąca dorosłych mieszkańców. W efekcie stworzyliśmy szczegółowy projekt, który poparł praktycznie każdy mieszkaniec, z którym rozmawialiśmy. Udało się zebrać maksymalną dopuszczalną ilość podpisów.

Podczas konsultacji przekazaliśmy informację o działkach, na których planujemy projekt. Odpowiedź była pozytywna, nie dostaliśmy żadnych informacji, że lokalizacja mogłaby być z jakichkolwiek powodów problematyczna. W związku z tym zaczęliśmy zbierać wokół tego przedsięwzięcia lokalną społeczność, poświęcając czas i własne środki na budowanie świadomości i poparcia.

Podwórko Mały Sad - koncepcja zagospodarowania.
Podwórko Mały Sad - koncepcja zagospodarowania. fot. Łukasz/czytelnik Trojmiasto.pl

Po miesiącach pracy czekał na nas ze strony Urzędu Miejskiego w Gdańsku zimny prysznic.

Projekt został wstępnie odrzucony ze względu na fakt, że "wspólnotom przysługuje roszczenie w trybie 209a Ustawy o gosp. Nieruchomościami do nabycia gruntu". Uzasadnienie jest sprzeczne z odpowiedzią otrzymaną na etapie konsultacji. W związku z tym, pojawia się kilka pytań.


  • Tę informację można było przekazać nam na samym początku procesu. Otrzymaliśmy jednak odpowiedź wskazującą na coś zgoła innego. Czy Organizator ma prawo przekazywać sprzeczne informacje mieszkańcom podczas konsultacji i weryfikacji? Czy można taki proces uznać za prawidłowo przeprowadzony?

  • Miasto, zasłaniając się istnieniem roszczenia, doprowadza do degradacji terenów do niego należących, za których utrzymanie jest odpowiedzialne. W naszej opinii przyczynia się to do powstawania w centralnych dzielnicach obszarów dysfunkcyjnych, niesłużących mieszkańcom. Czy prawdziwe są opinie, że Miasto celowo nie dba o ten teren i zaniedbuje konieczne inwestycje, żeby zmusić mieszkańców do wykupu? Czy nie byłaby to strategia niebezpiecznie przypominająca działania "czyścicieli kamienic"? Bronię się przed myślą, że Miasto Gdańsk mogłoby tak postępować wobec mieszkańców.

  • Nierzetelne przeprowadzenie procesu konsultacyjnego, polegające na odhaczeniu punktów "przyjęcie wniosku - weryfikacja - rozpatrzenie odwołania", przekazywaniu sprzecznych informacji oraz braku rzeczywistej woli wejścia w dialog z mieszkańcami sprawiają, że ten BO nie jest w istocie Obywatelski. Według naszej pobieżnej, szkicowej analizy, będąc np. radnym dzielnicy, czyli "dobrze poinformowanym", ma się o około 80 proc. większe szanse, że wniosek nie zostanie odrzucony. Czy to dlatego lokalni politycy, stanowiący nieco ponad promil uprawnionych (0,16 proc.), składają aż ponad jedną piątą (21 proc.) wniosków do BO? Czy BO stworzony został z myślą o zwykłych mieszkańcach, czy w zamyśle ma być narzędziem w rękach radnych miasta, dzielnic i innych "dobrze poinformowanych"? Dla jasności, nie kontestujemy prawa tych osób, zwłaszcza radnych dzielnic, do składania wniosków. Postulujemy jedynie zapewnienie równych szans wnioskodawcom.


Oczywiście po otrzymaniu wstępnie negatywnej oceny odwołaliśmy się od niej. Wskazaliśmy również Urzędowi na potrzebę niezwłocznego naprawienia zaniedbań na etapie konsultacji. W naszej ocenie, gdybyśmy otrzymali wczesną pomoc w postaci wyjaśnienia sytuacji formalno-prawnej, mielibyśmy szansę podjąć wraz z innymi mieszkańcami odpowiednie działania, gwarantujące sukces tej fazy zgłoszenia.

Niestety, pomimo naszych apeli, włącznie z bezpośrednim kontaktem z panem Prezydentem, Miasto ogranicza się do roli przyjmującego wnioski, weryfikującego i ewentualnie rozstrzygającego o odwołaniach. Nie otrzymaliśmy żadnej pomocy w zakresie niezbędnych kroków formalno-prawnych. Organizator wydaje się grać na czas, proponując spotkanie odwoławcze, stanowiące dla nas jedyną okazję na przedyskutowanie zaistniałych uwarunkowań, z terminem na dwa tygodnie przed datą podjęcia ostatecznej decyzji. W realiach, w których wszelkie zmiany będą musiały być zapewne ponownie konsultowane z mieszkańcami i wspólnotami, stwarza to ryzyko niezawinionego z naszej strony zatrzymania tej oddolnej, obywatelskiej aktywności.

Cały czas liczymy na to, że Miasto aktywnie włączy się w rozwiązywanie zaistniałego problemu i rozpocznie dialog, zapobiegając realnemu wykluczeniu z wnioskowania do BO mieszkańców nie będących ekspertami w zawiłościach formalno-prawnych związanych z miejskimi inwestycjami.

Odpowiedź Sylwii Betlej z Biura Prezydenta ds. Komunikacji i Marki Miasta

Z wnioskodawczynią projektu "Podwórko. Mały sad" spotkamy się 14 czerwca na Zespole Konsultacyjnym by wspólnie omówić projekt. Ocena negatywna projektu wynika z faktu, że wskazany teren jest podwórkiem, które wspólnota może wykupić i zmienić jego przeznaczenie. Od lat całościowe zagospodarowania podwórek nie są dopuszczane do głosowania, z uwagi na prawo mieszkańców to dzierżawy lub wykupu terenu i samostanowienia o jego przeznaczeniu.

Nie ma zatem gwarancji, że będzie to ogólnodostępny teren. Niemniej każdy projekt jest traktowany indywidualnie i po analizie projektu bywają możliwości kompromisu. Spotkanie z wnioskodawczynią w czwartek będzie właśnie okazją do rozmowy i ponownej analizy projektu.

Co do uwag na temat etapu składania projektów, żadne grupy mieszkańców nie są preferowane. Wnioskodawczyni skorzystała z pomocy wyliczenia kosztorysu projektu. Nie twierdzę, że wszystkim mieszkańcom udaje się skutecznie pomóc. Jednak temu służy także etap weryfikacji projektów i rozmowa na spotkaniu Zespołu Konsultacyjnego.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (110)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.