Fakty i opinie

stat

Nielegalny zakup karabinów. Zeznawał właściciel sklepu

26-letniemu Muratowi O. i trzy lata starszemu Ozgunowi A. grozi do 8 lat więzienia.
26-letniemu Muratowi O. i trzy lata starszemu Ozgunowi A. grozi do 8 lat więzienia. fot. Trojmiasto.pl

Podczas drugiej rozprawy dotyczącej próby nielegalnego zakupu broni przez dwóch obywateli Holandii zeznawał w czwartek m.in. właściciel gdyńskiego sklepu z bronią, który o sprawie poinformował służby.



Jak sądzisz, czy sąd skaże oskarżonych?

tak, zapadną w tej sprawie surowe wyroki

21%

tak, ale wyroki nie będą wysokie

44%

nie, zostaną uniewinnieni

35%
Przypomnijmy, że o wizycie dwójki mężczyzn próbujących nielegalnie kupić broń w sklepie przy ul. Portowej zobacz na mapie Gdyni Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policję kilka minut po zdarzeniu poinformował właściciel sklepu. Zostali tego samego dnia zatrzymani w Centrum Riviera. Byli zakwaterowani w hotelu Hotton, gdzie w ich pokoju policja znalazła elektroniczne urządzenie do otwierania samochodów oraz gaz.

W sklepie po gaz

26-letni Murat O. i trzy lata starszy Ozgun A. na ławie oskarżonych zasiedli 29 lipca. Sprawa trzeciego, czekającego w samochodzie Samira K. została wyłączona do osobnego postępowania. Mężczyźni pochodzenia marokańskiego i tureckiego nie przyznali się do winy. Z ich zeznań odczytanych przez sąd i tłumaczonych na język niderlandzki, którym posługują się oskarżeni, wynikało, że pojawili się w Polsce na jeden dzień po to, by zakupić urządzenie do dorabiania kluczy do samochodu.

Przy okazji liczyli, że zwiedzą zabytki, m.in. katedrę w Oliwie. W sklepie z bronią naprzeciwko komendy pojawili się spontanicznie, bo chcieli kupić gaz pieprzowy do obrony, nigdy nie mając zamiaru nabyć nielegalnie broni.

Rodzina oskarżonych... fotografuje sklep

Na czwartkowej rozprawie jednym z przesłuchiwanych był m.in. Cezariusz Stolarczyk (zgodził się na podawanie całego nazwiska), właściciel sklepu strzeleckiego, który był obecny podczas próby zakupu broni i zawiadomił o niej służby.

Na początek poinformował sąd o wizycie siostry oskarżonych, która w środę popołudniem fotografowała sklep, dodając, że czuje się przez to zagrożony. Z kolei obrońcy oskarżonych w początkowej fazie przesłuchania próbowali dowiedzieć się od świadka będącego m.in. weteranem misji w Afganistanie, jaki jest jego stosunek do innych narodowości (wątek ten powracał jeszcze kilkukrotnie podczas przesłuchania). Ten odpowiadał, że o żadnych uprzedzeniach nie może być mowy.

W wyjaśnieniach i odpowiedziach składanych przed sądem Stolarczyk potwierdził też wcześniejsze zeznania dotyczące rozmowy, w trakcie której mężczyźni mieli podbijać cenę, próbując bez zezwolenia nielegalnie kupić broń - glocka i kałasznikowa. Przyznał, że z taką sytuacją spotkał się pierwszy raz odkąd, ponad dwa lata temu, zaczął prowadzić sklep.

"Zachowywali się, jakby byli umówieni z kimś innym na zakup karabinów"

Ostatecznie mężczyźni, zamiast broni, kupili gaz pieprzowy. Jak mówił Stolarczyk - sprzedał im gaz, bowiem uznał, że taka broń nie będzie stanowiła żadnego zagrożenia. Na pytania oskarżonych, dlaczego nie zatrzymał ich na miejscu, podejrzewając, że mogą być złodziejami lub mieć niecne zamiary, odpowiadał, że nie chciał być posądzony o rasizm.

Przed sądem wyjaśniał też, że oskarżeni mogli pomylić sklepy, bo wyglądali, jakby wcześniej byli z kimś umówieni na zakup broni. Inna rozpatrywana przez niego możliwość dotyczy wykorzystania luki w prawie - po nielegalnej transakcji odpowiedzialność karna za sprzedaż przez pracownika spada na właściciela. Stąd - jak dodawał - nie zatrudnia w sklepie żadnych osób.

Dwójce mężczyzn za próbę nielegalnego zakupu broni grozi do 8 lat więzienia.

Czytaj więcej o próbie nielegalnego kupna karabinów w Gdyni

Opinie (106) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.