Nachalne wiadomości powodem zwolnienia z pracy Zygmunta Zmudy-Trzebiatowskiego

Michał Sielski
6 maja 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (522)
Pracownica Urzędu Miejskiego w Gdyni poinformowała swoich przełożonych, że od Zygmunta Zmudy-Trzebiatowskiego otrzymywała wiadomości o intymnym charakterze, choć wielokrotnie zaznaczała, że ich sobie nie życzy. Na tej podstawie urzędnika zwolniono z pracy.

Zaproszenia do sauny, propozycja wykonania striptizu i wieczornego wyjścia, wysyłanie zdjęć i nachalne próby nawiązania bardziej zażyłej relacji - tak swoją wymuszoną relację z Zygmuntem Zmudą-Trzebiatowskim opisuje pracownica Urzędu Miasta w Gdyni. - Nie godziłam się na to, ale po odmowach pisał dalej - opowiada w rozmowie z Gazetą Wyborczą Trójmiasto. - Nieprawdziwe informacje pojawiające się w sferze medialnej stanowią naruszenie dobrego imienia naszego klienta - napisali prawnicy Zygmunta Zmudy-Trzebiatowskiego w oświadczeniu, które publikujemy na końcu artykułu.



Czy kiedykolwiek składano ci dwuznaczne propozycje w pracy?

Przypomnijmy: bliski współpracownik prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek i współtwórca jej udanej kampanii wyborczej został zwolniony dyscyplinarnie z pracy w Urzędzie Miasta Gdyni 22 kwietnia, tuż po świętach Wielkanocy.

Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski podkreślał, że nie zależy mu na "nakręcaniu sprawy", i sugerował, że to władzom miasta miało zależeć na tym, by o sposobie zwolnienia powiadomić media.

Wokół sprawy szybko narosło wiele plotek, bo nie przyznano wprost, co było przyczyną jego zwolnienia z pracy.

Od początku mówiło się jednak o tym, że chodziło o nieetyczne traktowanie współpracownic z gdyńskiego magistratu.

Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski: idę do Sądu Pracy Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski: idę do Sądu Pracy

Pod artykułem Trojmiasto.pl o tym, że Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski chce się odwołać do Sądu Pracy, pojawiły się setki komentarzy. W niektórych z nich pojawiły się informacje, że podczas pracy jako wykładowca akademicki Zmuda-Trzebiatowski miał proponować studentkom przesłanie filmu z tańcem albo zapraszał je do sauny.

Zapytaliśmy o to przedstawicieli Uniwersytetów WSB Merito.

- Pan Zmuda-Trzebiatowski był naszym wykładowcą akademickim, ale od lat już z nim nie współpracujemy. Na pozostałe pytania nie mogę udzielić odpowiedzi ze względu na ochronę danych osobowych - informuje Ewelina Średzińska, rzecznik prasowy Uniwersytetów WSB Merito.


Dziennikarzowi Gazety Wyborczej Trójmiasto udało się ustalić przyczynę zwolnienia Zygmunta Zmudy-Trzebiatowskiego z Urzędu Miejskiego w Gdyni. Dotarł do kobiety, pracownicy UM w Gdyni, która poinformowała swoich przełożonych o tym, jak wyglądały jej kontakty z urzędnikiem.

Nachalne wiadomości mimo wyraźnych odmów adresatki



Kobieta rozpoczęła pracę w Urzędzie Miasta w styczniu 2024 r. We wrześniu 2024 r. Zmuda-Trzebiatowski zaprosił ją na galę zamknięcia Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Pisał, że z żoną nie idzie, "bo ma dużo pracy".

Kobieta nie zgodziła się, napisała, że to nie wypada. Ale natrętny amant się rozkręcał. Zaproponował wyjście do sauny. Znowu odmówiła.

"I tak warto szarżować" - miał odpisać Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski.

Być może wiedział, że kobieta właśnie się rozwodzi. Wśród pracowników urzędu nie była to tajemnica.

- Czytałam te wiadomości od Zygmunta, pociłam się, byłam czerwona, ale wiedziałam, że muszę zacisnąć zęby. Że kiedyś ta sytuacja ujrzy światło dziennie. Nie godziłam się na to, na co zgadzały się niektóre inne kobiety, do których również pisał i które skrzywdził. Rozumiem, że dziś nie wszystkie z nich chcą o tym głośno mówić, to nie ich wina. Sama kontaktowałam się z kilkoma z nich - podkreśla.
Zmuda-Trzebiatowski miał też proponować wysłanie zdjęcia stóp, a nawet striptizu. Zawsze odmawiała, pisała NIE, drukowanymi literami. A propozycje wracały.

- Pisałam, że striptiz to "twoja potrzeba, nie moja". Że nie świadczę usług zaspokajania jego erotycznych potrzeb. Za kilka dni znów składał propozycję wysyłania mi striptizu. Odpowiedziałam, kopiując zrzut ekranu z niedawną odpowiedzią. Nie pamiętał, że odmówiłam, może myślał, że chodzi o inną z kobiet, z którymi pisał. Wysłał mi z łóżka zdjęcie swojej nogi, w pasie okryty był kołdrą. Pytał: "Zaczepki są fajne. Nie lubisz?". Zbladłam. Pytał: "Nie lubisz chylońskiej mody?". Wciąż odmawiałam, nie miałam ochoty oglądać jego nagich zdjęć. Skwitował: "I tak warto szarżować" - czytamy.


Nie była jedyna, coś pękło



Okazało się jednak, że nie była sama.

- To było już po wiadomościach o saunie, po zdjęciach z pościeli, po piżamkach. Siedziałam przy kawie z jedną z koleżanek z pracy. Jej telefon zaświecił się na stole, kątem oka zauważyłam, że napisał Zygmunt. Zapytałam: Ciebie też męczy erotycznymi propozycjami? Okazało się, że owszem - propozycje wyjścia do sauny, striptiz. Koleżankę prosił o wysyłanie nagich zdjęć - opowiada.
Pisał też: "Pali mnie. Płonę tu i ówdzie. Okazać?".

O sprawie dowiedział się jeden z naczelników w UM Gdynia. Zapytał pracownicę wprost, czy kiedykolwiek doświadczyła czegoś niestosownego, bo słyszał plotki i zmartwił się o swoje pracownice z wydziału.

Opowiedziała mu całą historię.

- Zrobił wielkie oczy i zapytał: "Ale jak?". Poszedł do dyrektora, po dwóch minutach mnie zawołano. Opowiedziałam o wszystkim. Płakałam. Byłam wdzięczna, że mnie wysłuchano. Zareagowano błyskawicznie. Dyrektor powiedział do mnie: Pani Marto, to jest molestowanie. Takich rzeczy tutaj nie będzie - opowiada Marta [imię zmienione - dop. red.].
Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski został zwolniony dyscyplinarnie. Zapowiedział złożenie odwołania do Sądu Pracy. Nie złożył. Jego prawnicy zapowiedzieli też, że odpowiedzą na zarzuty z Gazety Wyborczej. Nie odpowiedzieli.



Po publikacji wysłali za to oświadczenie, które publikujemy w całości:

"Pan Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski nie zgadza się z powodami zwolnienia dyscyplinarnego i podważa wszelkie twierdzenia zawarte w oświadczeniu pracodawcy. Wskazujemy jednocześnie, że w sprawie doszło do naruszenia przepisów w zakresie ochrony danych osobowych, zaś nieprawdziwe informacje pojawiające się w sferze medialnej stanowią naruszenie dobrego imienia naszego Klienta. Od zwolnienia dyscyplinarnego przysługuje odwołanie do sądu pracy i sprawa znajdzie swój finał w sądzie".

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (522)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane