Fakty i opinie

Nietypowe Budowle Trójmiasta. Kolejowa wieża jak postać z Minecrafta

Wieża na torach jest cudem techniki z przełomu lat 40. i 50. Do dzisiaj przetrwała tylko betonowa konstrukcja bez otaczającej ją niegdyś stalowej infrastruktury.

W cyklu Nietypowe Budowle Trójmiasta wyjaśniamy, czym jest okazała wieża, którą widzą na terenach kolejowych osoby przejeżdżające ul. Janka Wiśniewskiego w GdyniMapka. Poprzednio odwiedziliśmy gdański Kapitanat Portu, w następnym odcinku pokażemy tzw. Wieżę Bartosa nad Martwą WisłąMapka.



Oto postać z gry, która synowi naszej czytelniczki kojarzy się z wieżą.
Oto postać z gry, która synowi naszej czytelniczki kojarzy się z wieżą. Minecraft.com
O wyjaśnienie, jaką funkcję i historię ma wysoka wieża na terenach kolejowych pomiędzy przystankami SKM Stocznia i SKM GrabówekMapka (najlepiej widać ją z pociągu lub jadąc ul. Janka Wiśniewskiego w kierunku centrum Gdyni), poprosiła nasza czytelniczka pani Kasia.

- Za każdym razem, kiedy jadę Janka Wiśniewskiego z moim synem Filipem, on się cieszy, że na torach stoi wieśniak z Minecrafta. To popularna gra komputerowa, zapewne nie tylko mój syn ma takie skojarzenia - opowiada pani Kasia. - Bardzo nas ciekawi, co to jest tak naprawdę.  

Techniczna nowinka z Ameryki



Po uzyskaniu odpowiednich zgód (wstęp na ten teren jest absolutnie wzbroniony i restrykcyjnie kontrolowany ze względów bezpieczeństwa oraz z powodu toczącej się tam inwestycji kolejowej "Poprawa dostępu kolejowego do portu morskiego w Gdyni") udało nam się podejść do tego obiektu. Z bliska widać, że jest to "kolos na glinianych nogach". Przedziwna konstrukcja nie jest oczywiście przypadkowa. O jej historii opowiedział nam, w oparciu o dostępne źródła, Leszek Lewiński - kolejowy hobbysta z Gdyni.

- To jest opowieść o wieżowcu lub też bunkrze amerykańskim, bo tak na początku nazywano ten obiekt. Rzeczywiście projekt i niektóre elementy tej konstrukcji pochodziły zza wielkiej wody, ale oczywiście beton został wylany na miejscu, w Gdyni - opowiada Leszek Lewiński. - Wieża zaprojektowana została w firmie Ross& White Company w Chicago i w czasach, kiedy powstała, była utożsamiana z wielkim cywilizacyjnym skokiem w zakresie obsługi parowozów.  
Z odnalezionych informacji w gazetach wynika, że 18 listopada 1949 roku, jeszcze przed rozpoczęciem eksploatacji wieży, w gdyńskiej parowozowni odbyła się uroczystość odsłonięcia jej modelu. Źródła nie podają, jakiej wielkości był model, ale z całą pewnością zaprezentowano wtedy możliwości obiektu jako cudu techniki.

- W tych czasach zasadniczą trakcją była trakcja parowa. Jak wiadomo, każdy parowóz, żeby wyjechać na trasę, potrzebuje węgla i wody. Tak zwane nawęglanie i nawadnianie parowozu trwało w tamtych czasach od 20 do nawet 60 minut, wykorzystywano do tego różnego rodzaju żurawie, taśmociągi, podnośniki. Tymczasem wieża umożliwiała wykonanie tych czynności w niewiarygodnym czasie 1-2 minut! - opowiada Leszek Lewiński.

Zobacz także: dawny zbiornik gazu w Śródmieściu Gdańska



Podróż starym pociągiem z parowozem:

miałe(a)m okazję tak jechać 53%
chciał(a)bym coś takiego przeżyć 35%
nie widzę w tym nic ekscytującego 8%
to byłoby nieekologiczne 4%
zakończona Łącznie głosów: 1167
W tym czasie, gdy do parowozu zasypywany był węgiel, przez rury o przekroju 200 mm, pod ciśnieniem, do tzw. tendra parowozu spływała woda, parowóz był w tym czasie także szlakowany, czyli opróżniano z niego popiół po spalonym węglu oraz nasypywano do niego piasek (do dzisiaj wszystkie lokomotywy wożą piasek, który wysypywany jest na szyny pod koła lokomotywy, kiedy na przykład musi ona ruszyć z bardzo ciężkim składem). Co więcej: wieża takie prace była w stanie wykonać jednocześnie aż dla czterech parowozów i przy zaangażowaniu dwóch osób, zamiast 13. Tajemnicza wieża jest zatem gigantycznym zasobnikiem węglowym, który mieścił kilkaset ton węgla.

- Oczywiście wokół wieży znajdowała się cała masa stalowych instalacji, które umożliwiały transportowanie węgla czy wody. Po tym, jak wieża przestała być potrzebna, te stalowe elementy zostały zezłomowane, został tylko sam korpus, który byłoby bardzo trudno wyburzyć. Dzisiaj trzeba użyć nieco wyobraźni, by zrozumieć, że wieża faktycznie była w stanie obsługiwać jednocześnie aż cztery parowozy - wyjaśnia Leszek Lewiński.

Niepoprawny politycznie zakup



Takie wieże w podobnym czasie na terenie Polski powstały cztery: w Tarnowskich Górach, w Krakowie-Prokocimiu oraz w Warszawie-Odolanach, a więc w najważniejszych miejscach wiodących przez kraj linii kolejowych.

- Źródła oficjalnie mówią, że projekt wież i urządzenia do nich dostarczyła UNRRA, a więc ONZ-towska organizacja, która po II wojnie światowej wspierała kraje wyzwolone. Mniej oficjalne źródła donoszą jednak, że Polska w imię rozwoju kolejnictwa po prostu dokonała ich zakupu w USA - mówi Leszek Lewiński. - Trzeba jednak rozumieć, że w tamtych czasach dzielenie się informacjami o zakupie czegokolwiek od Stanów Zjednoczonych było po prostu niepoprawne politycznie i groziło niezadowoleniem "wielkiego brata" ze Wschodu. Oficjalną wersję przedstawiono zatem neutralnie.
Nietypowa budowla? Zgłoś nam do wyjaśnienia
Zastanawiasz się, czym jest i jaką funkcję pełni dziwna budowla, którą mijasz w drodze do pracy lub która znajduje się w pobliżu twojego miejsca zamieszkania? Napisz do nas! Poinformuj o lokalizacji, napisz, jakie masz pytania. Postaramy się ją sfilmować i wyjaśnić, co to takiego.

inwestycje@trojmiasto.pl

Opinie (81) 5 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.