Fakty i opinie

stat

Nieznane i niedostępne na co dzień zakamarki ORP Błyskawica

Zobacz niedostępne dla zwiedzających zakamarki ORP "Błyskawica".


Najnowszy artukuł na ten temat

Ukraina chce kupić polskie okręty wojenne

Dla mieszkańców to jeden z najważniejszych symboli Gdyni, dla turystów - jeden z ważniejszych punktów na trasie zwiedzania Trójmiasta. Ponieważ nie wszystkie miejsca na tym okręcie są dostępne dla zwiedzających, weszliśmy z kamerą na ORP Błyskawica, by pokazać wam jej zakamarki.



Na początek kilka faktów.

- Okręt został wprowadzony do służby 25 listopada 1937 roku i dlatego w tym roku będziemy obchodzili 80-lecie podniesienia na nim polskiej bandery - mówi komandor podporucznik Marek Mielnik, zastępca dowódcy okrętu. - W chwili wprowadzenia do służby jednostki typu Grom, do których zalicza się "Błyskawica", zaliczały się do najnowocześniejszych na Bałtyku. O jego nowoczesności może świadczyć chociażby fakt, iż "Błyskawica" służyła jeszcze w latach 50. na polskiej flocie, a kres jej dalszej służbie w linii położyło m.in. wprowadzenie jednostek rakietowych.
Po dziś dzień jednak, obok pełnienia zaszczytnej funkcji okrętu-muzeum, "Błyskawica" nadal jest jednostką typowo wojskową. Oznacza to, że:

- "Błyskawica" podlega wszystkim restrykcjom, jakim podlegają jednostki MON-u, a oprócz tego w sezonie wystawienniczym udostępniamy okręt do zwiedzania - tłumaczy kmdr Mielnik.
Trzeba tu wspomnieć, że okres wystawienniczy dla okrętu trwa od początku maja do końca listopada. Natomiast w okresie od listopada do maja załoga również nie próżnuje - w tym czasie trwają zwykłe we wszystkich jednostkach wojskowych szkolenia i certyfikacje, jak również przygotowanie samej jednostki do nowego okresu wystawienniczego.



Ale to nie wszystkie zadania stawiane przed ORP Błyskawica.

- Naszym najważniejszym zadaniem jest pełnienie funkcji reprezentacyjnej dla Polskiej Marynarki Wojennej podczas świąt państwowych - mówi kmdr Mielnik. - Musimy stosować się do założeń ceremoniału morskiego zawartego w Regulaminie Służby Okrętowej, według którego na pokładzie witani są nasi goście. Przykładem takiego zachowania była choćby ostatnia wizyta na naszym okręcie prezydenta RP Andrzeja Dudy, kiedy to obok gali banderowej na szczyt masztu wciągnięty został proporzec prezydencki, dzięki czemu każdy mógł się dowiedzieć, że na okręcie przebywa zwierzchnik sił zbrojnych.
Wydawać by się mogło, że z powodu takich obowiązków załoga "Błyskawicy" jest dość liczna. I tu zaskoczenie: na okręcie służbę pełni 42 oficerów i marynarzy. Na służbie zawsze jest sześć-siedem osób, do tego pięciu marynarzy zabezpiecza trasę zwiedzania m.in. na rufie i dziobie. Wystarczy ich tylko kilku, ponieważ nie cały okręt przeznaczony jest do zwiedzania.

Dlaczego?

Z powodu względów bezpieczeństwa - i to nie państwowego, ale osobistego. Przemieszczanie się po wąskich trapach i przechodzenie przez okrętowe włazy wymaga szczególnej uwagi (autor tych słów coś o tym wie, gdyż mimo sporej ostrożności i wsparcia załogi kończył ten materiał z kilkoma guzami) dlatego trudno wyobrazić sobie całe rodziny wspinające się na główne stanowisko dowodzenia czy też schodzące do komór amunicyjnych.

Dla tych wszystkich, którzy chcieliby poznać niepokazywane na co dzień miejsca "Błyskawicy", przygotowaliśmy film z okrętu.

Jakich miejsc nie zwiedzimy na co dzień? Jednym z ważniejszych jest mesa, czyli miejsce wypoczynku załogi. Tu załoga może odpocząć, spokojnie zjeść posiłek czy napić się wyśmienitej okrętowej kawy. Jej centralnym punktem jest godło państwowe wiszące nad miejscem dowódcy okrętu, zarezerwowanym wyłącznie dla niego. Nawet gdy podczas oficjalnej wizyty jakiś dostojnik państwowy spocznie na tym miejscu, szybko zostaje poproszony o zmianę miejsca.

Niedostępne dla zwiedzających jest także główne stanowisko dowodzenia, górujące nad całym pokładem. Dziś dowódca pojawia się tu jedynie podczas manewrów przejścia jednostki do stoczni remontowej.

Tuż pod nim swe miejsce mieli sternik, który mógł się tu odciąć od świata zewnętrznego (ale nie od rury komunikacyjnej z dowódcą) i oficer nawigacyjny, który czuwał nad poprawnym kursem okrętu.

Za nimi znajdowała się centrala artyleryjska, gdzie najwięcej się działo podczas akcji przeciwlotniczych i przeciwokrętowych. Stojąc tu można cofnąć się do lat 30., kiedy to "Błyskawica" dopiero co weszła do służby, jak i do lat 50., kiedy część pierwotnego uzbrojenia została zastąpiona przez wyposażenie radzieckie.

Schodząc w głąb samego okrętu możemy natrafić na coraz ciekawsze miejsca.

Jednym z nich jest Salon Kaprów. To tu odbywają się oficjalne spotkania z goszczącymi na pokładzie oficjelami, jak również promocje oficerskie czy też pożegnania z mundurem. Co ciekawe, gdy dowódca "Błyskawicy" podejmuje szczególnie ważnych gości, po części oficjalnej najczęściej zaprasza ich do salonu dowódcy okrętu. W tym kameralnym miejscu odbywają się już mniej oficjalne rozmowy, jest również czas na wymianę marynarskich pamiątek i wpis do księgi pamiątkowej.

Naszą uwagę podczas wizyty na okręcie zwróciła zaplombowana kabina dowódcy okrętu. Czyżby brak zaufania? Nie, to procedury, które wymagają, by pod nieobecność dowódcy nikt nie miał dostępu do najważniejszych informacji - pamiętajmy bowiem, że ORP Błyskawica jest wciąż traktowana jako okręt wojenny.

Za pomoc w przygotowaniu materiału filmowego szczególnie dziękujemy kmdr. Markowi Mielnikowi, który dzielił się z nami informacjami o ORP Błyskawicy, kmdr. Radosławowi Piochowi za ułatwienie samej wizyty, jak również starszemu bosmanowi Tomaszowi Spychowi oraz starszemu marynarzowi Mateuszowi Tokarzewskiemu za pokazanie wszystkich niepokazywanych na co dzień zakamarków "Błyskawicy".

Czytelnikom możemy już zdradzić, że niebawem opublikujemy wywiad z nowym dowódcą okrętu muzeum ORP Błyskawica, kmdr. Walterem Jaroszem oraz historię starszego bosmana Tomasza Spycha - muzealnika, który brał udział w misjach w Afganistanie.


Codzienne podnoszenie bandery na ORP "Gen. T. Kościuszko".

Opinie (61) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.