Fakty i opinie

stat

O tradycji dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami

Tradycja dzielenia się opłatkiem sięga początków chrześcijaństwa. Nieco młodszym, praktykowanym od XVI wieku, jest zwyczaj dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami.
Tradycja dzielenia się opłatkiem sięga początków chrześcijaństwa. Nieco młodszym, praktykowanym od XVI wieku, jest zwyczaj dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami. fot.123rf.com

Opłatek wigilijny jest znakiem miłości i przyjaźni, a także symbolem pojednania i przebaczenia. Choć dziś dzielimy się nim głównie w gronie rodziny i przyjaciół, wiele osób nadal pielęgnuje tradycję dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami. Weterynarze uspokajają, że opłatek naszym pupilom nie zaszkodzi, a księża przypominają, że zwyczaj ten jest wyrazem naszej radości z przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię i chęcią dzielenia się tym szczęściem ze wszystkimi żyjącymi stworzeniami.



Czy dzielisz się ze zwierzętami opłatkiem w wigilijny wieczór?

tak, ponieważ to piękna tradycja 49%
tak, choć nie przypisuję temu jakiegoś szczególnego znaczenia 13%
nie, ale skoro jest taka tradycja, to chętnie się podzielę 12%
nie i nie zamierzam - to profanacja 11%
nie, ponieważ w ogóle nie dzielę się opłatkiem 5%
nie mam zwierząt 10%
zakończona Łącznie głosów: 695
Dzielenie się opłatkiem w wigilijny wieczór to tradycja, sięgająca czasów pierwszych chrześcijan. Początkowo nie miała związku ze Świętami Bożego Narodzenia, a symbolizowała komunię duchową członków wspólnoty. Nieco młodszym zwyczajem, którego korzenie sięgają XVI wieku, jest dzielenie się opłatkiem ze zwierzętami hodowlanymi i leśnymi.

Chcesz, żeby zwierzę przemówiło? Podziel się z nim opłatkiem



Tradycja dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami szczególnie silnie zakorzeniła się na terenach wiejskich i leśnych. Wszystko odbywało się w poszanowaniu religii katolickiej i za przyzwoleniem Kościoła.

- Pamiętam, że jak podczas adwentu odbieraliśmy od księdza opłatki, to oprócz tych białych - dla ludzi - zawsze dostawaliśmy jeden kolorowy, niepoświęcony, dla zwierząt - wspomina Anna z Wiczlina. - Kiedy byliśmy mali, ksiądz proboszcz nam mówił, że ten kolorowy opłatek ma magiczną moc - strzeże zwierzęta przed wszelkimi chorobami, drapieżnikami i złym spojrzeniem. Co więcej, dzięki temu, że podzielimy się ze zwierzętami kolorowym opłatkiem, w wigilijną noc będą mogły przemówić ludzkim głosem i ocenić swoich gospodarzy. Przestrzegał nas jednak, że nie wolno ich podsłuchiwać.
W różnych regionach Polski spotykamy się z rozmaitymi odmianami tego zwyczaju. Towarzyszyła im również rozmaita symbolika. Podając pokarmy z kawałkami opłatka, dziękowano np. koniom za ciężką pracę, krowy proszono o mleko, a kurom podawano z opłatkiem groch, aby dobrze się niosły.

Żywa szopka u Zmartwychwstańców. Materiał z 2013 roku

Żółty dla krów, czerwony dla koni - w wigilijną noc gospodarz obdarowywał opłatkiem zwierzęta hodowlane i domowe. Opłatek miał je strzec przed zarazą, złym spojrzeniem i wilkami. Dzięki niemu miały też przemówić ludzkim głosem. Dziś, mieszkając w mieście, ze zwierzętami hodowlanymi kontaktu raczej nie mamy. Wyjątek stanowią żywe szopki stworzone na wzór tej, w której urodzi się Jezus.

Opłatek również dla psa czy kota?



Ci, którzy wychowywali się na wsi i wynieśli z domu rodzinnego tradycję dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami hodowlanymi, nie mają oporów, żeby dzielić się nim również z domowymi pupilami.

- Mieszkam w Gdańsku od 30 lat, ale pochodzę z małej wioski pod Kartuzami, gdzie tradycja dzielenia się opłatkiem ze zwierzętami hodowlanymi nadal jest pielęgnowana - mówi Zbigniew, mieszkaniec Żabianki. - W domu mamy dwa psy i kota, z którymi również dzielę się opłatkiem, a w zasadzie dorzucam im po kawałku opłatka do miski z jedzeniem. Od dziecka mi przecież wpajano, że dzielenie się ze zwierzętami w wigilijny wieczór opłatkiem ma zapewnić im zdrowie, a ja swoje zwierzaki kocham i chcę dla nich jak najlepiej.
Ze zwierzętami domowymi opłatkiem dzielą się również niektórzy księża.

- Tak jak w dzieciństwie przygotowywałem wigilijny posiłek z opłatkiem dla krów czy świń hodowanych przez rodziców, ale także dla zwierząt leśnych, tak samo dziś kawałek opłatka dodaję do karmy mojego psa. I choć dzieci, które uczę religii, często mi wypominają, że z psem nie wolno się opłatkiem dzielić, bo ani psa ani kota w stajence podczas narodzin Jezusa nie było, to twardo obstaję przy swoim - śmieje się ksiądz Mateusz, proboszcz w jednej z pomorskich, wiejskich parafii. - Należy jednak rozdzielić dwie kwestie - dzielenie się z pupilem opłatkiem, jako kontynuacja tej pięknej tradycji, a dzielenie się opłatkiem ze zwierzętami domowymi dla szpanu czy lansu np. na portalach społecznościowych. Tej drugiej opcji mówię stanowcze nie.

Weterynarze po stronie tradycji



W dzieleniu się opłatkiem ze zwierzętami nie widzą nic niewłaściwego również weterynarze. Zapewniają przy tym, że jeśli zwierzę nie posiada alergii pokarmowych, kawałek opłatka mu nie zaszkodzi.

- Wielu właścicieli traktuje swoje zwierzaki, jak członków rodziny, więc fakt, że chcą się z nimi podzielić opłatkiem wigilijnym, specjalnie nie dziwi - mówi lek. wet. Małgorzata ŁukućPrzychodni weterynaryjnej Małgorzata i Paweł Łukuć. - Opłatek wigilijny wypiekany jest z białej mąki i wody, nie zawiera ulepszaczy czy soli, więc spożycie go przez zwierzaka, oczywiście w niewielkiej ilości, jest dla niego całkowicie bezpieczne. Jedynie u zwierząt uczulonych na zboża, zwłaszcza pszenicę, po spożyciu opłatka wigilijnego może dojść do pojawienia się objawów alergii (głównie zmian skórnych). Zatem, jeśli właściciel jest świadomy, że jego pupil jest uczulony właśnie na zboża, powinien zrezygnować z tradycji dzielenia się opłatkiem ze swoim zwierzakiem.

Opinie (119) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.