Fakty i opinie

Oblicza planowania przestrzennego w Gdańsku

felieton w trojmiasto.pl

Planowanie przestrzenna to jedna z najważniejszych sfer zarządzania miastem i jedna z niewielu, gdzie realny wpływ ma lokalna władza.
Planowanie przestrzenna to jedna z najważniejszych sfer zarządzania miastem i jedna z niewielu, gdzie realny wpływ ma lokalna władza. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Polityka przestrzenna w Gdańsku znalazła się na rozdrożu. Do głosu dochodzą działacze społeczni, którzy domagają się zmian. Wewnątrz Biura Rozwoju Gdańska, czyli jednostki odpowiedzialnej za plany zagospodarowania, można zauważyć wewnętrzny bunt pracowników, tłumiony przez szefostwo. Nad tym wszystkim, na straży starego ładu, stoi Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta miasta - pisze Krzysztof Koprowski.



Jak oceniasz politykę przestrzenną Gdańska?

rewelacyjnie, miasto rozwija się zgodnie z najnowszymi trendami 10%
jest przeciętnie, bo to w głównej mierze zależy od inwestorów i architektury budynków 22%
fatalnie, o wszystkim decydują deweloperzy, głos mieszkańca się nie liczy 68%
zakończona Łącznie głosów: 843
Polityka przestrzenna Gdańska w ostatnich latach przeszła ogromne zmiany. Biuro Rozwoju Gdańska, uznawane niegdyś za hermetyczne środowisko pracowników żywcem wyjętych z lat 70., zaczyna dostrzegać wreszcie nowe kanony projektowania miasta i komunikacji ze społeczeństwem.

Odnowy doczekała się strona internetowa BRG, a dodatkowo poszerzono kanał informacji o stronę na portalu społecznościowym Facebook. BRG informuje także o trwających pracach nad planami poszczególne rady dzielnic, które mogą składać wnioski na etapie przed wyłożeniem planu do publicznego wglądu.

Udało się także przeprowadzić pierwszą dyskusję publiczną (niestety ze słabą moderacją spotkania) nad założeniami nowego zagospodarowania Placu Inwalidów Wojennych w Oliwie. W ciągu ostatnich lat przygotowano we współpracy z mieszkańcami kilka dokumentów, w tym uznawane na arenie ogólnokrajowej za wzorcowe: System Tras Rowerowych (STeR) oraz Koncepcja Regulacji Estetyki Miasta (KREM).

Czytaj też: Czy reklamy wreszcie znikną z polskich miast?

Jednak, to co najbardziej kuleje, to podstawowa działalność, czyli faktyczne tworzenie planów zagospodarowania, które właściwie nie regulują niczego. Deweloperom pozostawia się praktycznie wolną rękę w zakresie sytuowania budynków, ich formy czy lokalizacji połączeń pieszych i przebiegu ulic.

Chodnik pośrodku, a z obu stron samochody - taka sytuacja jest efektem słabej jakości planów zagospodarowania przestrzennego. Po prawej kompleks Olivia Business Centre.
Chodnik pośrodku, a z obu stron samochody - taka sytuacja jest efektem słabej jakości planów zagospodarowania przestrzennego. Po prawej kompleks Olivia Business Centre. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
Normą stały się plany dopuszczające w ważnych miejscach miasta tworzenie tzw. dróg serwisowych i parkingów od strony głównej ulicy i chodnika - m.in. wzdłuż al. Grunwaldzkiej zobacz na mapie Gdańska i nowych biurowców w Oliwie, wzdłuż nowej zabudowy al. Jana Pawła II zobacz na mapie Gdańska czy wieżowców wzdłuż ul. Obrońców Wybrzeża zobacz na mapie Gdańska. Choć budynki pną się w górę, to z poziomu pieszego ulica zaczyna przypominać wjazd do Warszawy od strony Łomianek.

Kto ponosi za to winę? Wbrew pozorom niekoniecznie szeregowi pracownicy BRG. Ci skarżą się na to, że zrobiono z nich maszyny do produkcji planów zagospodarowania fatalnej jakości bez możliwości wpisania do nich własnych wizji i pomysłów, a swoją inwencję twórczą mogą co najwyżej przelewać do ww. wymienionych dokumentów, takich jak STeR, KREM czy Studium Ogólnomiejskich Przestrzeni Publicznych - czyli wszędzie tam, gdzie nie przekłada się to na ograniczenie interesu deweloperskiego.

Tam, gdzie plany są tworzone już konkretnie dla działań inwestycyjnych, rozwiązania narzuca zwierzchnik Biura Rozwoju Gdańska, czyli formalnie prezydent miasta, a de facto jego zastępca Wiesław Bielawski, zlecający zadania dyrektorowi BRG, Markowi Piskorskiemu, a ten oczywiście dalej swoim pracownikom.

Marek Piskorski, dyrektor Bura Rozwoju Gdańska.
Marek Piskorski, dyrektor Bura Rozwoju Gdańska. fot. Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl
Piskorski to osoba, której nie można odmówić wysokiej kultury osobistej. Zawsze chętny do rozmów, zawsze z uśmiechem na twarzy. To człowiek niezwykle kontaktowy, ale niestety pod względem przekonań urbanistycznych ogromny liberał.

Piskorski wychodzi z założenia, że plan zagospodarowania musi zostać "skonsumowany" przez inwestora w ciągu zaledwie pięciu lat i w tym celu należy maksymalnie poluzować wszelkie regulacje. Nie widzi nic złego w tym, że centra handlowe zabijają handel uliczny (w jego opinii widocznie tak chcą ludzie), a na Południu tworzy się patologiczny chaos przestrzenny, który można okiełznać prostymi zapisami planu wytyczając linie obowiązujące, czyli miejsca w których musi znaleźć się ściana budynku, a tym samym kreując miejskie place czy ulice otoczone zabudową (w jego opinii stworzy to sytuację podwórzy-studni). Ubolewa też nad tym, że nie udało się zbudować hurtowni Makro na Zaspie (Straciliśmy miejsca pracy i przychody z podatków, a nie uchroniliśmy się przecież przed konkurencją - w wywiadzie dla Onet.pl).

Wiesław Bielawski to z kolei, w zakresie kultury osobistej, całkowite przeciwieństwo Piskorskiego - wściekły, gdy ktoś wytyka mu błędy, przekonany o swojej nieomylności i wreszcie obrażający na praktycznie każdej konferencji wszystkich uczestników.

Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta ds. polityki przestrzennej.
Wiesław Bielawski, zastępca prezydenta ds. polityki przestrzennej. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Legendarne stały się już jego obcesowe słowa wygłoszone podczas eksperckiej dyskusji nt. przestrzeni publicznej - Jak słucham niektórych osób, które określają się urbanistami, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jestem na kongresie seksuologów. Seksuolodzy doskonale znają przedmiot swojej dyskusji, ale niekoniecznie każdy go praktykuje. A żeby być w tym dobrym, to już w ogóle kwestia kosmosu.

Jeszcze większy popis lekceważenia społeczeństwa przedstawił podczas spotkania inaugurującego rozpoczęcie dyskusji o nowym studium zagospodarowania. Spotkania, podczas którego, co rzadko się zdarza, oprócz urzędników nie brakowało mieszkańców.

Bielawski przywitał ich przywołaniem słów Halforda Johna Mackindera, brytyjskiego naukowca, uznawanego za jednego ze współtwórców geopolityki: "Demokracja nie jest zdolna do myślenia strategicznego dopóki nie zostanie do tego zmuszona dla celów obronnych".

Przy okazji oskarżył media (Dziennik Bałtycki) o kłamstwa w zakresie ul. Nowej Politechnicznej, a przedstawicieli organizacji samorządowych o nadużywanie określenia "my mieszkańcy".

Bielawski w urzędzie i opiniach deweloperów uchodzi za człowieka, który potrafi wszystko załatwić. Potrafi niczym bohater filmu Stanisława Barei "Poszukiwany, poszukiwana" likwidować (zamienić na podziemny zbiornik retencyjny) tzw. staw browarny, by zbudować galerię handlową (Galeria Metropolia), pod którą przygotowano całkowicie nowy plan zagospodarowania, zmieniać plany zagospodarowania dla kolejnych inwestorów Wyspy Spichrzów czy wreszcie forsować budowę punktowców w Brzeźnie (dopiero prezydent Adamowicz wstrzymał ten plan).

Oczywiście każdy plan zagospodarowania musi zostać zaakceptowany przez Radę Miasta, ale to praktycznie zawsze czysta formalność, biorąc pod uwagę istniejący układ sił politycznych.

Alternatywna wizja FRAG-u dla Nowej Politechnicznej (po lewej) względem tego, jak może wyglądać przy realizacji wizji miasta (po prawej).
Alternatywna wizja FRAG-u dla Nowej Politechnicznej (po lewej) względem tego, jak może wyglądać przy realizacji wizji miasta (po prawej). wiz. Paweł Mrozek/FRAG
Jednocześnie wokół dyskusji o planowaniu przestrzennym koncentrują się lokalne stowarzyszenia. Realizują one często projekty alternatywne wobec miejskiej polityki przestrzennej - choćby głośna sprawa pomysłu na Nową Politechniczną autorstwa Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej czy mikrostrategie poszczególnych dzielnic wypracowane podczas warsztatów Quo Vadis Gdańsku (Gdańska Fundacja Innowacji Społecznych).

Warto na koniec zwrócić uwagę, że z gdańską polityką przestrzenną na tle całego Trójmiasta czy Polski nie jest tak źle. Bo o ile w Gdańsku jest to temat, który regularnie pojawia się w mediach czy nawet rozmowach mieszkańców, sprawy te są praktycznie pomijane w Gdyni czy Sopocie.

Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z tego, że również w Gdyni trwają prace nad nowym studium zagospodarowania przestrzennego? Czy poruszane są publicznie tematy planów zagospodarowania w Sopocie (o ile ktokolwiek wie, gdzie je znaleźć w Internecie)? Albo w skali ogólnopolskiej - ile jest gmin, w których toczą się spory o wizje rozwoju, poza konfliktami dotyczącymi lokalizacji spalarni śmieci czy budowy wież wiatrowych?

Opinie (302) 2 zablokowane

  • Brak merytorycznej opinii...

    Artykuł jednostronny wskazujący na to że ktoś zazdrości lub sam by chciał mieć "ciepły urzędniczy" stołek. Lobbowanie FRAG cd?
    O Sopocie i Gdyni maluteńka wzmianka ...

    • 65 202

  • Niestety ...

    Trafił Pan w sedno tarczy

    • 165 19

  • ja place Ty placisz im

    niemale pieniadze-jestesmy ich pracodawcami-z naszych pieniedzy idzie na ich pensje,czajniki do kawy,premie itp. Zatem zadam wysokiej jakosci pracy, jak ww artykul informuje szeregowi nie maja nic do gadania choc to oni wiedza co mozna zmienic,zrobic aby bylo lepiej...

    Jak za komuny my u gory wiemy lepiej bo my mamy wladze. Wywalic starych prykow albo choc niech sluchajow postulotow ogolu

    • 92 4

  • Leśne dziadki

    jak w PRL

    • 146 7

  • refleksja

    Jeżeli chcecie zobaczyć bałagan przestrzenny i likwidację przestrzeni publicznej, to jedźcie do Gdyni!

    • 56 30

  • I właśnie za arogancję w sylu Bilawskiego ....

    PO już dziękujemy. Niech się wykażą teraz PiS-iory, na których zamierzam głosować.
    Och......zapomniałbym. Bielawski jest "zły" a Budyń "dobry". Czy to może jedna banda?

    • 93 32

  • I Bielawski i Piskorski winni jak najszybciej zwolnić pełnione funkcje.
    Ich dysputa jest funta kłaków warta.
    Z kolei problem ul. Do Studzienki jest taki, że niezależnie ile się domów wyburzy, jak szeroka będzie to arteria, to i tak korki w tym miejscu będą i nigdy nie znikną.
    Po prostu, parcie by dokonać masakry miasta jest tu niewiarygodne, niczym nie uzasadnione, bo używane argumentu nie dają niczego w zamian a jedynie szermują jakimiś nieokreślonymi insynuacjami.
    Z dwojga złego, tak jak nie znoszę FRAG-u, to ich koncepcja ma ręce i nogi i wbrew temu co niektórzy myślą, wychodzi bardzo do przodu jeśli chodzi o przyszłość. Wielki nadburmistrz Gdańska Leopold von Winter o którym tak bardzo ciepło wyraża się Paweł A. (nazwisko znane prokuraturze) nie ustrzegł się wielu błędów a czasem wręcz kardynalnych jak choćby usuwanie przedproży w wielu przypadkach rzecz stracona bezpowrotnie.
    Zdaje się że tak w wizji Piskorskiego jak i Bielawskiego, utarł się pogląd, po nas choćby potop.

    • 139 18

  • To o czym napisano tutaj nie jest dla mnie wadą.

    Mieszkam na Przymorzu i z mojego punktu widzenia, jako mieszkańca tej dzielnicy, nie mam nic do zarzucenia chodnikowi wzdłuż Grunwaldzkiej (obok tych biurowców) oraz chodnikowi na Obrońców Wybrzeża. Przyczepić mogę się tylko do Alei Jana Pawła, bo nie ma tam prawoskrętu z Meissnera do tej ulicy, a jest na to miejsce. Poruszam się zarówno samochodem, pieszo jak i rowerem, więc zadowolony jestem z tego, że powstają nowe ścieżki rowerowe wzdłuż głównych ulic i z mojego punktu widzenia plany BRG dla tzw. Nowej Politechnicznej są lepsze, niż pomysły FRAG-u. Z punktu widzenia pieszego znacznie lepiej mi się chodzi po przestrzennej ulicy Żołnierzy Wyklętych, niż po dawnej Słowackiego, minusem jest tylko beznadziejnie poprowadzona ścieżka rowerowa, bo jak tamtędy jeżdżę, to raz jedną stroną ulicy, a raz drugą, jak by nie można było poprowadzić tej ścieżki po jednej stronie. Tak więc jeśli chodzi o planowanie, to mogłoby być lepiej, ale i tak to co jest w tym artykule przedstawione jako mankament, jest dla mnie zaletą.

    • 44 102

  • Nomenklatura PO

    Leśne dziadki

    • 25 9

  • Bielawski, Piskorski powinni podzielić los Lisickiego

    • 74 17

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.