Fakty i opinie

stat

Odnaleziono szczątki "Inki"?

artykuł historyczny
Wśród znalezionych w piątek szczątek były też należące do młodej kobiety z przestrzeloną czaszką.
Wśród znalezionych w piątek szczątek były też należące do młodej kobiety z przestrzeloną czaszką. fot. IPN Gdańsk

Podczas trwających poszukiwań grobów "Inki" i "Zagończka" na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku znaleziono szczątki czterech osób. Wśród nich - młodej kobiety z przestrzeloną czaszką. Czy ekipa IPN trafiła na grób "Inki"?



W piątek zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka, który jest pełnomocnikiem prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego w naszym kraju, odkrył pierwsze ludzkie szczątki, których miejsce pochówku zostało przed laty utajnione.

- Pochówki zlokalizowane były przy chodniku, na głębokości około 40 cm, w czterech drewnianych skrzyniach bez wieka. W wyniku oględzin przeprowadzonych w dniach 13 i 15 września ustalono, iż są to szczątki trzech mężczyzn i młodej kobiety. Szczątki kobiety mają przestrzeloną czaszkę. Ślady po kuli odnaleziono również w szczątkach mężczyzny, który był pochowany obok kobiety - wyjaśnia Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN

Czytaj też: IPN znalazł pierwsze szczątki w ramach poszukiwań ofiar komunistów.

Czy są to szczątki sanitariuszki i łączniczki AK Danuty Siedzikówny ps. "Inka" oraz Feliksa Selmanowicza ps. "Zagończyk"? Określenie ich tożsamości będzie możliwe po przeprowadzeniu badań genetycznych, na podstawie materiału, który już wcześniej został zabezpieczony przez IPN.

Poszukiwania miejsc pochówków "Inki", "Zagończyka", a także innych ofiar komunizmu, rozpoczęła w środę 11-osobowa ekipa IPN, której pomaga kilkunastu wolontariuszy z całego kraju.

IPN do tych prac przygotowywał się już od jesieni zeszłego roku. Hipoteza, że ich groby mogą znajdować się właśnie na Cmentarzu Garnizonowym powstała po tym, jak znaleziono w Archiwum Państwowym w Gdańsku dokument, odpowiedź gdańskiego aresztu śledczego na prośbę wdowy po Feliksie Selmanowiczu, o wskazanie miejsca pochówku jej męża. Wynika z niego, że żołnierz AK został pochowany w Gdańsku, na terenie Cmentarza Garnizonowego, z cementową tabliczką z numerem 137. Danuta Siedzikówna została stracona tego samego dnia co "Zagończyk". Ciało "Inki" zostało pogrzebane najprawdopodobniej z tabliczką z numerem 136 lub 138.

Ale nie tylko ich poszukuje IPN na gdańskim cmentarzu, wszystkie znalezione i zidentyfikowane szczątki gdańskich ofiar komunistycznego terroru mają być ponownie pochowane z należnymi im honorami.

"Inka", sanitariuszka i łączniczka AK Danuta Siedzikówna, gdy w 1946 roku skazano ją na śmierć za sześć miesięcy skończyłaby 18 lat. O godz. 6.15 rano, 28 sierpnia, "Inka" weszła do sali egzekucyjnej. Wraz z nią na egzekucję wprowadzany został Feliks Selmanowicz "Zagończyk". Oboje odmówili zawiązania im oczu opaską.

W drzwiach pomieszczenia stało kilkunastu ubeków, którzy przyszli specjalnie, żeby zobaczyć egzekucję. Wyzywali i lżyli skazanych. Prokurator wojskowy Wiktor Suchocki odczytał wyrok i wydał komendę: "Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!". Siedzikówna krzyknęła: "Niech żyje Polska!". Seria z dziesięciu pepesz spowodowała, że skazani osunęli się na podłogę. "Inka" jednak wciąż żyła i dowódca plutonu porucznik Sawicki dobił ją strzałem w głowę.

Miejsce pochówku "Inki" i "Zagończyka" zostało utajnione. Obecnie obydwoje mają symboliczne - sąsiadujące ze sobą - groby na Cmentarzu Garnizonowym przy ul. Giełguda zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku.

Opinie (137) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.