Fakty i opinie

Pasjonaci motoryzacji z Kamiennej Góry

artykuł historyczny
Automobilklub Morski to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także sekcja pojazdów historycznych.
Automobilklub Morski to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także sekcja pojazdów historycznych. mat. prasowe

Ścigają się w rajdach amatorskich, młodzież próbuje swoich sił na torach kartingowych, a amatorzy pojazdów zabytkowych podkreślają, że każdy pojazd ma swoją duszę. Wszystkich członków Automobilklubu Morskiego, którego siedziba znajduje się na Kamiennej Górze zobacz na mapie Gdyni w Gdyni łączy jedno - pasja do samochodów.



Klub powstał w latach międzywojennych. Za datę jego utworzenia przyjmowany jest 31 maja 1936 r. Tego dnia powstaje Gdyński Automobilklub - wówczas organizacja elitarna, skupiająca inteligencję i arystokrację. Działalność przerywa II wojna światowa. Reaktywacja nastąpiła 13 czerwca 1946 r. pod szyldem Oddziału Morskiego Automobilklubu Polski. Rajdy samochodowe i wyścigi uliczne to sprawy, które wtedy głównie zajmowały członków klubu. W 1957 roku została przyjęta obecna nazwa. Następne lata to okres rozwoju sportów motorowych w Polsce. Klub aktywnie włączał się w propagowanie motoryzacji w naszym kraju.

Czy pasjonujesz się motoryzacją?

bardzo, jest to moja pasja od dziecka, lubię oglądać wyścigi i rajdy 53%
tak, choć głównie interesują mnie nowe modele aut, czasem podłubię coś przy swoim aucie 21%
trochę, ale raczej tylko transmisjami z wyścigów Formuły 1 5%
nie, samochód służy mi wyłącznie do przemieszczania się 21%
zakończona Łącznie głosów: 409
Rozkwit nastąpił w latach 90., kiedy do sponsorowania załóg włączyła się Rafineria Gdańska. W teamie sponsorowanym przez rafinerię jeździli m.in. Maciej Wisławski i Krzysztof Hołowczyc. Dziś po latach świetności pozostały wspomnienia, chociaż prezes Automobilklubu wciąż wierzy, że działalność stowarzyszenia nie idzie na marne.

- Teraz zajmujemy się przede wszystkim wychowaniem i popularyzowaniem sportów motorowych w Trójmieście i całej Polsce. Mistrzostwo Polski w rajdach amatorów, sekcja kartingowa oraz silne sekcje turystyczne oraz pojazdów zabytkowych to spore osiągnięcia. Nie jest sztuką ścigać się, gdy zawodnik ma kilkaset tysięcy do dyspozycji. Nie mamy wielkich możliwości finansowych, a mimo to wciąż członkowie aktywnie włączają się w życie klubu - wyjaśnia Jerzy Piotrowicz, prezes Automobilklubu Morskiego.

Na co dzień działalność AK Morskiego ogranicza się przede wszystkim do propagowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym czy uczestnictwa w różnego rodzaju wydarzeniach plenerowych, gdzie członkowie klubu mogą zaprezentować swoje maszyny. Przykładem połączenia przyjemnego z pożytecznym jest sekcja pojazdów zabytkowych i turystycznych.

- Skupia ona miłośników pojazdów z lat 50. i 60. To dla nich bezcenne okazy. Ważny dla nas jest udział w rajdach, gdzie oprócz przejechania trasy uczestnicy mają do wykonania różne zadania, w tym także historyczne, przy okazji zwiedzając dane obiekty. Chcemy w Trójmieście zorganizować w pierwszy weekend czerwca jedną z rund mistrzostw Polski pojazdów zabytkowych. To będzie doskonała okazja, żeby zobaczyć w akcji naprawdę wyjątkowe pojazdy - wyjaśnia Tomasz Groszewski z sekcji pojazdów zabytkowych.

W klubie nie brakuje wychowanków w sekcji kartingowej. Miłość do ścigania się przyszła szybko.

- Gdy po raz pierwszy rodzice wsadzili mnie to samochodu, od razu mi się spodobało i tak się zaczęło. Najczęściej na treningi jeżdżę z rodzicami co tydzień do Bydgoszczy i tam trenuję cztery godziny dziennie na specjalnym torze. To moja pasja, często z kolegami rozmawiamy w szkole o samochodach. Nowy pojazd kosztuje 12 tys. zł i wymaga on regularnego naprawiania - mówi Piotr Grudzień, który jednak nie łączy swojej przyszłości z Formułą 1. - To za drogi i zbyt niebezpieczny sport. Widziałbym się raczej w samochodzie rajdowym - zaznacza.

Mimo że uczestnictwo w rajdach amatorskich wymaga sporych nakładów finansowych, członkowie sekcji sportowej reprezentujący klub na torach w całej Polscenie poddają się. Pociąga ich adrenalina oraz motoryzacyjna pasja, która objawia się nie tylko w czasie wyścigu, ale także podczas prac warsztatowych.

- Liczy się przy tym także dobra zabawa. U większości z nas wszystko przychodzi od najmłodszych lat. Lepiej jeździć w rajdach amatorskich niż ścigać się na ulicy, gdzie można skrzywdzić innego człowieka. Każdy z nas ma swoje auto, które kosztuje w zależności od tego, co chce się osiągnąć. Najlepiej zaczynać zabawę z rajdami swoim autem, potem z czasem można rozszerzać jego możliwości. Nie do końca przecież wszystkim może się taki sport spodobać - mówi Andrzej Marchewicz.

Swoje auta "podrasowują" często sami. Na trasie zdarzają się wypadki. ale do naprawdę niebezpiecznych sytuacji raczej nie dochodzi. Bliscy do hobby członków Automobilklubu Morskiego ścigających się w rajdach podchodzą różnie.

- Czasem narzekają, że zabawa w rajdy jest droga i niebezpieczna. Odpowiadam, będę się ścigał, dopóki będzie mnie na to stać, bo każdy ma w życiu jakieś hobby. Niektórzy zbierają znaczki inni lubią sport na świeżym powietrzu, a my się ścigamy samochodami - dodaje z uśmiechem Andrzej.

Opinie (60) 6 zablokowanych

  • pasjonatka motoryzacji (13)

    ale mnie nie stać na samochód

    • 45 8

    • (1)

      chyba blachara

      • 2 18

      • blachary to se zarobią :) Ona z tych porządnych

        • 20 0

    • ależ to się nie wyklucza

      • 6 0

    • głupoty piszesz (1)

      Na allegro widziałem po 400 zł na chodzie (a może prawie)

      • 3 4

      • 126p

        to se sam taki kup, stój co chwila i 10razy tyle wydaj na naprawy

        • 6 2

    • (1)

      jesli jestes fajna to ci kupie

      • 12 1

      • Mi kup, mi, ja zasłużyłem. Baby to złoooo

        • 6 5

    • BRAK TORU W TROJMIESCIE !!! (2)

      kiedy ruszą jakieś plany nad trojmiesjkim torem wyscigowym z prawdziwego zdarzenia ?
      niech ktoś z redaktorów T.pl zada takie pytanie władzą miast czemu nie chcą pójść w tym kierunku a nie tylko w te stadiony kase pompują ktore najwiecej strat przez kiboli przynoszą !!!

      • 13 2

      • Bo niestety władze nie są w stanie pojąć (to zbyt trudne). (1)

        Że budując obiekt do wyścigów samochodowych o szerokości toru np. 15 metrów i pętli 2-3 km z prostą 800 m i kilkoma zakrętami pozwolił by spożytkować energię "szalonej" młodzieży we właściwym miejscu.
        Wystarczało by zgłoszenia do Straży Pożarnej i Pogotowia o organizowanych wyścigach. Znaczna część ścigantów przestała by robić to nocami na Władysława IV.
        Czyli społecznie taniej i bezpieczniej.

        • 3 0

        • bo jak zawsze chodzi o pieniądze.

          U nas nie patrzy się nie patrzy na to jak można pomóc,tylko jak zarobić. tak jest w Polsce ze wszystkim,NIE budować dróg tylko walić mandaty za prędkość, NIE budować parkingów - parkometry i brak miejsc. non-stop karanie a żadnej konstruktywnej pomocy czy rozwiązania. można dalej płakać na forach zamiast zabrać się do "roboty" i to jest wyjście większości naszego narodu niestety ...

          • 3 0

    • Trzeba było się uczyć (2)

      • 0 3

      • "Z" (1)

        to na pewno skrot od zj#b

        • 1 0

        • "zlew"

          może też "zmywak"

          • 1 0

  • ale młodzi kierowcy (znani)

    dawne czasy się przypomniały

    • 7 3

  • prawdziwy facet jeździ wynalazkiem (12)

    Prawdziwy facet jeździ wynalazkiem, a żonie daje bezpieczne kombi. Pozdrawiam miłośników aut bez wspomagania, absu, klimy i 4 katalizatorów.

    • 79 8

    • Moja żona jeżdzi SUVem (11)

      współczuję twojej w "bezpiecznym kombi"

      • 5 46

      • (1)

        W testach bezpieczeństwa SUV-y mają zwykle słabe wyniki.

        • 28 4

        • Są niebezpiecznie wywrotne, bo mają wysoko srodek ćiężkości i łatwo je dachować.

          • 11 2

      • A moja nosi zakupy w siatkach. (3)

        • 21 3

        • (1)

          baba powinna znać swoje miejsce - najlepiej przy garach w kuchni

          • 11 12

          • mówią tak tylko Ci którzy nie wiedzą co z kobietą zrobić w łóżku :)

            • 16 2

        • A moja w staniku, bo ma duży i na siaty nie wydaje!

          • 7 2

      • SUVy są dla nowobogackich z przedmieść (2)

        SUVy są dla nowobogackich z przedmieść, żeby zawieźć dzieciaka pod same drzwi odległej o 500 m podstawówki i zrobić luksusowe zakupy na promocji w Lidlu. Do miasta to się bierze auto miejskie.

        • 43 3

        • po mieście to się jeździ zbiorkomem albo rowerem.
          Jak mawiał dyrektor firmy Volvo, samochód to nie jest pojazd do jazdy po mieście.

          • 18 1

        • widac zazdrosc

          • 0 9

      • W większości przpadków

        Rodzinne kombi są bezpieczniejsze od samochodów typu SUV.

        • 19 2

      • Czołg jej kup

        będzie jeszcze bardziej bezpieczna.
        A ze kosztem wszystkich wokoło na drodze, to tylko drobiazg, kto by się przejmował.

        • 6 1

  • Tylny napęd, conajmniej 300 KM, bez esp, abs i innej gejozy. (11)

    To jest samochód, a te golfy to sobie na półkę można ustawić.

    • 30 36

    • Plus pierwsze lepsze drzewo za kartuzami

      • 22 9

    • stare bmw e 30 + kilka mułow + wsiok w dresie (7)

      tylni naped, lekki tył śnieg z domieszka lodu-super auto na zime... a zapomnialem jeszcze o buraku we wnetrzu bmw -co ja nie dam rady i moja bejca ?

      • 21 7

      • A potem buraczki siekane posto z kaszub... (1)

        • 19 3

        • jak mówisz o swojej rodzinie, obrażasz ich...

          • 1 1

      • Ten 'burak' z bmw, (4)

        z TYLNYM napędem, przynajmniej zna zasady pisowni.
        Czego nie można powiedzieć o Tobie, inteligencie.

        • 9 6

        • Tego się uczycie na każdym zlocie pisać, stąd takie przeświadczenie,że trzeba mieć przynajmniej 3L pod maska by wygrywać, (3)

          fakt o buractwie w bmw jest raczej nie do dyskusji - każdy oprócz użytkownika/miłośnika bmw Ci to powie. Jednak mina takiego kierowcy,gdy wciąga spaliny mojego japońca - bezcenna ;)

          • 6 3

          • astmatyk się odezwał

            • 3 0

          • taki fakt

            przedstawiają zazdrośnicy.

            Oczywiście mówię o świeżych modelach BMW.

            • 1 0

          • tak, tak, jak byłem w Twoim wieku, też się sprzeczalismy Atari czy Commodore...

            ech te dziciaki, łezka sie w oku kręci. Leszczyku zawsze znajdzie się jakieś auto i kozak, którego spaliny Twój japoniec w stożek będzie wciągał i tyle.

            • 4 0

    • drodzy użytkownicy beemwu, bo pasjonatem to się każdy user jakiegoś forum bmw nazywa, a faktycznie jest ich mało. nie wdawajcie się w takie głupie gadki, ludzie i tak nie będą kumać waszego podejścia do tej marki.

      • 5 0

    • I masz 100% racji.

      8 lat zbierałem kasę na wymarzone auto. Teraz mam tylny napęd, 500 kucy... Niestety, ABS i ESP jest. TC też. Ale "warcy, rycy, csescy" ;-) Taki Ford "g... wort" - Mustang Shelby... Pali nieludzko, kosztuje też, ale mam z niego frajdę. I już. Gimbusy i tak nie zrozumieją, posiadacze rodzinnych vanów też. Dla nich ważna jest praktyczność, dla mnie ważna jest pasja i fun.

      • 7 2

  • Najbardziej interesujące są pojazdy ratownictwa z lat 80 i 90. (9)

    Parę miesięcy temu zakupiłem używaną i nieco wyjeżdżoną karetkę od wojewódzkiej stacji pogotowia w Łodzi. Mercedes Benz 310D dawna karetka reanimacyjna R. Zapewne każdy zainteresowany ratownictwem zna ten model. Stara dobra kremowa erka ehh :). Obecne ambulanse pogotowia ratunkowego to już nie to samo. Mimo ekstra wyposażenia medycznego i specjalnych warunków technicznych pojazdów Mercedesa Sprintera, VW itp. dawne ambulanse wpisały się w klimat lat 90 w Polsce. Karetka którą zakupiłem z magazynu nieużytków pogotowia łódzkiego mam zamiar dalej pielęgnować i utrzymywać w super stanie. Wszystkie oznaczenia karetki i sygnalizację mam w ekstra stanie. Karetka przynosi także zyski jakby ktoś hmm jakiś wieczny problematyk mi zarzucał, że to strata czasu i kasy na taką starą karetkę. A NIE !!! Mój oryginalny pomysł przynosi efekty ! Prowadzę okazyjne przewozy i wynajmuję karetkę na różne uroczystości typu wesela, zabawy, imprezy itp. Zainteresowanie przekroczyło moje oczekiwania początkowe bo też myślałem, że to nie wypali ! Ale są miłośnicy historii ratownictwa którzy mają ochotę pośmigać na sygnale legendarną erką :))) Podsuwam pomysł innym, że to dobry biznes który przebija standardowe i niemodne już limuzyny zabytkowe pojazdy itp. JAK NA WESELICHO TO TYLKO ERKĄ NA SYGNALE !!! Wkrótce mam zamiar zakupić od znajdującego się w Krakowie Muzeum Ratownictwa kilka innych pojazdów i poszerzyć ofertę !!!

    • 19 2

    • Takich pasjonatów jest mało .

      • 5 0

    • Nie jestem pasjonatem

      zabytkowych pojazdów ratowniczych, ale podpowiadam - z dzieciństwa pamiętam : karetki marki Skoda w kolorze srebrzystym i karetki na bazie Warszawy dolnozaworowej,kolor kremowy, gdzie pacjenta wkładało się jak do bagażnika.
      Oba modele używane przez WKTS w Łodzi w latach 50-tych.

      • 7 0

    • Zapraszamy na spotkania Sekcji Pojazdów Zabytkowych AKM w pierwszą i trzecią środę miesiąca o godzinie 18.00 w siedzibie Automobilklubu.

      • 6 0

    • Wiozłem już ślub pary lekarzy swoja Skodą 1203 w wesji sanitarnej. Wrażenia ludków po tym jak przesiedli się z luksusowej limuzyny do 30 letniego zabytku nieocenione. Zmiana pojazdu na w czasie całej imprezy była pełbym zaskoczeniem dla młodych.

      • 6 0

    • jadąc na sygnale łamiesz prawo .... (3)

      nie masz prawa jako osoba fizyczna użytkować pojazdu uprzywilejowanego ,chyba że po prostu piszesz głupoty.....

      • 6 0

      • (2)

        I tu się mylisz. Pojazd zarejestrowany jako zabytkowy i ujęty w ewidencji muzealiów rządzi się trochę innymi prawami. Prowadzić poza tym można, nie można używać sygnałów świetlnych i dźwiękowych, zarezerwowanych dla pojazdów uprzywilejowanych.

        • 2 6

        • nie myli się.

          Sam piszesz: "nie można używać sygnałów świetlnych i dźwiękowych, zarezerwowanych dla pojazdów uprzywilejowanych". Twój poprzednik napisał "jadąc na sygnale łamiesz prawo" - dokładnie to co Ty. Napisał też, że "nie masz prawa jako osoba fizyczna użytkować pojazdu uprzywilejowanego" - i to też się zgadza, jako, że uprzywilejowany jest pojazd z WŁĄCZONYMI sygnałami... Z wyłączonymi nie jest uprzywilejowany.

          Natomiast Arek - jeżdżąc po drogach publicznych prywatną klasyczną karetką na sygnale - łamie prawo.

          • 7 0

        • groszku wiesz co to jest pojazd uprzywilejiwany?????????

          jest to pojazd który wysyła sygnały dzwiękowe i świetlne ... tak że nie pisz głupot

          • 0 0

    • Cześć sam mam Peugeota 505 ambulans i jestem członkiem Automobilklubu Morskiego. Obecnie remontuję NYsę 522 w wersji karetka. Proszę autora tego "posta" o kontakt rutma@poczta.onet.pl

      • 0 0

  • Na 2-gim zdjęciu...

    ..K.H. wręcza p. Włodzimierz Dyrka , najlepszy Dyrektor i Prezes w dotyhczasowej historii rafinerii gdańskiej / Lotos obecnie/

    • 5 1

  • Zawsze ogromny SZACUN dla ludzi (1)

    Którzy mają "coś" A nie tylko praca, dom, praca, dom, dzieci, spanie, praca, dom, i tak w kółko...
    Cokolwiek, jakakolwiek pasja, hobby, coś co nas nakręca, pozwala z radością patrzeć w następny dzień...

    • 60 3

    • co racja to racja

      • 16 1

  • nadinterpretacja

    Cyt.: "Za datę jego utworzenia przyjmowany jest 31 maja 1936 r. Tego dnia powstaje Gdyński Automobilklub - wówczas organizacja elitarna, skupiająca inteligencję i arystokrację. Działalność przerywa II wojna światowa. Reaktywacja nastąpiła 13 czerwca 1946 r. pod szyldem Oddziału Morskiego Automobilklubu Polski."

    Oddział Morski Automobilklubu Polski to nie była żadna reaktywacja przedwojennego Gdyńskieo Automobilklubu. To dwa różne podmioty prawne. Korzenie Automobilklubu Morskiego sięgają roku 1946, a nie 1936; nie jest on prawnym spadkobiercą przedwojennego Klubu. Można uznać co najwyżej, że Automobilklub Morski jest kontynuatorem idei przedwojennego Gdyńskiego Automobilklubu, gdyby nie fakt, że ten przedwojenny była (cyt.) "organizacja elitarna, skupiająca inteligencję i arystokrację", podczas gdy Automobilklub Morski takich ograniczeń nigdy nie stawiał ani nie stawia.

    • 3 11

  • Niedopatrzenie

    Zapomniano POstawić tam przynajmniej 10 fotoradarów i ograniczenia do 10 km/h dla dobra narodu !!!

    • 3 2

  • Panowie redaktorzy! (1)

    Co to za tytuł? Pasjonat, to osoba, która wpada w pasję, czyli się łatwo denerwuje. Wiem, że powszechnie mówią tak na osoby kolekcjonerów i fascynatów, ale powszechnie mówi się też "poszłem", czy "swetr". Czy nawet od redaktorów trójmiejskiego portalu nie można wymagać poprawności językowej?????

    • 6 2

    • Słowo pasja ma aż trzy znaczenia: 1. przedstawienie Męki Pańskiej; 2. szał; 3. hobby. Dwa ostatnie utworzyły identycznie brzmiące nazwy nosicieli cech. Tak więc pasjonat to ktoś, kto łatwo wpada w pasję, tj. szał, furię, ale pasjonatem jest też ktoś, kto ma pasję, tj. hobby, zamiłowanie do czegoś. Ponieważ jednak coraz rzadziej używamy słowa pasja w zn. furia, wybierając inne, bardziej precyzyjne określenia, wydaje się, że pasjonat w zn. hobbysta wygra konkurencję z pasjonatem furiatem.

      Magdalena Tytuła, Marta Łosiak "Polski bez błędów. Poradnik językowy dla każdego"

      • 5 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.