Fakty i opinie

stat

Paweł Adamowicz: Szykuję zmiany w zarządzaniu Gdańskiem

Paweł Adamowicz rozpoczyna swoją szóstą kadencję w fotelu prezydenta Gdańska. Zapowiada spore zmiany w mieście. Ich część zdradza już teraz, na pozostałe każe czekać do wiosny przyszłego roku.
Paweł Adamowicz rozpoczyna swoją szóstą kadencję w fotelu prezydenta Gdańska. Zapowiada spore zmiany w mieście. Ich część zdradza już teraz, na pozostałe każe czekać do wiosny przyszłego roku. fot. Lucyna Pęsik/trojmiasto.pl

W pierwszej rozmowie z Trojmiasto.pl po wygranych wyborach Paweł Adamowicz zaskakuje: przyznaje, że Muzeum Gdańska raczej nie powstanie, nie jest pewny, czy Saur Neptun Gdańska dokończy swój kontrakt na dostawy wody oraz rozważa przebudowę należącego do PKP wiaduktu, pod którym ciężarówki nieustannie zrywają trakcję tramwajową.



Najważniejsze zadanie prezydenta Gdańska na najbliższe lata to:
Najważniejsze zadanie prezydenta Gdańska na najbliższe lata to:

usprawnienie komunikacji miejskiej

29%

stworzenie większej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach

7%

ograniczenie swobody działania deweloperów

23%

budowa jak największej liczby dróg i linii tramwajowych

30%

ograniczenie liczby miejskich spółek

5%

poprawa relacji z władzami państwowymi

6%
Michał Stąporek: Osiągnął pan bardzo dobry wynik wyborczy, nie tylko wysoko pokonując swojego konkurenta, ale też zdobywając rekordową liczbę głosów - prawie 130 tys. Na ile ten wynik to pana osobisty sukces, a na ile odbicie sytuacji w innych dużych miastach, gdzie wszyscy uczestnicy drugiej tury wysoko i w podobnych proporcjach pokonali swoich rywali z PiS-u?

Paweł Adamowicz: Nigdy nie da się w procentach wyliczyć, ile w tym własnego sukcesu, a ile pewnych trendów społecznych czy politycznych. Myślę, że na ten wynik złożyło się to, że Gdańsk jest miastem sukcesu, że przy wszystkich potrzebach, przy wszystkich wyzwaniach, które są jeszcze przed nami, Gdańsk się dobrze rozwija. Barometr opinii publicznej - badanie przeprowadzone przez jedną z gazet pokazało, że 92 proc. gdańszczan uważa swoje miasto za świetne miejsce do życia - to najlepszy wynik w Polsce. W innym sondażu 72 proc. mieszkańców oceniło moją pracę bardzo dobrze lub dobrze.
 
Bez wątpienia jednak głęboki podział polityczny, jaki mamy w kraju - na Polskę demokratyczną, proeuropejską, otwartą i Polskę obaw i pewnych uprzedzeń, też miał wpływ na wynik.

Pan również stosował taką narrację. Ona okazała się skuteczna, ale czy nie sądzi pan, że takie podejście uniemożliwiło podczas kampanii faktyczną debatę o stanie miasta?

Myślę, że nie. Podczas kampanii odbyło się kilka debat, podczas których kandydaci zaprezentowali swoje poglądy na miasto. W Trojmiasto.pl ukazały się rozmowy ze wszystkimi kandydatami, którzy zaprezentowali swoje stanowisko w najważniejszych kwestiach. Kluczowi kandydaci zaprezentowali też swoje programy wyborcze, które przedstawiły różnice w sposobie patrzenia na przeszłość i przyszłość Gdańska.

Kampania absorbowała pana od wczesnej wiosny. Czy miał pan czas, by zastanowić się nad tym, jaka będzie pana kolejna, już szósta, kadencja?

Mój program wyborczy odsłania część pomysłów, które chciałbym zrealizować w ciągu najbliższych pięciu lat. Będzie to oczywiście kontynuacja inwestycji już dzisiaj rozpoczętych i tych, które są w trakcie przygotowania. Ale mam też nowe pomysły na zarządzanie miastem i na kilka nowych inwestycji. Przedstawię je wiosną 2019 roku.
 
Wracając do pana pytania: niestety, kampania wyborcza nie sprzyja pogłębionej debacie o mieście z powodu naturalnego uproszczenia, które panuje wówczas w przekazie i tego że wszyscy się koncentrują na pozyskaniu wyborców.

Ale kampania już za nami i upraszczać już nie musimy. Poproszę więc o szczegóły tych planowanych inwestycji w Gdańsku. Największa?

Jeśli chodzi o te infrastrukturalne to kontynuacja inwestycji tramwajowo-drogowych, szczególnie na południu Gdańska. Budowa Nowej Bulońskiej już trwa, druga to budowa ulicy Nowej Świętokrzyskiej.

Zobacz także: raport z budowy ul. Nowej Bulońskiej

Uda się ją rozpocząć w nadchodzącej kadencji? Na jakim ona jest etapie?

Mamy już dokumentację, teraz jesteśmy na etapie jej uzgadniania z partnerami instytucjonalnymi.

Poza tym już  od roku czekamy na decyzję środowiskową, którą musi wydać RDOŚ w sprawie trasy tramwajowej Gdańsk Południe - Wrzeszcz. Gdy ją otrzymamy, rozpoczniemy budowę. To inwestycja, której sporo uwagi poświęcił mój konkurent w wyborach.

Czyli Kacper Płażyński. Jak pan ocenia jego pomysł, by tę trasę zmodyfikować o dobudowanie łącznika z trasą tramwajową na Chełm i Łostowice, poprzez ul. Łostowicką?

Ten pomysł wyklucza komunikacyjnie 30 tys. mieszkańców Piecek i Migowa i nie rozwiązuje tych problemów, które chcemy rozwiązać.

Ale jest dobry dla jeszcze większej grupy mieszkańców Ujeściska i Łostowic. Czy obu tych wizji nie można połączyć?

Gdybyśmy mieli nieograniczone źródło pieniędzy, to czemu nie, ale niestety nie mamy. Gdy pieniądze są ograniczone, to trzeba wybrać priorytety.

Odejdźmy od komunikacji. Muzeum Gdańska - powstanie?

Nie wiem tego. Serce mi mówi, że powinno, ale rozum podpowiada, że może zabraknąć na to pieniędzy. Te projekty komunikacyjne, społeczne, które przedstawiłem, to priorytet. Potem dopiero będziemy rozważać budowę Muzeum Gdańska.

Nowa siedziba Muzeum Gdańsk przy ul. Rycerskiej. - Chciałbym, by powstała, ale może na to nie starczyć środków - przyznaje Paweł Adamowicz.
Nowa siedziba Muzeum Gdańsk przy ul. Rycerskiej. - Chciałbym, by powstała, ale może na to nie starczyć środków - przyznaje Paweł Adamowicz.
O jakie projekty chodzi?

Już niedługo w mieście powstanie 16 nowych żłobków, nowe przedszkola, będzie rozbudowa  szkół i budowa nowych, nowe baseny, ale też kryte, całoroczne lodowisko na Ujeścisku. Mamy w planie kolejne remonty mieszkań komunalnych i budownictwo socjalne. Cały czas inwestujemy i będziemy inwestować w działania przeciwpowodziowe. To są ważne projekty, a nikt z nas nie wie, jaka będzie sytuacja gospodarcza w Europie, w Polsce i w Gdańsku w najbliższych latach. Bo po  koniunkturze, którą teraz się cieszymy, może nadejść dekoniunktura.

Czy Muzeum Bursztynu przeniesie się do Wielkiego Młyna?

Prawdopodobnie tak. W tej chwili jesteśmy tuz przed podpisaniem umowy z wykonawcą pierwszego etapu prac związanych m.in. z termomodernizacją, które potrwają około 2 lat. Staramy się też pozyskać środki unijne na kolejne prace.

Wielki Młyn w Gdańsku ma być nową siedzibą Muzeum Bursztynu.
Wielki Młyn w Gdańsku ma być nową siedzibą Muzeum Bursztynu. mat. Muzeum Gdańska
Zobacz także: Potrzeba 21 mln by Wielki Młyn stał się siedzibą Muzeum Bursztynu

Zapowiedział pan nowe inwestycje, ale i zmiany w zarządzaniu miastem, spytam więc o zarządzanie. Po co istnieją dwie, niemal bliźniacze spółki: Arena Gdańsk i Arena Operator?

Przyczyną istnienia obu spółek jest konieczność spłacania długów zaciągniętych na budowę stadionu w Letnicy. Jeśli jednak tylko zaistnieją warunki umożliwiające ich połączenie, to tak się stanie. To nie jest moje widzimisię, że mamy dwie takie spółki. Jest to racjonalny wybór wynikający z konieczności obsługi długu i relacji z bankiem kredytującym budowę. Podobnie wygląda sprawa z działającymi w Gdańsku TBS-ami. To zobowiązania kredytowe i pewna - prowadzona dla dobra mieszkańców - gra z bankami, sprawiają, że mamy trzy takie spółki, a nie jedną.
 
Mogę jednak zapowiedzieć jedną rzecz. Od wielu miesięcy intensywnie pracuję nad koncentracją w zarządzaniu spółkami miejskimi.

Na czym miałoby to polegać?

Szczegółów na razie nie zdradzę, ale mogę pokazać kierunek działań. Szukając innowacyjnych rozwiązań w zarządzaniu miastem, staramy się sięgać do dobrych wzorców, także w sektorze prywatnym. Samorządy w miastach zachodniej Europy robią tak samo. Czerpią wzorce w zakresie zarządzania finansowaniem, zarządzania inwestycjami.
 
W kończącej się kadencji mało kto dostrzegał, a tym bardziej mało kto nas chwalił, za powołanie Gdańskiego Centrum Usług Wspólnych, a to był naprawdę krok w dobrą stronę. Spowodowało to skoncentrowanie w jednym miejscu rozproszonych do tej pory księgowości wszystkich szkół i przedszkoli. To obniżyło nasze koszty ale też pozwoliło wykryć kilka nieprawidłowości i uniknąć ich na przyszłość.
 
Teraz chciałbym zrobić krok w podobnym kierunku.

Skoro nie chce pan powiedzieć, o co chodzi, to choć proszę określić, kiedy to nastąpi, byśmy mogli pana rozliczyć z tych deklaracji.

Zaprezentuję te pomysły wiosną 2019 roku.

Czy Saur Neptun Gdańsk wykona do końca swój kontrakt na dostawę wody dla gdańszczan?

(długie milczenie)

Oooo, spodziewałem się jasnej deklaracji.

To też się okaże wiosną.

Tu mnie pan zaskoczył, bo byłem pewny, że stoi pan murem za tym kontraktem.

Mam to wszystko starannie przemyślane i ułożone w głowie. Mówię o wiośnie, bo pewne rzeczy trzeba jeszcze dopracować. Teraz mówię o tym, by dać sygnał, że - mówiąc kolokwialnie - nie zasypiam gruszek w popiele. Nie mówiłem o tym w czasie kampanii wyborczej, bo - powiedzmy sobie szczerze - takie szczegóły mało kogo obchodzą.

Skoro znowu przywołaliśmy Kacpra Płażyńskiego, bo to on krytykował kontrakt z SNG, to zapytam o niego. Czy powinien zostać liderem opozycji w radzie miasta?

To decyzja gdańskiego Prawa i Sprawiedliwości. W zachodnich wzorcach demokracji jest czymś oczywistym, że przegrany kandydat na prezydenta miasta staje się szefem opozycji w radzie lub odchodzi. Zawsze mnie to dziwiło, że Andrzej Jaworski, który trzykrotnie kandydował na urząd prezydenta Gdańska, nigdy nie kandydował na radnego, więc nie mógł zostać szefem klubu opozycyjnego.

Czy klub PiS będzie jedyną opozycją w radzie miasta?

Wydaje mi się, że tak. Dla radnych mojego klubu "Wszystko dla Gdańska" naturalnym partnerem do współpracy są radni Platformy i Nowoczesnej, czyli Koalicji Obywatelskiej. Rozmowy o koalicji rozpoczniemy po Święcie Niepodległości.

A czy to możliwe, żeby były wiceprezydent Sopotu został nowym wiceprezydentem Gdańska? Pytam o Pawła Orłowskiego, o którym mówi się, że mógłby odpowiadać za gospodarkę przestrzenną.

Na temat spraw personalnych nie chcę publicznie mówić, dopóki sam nie podejmę decyzji w tej sprawie.

Mówił pan, że ma już wszystko w głowie poukładane.

Tak, ale wszystko jest kwestią pewnego harmonogramu. Zdarzenia, jak w każdej dobrej sztuce, muszą następować po sobie z zachowaniem dramaturgii. Jest czas powyborczy, potem czas odpoczynku, wreszcie przyjdzie czas na rozmowy koalicyjne i personalia. Nie chcę teraz męczyć tym gdańszczan.

A będzie pan przekonywał działaczy gdańskiej Platformy, że przecież mają już swoich wiceprezydentów w postaci Aleksandry Dulkiewicz i Piotra Grzelaka [są zawieszonymi członkami PO za to, że wsparli Pawła Adamowicza, a nie oficjalnego kandydydata partii, czyli Jarosława Wałęsę - dop. red.]

(śmiech) Naprawdę, nie chcę mówić o personaliach.

To może słowo o wiceprezydencie Piotrze Kowalczuku? Nie został radnym, więc pewnie nie pozostanie na swoim stanowisku...

Wydaje mi się, że jestem lojalny w polityce, a to chyba nieczęste. Zawsze starałem się dobrze wykorzystać doświadczenie byłych wiceprezydentów. Tyle mogę powiedzieć.

Skoro wspomina pan o doświadczeniu swoich byłych zastępców... Niezbyt dobrze dzieje się w gdańskiej komunikacji miejskiej, w której wiele zależy od szefa GAiT, Macieja Lisickiego. Nie chodzi tylko o problemy ze znalezieniem kierowców do pracy, ale także o to, że nowe kiedyś tramwaje już takie nowe nie są. Jak to zmienić?

Po pierwsze: w tym roku, z budżetu miasta daliśmy dodatkowe pieniądze Gdańskim Autobusom i Tramwajom, m.in. na większe wynagrodzenia. Po drugie: jestem gotowy dokapitalizować spółkę, jeżeli to będzie uzasadnione i potrzebne. Po trzecie: w przyszłym roku pojawi się 15 nowoczesnych tramwajów, 46 nowoczesnych autobusów marki Mercedes.

Bardzo dobrze oceniam decyzję zarządu GAiT, by w 2020 roku wyleasingować kolejne autobusy wraz z obsługą techniczną. Szkoda wręcz, że zarząd GAiT nie odważył się wcześniej na taki eksperyment, bo skoro wiele firm prywatnych nie jest właścicielem swojej floty samochodów, to miasta też mogą i powinny tak działać.

Wysyłam bardzo wyraźnie sygnały do rady nadzorczej, do zarządu, żeby odchodzili od takiego tradycyjnego, XX-wiecznego myślenia. Trzeba szybciej wymieniać zużywające się autobusy i tramwaje. Tego oczekują nie tylko kierowcy i motorniczowie, ale także pasażerowie. Poza tym musimy mieć większą rezerwę tramwajów i autobusów, choćby na wypadek awarii.

Z kolei od Zarządu Dróg i Zieleni oczekuję, aby uważniej przyjrzał się stanowi sieci trakcyjnej w mieście i jej obsłudze. Nie jestem w tej sprawie fachowcem, ale intuicyjnie wyczuwam, że trzeba znaleźć jakiś bardziej bezpieczny model, niż mamy obecnie.

Przypomnijmy, że dziś o stan trakcji i usuwanie awarii dba zewnętrzna firma, ponieważ GAiT przegrał przetarg na te prace.

Tak, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, by cała ta usługa była w jednym ręku. Myślę, że powinno się to jakoś podzielić. Widać, że problemy na rynku pracy rzutują na szybkość i jakość reakcji na naturalnie pojawiające się awarie.

Kolejna rzecz, to zbyt częste awarie, spowodowane zerwaniem sieci trakcyjnej na przejeździe pod mostem kolejowym na al. Hallera. To, że ten most jest zabytkowy, że on należy do PKP, nie może być powodem dla nic nie robienia w tej sprawie.

Sugeruje pan przebudowę przejazdu czy mostu?

Mieszkańcy po prostu oczekują rozwiązanie problemu. Jeżeli tym rozwiązaniem będzie przebudowa, to trzeba będzie się na nią zdecydować. Będziemy musieli się dogadać z PKP w tej sprawie. Zawsze trzeba szukać rozwiązań

Zobacz także: Kolejny TIR zerwał sieć trakcyjną na Hallera

Moment uderzenia ciężarówki w wiadukt na al. Hallera

Czy rozpoczynająca się kadencja, już szósta dla pana, będzie pańską ostatnią?

W nowożytnej historii Gdańska najdłużej urzędującym prezydentem był Leopold von Winter, który pełnił tę funkcję przez 27 lat. Po zakończeniu tej kadencji będę miał za sobą 25 lat rządów. Nie wiem, czy będę się z nim ścigał (śmiech).

Zobacz także: Burmistrz Gdańska Leopold von Winter. Sylwetka

Nadburmistrz Gdańska Leopold von Winter rządził miastem przez 27 lat.
Nadburmistrz Gdańska Leopold von Winter rządził miastem przez 27 lat.
A gdyby za pięć lat pan jednak uznał, że nie musi pan się z nikim ścigać i niech ten Winter już zostanie numerem jeden w Gdańsku, to czy jest pan na drodze do wychowania swojego następcy?

W demokracji nie ma prostej sukcesji, ale zgadzam się, że lider powinien dbać o jakość grupy przywódczej. Dziś mam wokół siebie dwie osoby, które pod tym względem wysuwają się na czoło, przechodząc jednocześnie z wieku młodego, do wieku średniego. To moi zastępcy: Aleksandra DulkiewiczPiotr Grzelak. Wydaje mi się, że oboje są na dobrej drodze, aby osiągnąć taki poziom doświadczeń i dojrzałości osobistej, by próbować zmierzyć się z takimi wyzwaniami.

Paweł Adamowicz tuż po ogłoszeniu jego zwycięstwa wyborczego w niedzielę, 4 listopada.

Czy plotka o tym, że Aleksandra Dulkiewicz miałaby objąć stanowisko sekretarza miasta jest tylko plotką?

Stanowisko sekretarza miasta jest w Gdańsku obsadzone i piastuje je Danuta Janczarek.

Planuje pan zmianę na tym stanowisku?

Powiedziałem już, że o personaliach nie chcę na razie rozmawiać.

Ostatnie pytanie związane jest z pańską sprawą karną i możliwością - w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem - usunięcia pana ze stanowiska prezydenta Gdańska. Czy bierze pan to pod uwagę?

Toczący się proces odbywa się publicznie, moje wyjaśnienia są znane, część mediów z gorliwością godną lepszej sprawy relacjonuje wszystko ze szczegółami. Głosujący na mnie zarówno w roku 2014, jak i tym bardziej w roku 2018, dobrze wiedzieli o toczącym się przeciwko mnie postępowaniu, a mimo to wsparli moją kandydaturę. Po ludzku jest mi przykro, że ci, którzy o to pytają zakładają, że rozstrzygnięcie będzie negatywne dla mnie. Proces się nie zakończył, a więc poczekajmy z takimi spekulacjami.

Mieszkańcy pana poparli, ale nie zmienia to pańskiej sytuacji prawnej.

Znam dobrze ustawę o samorządzie gminnym i przepisy regulujące możliwość wprowadzenia zarządu komisarycznego. Wierzę głęboko, że orzeczenie, które zapadnie w mojej sprawie, nie umożliwi wprowadzenia takiego zarządu. Trzeba przy tym pamiętać, że kontrola przesłanek do ewentualnego wprowadzenia zarządu komisarycznego należy do kompetencji sądownictwa administracyjnego, które wielokrotnie w swoich orzeczeniach potwierdzało, że ocena sądów różni się w zasadniczym stopniu od woli polityków i jest od niej niezależna.

W 2005 r. wprowadzono komisarza w Warszawie, po tym jak prezydent stolicy Lech Kaczyński wygrał wybory i objął urząd prezydenta RP.

Ja nie mam takich ambicji (śmiech)

Rozmawiał

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (632)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.