Fakty i opinie

stat

Piosenki Hackenbusha odrzucone przez ZAiKS

Dr. Hackenbushowi, czyli Andrzejowi Rdułtowskiemu, nie przysługuje ochrona ZAiKSu. Bo przeklina. Mimo że jest członkiem Stowarzyszenia, każdy może bezkarnie splagiatować jego utwory.
Dr. Hackenbushowi, czyli Andrzejowi Rdułtowskiemu, nie przysługuje ochrona ZAiKSu. Bo przeklina. Mimo że jest członkiem Stowarzyszenia, każdy może bezkarnie splagiatować jego utwory. mat. promocyjne

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS odmówiło rejestracji utworów Dr. Hackenbusha z jego ostatniej płyty "Córka Generała". Powodem były liczne przekleństwa, jakie Andrzej "Zmora" Rdułtowski zawarł w tekstach. Zgodnie ze statutem, ZAiKS zrzesza twórców w celu ochrony praw autorskich i działania na rzecz rozwoju twórczości. Rdułtowski, jako członek stowarzyszenia, na wsparcie rozwoju swej twórczości liczyć nie może.



Czy ZAIKS powinien rejestrować wszystkie utwory polskich wykonawców?

nie, ma prawo odmówić jeśli są one np. ewidentnie wulgarne 9%
raczej tak, choć sprawa nie jest jednoznaczna 3%
oczywiście, że tak, stowarzyszenie nie jest od ocenienia wartości artystycznych 88%
zakończona Łącznie głosów: 1597
ZAiKS wzbudza wśród artystów mieszane uczucia. Z jednej strony, dba o ich interesy zbierając tantiemy z telewizji i radia na rzecz autorów tekstów i muzyki. Z drugiej wiele osób ma zastrzeżenia co do przejrzystości działania stowarzyszenia, które jest monopolistą na polskim rynku.

- Jestem zaskoczony i rozczarowany postawą ZAiKSu - mówi Andrzej Rdułtwoski, lider Dr. Hackenbusha. - Ich rolą jest chronić twórców i ich dzieła, na przykład przed plagiatem, a nie oceniać i cenzurować. To ogromne nieporozumienie. Odwołałem się od ich decyzji, ale to nic nie zmieniło. Szczerze mówiąc, nie wiem co dalej począć. Chętnie bym opuścił szeregi ZAiKSu, ale to monopolista i my, artyści, po prostu nie mamy wyjścia. Musimy korzystać z usług ZAiKSu.

Stowarzyszenie odmówiło komentarza w sprawie Rdułtowskiego. "Stowarzyszenie nie komentuje decyzji władz ZAiKS-u w indywidualnych sprawach swoich członków" - napisała Anna Biernacka, radca prawny i rzecznik prasowy ZAiKSu.

Nieoficjalnie, od jednej z pracownic dowiedzieliśmy się, że piosenki są oceniane przez rzeczoznawcę i widocznie musiały być tak obrzydliwe, że nie nadawały się do rejestracji. Tym samym ZAiKS stara się przeczyć rzeczywistości, bowiem "Córka generała" od roku jest w sprzedaży, zespół wykonuje te piosenki na koncertach, a radio (rzadko, ale jednak) grywa je na swoich falach.

Zasady funkcjonowania i rozliczania się przez ZAiKS wbudzają wątpliwości muzyków.

- Niemiecka GEMA, gdy rozlicza się z artystami, przesyła bardzo dokładną rozpiskę jakie kwoty otrzymuje się za konkretne koncerty, publikacje czy emisje radiowe i telewizyjne - mówi jeden z trójmiejskich jazzmanów, który woli pozostać anonimowy. - Z ZAiKSu otrzymujemy po prostu przelew, bez słowa wyjaśnienia. Nie bez kozery Tomasz Stańko i Zbyszek Namysłowski korzystają z usług niemieckiej GEMY.

W środowisku restauratorów nieoficjalnie mówi się, że ZAiKS pobierając ryczałtowe opłaty od kawiarń i dyskotek za utwory muzyczne puszczane w trakcie imprez, w praktyce nie wymaga sprawozdań, jakie piosenki były odtwarzane. ZAiKS pobiera więc tantiemy, których z oczywistych względów nie ma szans wypłacić autorom piosenek emitowanych utworów.

Rozczarowany Rdułtowski opublikował skany pism z ZAiKSu na swoim profilu na Facebooku. Jego sprawa ciekawie wpisuje się w dyskusję o ACTA. Podczas gdy rząd wprowadza nowe, ostrzejsze rozporządzenia dotyczące ochrony praw autorskich, Rdułtowski ze zdziwieniem odkrywa, że jemu akurat opieka nie przysługuje. Bo przeklina.

Opinie (190) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.