Fakty i opinie

stat

Płynna amfetamina w bazie promowej w Gdyni

Niemal 1,8 litra płynnej amfetaminy znaleziono w samochodzie, którym poruszał się 39-letni mężczyzna. Na niedozwoloną substancję - w dość nietypowej formie - natrafiono w ramach wyrywkowej kontroli pojazdów, odprawianych na terenie bazy promowej w Gdyni.



Gdy wiesz, że twój znajomy(a) bierze narkotyki:

staram się mu pomóc, szukam porady w miejscach dla osób uzależnionych 12%
informuję jego rodzinę 6%
informuję służby 10%
nic nie robię, to nie moja sprawa 72%
zakończona Łącznie głosów: 1199
Wydarzenia rozegrały się 27 września. Wówczas funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z Pomorza wyrywkowo kontrolowali samochody odprawiane na terenie bazy promowej w Gdyni. W trakcie kontroli w jednym z pojazdów, który miał wjechać na prom płynący do Szwecji, funkcjonariusze znaleźli pojemnik z cieczą o charakterystycznym zapachu.

- Z uwagi na to, iż istniało podejrzenie, że ujawniony płyn jest substancją psychotropową, w działania włączyli się policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Do czasu wyjaśnienia sprawy zatrzymany został kierowca samochodu, 39-letni mieszkaniec powiatu wejherowskiego - informuje Agata Bloch, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku.
Zabezpieczone substancje zostały przekazane do dalszych badań policjantom. Okazało się, że gdyńscy "celno-skarbowi" zabezpieczyli w trakcie działań płynną amfetaminę. Z 1,8 litra cieczy można uzyskać blisko 2 kg "handlowej" amfetaminy.

- Prokurator przedstawił mężczyźnie zarzuty przemytu narkotyków. Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż trzy lata - wskazuje Agata Bloch.
Na wniosek prokuratora sąd wobec zatrzymanego zastosował tymczasowy areszt.

Nie tylko nielegalne używki i narkotyki



Co ciekawe, w ręce funkcjonariuszy "celno-skarbowych" wpadają nie tylko narkotyki czy np. kontrabanda tytoniowa i alkoholowa. W ostatnim czasie przejęto na przykład... sześć ton dmuchanych jednorożców, hipopotamów, reniferów i koni.

Zabawki wyglądały niegroźne, a okazały się tykającą bombą, która - szczęśliwie - zamiast na stragany i do sklepów trafiła w ręce funkcjonariuszy celno-skarbowych.
Zabawki wyglądały niegroźne, a okazały się tykającą bombą, która - szczęśliwie - zamiast na stragany i do sklepów trafiła w ręce funkcjonariuszy celno-skarbowych. IAS w Gdańsku
Mundurowi tłumaczyli wówczas, że zabawki stwarzały zagrożenie dla zdrowia. Zawarte w nich związki chemiczne mogą upośledzać płodność, a także szkodliwie działać na dziecko w łonie matki.

Opinie (87) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.