Fakty i opinie

Po 26 latach wraca temat zabójstwa 19-letniej Darii z Gdańska

Po niemal 26 latach znów jest głośno o jednej z najbardziej tajemniczych zbrodni dokonanych w Trójmieście - zabójstwie 19-letniej Darii Relugi. W mediach pojawiają się informacje dotyczące nowego wątku w śledztwie, sami prokuratorzy i policjanci tonują jednak nastroje, twierdząc, że "śledztwo przyśpiesza głównie medialnie".



Interesują cię kryminalne sprawy sprzed lat?

tak, bardzo, dużo na ten temat czytam 51%
sporadycznie, tylko niektóre, głównie te nierozwiązane do dziś 42%
nie, w ogóle 7%
zakończona Łącznie głosów: 1800
Jest piątek, 4 sierpnia 1995 roku. 19-letnia Daria Reluga wychodzi z domu przy ul. BobrowejMapka w Oliwie i idzie pobiegać do pobliskiego lasu.

Jest nie tylko ładna, ma długie ciemne włosy i wysportowaną sylwetkę, ale i niezwykle inteligentna. Kilka tygodni wcześniej zostaje oficjalnie uznana za najlepszą maturzystkę w Gdańsku.

Właśnie dostała się na studia - biotechnologię. Tak naprawdę marzy jednak o medycynie. Chce na nią zdawać rok później.

Planów ma zresztą znacznie więcej. Nie zrealizuje ich jednak nigdy, bo na leśnej drodze spotyka zabójcę, człowieka, który najpierw zaciąga ją w głąb lasu, a następnie brutalnie gwałci i dusi.

To jedna z tych zbrodni, które od lat poruszają, ale i elektryzują opinię publiczną. Powodów jest kilka, najważniejszym jest jednak fakt, iż do tej pory, przez blisko 26 lat, wciąż nie udało się ustalić, kim był morderca.

Przez lata pojawiają się dziesiątki teorii na ten temat, często sensacyjnych, do czego przyczyniają się też zresztą błędy organów ścigania: przypadkowo zniszczone dowody czy zgubione akta sprawy.

Leśniczy znajduje ciało przykryte gałęziami



Daria wychodzi z domu około godz. 7. Po kilku godzinach zaniepokojona rodzina zgłasza na policji jej zaginięcie. Początkowo służby bagatelizują zgłoszenie. Poszukiwania dziewczyny zaczynają się dopiero wieczorem, nie przynoszą jednak rezultatu.

Przełom następuje dzień później.

Wśród osób przeszukujących las jest lokalny leśniczy, to właśnie on znajduje ciało. W środku lasu, kilkaset metrów od ulicy, przy której mieszka dziewczyna, dostrzega nienaturalnie ułożony chrust. Na gałęziach leżą świeżo zerwane paprocie. Dziwi go ten widok.

- Policjant zapytał mnie, czy rozgarniamy ten chrust. Powiedziałem, że tak. Policjant podniósł gałąź i zobaczyłem dłoń. Odszedłem na bok, byłem w szoku - wspomina po latach leśniczy na łamach portalu Onet.pl.

Mężczyzna wychodzący z lasu i dwóch mężczyzn z autobusu



W pierwszej kolejności policja prześwietla osoby z bezpośredniego otoczenia dziewczyny. Typuje kilkanaście z nich, które mogą mieć coś wspólnego ze zbrodnią. Badania DNA wykluczają jednak wszystkich przesłuchiwanych w tej sprawie.

Kolejne tropy to sygnały od świadków. Pierwszy podsuwa kobieta, która 4 sierpnia spaceruje z psem w okolicy. Około godz. 7 widzi wchodzącego do lasu mężczyznę. Na podstawie jej zeznań policjanci przygotowują pierwszy portret pamięciowy domniemanego sprawcy.

Portret pamięciowy opublikowany przez policję po zabójstwie Darii.
Portret pamięciowy opublikowany przez policję po zabójstwie Darii. mat. policji
Trop wydaje się obiecujący, bo twarz z portretu pamięciowego rozpoznaje jeden z sąsiadów Darii - jak twierdzi, widział tego samego mężczyznę dwa dni przed zabójstwem, w lesie, stał przyczajony za drzewem.

Pojawia się też wątek dwóch mężczyzn, prawdopodobnie bezdomnych, którzy tuż po tym, jak dochodzi do zbrodni, około godz. 8:40, wsiadają do miejskiego autobusu jadącego ul. Spacerową. Według relacji kierowcy są "ubrudzeni igliwiem" i dziwnie się zachowują. Na kolejnym przystanku wysiadają z pojazdu i ruszają przed siebie biegiem. "Jakby gdzieś uciekali" - zeznaje kierowca.

Portret pamięciowy opublikowany przez policję po zabójstwie Darii.
Portret pamięciowy opublikowany przez policję po zabójstwie Darii. mat. policji
Dzięki jego relacji również powstaje portret pamięciowy. Co więcej, jeden z mężczyzn wydaje się bardzo podobny do osoby opisanej przez kobietę z psem.

Na tym jednak ten wątek śledztwa się kończy. Żadnej z osób z portretów pamięciowych nie udaje się odnaleźć. Z kolei analiza dowodów znalezionych na miejscu wskazuje raczej na to, że zabójca był jeden.

Pierwszy zatrzymany po kilku dniach zwolniony z aresztu



Na początku roku 1996 policja zatrzymuje mężczyznę, który w okresie, gdy dochodzi do zabójstwa, pomaga swojej dziewczynie sprzątać blok, w którym mieszka Daria.

Trop wydaje się obiecujący - mężczyzna był już w przeszłości karany za napaść o charakterze seksualnym, pasuje do profilu przygotowanego przez śledczych, a jego krew ma taką samą grupę, jak krew zabezpieczona na miejscu zdarzenia.

Zatrzymany nie przyznaje się do winy, trafia do aresztu śledczego. Nie przebywa tam jednak długo - wychodzi po czterech dniach, gdy okazuje się, że jego DNA nie pasuje do próbki zabezpieczonej ze znalezionego na miejscu morderstwa nasienia sprawcy.

Ofiara seryjnego zabójcy?



Jeden z badanych przez prowadzących śledztwo scenariuszy zakłada początkowo, że zabójstwo Darii może mieć związek z dwoma innymi morderstwami dokonanymi w podobnym okresie na terenie Pomorza. Chodzi o zabójstwa 18-letniej Justyny z Leźna oraz 16-letniej Ewy z Sierakowic.

Do pierwszego z tych zabójstw dochodzi w czerwcu 1994 roku. 18-letnia dziewczyna wychodzi z domu i udaje się na przystanek PKS. Nigdy tam jednak nie dociera. Jej ciało - skrępowane i obciążone kawałkiem betonowej płyty - zostaje znalezione trzy dni później w potoku w miejscowości Kamień.

Do kolejnego z morderstw dochodzi w maju 1995 roku. 16-letnia Ewa wychodzi do szkoły, na zajęciach się jednak nie pojawia. Jej ciało zostaje odnalezione po kilku dniach - zabójca chowa je w worku, który porzuca w lesie, kilka kilometrów od domu dziewczyny.

Choć zwolennicy teorii o seryjnym mordercy z okolic Gdańska przekonują o słuszności tej tezy praktycznie do dziś (dwa lata temu program na ten temat przygotowała np. telewizja Polsat), to analizy biegłych, przeprowadzone kilkanaście miesięcy po śmierci Darii, wykluczają praktycznie związek między tymi trzema sprawami.

- W przypadku seryjnych zabójców sprawcy bardzo rzadko zmieniają sposób działania. Przeważnie znajduje się podobieństwa dotyczące wyboru ofiary, sposobu samego zabójstwa czy też pozostawiania bądź ukrycia zwłok. O ile zabójstwa Ewy i Justyny mogły być dziełem jednej osoby, o tyle zabójstwo Darii różniło się od nich praktycznie na każdej z tych płaszczyzn - mówi nam policjant znający szczegóły śledztwa.
Kolejny trop okazuje się prowadzić donikąd, prokuratura zaś, kilkanaście miesięcy po samym zabójstwie, umarza swoje śledztwo.

Kto przybił krzyż z tabliczką?



Ten krzyż pojawił się dwa miesiące po zabójstwie Darii. Kto go przybił? Ojciec dziewczyny twierdzi, że jej zabójca. Prokuratura i policja uważają jednak, że nie ma przesłanek potwierdzających tę tezę.
Ten krzyż pojawił się dwa miesiące po zabójstwie Darii. Kto go przybił? Ojciec dziewczyny twierdzi, że jej zabójca. Prokuratura i policja uważają jednak, że nie ma przesłanek potwierdzających tę tezę. fot. Michał Stąporek/Trojmiasto.pl
Dwa miesiące po śmierci Darii ojciec dziewczyny idzie do lasu i niedaleko miejsca, gdzie znaleziono ciało jego córki, znajduje przybity do drzewa krzyż z tabliczką, na której widnieje napis: "W tym miejscu 04.08.1995 r. Daria Reluga zginęła śmiercią męczeńską".

Okazuje się, że krzyż z tabliczką faktycznie pojawia się w miejscu typowanym przez policję jako scena samego zabójstwa. Ojciec Darii twierdzi jednak, że wówczas nikt o lokalizacji tego miejsca nie wie - tylko policjanci oraz ewentualny sprawca.

Po latach ma on zresztą do służb pretensje, że nie zabezpieczono np. odcisków palców z tabliczki. Policja i prokuratura twierdzą jednak, że to nie zabójca przybił do drzewa krzyż.

- Nie było żadnej poszlaki wskazującej na to - mówi nam dziś prokurator znający sprawę.

Zniszczone dowody, zaginione akta



W kilku momentach śledztwa popełnione zostają błędy. Ktoś przypadkowo zaciera odciski palców na znalezionym niedaleko miejsca zbrodni nożu wbitym w drzewo. Zniszczeniu ulegają też - podczas transportu - zabezpieczone w lesie włosy, prawdopodobnie należące do sprawcy.

Największy skandal związany ze śledztwem wychodzi jednak na jaw dopiero po latach, gdy zbrodnią zamierzają się zająć policjanci ze specjalnej grupy Archiwum X, założonej w 2005 roku, aby przyglądała się ponownie sprawom, których nie udało się wcześniej rozwiązać.

Wówczas okazuje się, że zaginęły całe akta śledztwa.

O sprawie robi się głośno w roku 2007, gdy ojciec Darii otrzymuje oficjalną informację o zaginięciu akt. Nagłaśnia ten fakt w mediach.

Co dziś wiadomo o tym niefortunnym zdarzeniu? Niewiele. Akta giną gdzieś między rokiem 2001 a 2006, prawdopodobnie w Sopocie. Czy w prokuraturze? Czy w sądzie? Czy też na policji? Nie wiadomo.

Choć prowadzone jest śledztwo mające wyjaśnić zaginięcie dokumentów, to kończy się ono umorzeniem. Winnych brak.

W tym czasie pojawiają się też zresztą sensacyjne teorie, że za samym zabójstwem może stać osoba powiązana z policją, prokuraturą bądź innymi służbami, co miałoby tłumaczyć nagromadzenie "niefortunnych przypadków" w całym śledztwie.

- Prawda jest raczej banalna, prawdopodobnie akta te po prostu "podpięły" się pod jakieś inne, one krążyły, nie tylko w Trójmieście, były też w Krakowie. Nie jest wykluczone, że któregoś dnia się po prostu odnajdą - mówi nam jeden z trójmiejskich prokuratorów.
Fakty są jednak takie, że duża część pracy policjantów z Archiwum X ogniskuje się początkowo na odtwarzaniu akt sprawy. Część dokumentów dostarcza rodzina, dysponująca kserokopiami. Wielu dokumentów jednak brakuje.

Wątek zagraniczny. Testy DNA nie potwierdzają sprawcy



Laboratorium gdańskiej policji. To tu przebadano już kilkadziesiąt próbek DNA w sprawie dotyczącej zabójstwa Darii.
Laboratorium gdańskiej policji. To tu przebadano już kilkadziesiąt próbek DNA w sprawie dotyczącej zabójstwa Darii. fot. galeria.trojmiasto.pl
Mimo błędów popełnionych przez policję i prokuraturę śledztwo prowadzone przez Archiwum X wciąż ma szansę na powodzenie. Przede wszystkim dlatego, że służby wciąż dysponują kluczowym i najważniejszym dowodem w sprawie - DNA sprawcy.

Już w 2012 roku, kiedy sprawę Darii przypominamy, pisząc o działaniach gdańskiego Archiwum X, jego członkowie mówią nam o około 70 osobach, których materiał genetyczny porównano z DNA zabójcy.

Najciekawsze z tych spraw dotyczy... brytyjskiego więzienia. Jeden z osadzonych w nim więźniów informuje służby, że mężczyzna, z którym przebywał w celi, miał się przyznać do zabójstwa Darii.

Gdańscy policjanci jadą za granicę, przesłuchują go, po czym pobierają materiał genetyczny potencjalnego zabójcy. I ten trop okazuje się jednak prowadzić donikąd. DNA nie pasuje, a sprawa okazuje się być finałem więziennych porachunków między dwoma osadzonymi.

O sprawie znów jest głośno



Niespodziewanie o sprawie zabójstwa sprzed 26 lat głośno robi się ponownie w ostatnich tygodniach. Wszystko zaczyna się od wpisu w mediach społecznościowych - jego autorką jest nauczycielka akademicka z Gdańska, a zarazem była przyjaciółka Darii. Kobieta pisze, że reporter programu "Alarm!" TVP chce ją powiązać ze śmiercią Darii w ramach nagonki na środowiska LGBT (kobieta aktywnie działa w fundacji zajmującej są prawami osób homoseksualnych).

W dyskusji pod postem pojawia się sam autor reportażu i tłumaczy, że próbował tylko uzyskać komentarz do tezy formułowanej przez ojca Darii.

Ostatecznie kobieta nie autoryzuje swojej wypowiedzi, a Telewizja Polska emituje okrojony reportaż w poniedziałek, 7 czerwca. I faktycznie pada tam sugestia, że to przyjaciółka Darii mogła mieć związek z jej śmiercią.

- Dzisiaj wiem, że [Daria - dop. red.] się komuś naraziła, ale nie mogę tego powiedzieć. Uważam, że zleceniodawcą była bliska osoba. Nie wykonawcą, zleceniodawcą, w formie kary, zemsty. Daria nie miała zginąć. Daria miała być przestraszona - mówi w programie ojciec zamordowanej.
Screen z wyemitowanego przez TVP reportażu. Na pierwszym planie zamordowana Daria.
Screen z wyemitowanego przez TVP reportażu. Na pierwszym planie zamordowana Daria. mat. TVP
Prokuratura potwierdza zresztą, że to na jego wniosek bada ten wątek.

- Pod koniec maja wpłynął pisemny wniosek ojca Darii, dotyczący potrzeby przesłuchania w roli świadka bliskiej przyjaciółki Darii w związku z jej domniemanym zaangażowaniem w zabójstwo. Motywem miało by tu być odrzucone uczucie - mówi Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Według naszych informacji kobietę przesłuchano w środę, 9 czerwca.

Nowe wątki czy medialny szum?



Osoby, z którymi rozmawiamy nieoficjalnie, zarówno policjanci, jak i prokuratorzy, są jednak sceptycznie nastawione w sprawie wątku dotyczącego przyjaciółki Darii. Podkreślają, że to tylko jeden z wielu badanych wątków.

Po pierwsze, ojciec Darii - od lat, co w pełni zrozumiałe, próbujący, także na własną rękę, odkryć prawdę o śmierci swojej córki - w przeszłości wskazywał imiennie już kilka innych osób, które mogły mieć związek ze śmiercią Darii.

Wszystkie te wątki i teorie były sprawdzane, jednak żadna nie znalazła potwierdzenia w dowodach.

Po drugie, oczywisty wydaje się seksualny motyw zabójstwa. Wszyscy nasi rozmówcy ze służb podkreślają, że najważniejszy dowód w sprawie stanowi DNA uzyskane z nasienia sprawcy.

Po trzecie wreszcie, podobnych wątków było już badanych kilkadziesiąt. Jeden z naszych rozmówców mówi wprost:

- Nie ma żadnego przyśpieszenia śledztwa, jeżeli ono przyśpieszyło, to tylko medialnie.
Oficjalnie zresztą prokuratura formułuje to w podobny sposób, odnosząc się poniekąd do materiału wyemitowanego przez TVP, gdzie wspomniano także o nowych wątkach "zagranicznych" w sprawie.

- Śledztwo w tej sprawie trwa od wielu lat i od wielu lat realizowane są różne czynności mające na celu ustalenie sprawcy zabójstwa. Cały czas przesłuchiwane są różne osoby, o części z nich mamy informacje, że mogą przebywać poza granicami kraju, dlatego na przykład zwracamy się do organów z innych państw w celu ustalenia miejsca ich pobytu - mówi prokurator Grażyna Wawryniuk.
Informuje też, że w ostatnich latach porównano DNA sprawcy z materiałem genetycznym kilkudziesięciu osób. Profil żadnej z przebadanych osób nie pokrył się z profilem mordercy.

Opinie (319) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • (3)

    Jakże wiele dramatów i niewyjaśnionych,dziwnych spraw.Wyrazy współczucia po takiej tragedii.

    • 76 3

    • Morderca powinien się zgłosić na policję (2)

      Jego dni są policzone.

      • 3 8

      • Sprawa śmierdzi na kilometr. (1)

        Skoro Daria codziennie biegała to musiała mieć formę i raczej dałaby radę uciec napastnikowi/napastnikom, a skoro nie uciekła to musiała napastnika/napastników znać. Ja obstawiam kogoś z najbliższego grona, rodzina/znajomi/sąsiedzi.

        • 8 1

        • Bieganie może wywołać morderczą zazdrość. Bieganie jest często postrzegane jako prowokacja. Biegaczki często bronią się też werbalnie, co wielu mężczyzn odbiera jako osobista obrazę. Biegaczki w Stanach są często ofiarami. Ta Angielka zamordowana przez policjanta też jakby ta kategoria. Nikt jakoś nie ostrzega biegaczek przed bieganiem solo, używaniem tych samych tras i to w dodatku w lesie itp.

          • 3 1

  • (7)

    Skoro biegała (jogging) w 1995 roku to była wyjątkową osobą.

    • 92 25

    • (2)

      hej. urodzilem sie w tym samym roku co ta dziewczyna. Biegalem wtedy, biegam teraz, nie używam stravy i nie publikuje wynikow w sieci. jakoś wyjątkowo sie nie czuję...

      • 28 5

      • (1)

        Też jestem z tego rocznika. Z rówieśnikami graliśmy w kosza, ganialiśmy za piłką nożną i robiliśmy wiele "dziwnych" z dzisiejszego punktu widzenia rzeczy, które powodowały konieczność biegania. Jednak biegania dla samego biegania w roku 95 jakoś nie pamiętam, szczególnie wśród młodzieży. Zakładam, że byli tacy ludzie ale były to wyjątki. Dziś jogging (prawie) nikogo oczywiście nie dziwi.

        • 23 3

        • ja biegałem po powrocie z zagranicy, gdzie to było normalne. Ale w tamtych czasach w Polsce odczuwałem jak ludzie dziwnie patrzyli, że jakiś nienomalny albo ucieka przed kimś i patrzyli czy ktoś mnie goni. No i przestałem biegać. Niestety.

          • 22 1

    • Czy Ty w ogóle kojarzysz gdzie jest ulica Bobrowa?

      Ja już biegałem w latach 60-tych.

      • 13 0

    • Tak, młoda, ładna, zdolna, wysportowana (1)

      pewnie miała wielu adoratorów, na 90% któryś z nich ją zabił z powodu odrzucenia - bo to nie była typowa ofiara no i to było zaplanowane, przecież nikt nie włóczy się bez celu o świcie w lesie.

      • 21 7

      • Chyba nie przeczytałeś dokładnie. Była w nim o odrzuconym uczuciu przez koleżankę.

        • 1 0

    • dla rodziców była wyjątkowa

      • 13 0

  • W Gdańsku jest jakieś nagromadzenie "przypadków" (2)

    Po których nie da się rozwiązać spraw. To jest najbardziej podejrzane...

    • 164 21

    • A sledzisz takie przypadki w innych miastach? (1)

      Czy może o Gdańsku słyszysz częściej, bo tu mieszkasz?

      • 34 10

      • on już od lat 90 zbierał internet na dyskietkach. Dzięki temu ma takie dane

        • 13 5

  • nie wiem... (5)

    ....ta nasza policja jest jakaś nieudolna...

    • 82 13

    • (4)

      tylko w filmach jest taka świetna

      • 17 3

      • Moze powinni zajac sie tym policjantji policjancu?albo w11? (2)

        • 2 7

        • Malanowski by znalazł. (1)

          • 4 0

          • Malanowski nie znalazłby

            Ponieważ już nie żyje :(

            • 5 3

      • Komisarz Alex, rozwiąże sprawę w następnym odcinku, albo ksiądz na rowerze

        • 5 0

  • dziś wiem, że komuś się naraziła ale nie mogę tego powiedzieć ???

    • 66 7

  • Może jasnowidz by pomógł ? (5)

    Coś by zobaczył w swoich wizjach ?

    • 19 84

    • Zależy ile wypije (1)

      • 16 1

      • A raczej ile mu dasz

        • 3 0

    • Prędzej ojciec Mateusz by znalazł.

      • 8 1

    • ściemniacz z Człuchowa? (1)

      • 8 1

      • Za 200 powie wszystko

        • 3 0

  • (2)

    Boże, zeby tylko nie zjawił tam się ten pajac Rutkowski, żerujący na takich sensacjach.

    • 146 1

    • (1)

      Patrol Rutkowski wlasnie wyruszy z Warszawy.
      O 18ej zaplanowana jest konferencja prasowa w hotelu Sheraton na ktorej detektyw Rutkowski powie kto jest sprawca.

      • 14 0

      • Wyrwie twardy włos z nowego przeszczepu, rozdwoi go i wyczyta co widzi

        • 2 0

  • Oby znaleźli drania

    • 86 1

  • Przykra sprawa

    • 37 1

  • (13)

    Gdyby była wykonywana kara śmierci wielu uczciwych i przypadkowych ludzi nie straciłoby życia. Po pierwsze KS co niektórych by odstraszała, a po drugie niejeden gwałciciel/morderca po odsiedzeniu wyroku po raz kolejny dokonuje zbrodni. I nie piszcie mi tu o Komendzie, bo do jego uwięzienia przyczynili się tacy sami nieudacznicy jak ci którzy prowadzili sprawę Darii.

    • 94 28

    • Zgadzam się w 100%

      • 13 7

    • Komeda Krzysztof i tyle w temacie. (1)

      • 13 7

      • Krzysztof Komeda?

        Nie żyje od wielu lat. Marek Hłasko go zrzucił ze skarpy.

        • 16 5

    • mistrz logiki...

      i takim nieudacznikom chcesz powierzyć ludzkie życie...

      • 10 4

    • Skoro sprawy, jak sam przyznajesz, prowadzą nieudacznicy

      to niestety ale kara śmierci nie może być stosowana. Dlaczego? Przeczytaj pierwsze zdanie, tylko opuść wyraz "nie".

      • 20 4

    • no a...

      no a sprawa Komendy...?? ;)

      • 11 4

    • .

      Nie ma badań, które to potwierdzają. Przestępcy nie myślą w normalny sposób, więc dlaczego kara śmierci miałaby ich przestraszyć?

      • 10 1

    • W niektórych stanach USA

      Jest kara śmierci a ilość morderstw jest na wysokim poziomie. Osoby takie często socjopaci nie kalkuluja tego w ten sposób. Chęć zabicia JEST silniejsza niż strach przed śmiercią.

      • 9 2

    • A śmierć to niby jaka kara? (1)

      Taki zwyrodnialec powinien gnić do końca życia w ciemnej klitce 2*2m o chlebie i wodzie, bez telewizji, książek, odwiedzin, z posłaniem na twardej, zimnej podłodze.

      • 12 0

      • Tak luksusowo ?

        A do ciężkich robót, to nie łaska?

        • 1 0

    • Z drugiej strony nie wiemy jak wielu uczciwych i niewinnych ludzi straciłoby życie, bo zostali skazani za coś czego nie zrobili. (1)

      Patrz na przykład Tomasz Komenda i Czesław Kowalczyk, obaj skazani za zabicie ludzi, których nie zabili.

      Gdyby była kara śmierci, to bardzo możliwe, że obaj by zostali na nią skazani.

      • 4 0

      • "straciłoby życie" ?

        A ile straciło, o których wiemy lub nie wiemy ?

        • 0 0

    • przecież w sprawie Darii nie interweniował

      Lech Kaczyński, który naciskał na prokuratorów w sprawie Komendy.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.