Pociągiem przez 1,3 tys. km do raju, którego już nie ma

Marcin Dobrzyński
7 lutego 2026, godz. 09:00
Opinie (126)
Przedwojenny dworzec PKP Gdynia Główna. Unikatowe zdjęcie sprzed 1939 r. z widokiem wnętrza.

W Gdyni, pięknym przedwojennym mieście z "morza i marzeń", wybudowano solidny nowoczesny dworzec kolejowy. "Polski" dworzec w Gdyni nie wszystkim się jednak podobał, właśnie dlatego, że miał podkreślać możliwości naszego kraju. Z czasem połączono go jednak siecią połączeń z całą Polską. Co ciekawe, w związku z tym miejscem ustanowiono rekord najdłuższego połączenia kolejowego w międzywojennej Polsce. Kto wie, gdyby nie Rosjanie i katastrofa w Czarnobylu, może jeździlibyśmy tam do dzisiaj.




Parowóz polski typu Pt31, użytkowany do przewozów pasażerskich na dłuższe odległości.
Miejscowość Zaleszczyki znajdowała się niemal na samym końcu województwa tarnopolskiego II RP.

Morele i melony z II RP



Położenie Zaleszczyk na mapie II RP.
Miasteczko położone jest w głębokim jarze w zakolu rzeki Dniestr. Posiada nadal specyficzny, bardzo ciepły klimat. Dzięki temu w okresie międzywojennym uprawiano tam dość egzotyczne dla naszego kraju owoce, jak morele, melony, brzoskwinie czy arbuzy. Bardzo powszechna była uprawa winorośli. Eksperymentowano także z uprawą pomarańczy czy ryżu nad rzeką.



Marzenie turystycznej Polski



Zaleszczyki obecnie.
Była to bardzo popularna miejscowość wypoczynkowa w II RP. Sezon turystyczny trwał tam od maja do października.

Przedwojenny plakat promujący miejscowość.
W Zaleszczykach słynne były przede wszystkim dwie plaże: Słoneczna i Cienista. Pierwsza służyła głównie do opalania, a druga do kąpieli. Właśnie dlatego Zaleszczyki nazywano "polską Riwierą". Było to także doskonałe miejsce dla leczenia osób z chorobami dróg oddechowych, szczególnie dzieci. Nic dziwnego, że wiele osób robiło wszystko, by spędzić tam urlop.

Na urlop przez 1314 km koleją



Promenada w Zaleszczykach.
Połączenie kolejowe pomiędzy Gdynią a Zaleszczykami liczyło niemal 1314 km. Było to tym samym najdłuższe połączenie w międzywojennej Polsce. Obsługiwano je przez pociągi w szczególności z wagonami sypialnymi. Powrotne pociągi dodatkowo posiadały w składzie także wagony towarowe, bo część owoców wyhodowanych nad Dniestrem koło Zaleszczyk była przewożona do portu w Gdyni i dalej wysyłana na eksport.

Pociągi kursowały przez Warszawę, dojeżdżając do kurortu trzy razy w tygodniu.



Warto także wspomnieć, że do Zaleszczyk ze stolicy i z Poznania kursowała także słynna "Luxtorpeda", czyli luksusowy wagon motorowy polskiej produkcji. Tak rozległa i daleka trasa kolejowa z północy na południe kraju stanowiła symbol rozwoju sieci kolejowej młodego państwa.

Przedwojenny rozkład jazdy do Zaleszczyk. Na dole widoczne wskazówki co do wagonów bezpośrednich z Warszawy.
Do powyższego rozkładu jazdy należy się wyjaśnienie. Zaleszczyki były miejscowością na granicy z Rumunią. Dogodna linia kolejowa, wybudowana jeszcze przed I wojną, przebiegała przez terytorium tego państwa. W 1929 r. podpisano porozumienia o tranzycie pociągów do Zaleszczyk przez terytorium rumuńskie. Pociąg polski np. z Warszawy nie zatrzymywał się tam w ogóle, a w zwykłych pociągach pasażerowie jadący tranzytem nie podlegali kontroli paszportowej czy celnej. Stąd w powyższym rozkładzie jako przystanek pośredni widnieje miejscowość rumuńska "Stefanesti".

Rosjanie zniszczyli wszystko



Pocztówka z kurortu.
Od września 1939 r. Zaleszczyki znalazły się pod okupacją ZSRR. W czerwcu 1941 r. doszło tutaj do zatopienia przez NKWD w Dniestrze kilkunastu wagonów z ewakuowanymi ludźmi z radzieckich więzień w okolicy.

Po wojnie wraz z tzw. Kresami Wschodnimi zostały wcielone do ZSRR. Miejscowość nigdy już nie odzyskała dawnej świetności. Rosjanie wycięli winnice jako zbędne, zaorali promenadę, wysadzili stary ratusz, a postawili za to pomnik Lenina. Jeden z kościołów przerobili na magazyn nawozów.

Zniszczenia dokończyła katastrofa w Czarnobylu



Potencjał turystyczny został ostatecznie przekreślony przez katastrofę w Czarnobylu z kwietnia 1986 r. Z uwagi na ukształtowanie terenu chmura radioaktywna opadła tutaj i skaziła teren.

O autorze

autor

Marcin Dobrzyński

pasjonat historii, eksplorator, były żołnierz, licencjonowany przewodnik miejski

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (126)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane