Fakty i opinie

stat

Podpalaczowi z Gdańska grozi 10 lat więzienia

W Gdańsku odbyło się już osiem posiedzeń sądu w sprawie, w której Marcin W. odpowiada za podpalenia aut z 2012 roku. Wyrok wciąż nie zapadł, gdy 33-latek podpalał 19 samochodów w kilku gdańskich dzielnicach. Psychiatrzy stwierdzili, że w chwili popełniania przestępstw był poczytalny. Tym razem został już aresztowany.



Zobacz ostatnie efekty działań podpalacza.

Zobacz ostatnie efekty działań podpalacza.

Oszacowano już wartość strat, wynikających z "rajdu", który urządził sobie w nocy z czwartku na piątek podpalacz z Gdańska. Eksperci wycenili zniszczenia 19 samochodów na ponad 550 tys. zł. W normalnych okolicznościach za podpalenie samochodu można dostać maksymalnie 5 lat więzienia, ale prokuratura chce bardziej surowej kary.

- Przyjęliśmy inną kwalifikację czynu, czyli zniszczenie mienia znacznej wartości, a to zagrożone jest dwukrotnie bardziej surową karą - wyjaśnia prokurator Emilia Kępińska z Prokuratury Rejonowej Gdańsk Wrzeszcz.

10 lat byłoby sprawiedliwą karą za podpalenie 19 samochodów?

tak, powinien dostać nawet więcej 29%
tak, ale pod warunkiem, że odpracuje też wszystkie szkody 62%
raczej nie, są gorsze przestępstwa 6%
nie, byłaby to kara zdecydowanie za surowa 3%
zakończona Łącznie głosów: 1394
Na razie na proces podpalacz poczeka w areszcie. Sąd zgodził się z wnioskiem prokuratury i aresztował Marcina W. na trzy miesiące. Głównie dlatego, że ewentualna kara jest wysoka, ale także z powodu wcześniejszych kłopotów z prawem podejrzanego. Nie pomogła jego rzekoma skrucha i wyjaśnienia, że był pijany, gdy podpalał samochody i nie wie dlaczego to zrobił.

Marcin W. odpowiada już bowiem przed sądem za podpalenia z 2012 roku. W tej sprawie, w której odpowiadał z wolnej stopy, odbyło się już osiem posiedzeń sądu, ale wyrok jeszcze nie zapadł. Mieszkaniec Gdańska jest więc notowany, ale w świetle prawa wciąż niekarany. Twierdzi natomiast, że leczył się kiedyś psychiatrycznie, co sprawdzać będzie prokuratura. Po pierwszym spotkaniu z psychiatrami lekarze orzekli jednak, że był poczytalny w momencie popełniania przestępstw.

Bezrobotny 33-latek przyznał, że przed podpaleniem wypił "kilka piw", a potem kupił na stacji benzynowej kanapkę, kilka zapalniczek i ruszył w miasto. Podpalał przypadkowe samochody, głównie zaczynając od nadkoli i chlapaczy, co pokrywa się z zeznaniami świadków i naszych czytelników.

Film archiwalny - zobacz jak płonęły auta na osiedlu Nowy Horyzont


Film archiwalny - zobacz jak płonęły auta na Łostowicach


Film archiwalny. Płonące auto w Brzeźnie.

Opinie (263) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.