Fakty i opinie

stat

Pola nadziei w Trójmieście: ulice pełne żonkili

Tak kwestowano na pomorskie hospicja podczas niedzielnego finału akcji Pola Nadziei w Gdańsku, Sopocie i Gdyni.


Na ulicach Trójmiasta królował w niedzielę kolor żółty - przechodnie szli z żonkilami i żółtymi balonami. Jeśli nie do końca wiedzieliście, o co chodzi, już podpowiadamy - w czterech pomorskich miastach odbył się II Finał Pomorskich Pól Nadziei.



W niedzielę wolontariusze ubrani w żółte koszulki z żonkilami w jednej dłoni i puszką w drugiej, zbierali pieniądze na funkcjonowanie hospicjów w Gdańsku, Gdyni, Sopocie i Pucku. Pieniądze te będą przeznaczone na bieżącą działalność, bo kwoty, jakie hospicja otrzymują z Narodowego Funduszu Zdrowia, są niewystarczające. A im więcej środków zostanie zebranych, tym większej ilości osób nieuleczalnie chorych i umierających będzie można pomóc.

Pieniądze są również zbierane na wykończenie i wyposażenie budowanego hospicjum stacjonarnego dla dzieci w Gdyni.

- Środki z NFZ wystarczają nam na dziewięć miesięcy działalności i pomocy chorym - mówi Alicja StolarczykFundacji Hospicyjnej w Gdańsku. - Trzy czwarte roku jakoś sobie hospicjum radzi ze środków publicznych, ale ostatni kwartał jest finansowany dzięki wpłatom dla Fundacji Hospicyjnej. A przecież nie jest tak, że nie ma kolejki chorych. Tylko od nas zależy i od środków, jakie uda nam się zdobyć, ilu osobom będziemy w stanie pomóc.

Przechodnie wrzucali pieniądze do puszek, a w zamian otrzymywali żonkila - symbol nadziei. Wolontariusze rozdawali żółte balony i zachęcali do wzięcia udziału w atrakcjach zorganizowanych z okazji drugich już Pomorskich Pól Nadziei. W Gdańsku, Gdyni i Sopocie zbiórka trwała kilka godzin - nie zabrakło pokazów tańca, zabaw dla dzieci i koncertów.

- Rozpoczęliśmy paradą żonkilową, według naszych obliczeń przeszło w niej około trzysta-czterysta osób - mówi Justyna Cyman ze Stowarzyszenia Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni. - Do udziału zaprosiliśmy również mieszkańców Gdyni i bardzo nas cieszy, że do nas dołączali.

- Pomagają nam wolontariusze, w tym dzieci, które od rana rozdawały żonkile - cieszy się Andrzej UrbańskiDomu Hospicyjnego Caritas im. św. Józefa w Sopocie. - Podczas tej akcji zachęcamy do tego, by myśleć o hospicjach przez cały rok, bo żeby utrzymać hospicjum stacjonarne, potrzebne są bardzo duże fundusze. Chcemy też podzielić się aktywnością naszych podopiecznych. Oni udowadniają, że nawet chorzy i cierpiący ludzie, chcą być do końca aktywni.

Śmierć jest cały czas tematem tabu, nie chcemy o niej myśleć. A to błąd, bo czeka nas wszystkich.

- Jeżeli ktoś odkrywa, co się dzieje w hospicjum, przestaje bać się śmierci - przekonuje Andrzej Urbański. - To jest piękne. Dziwne, że boimy się śmierci. Myślę, że to jest pytanie do nas samych: dlaczego tak się jej boimy? Być może, jeśli zmienimy coś w swoim życiu, to śmierci przestaniemy się bać.

Opinie (59)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.