Fakty i opinie

stat

Poranny pożar dawnego sanatorium w Gdyni

Pożar strażacy gasili przez prawie dwie godziny.
Pożar strażacy gasili przez prawie dwie godziny. fot. Wojciech/czytelnik Trojmiasto.pl

Zaprószenie ognia było prawdopodobnie powodem pożaru, który wybuchł w dawnym Domu Profilaktyczno-Wypoczynkowym "Zdrowie" przy ul. Zacisznej zobacz na mapie Gdyni w Gdyni Orłowie. W piwnicy niszczejącego obiektu zapaliły się śmieci.



Wierzysz, że niebawem w miejsce dawnego sanatorium powstanie hotel?

tak, potrzebna jest tylko dobra wola właścicieli i lepsza koniunktura ekonomiczna

13%

tak, ale obiekt musi zostać sprzedany komuś, kto będzie chciał w niego zainwestować

37%

nie, rudera powinna zostać zburzona, szkoda narażać czyjeś zdrowie i życie

50%
Służby zostały wezwane na miejsce zdarzenia po godz. 4. W akcji brał udział jeden zastęp straży pożarnej.

- Ogień dotknął pomieszczenia w piwnicy budynku. Na miejscu znaleźliśmy palące się śmieci, starą pościel i stolarkę okienną. Akcja gaszenia trwała dwie godziny. Nie znaleźliśmy na miejscu żadnych osób, nikt w pożarze nie ucierpiał - tłumaczy Daniel Kowalski z gdyńskiej straży pożarnej.

To kolejny przypadek, gdy dawne sanatorium jest niszczone przez wandali. Mieszkańcy, zwłaszcza latem, co kilka dni zgłaszają policji lub straży miejskiej problemy z dzikimi lokatorami i narkomanami grasującymi po opuszczonej ruderze. Wtedy aktywność podejrzanych osób wzrasta. Sprzyja im też pogoda i atrakcyjna lokalizacja oraz brak jakichkolwiek zabezpieczeń terenu.

Kiedyś obiektu pilnował stróż, część budynku była zamknięta, a przed wchodzeniem na teren dawnego sanatorium ostrzegały specjalne tablice informacyjne. Ochroniarz zrezygnował i od kilku lat do budynku może wejść każdy. Policjanci rozkładają ręce, tłumacząc, że to wina właściciela.

- Jest to jedno z tych miejsc w Gdyni, które uważamy za niebezpieczne, gdzie podejmujemy często interwencje. Wciąż staramy się przekonywać właściciela, by zabezpieczył odpowiednio teren - mówi kom. Michał Rusak, rzecznik prasowy KMP w Gdyni.

Zabezpieczenia jednak nie będzie. Współwłaściciel obiektu Andrzej Czerniejewski wyjaśnia, że chciałby rozpocząć inwestycję, ale problemem jest zbyt wąski dojazd do hotelu prowadzący ul. Zaciszną. Do tego potrzebne są zmiany w planie zagospodarowania terenu.

- Jedynym sposobem na zabezpieczenie budynku jest jego zburzenie, albo zabetonowanie. Nie chcemy tego robić, ale nie będziemy też w jakikolwiek sposób zabezpieczali tego obiektu - zaznaczał w ostatniej rozmowie z naszym portalem.

Władze miasta przekonują, że zmiany w planie zostaną uchwalone niebawem. Na razie projekt dokumentu jest wyłożony do 15 lipca do publicznego wglądu.

Film naszego czytelnika pokazujący pożar.

Opinie (54) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.