Fakty i opinie

stat

Powódź w Gdańsku coraz mniej groźna


Został do wykonania jeszcze tylko niewielki, bo 100-metrowy odcinek tzw. kierownicy, czyli rodzaju falochronu przy ujściu Wisły zobacz na mapie Gdańska w ramach prac, które zabezpieczą ćwierć miliona ludzi w Gdańsku i na Żuławach przed powodzią.



Czy zetknąłeś się kiedykolwiek z powodzią?

na szczęście nie 29%
nie bezpośrenio, ale wiem, że to dramat 39%
tak, to okropne doświadczenie 32%
zakończona Łącznie głosów: 656
W czwartek Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku chwalił się efektami wykonywanych od 2012 roku prac przy ujściu Wisły, które dobiegają właśnie końca. Przedstawiciele firm, wykonawcy i współpracujące instytucje na rejsie do ujścia rzeki zobaczyli, co właściwie zrobiono, by Wisła nie stwarzała zagrożenia powodziowego.

Zagrożenie powstaje głównie wtedy, gdy tworzą się zatory lodowe, których, jak to już czasami bywało, nie mogły skruszyć lodołamacze, bo osiadały na mieliznach przy ujściu Wisły. W tym celu priorytetem było wyremontowanie dwóch tzw. kierownic, a jedną z nich, wschodnią, przedłużono o 200 m.

- Było to dla nas jedno z najważniejszych działań realizowanych w ramach pierwszego etapu programu żuławskiego. Wisła może nieść nawet do 2 mln m sześciennych piasku i rumoszu, który tu osiada i wypłyca ujście Wisły, co powoduje, że wody powodziowe, kra i lód nie są w stanie dojść do zatoki i powstaje zator. Woda wtedy rośnie i może po przerwaniu wałów dotrzeć aż do Gdańska,czy w drugą stronę, nawet do Elbląga - tłumaczy Andrzej Ryński, zastępca dyrektora RZGW.
Na zagrożonym terenie mieszka około ćwierć miliona osób, ale powódź może też grozić klęską ekologiczną w przypadku zalania np. rafinerii w Gdańsku, hałdy fosfogipsów, oczyszczalni ścieków, stacji benzynowych oraz innych obiektów przemysłowych.

- Kierownice to jest takie podłużne urządzenie wykonane z betonu, które powoduje, że Wisła zwiększa swoją prędkość, w jej wyniku powstają większe głębokości i ten piasek i rumosz jest wrzucany głębiej w zatokę i nie osiada przy ujściu i może swobodnie spłynąć - wyjaśnia Ryński.
Prace przy ujściu pochłonęły 50 mln zł, z czego 80 proc. środków dołożyła Unia Europejska. Generalnym wykonawcą tego zadania była firma Doraco.

Dokładnie polegało ono na remoncie będącej w opłakanym stanie kierownicy zachodniej na odcinku 550 m, który obecnie zakończono głowicą z latarnią. Kierownicę wschodnią wyremontowano na odcinku 600 m, dodatkowo wykonano jej przedłużenie o 200 m i też zakończono ją głowicą.

- Zamontowano tu bardzo dużo prefabrykatów żelbetowych, w sumie 860 szt., o różnych gabarytach. Największy, tzw. oporowy, montowany na odcinku przedłużenia ważył 44 tony - tłumaczy Marek Bianga, kierownik budowy z firmy Doraco.
Jenak ten prefabrykat po wypełnieniu go piaskiem waży ostatecznie aż 800 ton. To nie wszystko, zamontowano też 1300 materacy gabionowych. To konstrukcja z siatki stalowej wypełnionej kamieniami, o wymiarach 6 na 2,5 metra, którą pokryto powierzchnie ponad 15 tys. m kw.

Prace jednak w dużym stopniu były uzależnione od ochrony środowiska. Przy ujściu Wisły znajduje się obszar Natura 2000 i rezerwat przyrody Mewia Łacha, do którego na lęgi przylatują chronione gatunki ptaków, jak rybitwy białoczelne, czubate (jedyna kolonia w Polsce) czy sieweczki obrożne.

- Pozwolenie na prace było obłożone dość restrykcyjną decyzją środowiskową, głównymi jej wytycznymi było to, że prace mogły być prowadzone wyłącznie z wody i ustanawiała ona okresy lęgowe ptaków, szczególnie w przypadku kierownicy zachodniej, w okresie od 25 marca do 15 sierpnia. W tym czasie wszelkie prace z powodu lęgów były zakazane - tłumaczy Bianga.
Co ciekawe, w trakcie prac stwierdzono, że nie odstraszają one ptaków, a wręcz przeciwnie, bo w 2014 r. była rekordowa liczba lęgów i w związku z tym w tym roku dopuszczono do prac w czasie całego okresu lęgowego. Niestety, z lęgów nic nie wyszło, bo migrująca łacha w pobliżu wschodniej kierownicy, na której głównie gniazdują ptaki, stała się łatwo dostępna dla drapieżników takich jak lisy czy norki. W efekcie tysiąc par rybitw nie doczekało się potomstwa, bo jaja i pisklaki zostały zjedzone.

W ramach pierwszego etapu prac w programie żuławskim, wartym w sumie 522 mln zł, wzmocniono też 75 km wałów, przebudowano blisko 54 km koryt rzek i kanałów, a także wyremontowano 11 ostróg na Wiśle, choć pierwotnie zakładano, że doczeka się remontu 30 z ponad 3 tys. na tej rzece. Na kolejne prace urzędnicy będą zabiegać o fundusze w obecnej perspektywie unijnego rozdania środków. Co ważne, kończące się teraz prace na kierownicach przy ujściu Wisły wystarczą na jednie 10 lat, po tym czasie będą one wymagały kolejnego przedłużenia w związku z nieustannym nanoszeniem przez nurt Wisły piasków i rumoszu.

Wisła, choć przez stulecia ujarzmiana, nigdy do końca nie poddała się człowiekowi. Gdańsk i Żuławy nie raz cierpiały z jej powodu. W wyniku powodzi z 1829 roku woda zalała Stogi, dotarła do Nowego Portu, Brzeźna, a także do centrum Gdańska, gdzie fontanna Neptuna tonęła w metrowej fali wody.

W 1840 r. Wisła utorowała sobie nową drogę do morza przez wieś Górki koło Sobieszewa i odtąd mamy Wisłę Śmiałą. Jednak po kolejnej wielkiej powodzi z 1888 roku zapadła decyzja, by wykonać 7 km przekop Wisły, skracając jej drogę z pominięciem Gdańska. Od 1895 roku główny nurt rzeki płynie od Przegaliny do Zatoki Gdańskiej. Ostatni raz Żuławy zostały zalane po tym, gdy wojska niemieckie w 1945 roku wysadziły wały.

Opinie (50) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.