Fakty i opinie

stat

Protest zwolenników liberalizacji prawa aborcyjnego

W środowy wieczór, pod biurami lokalnych posłów PIS na Targu Drzewnym w Gdańsku rozpoczął się protest ok. 30 zwolenników liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Wydarzenie odbywa się w momencie, w którym sejm zajmuje się dwoma przeciwstawnymi projektami zmian w ustawie regulującej m.in. warunki dopuszczalności przerywania ciąży. Organizatorami manifestacji są stowarzyszenia Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom oraz Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa.



Aktualizacja:
Projekt Ratujmy Kobiety o godz. 22:42 został odrzucony w Sejmie w pierwszym czytaniu. Za odrzuceniem - 202, przeciw - 194. Główną przyczyną nieskierowania projektu do pracy w komisji było nieoddanie głosu przez 39 posłów z PO i Nowoczesnej (58 posłów PIS głosowała za).
Wyniki imienne (szczegółowe) głosowania

Jaka jest twoja opinia ws. obecnych przepisów regulujących aborcję?

jestem zwolennikiem ich zaostrzenia

17%

jestem zwolennikiem ich liberalizacji

45%

uważam, że przepisy powinny pozostać w obecnym kształcie

38%
W środę 10 stycznia, polski parlament obraduje nad dwoma obywatelskimi projektami, zmieniającymi prawo regulujące kwestię aborcji. Pierwszy z nich, autorstwa komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", postuluje m.in. nieograniczoną możliwość przerywania ciąży do 12 tygodnia, ponowne dopuszczenie do sprzedaży bez recepty tzw. pigułki dzień po oraz obowiązkową edukację seksualną w szkołach.

Natomiast drugi projekt, autorstwa komitetu "Zatrzymaj Aborcję", postuluje zdelegalizowanie tzw. aborcji eugenicznej, czyli zniesienie przesłanki dopuszczającej w Polsce legalną aborcję z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Zgodnie ze statystykami prezentowanymi przez członków wspomnianego komitetu, zdecydowana większość tego typu przypadków dotyczy w praktyce abortowania płodów obciążonych zespołem Downa.

Oba projekty będą procedowane tuż po sobie. Pierwszy trafi pod obrady projekt komitetu "Ratujmy Kobiety". W związku z trwającym właśnie procesem legislacyjnym, trójmiejscy zwolennicy tegoż projektu - czyli liberalizacji przepisów antyaborcyjnych - postanowili głośno wyrazić swoje poglądy. Ich manifestacja rozpoczęła się o godz. 18:30 na Targu Drzewnym. Wybór właśnie tej lokalizacji nie był przypadkowy.

- Spotkajmy się pod biurami [posłów - przyp. red.] PiS w środę 10 stycznia (...) i pokażmy jak ważny jest dla nas ten projekt! Prosimy tylko o flagi lub emblematy tych organizacji, które oficjalnie weszły w skład komitetu Ratujmy Kobiety - zachęcali organizatorzy manifestacji pod hasłem "Łapy precz od naszych macic" na facebookowej stronie wydarzenia.
Protestujący przed biurami poselskimi Prawa i Sprawiedliwości.
Protestujący przed biurami poselskimi Prawa i Sprawiedliwości. fot. Rafał Borowski/Trojmiasto.pl

Kilkadziesiąt osób na proteście



Na protest przyszło nieco ponad 30 osób. Był on dobrze słyszalny w najbliższej okolicy, bowiem niektórzy uczestnicy grali na bębnach. Manifestanci wznosili okrzyki: "Moja macica, to nie kaplica", "Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek", "Myślę, czuję, decyduję", "Wolność wyboru zamiast terroru" czy "Jarosławie, będzie piekło, nie zadzieraj z Polką wściekłą".

Natomiast na nielicznych transparentach można było przeczytać takie hasła jak "Wolna Polka, wolna Polska", "Ratujmy kobiety" i "Sprawy zaszły za daleko". Podczas przemów organizatorów padło wiele mocnych słów pod adresem polityków rządzącej partii rządzącej. Zostali oni nazwani m.in. "fanatykami religijnymi", którzy "odbierają kobietom ich prawa" oraz prawnie unormowali "bzdurę, jaką jest klauzula sumienia". Gorzkie sformułowania padły również pod adresem polityków opozycji, którzy m.in. "rządzili krajem przez osiem lat" i "nie zrobili nic w kwestii dania kobietom wyboru".

Organizatorami środowego protestu były dwa lokalne stowarzyszenia: Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom oraz Feministyczna Brygada Rewolucyjna FeBRa. Warto wspomnieć, że podobne manifestacje odbywają się również w wielu innych miastach ne terenie całego kraju.

Przypomnijmy, że zgodnie z tzw. kompromisem aborcyjnym - jak potocznie nazywa się Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 roku - przerywanie ciąży jest w naszym kraju dopuszczalne wyłącznie jedynie w trzech, ściśle określonych przypadkach. Pierwszym z nich jest sytuacja, gdy ciążą jest następstwem czynu zabronionego, czyli gwałtu lub kazirodztwa.

Drugim jest sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety. Wreszcie trzecim, wspomnianym już przypadkiem jest sytuacja, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Przerwanie ciąży w pierwszym z wymienionych przypadków jest dopuszczalne nie później niż do 12 tygodnia. W dwóch pozostałych, najpóźniej do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (327)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.