Fakty i opinie

stat

Przetarg z powodzianami

Gdańscy powodzianie, którzy pozostaną w bursach do 15 września, nadal nie znają miejsc dalszego przesiedlenia. Urzędnicy z Wydziału Mieszkalnictwa tłumaczą tę niewiadomą procedurą obowiązującą przy zamówieniach publicznych, która wyklucza ujawnienie ofert przed rostrzygnięciem przetargu.

Osoby, które w piątek przyszły do magistratu, usłyszały od Jacka Pawelca, kierownika referatu w Wydziale Mieszkalnictwa, że na kłopoty powodzian nakłada się także dziura budżetowa oraz problem ze wspólnotami mieszkaniowymi. Kierownik poinformował powodzian z Wrzeszcza, że z Urzędu Miejskiego do firm wysłane zostały prośby o zapewnienie powodzianom schronienia do czasu przydzielenia im mieszkań zastępczych. Na 30 listów odpowiedziało 12 oferentów.
Prawdopodobnie są to właściciele hoteli i domów wypoczynkowych.

- Decyzje zapadają pod presją, ponieważ Gdańsk będzie roliczany z każdego przejętego budynku - wyjaśnił kierownik Pawelec.

Od zebrania się komisji przetargowej do podpisania umowy z oferentem mija 15 dni. W tym czasie członkowie komisji analizują szereg dokumentów, np. zaświadczenia z ZUS-u, o niezaleganiu z podatkiem, bilans działalności firmy. Wybór ostatecznie zależy od zarządu, jednocześnie od decyzji przysługuje każdemu oferentowi odwołanie się. Krócej trwa procedura z tzw. wolnej ręki, wtedy zarząd rozpatruje warunki i natychmiast wydaje zgodę na zawarcie umowy z miastem.
- Takiej możliwości nam nie dano - tłumaczył J. Pawelec.

- Tylko dlaczego papier jest ważniejszy od człowieka? - zapytał Stanisław Sadowski, powodzianin.

Opinie (8)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.