Fakty i opinie

stat

Przewodnik: w Gdańsku więcej turystów z całego świata

Marcin Okuniewski jest przewodnikiem, który od kilku lat oprowadza w języku angielskim turystów po Gdańsku.
Marcin Okuniewski jest przewodnikiem, który od kilku lat oprowadza w języku angielskim turystów po Gdańsku. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

W tym roku było ich więcej niż rok wcześniej, a ich pochodzenie jeszcze bardziej różnorodne. Na ulicach Trójmiasta można było spotkać turystów z całego świata: od mieszkańców Andów po wyspiarzy z Oceanii. O mijającym sezonie rozmawiamy z przewodnikiem zagranicznych turystów po Gdańsku.



Czy zauważyłeś, aby ruch turystyczny w Gdańsku zwiększył się w ostatnich latach?

tak, w ostatnich latach zdecydowanie przybyło turystów 84%
trudno powiedzieć, to zależy od wybranego sezonu 10%
nie, moim zdaniem ruch turystyczny utrzymuje się na stałym poziomie 6%
zakończona Łącznie głosów: 1180
Początek września można uznać za symboliczny koniec sezonu turystycznego. Upalna pogoda już raczej nie wróci i - co w naszej części Europy ma niebanalne znaczenie - zakończyły się właśnie wakacje dla uczniów podstawówek i szkół średnich, a większość pracujących ma już dłuższe urlopy za sobą.

W związku z tym postanowiliśmy porozmawiać z jednym z gdańskich przewodników o jego doświadczeniach w mijającym sezonie. Nasz rozmówca oprowadza wycieczki turystów anglojęzycznych.

Większa różnorodność



- Mijający sezon oceniam bardzo pozytywnie. W tym roku przyjechało do Gdańska znacznie więcej turystów. Cieszy nie tylko znaczny przyrost liczby turystów z zagranicy - który obserwujemy już od kilku lat - ale również ich rosnące zróżnicowanie. To stereotyp, że do Gdańska przyjeżdżają wyłącznie Niemcy i Skandynawowie, choć zapewne wciąż dominują oni w statystykach. Nad Motławę przyjeżdżają turyści dosłownie z całego świata. Jestem wręcz w szoku, jeśli chodzi o tegoroczny przekrój geograficzny. Oprowadzałem turystów z Australii, Nowej Zelandii, Republiki Południowej Afryki, krajów Ameryki Łacińskiej i Dalekiego Wschodu. Wbrew pozorom nie spotkałem wielu przedstawicieli tzw. party destination, którzy w dużym uproszczeniu przyjeżdżają tylko po to, aby się upić i wrócić do siebie - mówi Marcin Okuniewski, który współpracuje z firmą Free Walkative Tour.

Wiele osób przybyło z polecenia znajomych



Nie sposób znaleźć wspólnego mianownika, jaki łączyłby zagranicznych turystów, którzy decydują się spędzić urlop nad Motławą. Nasz rozmówca podkreśla, że rosnąca różnorodność dotyczy nie tylko pochodzenia, ale również wieku. Co ciekawe, z doświadczeń pana Marcina wynika, że do Gdańska coraz częściej trafiają zamożni emeryci.

Przewodnicy turystyczni w Trójmieście



- Turyści z zagranicy są bardzo zróżnicowani: od studentów poprzez globtroterów [zapalonych podróżników - dop. red.], na naprawdę majętnych emerytach kończąc. Ostatnia z wymienionych grup jest bardzo ciekawa. To z reguły małżeństwo ze Stanów Zjednoczonych lub Kanady, które celebruje rocznicę ślubu poprzez kilkutygodniową wycieczkę po Europie. Cieszy mnie także fakt, że jest coraz więcej turystów z egzotycznych krajów, którzy nie przyjechali tutaj z powodu konferencji prawniczej czy lekarskiej, ale wyłącznie w celach turystycznych - wyjaśnia Okuniewski.

Zainteresowanie nie tylko zabytkami i plażami



Z tegorocznych rozmów z przybyszami z zagranicy ma wynikać, że wielu z nich trafia nad Motławę nie dzięki książkowym przewodnikom czy kampaniom reklamowym, ale rekomendacji znajomych. Zapewne niemałym zakończeniem dla gdańszczan będzie fakt, że - oprócz tradycyjnych atrakcji - sporym zainteresowaniem cieszą się również obiekty, które niedawno pojawiły się na mapie Gdańska.

- Ludzie, którzy biorą udział w naszych wycieczkach, często podkreślają, że ich znajomi byli wcześniej w Gdańsku i powiedzieli: "jest super, tu warto przyjechać". Nierzadko spotykam się z opiniami, że Gdańsk to wciąż nieodkryte miejsce, ale absolutnie warte odwiedzenia. Oprócz "tradycyjnych atrakcji", np. bazyliki Mariackiej czy plaż, najczęściej padają pytania dotyczące Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskiego Centrum Solidarności. Dość często pojawiają się również pytania o Malbork, jako sąsiednią atrakcję. Zdarzają się hobbyści, zafascynowani konkretną rzeczą. Jeden z nich zapytał w tym roku, w jakich dokładnie godzinach można obejrzeć Sąd Ostateczny Memlinga w Muzeum Narodowym. Powiedział wyraźnie, że przyjechał do Gdańska specjalnie w tym celu - kontynuuje nasz rozmówca.

Więcej toalet i wspólny bilet na komunikację



Co zdaniem naszego rozmówcy należałoby zmienić, aby ułatwić zagranicznym turystom pobyt w Gdańsku? Według gdańskiego przewodnika wcale nie ma tego wiele.

- Jestem optymistą, który rzadko narzeka. Należy podkreślić, że nie istnieje w Gdańsku bariera językowa. Turyści bez problemu mogą porozumieć się w języku angielskim, a często także w innych. Logistycznie też wszystko jest dobrze rozwiązane. Jednak dla turystów z zagranicy często niezrozumiałe jest, że funkcjonują osobne bilety na kolejkę SKM i na tramwaj. Informacja o bilecie metropolitalnym, który rozwiązuje ten problem, najwidoczniej nie dociera do wszystkich. Na pewno bolączką śródmieścia Gdańska jest niewystarczająca liczba toalet publicznych. Turyści często na to utyskują i dopytują, gdzie można skorzystać z toalety - zapewnia Okuniewski.

Plusy i minusy na ulicach Gdańska



Na koniec poprosiliśmy przewodnika o wskazanie najlepszych i najgorszych wspomnień, związanych z oprowadzaniem zagranicznych turystów.

- Najlepiej będę wspominał pogodę. A tak na poważnie, bardzo dobrze będę wspominał organizację Jarmarku św. Dominika, gdy jest tłoczno i trudno chodzi się turystami po mieście. Uważam, że tegoroczne roszady, np. związane z przestawieniem antyków na Długie Ogrody, były bardzo dobrym ruchem. Tym, co niestety będę źle wspominał, jest wciąż obecna "chińszczyzna", sprzedawana w bramach historycznych i na ulicach. Te tandetne baloniki napełniane helem psują widok na piękne zabytki. Bardzo fajni są artyści, którzy - podobnie jak w całej Europie - grają na ulicach, ale zabroniłbym im korzystania z elektronicznych nagłośnień. To przyjemny akcent na ulicach, ale niech muzycy nie starają się zdominować sobą całej przestrzeni publicznej - kończy nasz rozmówca.
A jakie są wasze opinie dotyczące tegorocznego sezonu turystycznego w Gdańsku? Zapraszamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach pod artykułem.